Jak zostać przedsiębiorcą?


 

Jak dostrzegać okazje oraz nowe możliwości i wykorzystywać je w polskich realiach?

Artykuł jest fragmentem publikacji Piotra Surdela Myśl jak człowiek biznesu»

Percepcja Przedsiębiorcza

— Nalej sobie więcej herbaty — rzekł z wielką powagą Szarak.

— Jeszcze w ogóle nie piłam — odparła Alicja urażona tą propozycją. — Trudno więc, abym nalała sobie więcej.

— Chciałaś powiedzieć, że trudno, abyś nalała sobie mniej — wtrącił się Kapelusznik. — Przecież znacznie łatwiej nalać sobie więcej niż nic.

Alicja w Krainie Czarów, Lewis Carroll

Dzięki myśleniu tunelowemu, które z kilku raptem wspomnień buduje obraz rzeczywistości, przeważnie widzimy tylko jedną wersję naszego otoczenia. Sytuacja ta powoduje, iż napakowani przekonaniami, stereotypami i konwenansami przegapiamy znaczną cześć tego, co się wokół nas dzieje.

Przepadają w ten sposób ciekawe doświadczenia oraz, co równie ważne z punktu widzenia przedsiębiorcy, okazje zarobkowe. Będąc głęboko skupionym na własnej skrupulatnej wersji tego, co jest możliwe, a co nie; co się uda, a co się nie uda, drastycznie ograniczamy sobie pole działania.

Niektóre z założeń nasz umysł robi za nas zupełnie automatycznie, zniekształcając obrazy i odczucia tak, by pasowały do wyuczonych wzorców. Co ciekawe, nawet gdy mamy do czynienia z oczywistym złudzeniem, potrzebujemy dodatkowych zabiegów, by się o tym przekonać.

Spójrz:

Czy wiesz, że powyższe linie są równoległe? Użyj linijki. W lipcowym wydaniu „Focusa” z 2011 roku znajduje się znakomity artykuł na temat optycznych iluzji pt. Czy twe oczy mogą kłamać?.

Tak się składa, że nic tutaj nie mruga. Zasłoń inne kropki i spójrz tylko na jedną, aby się o tym przekonać. Precyzyjny opis mechanizmu działania złudzeń optycznych znajdziesz w rozdziale 4. solidnej cegły autorstwa Richarda J. Gerriga i Philipa Zimbardo pt. Psychologia i życie, Warszawa 2006.

Mało tego, że prosty rysunek jest w stanie oszukać nasze zmysły. Życiowe doświadczenia, wiedza oraz nieświadomie przyswojone wzorce są w stanie utrudniać nam nawet najprostsze zagadnienia. Przykład?

A proszę:

Powiedz, proszę, w którą stronę jedzie ten autobus? Dla ułatwienia dodam, że większość dzieci w wieku przedszkolnym, nieposiadających jeszcze solidnego bagażu własnych obserwacji, nie zastanawia się nawet nad odpowiedzią. Mój synek Maciuś powiedział: „No, tato, tam oczywiście” (wskazał na lewą stronę kartki). Spytałem: „Czemu tam w lewo?”. Spojrzał na mnie wtedy, jakbym pytał o to, czy niebo nie jest aby zielone, i nieco niepewnie odpowiedział: „Bo nie widać drzwi…?”.

Skoro już wiesz, że mimowolnie możesz zniekształcać wszystko, co widzisz, słyszysz i czujesz, że możesz nakładać na rzeczywisty obraz wiele ze swoich przekonań i wzorców, nie możesz zakładać, że twoja wizja świata jest obiektywna. Nikt nie może. Konsekwencją tego stanu rzeczy jest to, że nie możesz również arbitralnie powiedzieć, co jest możliwe, a co nie jest możliwe, co jest ważne, a co nie.

Nie możesz być również pewien, że wszystkie istotne wiadomości z twojego otoczenia trafiają do twojej świadomości. Być może odrzucasz właśnie kilka obiektywnie wyjątkowo istotnych informacji z twojego otoczenia, ponieważ twój umysł na podstawie zniekształconych wspomnień i doświadczeń pomija je jako nieważne…

Co więc możemy zrobić, ażeby w sposób świadomy brać pod uwagę więcej sygnałów z otoczenia niż do tej pory? Co możemy zrobić, żeby nie podlegać bezkrytycznie dyktatowi naszych wzorców? W zasadzie całkiem sporo. Za chwilę zdziwisz się, jak wielu rzeczy w ogóle nie bierzesz pod uwagę, ile szczegółów pobranych przez twe zmysły znika w czeluściach nieświadomej otchłani, zamiast dostarczać ci nowych, czasem istotnych perspektyw.

Up time

Usiądź wygodnie, tak aby plecy miały podparcie, a nogi kontakt z podłożem. Weź głęboki wdech, odpręż się, zamknij oczy. Zauważ, jak myśli, które teraz się pojawiają, przepływają bez twojej intensywnej atencji. Pozwalasz im przechodzić bez echa, przepływają niczym chmury na niebie, jak liście płynące poprzez spokojną rzekę.

Teraz skup się wyłącznie na tym, co słyszysz. Postaraj się wyodrębnić wszystkie dźwięki z twojego otoczenia, nawet te ledwo słyszalne. Jeśli pojawią się jakieś myśli, pozwól im swobodnie przepłynąć, ty jednak skup się na dźwiękach w twoim otoczeniu. Daj sobie na to nieco czasu, postaraj się wychwycić i wyodrębnić wszystko, co słyszysz. Zapamiętaj ten stan.

A teraz skup się na tym, co odczuwasz. Czy jest ciepło, czy chłodno, czy powietrze jest nieruchome, a może czujesz powiew? Poczuj nacisk fotela, jakim odpowiada on na twój ciężar. Postaraj się odczuć wszystkie sygnały z ciała, wychwyć je i wyodrębnij. Zapamiętaj ten stan.

Teraz otwórz oczy i rozejrzyj się po twoim otoczeniu. Zauważ wszystkie szczegóły, na które do tej pory nie zwróciłeś uwagi. Rozglądaj się tak długo, aż będziesz pewien, że zauważyłeś i nazwałeś już wszystko, co znajduje się wokół ciebie. Zapamiętaj ten stan.

A teraz przywołaj wszystkie trzy stany, które przed chwilą poznałeś. Usłysz, poczuj i zobacz wszystko, co znajduje się i wpływa na ciebie w twoim otoczeniu. Gdy któryś stan będzie wybijał się przed pozostałe, zauważysz, że bardziej skupiasz się na odczuciach, dźwiękach lub obrazach. Nie walcz z tym — to twój dominujący kanał zmysłowy. Pozwól myślom pojawiać się i przepływać obok, a ty skup się na wszystkich trzech stanach. Słysz, czuj i zobacz wszystko dookoła ciebie. Jesteś w Up time.

Stan wzmożonej percepcji to tak zwany stan Up time. Będąc w tym stanie, uczysz swój umysł odbierać i rejestrować więcej bodźców ze środowiska. Powtarzaj to ćwiczenie regularnie, a z czasem pozwoli ci ono poszerzyć horyzont postrzegania otoczenia, co może wzbogacić cię o zupełnie nowe doznania i wnioski.

Gdy już poznasz ów stan, proponuję ci ćwiczenie, które sam wykonuję w każdej wolnej chwili, niezależnie od miejsca i ilości czasu, jaki mogę na nie przeznaczyć. Na przykład dzisiaj w centrum handlowym, gdy żona poszła „tylko na chwilkę coś sprawdzić” w jednym z butików, oparłem się wygodnie o filar, spojrzałem najbardziej w lewo, na ile dało się bez nadwerężania karku, i powoli omiotłem całą moją panoramę, zwracając uwagę na wszystkie detale, których wcześniej w ferworze zakupów nie zauważyłem.

Następnie rzecz powtórzyłem od prawa do lewa, dostrzegając kolejne szczegóły, które umknęły mi za pierwszym razem. Przy trzeciej próbie zwróciłem uwagę również na dźwięki, a potem także na wszelkie odczucia. Zadziwiająco szybko czas zleciał w ten sposób, a mnie w makówce wzmocniły się dwa lub trzy neuronalne połączenia.

Ćwiczenie to, jak i wiele innych, poznałem podczas kursu coachingowego we wspomnianej już Norman Benett Academy. Wtedy potraktowałem je bardziej jako technikę relaksacyjną, z perspektywy czasu jednak doskonale widzę, że widzę więcej.

To nie jest kolejna książka techniczna na temat prowadzenia biznesu»

Przekonania

Wiesz już, jak ćwiczyć nieświadome filtry percepcji. Rzućmy więc okiem na bardziej świadomą stronę twojego ja. Nie dość, że korzystamy czasem z bardzo starych wzorców, nie dość, że podlegamy instalacjom i sugestiom, to jeszcze jesteśmy w stanie sami tworzyć nowe ograniczenia każdego dnia.

I to z własnej, niczym nieprzymuszonej woli. Bardziej lub mniej świadome założenia na temat istoty naszego otoczenia i zjawisk, których jesteśmy świadkami, noszą miano przekonań. Możemy je podzielić na wspierające i ograniczające.

Przekonanie wspierające to takie, które poszerza twoje horyzonty — pozwala ci odkrywać i eksperymentować, prowadzi do innowacji. Przekonanie ograniczające to takie, które zamyka cię w zniekształceniu bądź generalizacji otoczenia, imitując fakt, przez co odcinasz się od całych grup rozwiązań.

Przykład. Przekonanie ograniczające:

  • ƒƒ Wszystkie francuskie auta są „do bani” (generalizacja).
  • ƒƒ Nic mi się nie udaje, bo jestem za niski (zniekształcenie).
  • ƒƒ Włosi już tacy są postrzeleni…
  • ƒƒ Do niczego nie da się dojść, nie mając znajomości.
  • ƒƒ Własny biznes to zawsze ciężka harówka.
  • ƒƒ Nigdy na nic nie mam czasu!

Przekonanie wspierające:

  • ƒƒ Własny biznes daje wolność decydowania.
  • ƒƒ Każdy może mieć jakieś umiejętności, które pomagają
  • prowadzić firmę.
  • ƒƒ Gdy się chce, to wszystkiego się można nauczyć.
  • ƒƒ Jeśli Bill Gates potrafił, to i ja potrafię.
  • ƒƒ Mogę dowolnie organizować swój czas.

Racjonalna Terapia Zachowań

Doktor Maxie C. Maultsby, amerykański psychiatra, poświęcił 40 lat na badania metod samopomocy psychologicznej. Jednym z najwartościowszych owoców jego pracy jest Racjonalna Terapia Zachowań (ang. Rational Behavior Therapy) — szeroko stosowane podejście oparte na terapii krótkoterminowej, która jednak wywiera długotrwałe efekty. Uznany i nagrodzony dr Maultsby pośrednio lub bezpośrednio pomógł milionom osób, a jego metoda została na stałe wprowadzona w poczet narzędzi psychologii, psychiatrii czy też coachingu. Nie mogło więc zabraknąć części pracy Maultsby’ego w tym opracowaniu.

Przyjrzymy się za chwilę skanerowi przekonań, który wchodzi w skład Racjonalnej Terapii Zachowań. Jest to metoda, która w sposób obiektywny może określić, czy dane przekonanie cię wspiera, czy też ogranicza. Znalazłszy przekonanie ograniczające, masz możliwość przeformułowania go tak, by zaczęło cię wspierać. Jest to jedna z lepszych metod na precyzowanie własnych ograniczeń i rozprawianie się z nimi.

Skaner przekonań

Weź, proszę, kartkę papieru i wypisz na niej wszystko, co myślisz na temat prowadzenia biznesu, konkretnie twojego pomysłu, jeśli już taki masz, lub ogólnie, co myślisz o przedsiębiorcach i biznesie. Co myślisz o sobie, o świecie i o ludziach w kontekście własnej działalności gospodarczej. Zapisz wszystko, co przychodzi ci do głowy.

Wybierz teraz ze swojej kartki jedno zdanie, jedną opinię, która wydaje się najbardziej jaskrawa, po czym spójrz na swoją dłoń. Ma ona zapewne pięć palców. Użyjemy jej, ażeby przeskanować przydatność twojego jaskrawego przekonania. Koncepcję użycia dłoni w skanerze przekonań wykorzystuje w swej pracy psycholog Andrzej Setman (zobacz: http://www.setman.pl), zaś samo pojęcie skanera przekonań wymyślił Maciej Bennewicz. Dokładna metodologia użycia skanera znajduje się również w książce Macieja Bennewicza Coaching i mentoring w praktyce, Warszawa 2011.

Otóż kciuk, jako palec silny i gruby, jest palcem rzeczywistości. Tutaj zadaj sobie pytanie, czy twoje przekonanie jest zawsze prawdziwe? Czy w każdym momencie, w każdym miejscu i dla każdego człowieka twoje przekonanie jest prawdziwe?

Palec wskazujący jest palcem celu. Zadaj sobie pytanie, czy twoje przekonanie pozwala ci realizować bliższe lub dalsze cele.

 

Palec środkowy jako międzynarodowy symbol konfliktu przynosi pytanie: Czy moje przekonanie pozwala mi unikać konfliktów lub naprawiać błędy?

Palec serdeczny to palec emocji. Zadaj sobie pytanie, czy twoje przekonanie pozwala ci się czuć tak, jak chcesz się czuć.

I ostatni, mały palec, to palec zdrowia i życia. Czy twoje przekonanie chroni twoje zdrowie fizyczne lub psychiczne, lub życie?

Jeśli udzieliłeś przynajmniej trzech negatywnych odpowiedzi, masz do czynienia z przekonaniem ograniczającym. Zastanów się wtedy, jak powinno owo przekonanie brzmieć, by cię wspierało. Nowe, przeformułowane przekonanie przeskanuj jeszcze raz dla pewności, po czym, jeśli faktycznie jest wspierające, zadaj sobie pytanie: Co potrzebuję zrobić, by nowe przekonanie stało się prawdą o mnie?

Przykłady skanowania przekonań

Za chwilę rozpracujemy skanerem przekonań dwa z nich, które dawno temu nękały mnie i moich znajomych. Argumentacja w poszczególnych odpowiedziach jest odzwierciedleniem mojego punktu widzenia na dany temat, a więc jest z natury rzeczy subiektywna. Zwróć jednak uwagę na tok myślowy oraz jego zmianę przy przeformułowanych przekonaniach.

Przekonanie: „Prowadzenie własnej firmy wiąże się z dużym ryzykiem”.

Czy zawsze prawdziwe? Potrafię sobie wyobrazić firmy działające z bardzo ograniczonym lub wręcz żadnym ryzykiem, a więc NIE.

Czy pozwala realizować cele bliższe lub dalsze? Wręcz przeciwnie, raczej od owych celów odciąga, a więc NIE.

Czy pozwala rozwiązywać konflikty albo naprawiać błędy? Nie widzę sposobu, w który mogłoby owo przekonanie tutaj pomóc, a więc NIE.

Czy pozwala mi się czuć tak, jak chcę się czuć? Nie lubię dużego ryzyka, czuję niepokój, a więc również NIE.

Czy chroni moje życie lub zdrowie fizyczne albo psychiczne? W pewnym sensie tak — bojąc się podjąć działania, nie narażam się na ich efekty. Czegokolwiek by nie mówić o stagnacji, w pewnym sensie zapewnia mi jakąś formę przynajmniej fizycznego bezpieczeństwa, a więc odpowiedź brzmi TAK.

Mamy więc 4 razy NIE i raz TAK, co ni mniej, ni więcej oznacza, że przekonanie jest dla mnie szkodliwe, ogranicza mnie. Jak więc potrzebuję je przeformułować, ażeby zaczęło mnie wspierać? Sprawdźmy taką jego wersję:

Przeformułowane przekonanie: „Prowadzenie własnej firmy może wiązać się z ryzykiem, którym mogę zarządzać”.

Czy zawsze prawdziwe? Stopień ryzyka oraz niebezpieczeństwo z niego płynące zależy moim zdaniem od tego, jak się do niego przygotowałem i co zrobię, gdy sprawy przybiorą kiepski obrót, a więc TAK.

Czy pozwala realizować cele? Jeszcze jak! Swobodnie mogę określać i przewidywać ryzyko moich działań i radzić sobie z nim w dążeniu do celów. TAK.

Czy pozwala naprawiać błędy? Jeśli mogę ryzykiem zarządzać, to mogę też przewidywać, co może się zdarzyć i jak sobie z tym poradzić. Co więcej, takie podejście do ryzyka uświadamia mi, że mogę błędy popełniać, mogę też zaplanować, co zrobię, jeśli moje podejście będzie błędne. Jak najbardziej TAK.

Czy pozwala mi czuć się tak, jak chcę się czuć? Czuję, że chcę brać się do roboty, być aktywnym, planować, wdrażać i szacować — TAK, chcę się tak czuć!

Czy chroni moje życie lub zdrowie fizyczne albo psychiczne? Owszem — mam poczucie kontroli, które psychicznie nie „wciska” mnie w defetyzm. Pozwala mi za to konstruktywnie myśleć, uważam, że jest dla mnie bardzo zdrowe. TAK!

Pięć razy TAK, a więc teraz jeszcze niedawno demonizowane przeze mnie ryzyko, które rysowało się w moim umyśle jako niewidzialna, destruktywna siła, w każdym momencie mogąca zabrać mi wszystko, co mam i narobić tony problemów, stało się zwykłym czynnikiem, na który mam wpływ.

Ode mnie zależy, jak go wykorzystam. Widzę i akceptuję konsekwencje moich poczynań, biorę za nie odpowiedzialność i jestem świadom, że to, jak bardzo ryzykowne działania podejmę, zależy i będzie zależeć tylko ode mnie. Nic więc już nie stoi na przeszkodzie, by zacząć działać!

Przekonanie: „Nie da się odnieść sukcesu bez znajomości”.

Czy zawsze prawdziwe? Znam multum firm zaczynających od zera, które teraz, nie korzystając z niczyjej pomocy, mają sporo do powiedzenia w swoich branżach. Mało tego, znam też takie, gdzie znajomości okazały się bardzo szkodliwe. Zdecydowanie NIE.

Czy pozwala realizować cele? To jedynie moja własna wymówka, pozwalająca mi wytłumaczyć „układami” praktycznie wszystkie przeciwności losu, które napotkam. Nie pomaga mi takie przekonanie realizować celów, gdyż traktując brakujące znajomości jako niezbędny czynnik w drodze do sukcesu, sam sobie ów sukces utrudniam i oddalam, a więc NIE.

Czy pozwala mi rozwiązywać konflikty lub naprawiać błędy? Nie, pozwala mi jedynie przekonywać samego siebie, że nic nie da się zrobić, bo moje znajomości są niewystarczające. NIE.

Czy pozwala mi się czuć tak, jak chcę się czuć? Czuję się bezsilny. Nie lubię i nie chcę czuć się bezsilny, a więc NIE.

Czy chroni moje życie lub zdrowie? Odpowiednio często powtarzane takie przekonanie prędzej wpędzi mnie w depresję, niż cokolwiek ochroni. NIE.

Pięć razy NIE oznacza przekonanie mocno mnie ograniczające. Jak mógłbym je przeformułować, aby zaczęło mnie wspierać? Być może tak:

Przeformułowane przekonanie: „Znajomości mogą mnie wspierać, lecz sukces zależy przede wszystkim ode mnie”.

Czy zawsze prawdziwe? Kto jest odpowiedzialny za moje życie, jak nie ja sam? Sukces jako część życia w takim razie również zależy ode mnie. Bliżsi i dalsi znajomi zawsze mogą mnie wspierać, lecz nie muszą, a ja niezależnie od nich zawsze jestem kowalem swego losu. Moja odpowiedź: TAK.

Czy pozwala realizować cele? Mam poczucie sprawczości, wpływu na to, co robię, oraz efektów mej pracy. Nie wiem, co bardziej może mnie pchać w stronę realizacji celów. TAK!

Czy pozwala rozwiązywać konflikty lub naprawiać błędy? Nie szukając na siłę „wartościowych” znajomości, unikam konfliktów. Myślę, że TAK.

Czy pozwala mi czuć się tak, jak chcę się czuć? Jasne! Jestem wszak panem własnego losu, podejmuję decyzje i wyznaczam własne ścieżki. TAK właśnie chcę się czuć!

Czy chroni moje życie lub zdrowie? No to już zależy, o jakich znajomościach jest tu mowa… Unikanie niektórych może wydatnie chronić moje życie i zdrowie. Abstrahując jednak od ekstremalnych przykładów, dalej myślę, że nowe przekonanie chroni moje zdrowie, zwłaszcza psychiczne. A więc TAK.

Znowu 5 razy TAK! Myślenie w ten sposób wspiera moje działania, a więc jest dla mnie korzystne. Teraz pora na ciebie. Przyjrzyj się swojemu modelowi Diltsa, zwłaszcza poziomowi przekonań. Użyj skanera, by sprawdzić, czy to, co myślisz na temat przedsiębiorczości i biznesu, cię wspiera czy też ogranicza w drodze do twych celów. Owocnych łowów!

Racjonalna terapia zachowań w pierwszej jej odsłonie w moim życiu pokazała mi, w sposób obiektywny, w których miejscach w moim ówczesnym światopoglądzie robiłem się w konia. Nadgryzłszy dosyć już skostniałe przekonania na przykład na temat tego, co to znaczy być dorosłym, sprawiła, że większość z moich poglądów legła w gruzach, co przyniosło całkiem sporą ulgę.

Okazało się, że jako osoba dorosła wcale nie muszę martwić się o przyszłość każdego dnia, nie muszę spędzać czasu na budowie murów, które odgrodzą moje dzieci od niebezpieczeństw tego świata, po czym martwić się każdą pierdołą, którą usłyszę od przed szkolnych opiekunek na temat zachowania mojego synka.

Sam w końcu w jego wieku byłem prowodyrem pierwszej w historii mojego przedszkola zorganizowanej ucieczki, gdy wraz z kolegami przez zrobioną dziurę w ogrodzeniu udaliśmy się na najzwyklejsze wagary, ku późniejszej wątpliwej uciesze opiekunów i rodziców.

RTZ ma ogromny potencjał nie tylko kwestii rozbrajania przekonań ograniczających twoją zdolność przedsiębiorczego myślenia. To narzędzie, które pierwotnie było używane w różnorakich terapiach psychologicznych, również ciężko chorych osób. Potrafi oczyścić umysł i utorować drogę pozytywnemu, konstruktywnemu myśleniu, tak byśmy również w naszych poglądach mogli wspierać własny rozwój oraz realizować swe marzenia.

RTZ pozwala szybko i sprawnie, we własnym zakresie, rozprawić się z własnymi założeniami odnośnie rzeczywistości. Wzorce i stereotypy, którymi potrafimy się karmić latami, często mają przełożenie na błędne decyzje i mogą znacząco zmieniać jakość naszego życia. Przykład? Znowu? No dobra.

Rok 1965, miasteczko Arles, Francja. François Raffray, miejscowy prawnik, właśnie ubił interes życia. Otóż znalazł on spory dom zamieszkany przez 90-letnią babcię, która zgodziła się sprzedać budynek w zamian za dożywotnią rentę w wysokości 2500 franków miesięcznie. Francois wiedział doskonale, że mająca miejsce niespełna kilka lat wcześniej dewaluacja franka francuskiego nie będzie ostatnią. Orientował się doskonale, wszystko wskazywało na to, że właśnie ubił fantastyczny interes. Właścicielka domu, pani Jeanne Calment, mimo swego wieku, mówiąc delikatnie, nie stroniła od wina, słodyczy i papierosów — co więc mogło pójść „źle”?

Być może gdyby pan Raffray miał szansę poznać RTZ i inne techniki coachingowe, nie zrobiłby tylu założeń i zabezpieczyłby swoją umowę nieco lepiej, oszczędziłby sobie w ten sposób lat życia w emocjonalnym fermencie. Tymczasem pani Jeanne Calment jest dzisiaj potwierdzoną rekordzistką długowieczności — żyła 122 lata i 164 dni. Francois Raffray płacił jej rentę aż do swojej śmierci, po czym obowiązek przejęła jego żona, wtedy wdowa, i płaciła jeszcze przez 2 lata z okładem. W sumie małżeństwo Raffrayów zapłaciło ponaddwukrotną równowartość nieruchomości pani Calment. Jak by nie spojrzeć — interes życia.

Mając do czynienia ze zmianą wieloletnich wzorców i przekonań, warto pamiętać jeszcze o jednym. Zmiana sposobu myślenia wiąże się z wytworzeniem i umocnieniem nowych połączeń w mózgu, przy jednoczesnym wytłumieniu tych starych, nieraz bardzo silnych. Z powodu zwykłych neurologicznych ograniczeń taka zmiana może nie zaistnieć natychmiast.

Czasem, gdy nowe przekonanie jest znacznie bardziej korzystne, nie będzie trzeba cię namawiać, byś często się do niego odwoływał. Jednak zdarza się również tak, że trzeba przywoływać się do porządku i wracać do nowych spojrzeń na świat dzięki świadomemu wysiłkowi woli. Aby nowe przekonanie przetrwało, ilekroć poczujesz, że wracasz do starych, nieraz kultywowanych latami szkodliwych schematów myślenia, powinieneś ponownie sprecyzować, jak chcesz myśleć, i znów do takiego toku myślowego się niejako przymusić.

Nowe połączenie w mózgu tworzy się minimum dwa tygodnie. Kolejne dwa, przy aktywnym używaniu owego połączenia, potrzebne są na wzmocnienie go na tyle, by stało się naturalne. Tak więc gdy znajdziesz nowe, wspierające cię przekonanie, pamiętaj, by przez pierwszy miesiąc, lub i dłużej, jeśli zajdzie potrzeba, odwoływać się do niego tak często, jak to tylko możliwe.

To nie jest kolejna książka techniczna na temat prowadzenia biznesu»

Ćwiczenie: Włodek

Wiedząc już, po co chcemy być przedsiębiorcami, uporawszy się z kilkoma ograniczeniami, w ramach ćwiczeń z percepcją zapraszam cię do eksperymentu. Weź czystą kartkę papieru, przeczytaj poniższy akapit i wynotuj wszystkie możliwości zarobkowe, z których może skorzystać tytułowy Włodek, nawet te mocno „odjechane”.

Włodek

Włodek mieszka w jednym z blokowisk pośrodku dużej, miejskiej aglomeracji. Jego dzień wygląda dosyć zwyczajnie. Wstaje o 6:00 rano i wyprowadza psa, Włodek po prostu kocha te czworonogi. Potem robi poranne zakupy śniadaniowe, które konsumuje wraz z małżonką. Po śniadaniu i krótkiej konwersacji Włodek ubiera się, wychodzi z bloku, wsiada do auta i jedzie do biura, w którym pracuje. Dojazd zajmuje dobre pół godziny, po których zaczyna się dzień pracy.

Włodek jest urzędnikiem na stanowisku, na którym pracy nie jest dużo, jednak musi stale przy nim siedzieć, aż do przerwy na drugie śniadanie. Nie jest ona długa, więc wszyscy urzędnicy z piętra Włodka na wyścigi pędzą do bufetu i z powrotem. Przeważnie go to bawi, gdyż sam zawsze ma kanapkę od żony i nie musi się denerwować przy windzie. Po południu Włodek wraca do domu, gdzie przeważnie czeka na niego pyszny domowy obiad, żona Włodka jest wszak mistrzynią kuchni. Po obiedzie tradycyjnie Włodek wychodzi z żoną i psem na spacer do pobliskiego parku. Po powrocie oboje oglądają film z wypożyczalni, do której Włodek wstępuje po drodze z pracy, po czym myją się i idą spać.

Jeśli twoja lista dodatkowych możliwości zarobkowych Włodka jest gotowa, czytaj dalej.

Pewnego dnia Włodek doznał oświecenia po odkryciu prawd związanych z percepcją, sugestią i siłą wewnętrznej motywacji. Wstaje teraz o 5:30, ubiera się i razem z psem jeździ windą w swoim bloku, zbierając czworonogi swych sąsiadów. Chwilkę trwało, zanim się do siebie przyzwyczaiły, jednak zamiłowanie do psów wzięło górę — teraz wyprowadza nie tylko swego pupila, ale jeszcze 5 innych, za co bierze śmieszne 5 zł od spaceru.

Wszyscy są zadowoleni, gdyż mogą dłużej pospać. Po spacerze z psami Włodek pakuje do windy marketowy wózek i jedzie do osiedlowego sklepu zrobić zakupy dla 10 rodzin, których przedstawiciele, jak się okazało, co rano stoją w tej samej kolejce co Włodek. Za usługę transportową Włodek bierze ni mniej, ni więcej jak złotówkę od zakupów. Ma zapisane stałe zestawy dla każdego, a rzeczy dodatkowe przychodzą SMS-ami.

Jako „duży” klient Włodek nie stoi w kolejce, a większość zakupów jest już popakowana w zgrabne siateczki. Sprzedawca jest wniebowzięty w związku z tym, że ma takiego klienta; dał nawet Włodkowi rabat — 5% od całkowitej ceny zakupów. Dostarczając zakupy, Włodek przyjmuje pocztę. Jeśli ktoś ma coś do wysłania, wyśle to, wracając z pracy, również za „złocisza” od listu.

Po porannej gimnastyce z wózkiem, śniadanie z żoną smakuje znacznie lepiej niż przedtem, zwłaszcza że jest ono kupione za rabat osiedlowego sprzedawcy — a więc smacznie i za darmo. Pod blokiem Włodek spotyka czterech nowych kolegów, którzy, okazało się, pracują w okolicach jego biura.

Pakują się wszyscy razem do auta Włodka i wspólnie jadą do centrum. Chłopaki dają po 2,5 zł za podwózkę tam i drugie tyle za jazdę z powrotem. Jest znacznie weselej w ten sposób, poza tym który autobus zatrzymuje się koło wypożyczalni filmów? Dobrze jest wspólnie je pożyczać, gdyż płacąc za jeden, można wybrać sobie dodatkowy od pozostałych chłopaków, kiedy już obejrzą i jest jeszcze dzień czy dwa do terminu zwrotu. Często też wybierają jakiś film i oglądają go wspólnie — pół darmo, a i zabawa o niebo lepsza.

W pracy Włodek sprawił sobie wózek do rozwożenia kanapek i ubił interes z właścicielem bufetu. Dostaje 5% kwoty, na jaką opiewa zamówienie, które rozwiezie w trakcie przerwy obiadowej. Teraz już Włodka zna i lubi całe biuro, wszak oszczędza on ludziom i czasu, i energii na gonitwę po biurowcu. Bufet pracuje prężniej, gdyż nie zatyka się podczas przerwy na drugie śniadanie. Szef Włodka szybko zauważył, że pracownicy, którzy nie muszą gonić za śniadaniem, są weselsi, a przez to bardziej efektywni, więc z zadowoleniem przymyka oko na nieco dłuższe przerwy śniadaniowe Włodka.

Po powrocie do domu i wymianie filmów, Włodek je z żoną obiad i idą na spacer z psami: własnym i sąsiadów. Oboje bawią się przy tym nieźle, gdyż budzą sensację prawie jak jakaś arystokracja. Okoliczne dzieciaki również mają frajdę i często aktywnie uczestniczą w tym spacerze.

To właśnie one zainspirowały Włodka do ustawienia dystrybutora z kauczukowymi kulkami przed pawilonem handlowym z osiedlowym sklepem spożywczym, koło którego, jak się okazało, biegnie trasa z osiedla do przedszkola. Było to strzałem w dziesiątkę: sprzedawca pilnuje interesu, dbając o swego najlepszego klienta, i w nocy przechowuje dystrybutor w swoim sklepie. Włodek musi jedynie od czasu do czasu dosypać kulek, które kupuje na kilogramy w hurtowni. To dla Włodka kolejne średnio 10 zł zysku dziennie.

Włodek rozpoczął również podbój Internetu. Założył stronę internetową na temat opieki nad psami. Temat „kręci” ich oboje, więc razem z żoną uzupełniają swój serwis o nowe artykuły, gdy tylko przyjdzie im coś do głowy. Włodek zarejestrował się w kilku programach partnerskich i teraz przez jego stronę można kupić produkty dla psów, co generuje prowizję dla Włodka. Z czasem strona ma coraz większą liczbę odwiedzin, prowizje rosną, a Włodek wraz żoną przygotowują się do pierwszych warsztatów psiej tresury, które poprowadzą już w ten weekend.

Włodek w sumie ma teraz dodatkowo ponad 100 zł zysku dziennie. Co miesiąc daje mu to drugą wypłatę, sporo frajdy oraz realizowanie się w swojej pasji. Włodek uczy się również wielu nowych rzeczy, spotyka ludzi, którzy chętnie dzielą się z nim swoimi pomysłami, po części dlatego, że go lubią, gdyż ułatwia im życie, a po części z chybionej litości — wszak większość sąsiadów Włodka jest przekonana, że nie wiedzie mu się zbyt dobrze, skoro „musi” latać im po zakupy za marną złotówkę…

Porównaj teraz swoją listę z tą z historii Włodka. Zobacz, ile dodatkowych pomysłów przyszło ci do głowy. Idę o zakład, że każdy z czytelników dołoży przynajmniej kilka ciekawych idei. Jestem tego pewien, gdyż świat jest pełen możliwości i nawet osoba o doskonałej percepcji, o wytrenowanym przedsiębiorczym myśleniu nie jest w stanie zauważyć ich wszystkich.

Zapraszam cię do nieustającego zadania domowego. Gdy będziesz szedł ulicą, jechał autobusem lub spacerował po parku — rozglądaj się. W wolnych chwilach zajmij swój umysł pytaniem co, choćby nie wiem jak kuriozalnego, można zrobić w tym miejscu, by uzyskać jakiś przychód, choćby i najdrobniejszy.

Myśl jak człowiek biznesuMyśl jak człowiek biznesu»

O książce:

Każdy biznes, przedsiębiorstwo, sukces, zaczyna się w świecie przekonań jego lidera, a więc w jego głowie. Wystarczą dwa słowa wypowiedziane w myślach: To trudne, by najpiękniejszy pomysł, najbardziej szczytna idea, kreatywne rozwiązanie napotkało barierę, którą pokonać najtrudniej – barierę własnych ograniczeń i braku pewności.

Autorem książki jest Piotr Surdel, założyciel i właściciel Akademii Daytradingu,  szkolącej w praktycznej grze giełdowej na amerykańskich rynkach akcji. Autor cyklu „Forex Kompendium Wiedzy” oraz „Daytrading – amerykańskie rynki papierów wartościowych”. Piotr Surdel jest coachem, trenerem, managerem i prezesem. W książce dzieli się wiedzą o tym, czego potrzeba by stworzyć z niczego satysfakcjonującą firmę, która może zapewnić byt pokoleniom rodziny. Uczy jak zrobić to w polskich realiach.

 

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s