Jak o pieniądzach myślą bogaci i dlaczego biedni robią błąd, myśląc inaczej..(2)


Jak o pieniądzach myślą bogaci i dlaczego biedni robią błąd, myśląc inaczej
O naturze pieniądza

Artykuł jest fragmentem publikacji Andrzeja Mańki Jak o pieniądzach myślą bogaci i dlaczego biedni robią błąd, myśląc inaczej

Najczęściej zadawanym pytaniem o pieniądze jest to, czy są dobre, czy złe. Pytania mają tak potężną moc, że sposób, w jaki je sobie zadajemy, warunkuje jakość naszego życia. Jakość życia, czyli to, czy jesteśmy bogaci czy biedni, szczęśliwi czy nieszczęśliwi, szlachetni i dobrzy czy nikczemni i źli.

Jeśli odpowiemy, że pieniądze są dobre, wpadamy w takie oto pułapki:

  • Tylko wtedy, kiedy je mam, jestem dobry. Tylko ci, którzy je mają, są dobrzy. Jeśli ich nie mam, to jestem zły. Każdy, kto ich nie ma, jest zły. Jeśli odpowiemy, że pieniądze są złe, wpadamy w równie groźny ślepy zaułek.
  • Jeśli je mam, to jestem zły. Tylko ci, którzy ich nie mają, są dobrzy. Aby być dobrym, muszę się ich pozbyć. Każdy, kto nie ma pieniędzy, jest dobry.

Ci, którzy znają się na pieniądzach, odpowiadają, że pieniądze nie są ani dobre, ani złe, tylko neutralne. To także jest kiepska odpowiedź. Równie dobrze moglibyśmy zadawać pytania typu: czy jedzenie jest dobre czy złe, czy powietrze jest dobre czy złe, czy słońce jest dobre czy złe. One są przede wszystkim potrzebne. Podobnie rzecz ma się z pieniędzmi.

Nie oznacza to, że zamierzam tu promować postawy amoralne czy nieetyczne. Wręcz przeciwnie! W trakcie naszej wspólnej podróży podkreślam wielokrotnie konieczność, ale i ogromne zalety trzymania się sprawiedliwych i zacnych fundamentów duchowych. Pytanie o to, czy pieniądze są dobre czy złe, ma głęboki sens, kiedy zadajemy je w bardzo konkretnych sytuacjach. Kiedy stawiamy je, by sprawdzić przede wszystkim sposób i styl, w jaki je wydajemy, w jaki je oszczędzamy, i wreszcie, w jaki je zarabiamy.

Zatem najważniejszym pytaniem w naszych czasach, jakie mogę sobie zadać na początku mojej drogi przez edukację finansową, jest: „Czy pieniądze są mi potrzebne, czy nie?”. Zakładam, że trafię w dziesiątkę lub pomylę się minimalnie, jeśli uznam, że Twoja odpowiedź na to pytanie brzmi: „Pieniądze są mi potrzebne”.

W tej sytuacji nieuchronnie wyłania się kolejne: „Dlaczego pieniądze są mi potrzebne?”. Jeśli umiesz sobie odpowiedzieć szczegółowo i bardzo precyzyjnie na poprzednie, a w szczególności na to pytanie, jest wielce prawdopodobne, że właśnie ukazuje Ci się droga do wolności finansowej.

Jakie są inne pytania o pieniądze? Na czym się skupiamy? Na zarobkach. Pytanie, które zawsze pada, brzmi: „Ile zarabiasz?”. Jeśli odpowiem, że np. „Zarabiam 10 000 złotych miesięcznie”, większość z nas powie: „Wow! O w mordę. Ja cię kręcę, ożeż ty, naprawdę?”. I tak oto ktoś, kto zarabia 10 000, będzie uchodził za człowieka zamożnego.

Będzie uchodził — to ważne — bo my, w Polsce, uwielbiamy pozory. Uwielbiamy maski, kochamy grać jak najbardziej prestiżowe role społeczne. I ponieważ statystycznie Polacy skupiają się na tym, by uchodzić za zamożnych, a nie być nimi w istocie, nasze społeczeństwo żyje od 20 lat na granicy bankructwa.

O naszym bogactwie decyduje umiejętność sporządzenia i wola realizacji właściwych celów życiowych i finansowych. Sukces życia celowego zaczyna się od zadania sobie maksymalnie wielu pytań dotykających wszystkich aspektów naszego planu i udzielenia szczegółowych odpowiedzi. Wyrób w sobie nawyk zadawania pytań, kiedy masz zamiar do czegoś poważnego się zabrać. Zobacz, jaka jest różnica między pytaniami zaczynającymi się od:

1. Czy?
2. Jak?
3. Dlaczego?

Ludzie, którzy są rzeczywiście zamożni, zaczynali swoją drogę do zamożności od inaczej postawionych pytań.

Oto najważniejsze z nich:

1. Czy powinienem planować, inwestować i kontrolować finanse?

2. Jak dobrze planować, inwestować i kontrolować finanse?

3. Dlaczego powinienem planować, inwestować i kontrolować finanse?

4. Ile pieniędzy generują mi moje inwestycje?

5. Ile mam oszczędności?

Biedny Polak koncentruje się na wysokości zarobków. Jeśli zdoła zarobić więcej, to tylko po to, by spełnić swoje zachcianki i wydać jak najszybciej pieniądze. Kierując się krótkowzrocznymi celami, pogłębia swoją biedę.

Bogaty Polak równie dużą wagę przywiązuje do generowania pieniędzy, jak i kontroli wydatków. Zarabia pieniądze nie po to, by je wydawać, ale przede wszystkim by oszczędzać i inwestować. Dzięki nawykowi pomnażania i racjonalnym wydatkom dochodzi do zamożności, a nawet osiąga finansową wolność.

Jeśli nie chcesz obudzić się z ręką w nocniku, lepiej to przeczytaj!»

6. Jaki procent w moim budżecie wynoszą wydatki? Dlaczego stanowią taki właśnie procent?

7. W jaki sposób chronię swój majątek? Dlaczego go chronię?

8. Ile jestem w stanie przeżyć na tym samym poziomie, gdybym stracił pracę czy gdyby moja firma zbankrutowała, gdybym stracił zdolność do pracy, gdyby przydarzyło mi się nieszczęście wykluczające mnie czasowo z aktywności zawodowej i wymagające wydatków na leczenie, rehabilitację?

9. Co po sobie pozostawiłbym mojej rodzinie i najbliższym,
gdybym umarł?

Niech każdy z nas odpowie na te pytania. Niech poświęci nie więcej niż 3 minuty. Dlaczego tylko 3 minuty? O mojej zamożności decyduje to, czy kontroluję swoje finanse i umiem modyfikować przepływy finansowe. Powinienem zatem, bez czasochłonnego analizowania, obliczania, sumowania, odejmowania, dzielenia i mnożenia umieć z pamięci precyzyjnie udzielić odpowiedzi na pytanie o strukturę moich przepływów finansowych.

Z tych pytań wyłania się jeszcze jedna fundamentalna zasada. Rzeczywistą zamożność mierzy się, używając parametru czasu. O tym, jak jestem zamożny, decyduje to, ile jestem w stanie przeżyć na tym samym poziomie, gdybym nie mógł pracować. A Ty — ile przeżyjesz, nie zmieniając poziomu życia, jeśli stracisz pracę?

I z tego wynika jeszcze jedna zasada, z której większość z nas nie zdaje sobie sprawy. Otóż jeśli mój wytworny styl życia (wspaniała rezydencja lub apartament, ekskluzywne samochody, eleganckie ciuchy, mnóstwo gadżetów, zagraniczne wyjazdy itd.) jest kredytowany przez banki, to znaczy, że jestem już nie tylko biedny, ale jestem bankrutem! Uprawiam niebezpieczny sport ekstremalny.

Wystarczy, że kredyty podrożeją o 1–2%, inflacja podwoi się i jestem „ugotowany”. Jeszcze gorzej, jeśli stracę stały dochód lub ten dochód znacznie się obniży. Co się wtedy dzieje?

1. Okazuje się, że mój dom wcale nie jest wart 1 miliona złotych, czyli tyle, za ile go kupiłem, ale 900, 800, 700, 600 tysięcy…

2. Mój nowiutki mercedes lub jaguar kosztuje teraz nie 200, ale 120, 100, 80 tysięcy…

3. Moje „domowe zabawki”, LCD, sprzęt AGD, meble, kuchnia na zamówienie, ciuchy itd. mają co najwyżej 10% pierwotnej wartości, albo nie są warte nic — to znaczy, że nikt ich nie kupi!

A tymczasem nasz dług jest potężny, a odsetki go w ogromnym tempie pogłębiają. Być może damy radę spieniężyć ten wspaniały majątek, który czynił nas w naszych umysłach milionerami za jakieś 500–600 tysięcy złotych, a zobowiązania kredytowe będą nadal wynosiły milion. Zostajemy więc bez domu, bez samochodu, bez naszych „zabawek” i z długiem, który często jest postawiony w tzw. stan natychmiastowej wypłacalności.

Oznacza to, że musisz wyrobić w sobie umiejętność właściwej wyceny wartości dóbr, które Cię otaczają. Powinieneś wykształcić nawyk stałego monitoringu cen, ich wzrostów i spadków oraz sposobów, w jakie w dzisiejszych czasach kreuje się wartość dóbr.

Skoro mowa o naturze i praktycznym zastosowaniu pieniędzy, przyda nam się szybki przegląd historii pieniądza.

Zanim pojawiły się pieniądze, ludzie świetnie sobie radzili bez nich. Aby lepiej to zrozumieć, posłużmy się jak najbardziej współczesnymi przykładami:

1. Barter w biznesie lub patronat medialny, które polegają na bezgotówkowej wymianie różnych dóbr i usług, ale o wartości postrzeganej jako równorzędne przez strony takich umów i porozumień.

2. Ja uczę Twoje dzieci angielskiego, Ty zaś pomagasz mi wybrnąć z problemu prawnego.

3. Wreszcie cały system komunikacji w rodzinie. Ty zrobisz obiad, ja pozmywam, ja się zajmę dzieckiem, Ty uporządkujesz nasze rachunki, zrobisz zestawienie finansowe itd.

Pieniądze zostają wprowadzone w okresie starożytnym w wyniku rozwoju cywilizacji. Pieniądz, robiony z reguły z cennego kruszcu, zaczyna pełnić rolę wyznacznika wartości dóbr.

Pieniądze same więc stają się źródłem bogactwa. Dlatego deponuje się je w miejscach, które z czasem zamieniają się w banki, trochę na łasce ludzi, którzy z czasem staną się bankierami.

Ten moment w historii jest niesłychanie istotny. Oto otwiera drogę do „robienia pieniędzy na pieniądzach”, do współczesnej inżynierii finansowej. Tę właściwość, a mianowicie tendencję do niewiarygodnie szybkiego mnożenia się pieniędzy, odkrywa sam Arystoteles. Zauważa on, że w przeciwieństwie do bogactw naturalnych i tych powstałych w wyniku wysiłku, pracy i talentów ludzi, pieniądze można mnożyć także w oderwaniu od wartości dóbr materialnych.

Tak więc być może Arystotelesa należy uznać za wizjonera, który przewidział naszą opartą na życiodajnym i stwórczym obiegu pieniądza cywilizację, z jej teraz już niemal nieuchwytną, wirtualną naturą pieniądza. Arystoteles był zwolennikiem zastosowania pieniądza w gospodarce oraz jako pewnego gwaranta sprawnie funkcjonującego społeczeństwa.

Z tego szybkiego oglądu narodzin i rozwoju pieniądza widać już dwa jego ponadczasowe i fundamentalne uwarunkowania. Mimo iż mówiłem już o tym, powtórzmy raz jeszcze:

Po pierwsze, pieniądze są informacją i umową społeczną. Aby mogły więc istnieć, potrzebna jest powszechna zgoda i akceptacja tego, że nadają one wartość dobrom materialnym i coraz liczniejszym usługom i pracy.

Po drugie, by pieniądze istniały i stanowiły jedną z podstaw funkcjonowania społeczeństwa, potrzebne jest zaufanie. Zwłaszcza dzisiaj widać, że brak zaufania np. do jakiegoś banku lub do jakichś akcji na giełdzie prowadzi nawet do bankructwa. Wiemy, że żaden bank, żadna instytucja finansowa, żadna firma notowana na giełdzie nie przetrwa, jeśli zbyt dużo ludzi jednocześnie będzie żądało zwrotu swoich zainwestowanych pieniędzy. Brak zaufania, panikę, niepokój i lęk może wywołać np. nieprawdziwa plotka. Ile znamy takich sytuacji?

Biedny Polak zarabia i wydaje pieniądze, ale pozostaje obojętny wobec edukacji finansowej, pozwalając decydować o swoich finansach osobistych bankom i reklamom.

Bogaty Polak dostrzega złożoną naturę współczesnych pieniędzy, dlatego zabiega przez całe życie o edukację finansową — swoją i najbliższych oraz otoczenia społecznego, w którym funkcjonuje.

Jeśli nie chcesz obudzić się z ręką w nocniku, lepiej to przeczytaj!»

Jeśli więc niektórzy z nas do dzisiaj nie widzieli związku między pieniędzmi a emocjonalnym wymiarem naszego życia, najwyższa pora zrewidować poglądy! Jeśli chcielibyśmy sprowadzić pieniądze tylko do inżynierii finansowej i na pozór bardzo skomplikowanych, nieco tajemniczych operacji, transakcji, jeżeli finanse kojarzą się nam tylko ze stopami procentowymi, odsetkami, lokatami, kredytami, stopami zwrotu, zarobkami, pitami itp., to znaczy, że najwyższy czas zainteresować się naturą współczesnego pieniądza.

Bogactwo to stan umysłu, a nie konta. O naszym bogactwie lub naszej biedzie, o naszej kondycji finansowej decyduje w pierwszym rzędzie nasz duchowy system wartości, nasza stabilność emocjonalna, nasza sprawność umysłowa i intelektualna, a dopiero na końcu — biegłość w liczeniu.

Jeśli masz wątpliwości, to odpowiedz na pytanie: ilu znasz księgowych, urzędników skarbowych, komorników, wybitnych matematyków, maklerów giełdowych itp., którzy są milionerami? Przecież to ludzie tych profesji znają inżynierię finansową na pamięć. Dlaczego więc potrafią doradzać, umieją liczyć, ale nie znajdziesz ich na liście „Forbesa” czy „Wprost”?

Jaka może być wartość pieniądza we współczesnym świecie, niech pokażą tylko dwa znane przykłady:

Przykład 1.: Republika Zimbabwe uchodzi za normalny kraj afrykański. Ma parlament, rząd, prezydenta, miasta, przemysł i system monetarny. W 1998 roku inflacja w tym kraju wynosiła 32%. To bardzo dużo. Stało się tak w efekcie rozmaitych perturbacji politycznych, dość częstych w młodych, niestabilnych demokracjach afrykańskich. Dziesięć lat później inflacja przekroczyła 100 000%, niedługo potem sięgnęła już 13 000 000 000% w skali miesiąca. Co kilkanaście godzin podwajały się ceny produktów.

Przykład 2.: W 2008 roku zaczął się kryzys finansowy na rynkach europejskich oraz w Stanach Zjednoczonych i w Azji. Z rozmaitych funduszy, banków, a nawet krajów „wyparowała” większość pieniędzy. Zaczęły się bankructwa potężnych międzynarodowych instytucji finansowych. Splajtowało nawet państwo: oto bankructwo ogłosiła Republika Islandii.

Jak to możliwe? To efekt natury współczesnego pieniądza. Tak jak błyskawicznie można dzisiaj osiągnąć niewiarygodne fortuny, w równie szybkim tempie można wszystkie pieniądze stracić. To chyba najważniejszy powód, dla którego:

1. Każdy z nas ma obowiązek intensywnej edukacji finansowej — właśnie po to, by wykorzystać niebywałe możliwości współczesnego pieniądza i tempa, w jakim możemy zgromadzić wielkie fortuny.

2. Każdy z nas winien jednocześnie mieć zdrowy dystans do pieniędzy i bogactwa, by nie budować na czymś aż tak niesłychanie ulotnym i nieprzewidywalnym dla swojego życia i losów najbliższych.

Z tych powodów ja osobiście rozumiem wolność finansową przede wszystkim jako panowanie nad energią, jaką pieniądze wytwarzają w naszych umysłach i naszym życiu. Nie neguje ona jej klasycznej definicji — nie muszę już pracować, mogę żyć z odsetek, mogę utrzymać się z inwestycji — ale pokazuje inne oblicze wolności w kontekście pieniędzy.

Świat, tak jak przewidział to już Arystoteles, który opiera się na tezauracji (czyli gromadzeniu i kumulowaniu pieniędzy), ma wmontowany niejako niebezpieczny mechanizm. Nie oznacza to, że mamy odwracać się, czy być nieufni wobec pieniędzy, wręcz przeciwnie. Ale winniśmy zdobywać wiedzę o innych niż pieniądze dobrach, które stanowią przedmiot zainteresowania, np.: nieruchomości, ziemia, szlachetne kruszce itd.

Dwa zaledwie przytoczone przykłady z setek mniejszych lub poważniejszych kryzysów finansowych pokazują nam też — à rebours — magię procentu składanego, który działa na naszą korzyść, a który statystycznie wykorzystujemy bardzo rzadko.

Jak to możliwe, że od XX stulecia mamy regularnie aż tak niewiarygodną dewaluację wartości pieniędzy? Oto część dalsza tej historii, która uzupełni być może kilka istotnych luk w naszej wiedzy.

Większość XX stulecia to supremacja dolara. Z uwagi na to, że dolar amerykański miał pokrycie w złocie, stał się głównym punktem odniesienia dla praktycznie wszystkich walut narodowych. Konferencja w Bretton Woods w Stanach Zjednoczonych w 1944 roku była oficjalnym i formalnym potwierdzeniem znaczenia dolara amerykańskiego. Na początku lat 70. dolar przestał być wymienialny na złoto, tzn. uwolniono dolar od tzw. parytetu złota.

I tak oto doczekaliśmy naszej epoki, kiedy to, jak przewidział już starożytny filozof Arystoteles, pieniądz wymyka się niekiedy — jego byt — najtęższym umysłom.

Nasz obecny pieniądz jest rzeczywiście autentycznym pogańskim bogiem, zawiera w sobie bowiem element wiary. Nazywa się go pieniądzem fiducjarnym — od łacińskiego fides oznaczającego wiarę.

Nie wiemy, jak długo pieniądze, które istnieją w naszych czasach prawie wyłącznie jako dług, ale które są jednocześnie siłą sprawczą cywilizacji, będą stwarzały tak idealne warunki do bogacenia się. A więc spieszmy się z zarabianiem wielkiej kasy, szkoda czasu! Pewnego dnia możemy obudzić się w świecie Mad Maxu7, wystarczy, że ktoś na kilka dni wyłączy nam na całym świecie prąd. I po zawodach. Wrócimy do świata, w którym podstawą była siła mięśni, a nie kreatywność w biznesie i w finansach.

7 Mad Max — australijski film z gatunku science fiction z 1979 roku w reżyserii George’a Millera.

Jedno wiemy na pewno: niezależnie od coraz bardziej wirtualnej i piekielnie trudnej, nawet z filozoficznego punktu widzenia, próby uchwycenie natury pieniądza, wciąż jest on najbardziej wiarygodnym miernikiem wartości materialnych. Jest także sam w sobie wartością i gwarantem stabilności osobistej, rodzinnej, państwowej i międzynarodowej. Współczesny, fiducjarny i istniejący jako dług pieniądz jest również atomowym paliwem, które pozwala rozwijać niewiarygodną szybkość naszemu światu.

Oto jeden z najbardziej zdumiewających paradoksów naszych czasów: pieniądz, który istnieje jako dług, jest nadal najbardziej pożądaną wartością i podstawą istnienia współczesnej cywilizacji.

Biedny Polak bez wahania zadłuża się. Traktuje kredyty jako sposób na podwyższenie standardu swojego życia. W ten sposób godzi się na to, by na jakość całego jego życia decydujący wpływ miał dług ograniczający jego wolność osobistą, zawodową, emocjonalną i społeczną.

Bogaty Polak unika długów. Jeśli jednak zaciąga kredyty, to czyni to w świadomy i racjonalny sposób, najczęściej wykorzystując je jako dźwignię finansową pomagającą w realizacji celów biznesowych, osobistych i rodzinnych. Dba o bezpieczeństwo finansowe, równoważąc dług wielkością oszczędności i inwestycji.

Jeśli nie chcesz obudzić się z ręką w nocniku, lepiej to przeczytaj!»

Dlaczego warto mieć pełną wersję ?

Jesteś biedny i nieszczęśliwy nie dlatego, że Bóg tak chciał, ale dlatego, że twój ojciec wpoił ci, że tak musi być.
Henry Ford

Umiejętność dawania sobie rady z własnymi finansami jest sztuką. Jedni ludzie, nie mając wiele pieniędzy, potrafią mądrze nimi operować. Innym natomiast wychodzi to dużo gorzej — i to bez względu na to, ile zarabiają. Dlaczego tak się dzieje, dowiesz się z książki napisanej w Polsce, przez Polaka, dla bogatych i biednych Polaków.

Nawet jeśli masz problemy finansowe, toniesz w długach i z tego powodu czujesz się przegrany, to nadal masz szansę być bogatym Polakiem, musisz tylko podjąć walkę.

W książce „Jak o pieniądzach myślą bogaci i dlaczego biedni robią błąd, myśląc inaczej” znajdziesz porady i podpowiedzi:

  • Jak osiągnąć stabilność i bezpieczeństwo finansowe?
  • Co zrobić (nie zmieniając systemu podatkowego w Polsce), aby finanse zaczęły służyć Twoim celom?
  • Jak zarabiać więcej, nie wyjeżdżając z Polski?
  • Jakie jest Twoje aktualne nastawienie do pieniędzy oraz jakie podejście pozwoli Ci spokojnie spojrzeć w przyszłość?
  • Gdzie w Polsce znajduje się Twoja „kopalnia złota”?
  • Jak umiejętnie obchodzić się z pieniędzmi?
  • W jaki sposób radzić sobie z przeszkodami, jakie stoją na drodze do godziwego życia?

Poradnik Andrzeja Mańki z serii „Bogaty Polak, biedny Polak” jest swoistym rozliczeniem się z polskimi mitami, cechami narodowymi, z tym, co nam przeszkadza w bogactwie, i tym, co je przybliża. Autor udowadnia, że żyjemy w epoce, w której każdy może zostać milionerem.

Pieniądze pociągają wszystkich, tylko nie każdy chce i potrafi się do tego przyznać.

Książkę zamówisz na stronie: Jak o pieniądzach myślą bogaci i dlaczego biedni robią błąd, myśląc inaczej

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s