Jak negocjować z bankiem ?

Problemy ze spłatą kredytu

Jeżeli masz problemy finansowe i brakuje Ci pieniędzy na spłatę rat kredytu, to nie zatajaj ich przed bankiem. Można przecież skorzystać z różnych możliwości wyjścia z tych problemów.

Jeżeli straciłeś pracę, mniej obecnie zarabiasz i boisz się, że nie będziesz miał pieniędzy na zapłacenie raty kredytu, to powinieneś jak najszybciej poinformować o tym bank, a na pewno wspólnie znajdziecie wyjście z tej trudnej sytuacji.

Na co można liczyć ?

Przerwa w spłacie kredytu (wakacje kredytowe)

Jeżeli zapłata miesięcznej raty kredytu staje się dla Twojego budżetu domowego zbyt dużym obciążeniem, to bank może zaproponować Ci jej zawieszenie na jakiś okres. Zwykle jest to kilka miesięcy. Może to być (wszystko zależy od banku) całkowite odroczenie spłaty kredytu na ustalony czas (nie będziesz w taki przypadku płacił nic)  lub też pomniejszenie raty o spłatę kapitału (tutaj spłacasz tylko odsetki, a wiec rata staje się niższa i mniej uciążliwa).

Pamiętaj ! Trzeba jednak liczyć się z tym, że gdy zdecydujesz się na taką przerwę, to wydłuży ona okres spłaty Twojego kredytu lub urosną Ci kolejne raty.

Obniżenie miesięcznego zobowiązania

Bank może także Ci zaproponować zmniejszenie raty oraz wydłużenie okresu kredytowania. Np. teraz płacisz ratę w wysokości 200 zł, a chcesz płacić np. 150 zł, to poproś bank o zmianę umowy kredytu.

Pamiętaj ! Taka zmiana będzie się niestety wiązała ze wzrostem oprocentowania kredytu.

Przystąpienie do kredytu kolejnej osoby

Bank może także wskazać Ci przystąpienie do Twojego kredytu dodatkowej osoby. Uzupełni ona swoim wkładem brakującą cześć raty.

Pamiętaj ! Dodatkowa osoba musi mieć jednak odpowiednio wysokie zarobki. Można także zastąpić obecnego kredytobiorcę nowym, który nie ma kłopotów finansowych.

Połączenie kilku rat w jedną mniejszą

Jeżeli spłacasz kilka kredytów, to może się tak zdarzyć, że jedynym rozwiązaniem będzie zaciagnięcie kredytu konsolidacyjnego (łączy on zadłużenie) i spłacanie jednej raty zamiast kilku, która będzie niższa od zsumowanych wszystkich rat, które wcześniej płaciłeś.

Jest to możliwe, bo oprocentowanie kredytu konsolidacyjnego jest zwykle niższe od tradycyjnych kredytów gotówkowych. Ponadto istnieje możliwość ustalenia dłuższego okresu kredytowania, a zetem jeszcze obniżyć swoje zobowiązanie.

Pamiętaj ! Niższe raty oraz wydłużenie okresu kredytowania spłaty będą powodem, że będziesz musiał oddać więcej pieniędzy do banku.

Tego nie rób !

Nie udawaj, że nic się nie dzieje. Jeżeli zataisz swoje problemy , to pociągnie to za sobą jeszcze większe problemy finansowe.

Pamiętaj ! Gdy przestaniesz z miesiąca na miesiąc spłacać raty kredytu, to bank zacznie naliczać Ci bardzo wysokie karne odsetki.

Nie wolno Ci ignorować wezwań do zapłaty. Na nic zda się także ukrywanie przed bankiem i nieodbieranie telefonów.

Pamiętaj ! W takiej sytuacji, bank oddaje sprawę na drogę sądową i żąda egzekucji komorniczej. Dlatego najlepszym rozwiązaniem jest jak najwcześniejsze poinformowanie banku o swoich problemach finansowych.

Wyjście z długów

Jak wyjść z długów ?

Zobacz pierwszą część opowieści»

Gdy z jakichkolwiek przyczyn utraciłeś płynność finansową (zdolność do bieżącej obsługi swoich zobowiązań finansowych), to powinieneś, jak najszybciej skontaktować się z kredytodawcą. W Twoim interesie, jako dłużnika, jest wypracowanie wspólnego z wierzycielem porozumienia, co uchroni Cię przed działaniami windykacyjnymi oraz egzekucją komorniczą.

Świadomy kredytobiorca – wyjście z zadłużenia

Zadłużenie kredytowe – jak spłacić ?

Jak spłacić zadłużenie ?

Zaciągając kredyt – większość z nas zakłada, że spłaci go w określonym terminie, bez szczególnych problemów.

I rzeczywiście, jeżeli mądrze gospodarujemy domowym budżetem, to tak się zwykle dzieje.

Pomoc w spłacie kredytu

Jak spłacić kredyt ?

Kilkadziesiąt tysięcy złotych oszczędności  z zamiany kredytu, a to wszystko po 23 sierpnia 2010 r.  O co chodzi i jak sobie pomóc w spłacie kredytu wyjaśnia  Katarzyna Siwek, specjalistka z Home Broker, w rozmowie z redaktor Bankier.TV, Anną Drozd.

Zarządzenie finansami osobistymi może być proste. O tym jak uniknąć pętli zadłużenia i kontrolować swoje finanse osobiste i nie tylko…


Czy to w ogóle możliwe, żeby kredyt mieszkaniowy na 500 tysięcy złotych spłacił się sam?

Brak pieniędzy na spłatę kredytu

Problemy ze spłatą kredytu

Utrata pacy, choroba, śmierć małżonka, te przykre zdarzenia życiowe są najczęstszą przyczyną problemów ze spłatą rat kredytu.

Ale zdarza się tak, że wiele osób zadłuża się ponad miarę, zaciągając nowe kredyty, a potem okazuje się, że nie starcza na raty i spłata kredytu schodzi na dalszy plan, no i zaczynają się poważne kłopoty…

Jak nie wpaść w pętle kredytową ?

Negocjacja warunków spłaty kredytu  z bankiem ..

Gdy okaże się, ze nie starczy nam pieniędzy na spłatę rat, to trzeba o tym powiadomić bank. Warto to zrobić, zanim narosną zbyt duże zaległości. Wtedy może już być za późno na negocjacje.

Kompletujemy wszystkie dokumenty, które będą dowodem na to, nie jesteśmy winni naszych problemów finansowych (np. wypowiedzenie umowy o pracę, zwolnienie lekarskie itp.). Przyda się to na pewno w rozmowach z bankiem i może naprawdę pomóc.

Następnie trzeba będzie się poważnie zastanowić nad miesięczną ratą, jaką będzie w stanie płacić. Będzie to podstawą dla banku do zaproponowania dogodnego rozwiązania.

Co może nam zaproponować bank?

Może to być:

  • wydłużony okres spłaty kredytu nawet o kilka lat (obniży to automatycznie ratę kredytu),
  • propozycja zamiany na kredyt o niższym oprocentowaniu (np. pożyczka hipoteczna pod zastaw domu, mieszkania lub działki).

Wakacje kredytowe

W przypadku przejściowych problemów finansowych (wiemy, że nasza sytuacja się wkrótce poprawi i dochody wzrosną), można zwrócić się do banku z wnioskiem o zawieszenie rat

Co to oznacza?

  • przez kilka miesięcy nie trzeba będzie płacić rat kredytu lub będziemy spłacać same odsetki (rata wtedy będzie niższa),
  • trzeba jednak pamiętać, że wakacje kredytowe, to odsunięcie w czasie obowiązku spłaty rat i potem następuje wydłużenie okresu kredytowania o czas trwania przerwy w spłacie.

Kredyt konsolidacyjny

Gdy wszystko wskazuje na długoterminowe kłopoty, to warto zastanowić się na kredytem konsolidacyjnym, a wiec połączyć kilka kredytów w jeden.

Połączyć można kredyty z różnych banków, przeznaczone na różne cele.

Jak to wygląda w praktyce ?

  • rata takiego kredytu może być dużo mniejsza od sumy dotychczasowych rat, dzieje się tak dlatego, ze oprocentowanie jest zwykle korzystniejsze i wydłuża się okres kredytowania.,
  • trzeba jednak pamiętać, że wybieramy kredyt konsolidacyjny w ostateczności, bo przy mniejszej racie, rośnie zdolność kredytowa, a to pociągnie za sobą pokusę zaciągnięcia kolejnego kredytu.

To Ci może pomóc

czwarta drogaCZWARTA DROGA. Przełom w budżecie domowym»

39% więcej pieniędzy – odzyskanych ze stałych domowych wydatków!

Gdy na początku sierpnia 2009 roku Piotr musiał zrezygnować z pracy, jeszcze nie zdawał sobie sprawy z problemów, jakie go czekają. Początkowo nie bał się bezrobocia, bo otrzymał sporą odprawę. Jednak już cztery miesiące później znalazł się w ciężkiej sytuacji, gdy jedynym wyjściem było zaciągnięcie pożyczki.

To była PĘTLA na szyję: miał kilka kredytów (w tym jeden na dom), długi u rodziny, brakowało mu pieniędzy na opłaty i życie, zalegał ze spłatami i kolejna pożyczka jeszcze bardziej by go pogrążyła….[...]

 

Pętla kredytowa – jak z niej wyjść ?

Sławomir Śniegocki w swojej książce Inwestuj we własny dług, opisuje,że proces wychodzenia z zadłużenia opiera się na tym, że w pewnym momencie jesteśmy na takim jego poziomie i żeby dalej egzystować musimy zadłużać się jeszcze bardziej.

Materiał z jego ksiażki prowadzi do tego, żeby przejść od poziomu głębokiego minusa (głębokiego zadłużenia) do poziomu zero, kiedy nasze wydatki i zarobki zaczną się bilansować po to, żeby przejść dalej i zacząć budować swoją niezależność finansową, czyli taki stan, kiedy nasz dochód (pasywny), który pochodzi z innych źródeł niż nasze zarobki z etatu, zaczyna być większy, niż nasze wydatki. Wtedy jesteśmy już praktycznie niezależni od tego, czy pracujemy, czy nie pracujemy.

Autor ksiażki Inwestuj we własny dług, wymyślił sobie taką koncepcje, którą forsuje w książce, że inwestowanie we własny dług, nie sprowadza się tylko do tego, żeby z tego długu wyjść, jest to tak, jak mniej więcej ze wszystkiego typu dietami – następuje taka faza, że się tylko je i je, potem trzeba przejść na dietę i zbijamy wagę, później następuje efekt jo-jo i znowu zaczynamy tyć i tak właśnie wygląda sytuacja finansowa większości Polaków – od zadłużenia do wychodzenia z długów, od zadłużenia do wychodzenia z długów.

Dlatego metodą nie jest wyjście z długów samo w sobie, ale metodą jest zbudowanie takiego planu finansowego, który pozwoli nam nie tylko wyjść z długu, ale budować własną niezależność finansową, zacząć budować tak naprawdę własny majątek.

Autor postarał się o to, żeby książka Inwestuj we własny dług, zawierała maksymalnie dużo narzędzi, żeby zawierała maksymalnie dużo praktycznych technik, które wykorzystywał sam jako osoba prywatna i jako doradca finansowy.

Zawarł to w postaci programu, programu 7 kroków, dlatego, że wychodzenie z długów to jest proces.  Z długów nie wychodzi się za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, która spowoduje, że tych długów od razu nie mamy, to jest proces, który się zaczyna tak naprawdę od zmiany najbardziej podstawowej rzeczy, czyli własnych przekonań.

To czy ludzie są bogaci, czy biedni najbardziej zależy od tego co mają w swojej głowie. Dlatego, że jak widać ludzie, którzy wygrywają np. w totolotka dostają pieniądze, które tak naprawdę nie wynikają  w żaden sposób z ich umiejętności finansowych, z tego w jaki sposób potrafią tymi finansami zarządzać, no i przeważnie nie potrafią tymi pieniędzmi zarządzać, więc po roku, dwóch ta cała zabawa się kończy w jeszcze większych długach niż ten milion, który wygrano w totolotka.

Jeżeli chodzi o stronę techniczną , to autor odwołuje się do dwóch postaci, które tak naprawdę w rzeczywistości istnieją , ale z wiadomych względów w książce są nazwane jak rozrzutny Robert i konsekwentna Kinga.

Rozrzutny Robert jest osobą, która świetnie zarabia i nie ma żadnego pojęcia w jaki sposób zarządzać własnymi finansami, no i w związku z tym, mniej więcej koło dwudziestego ze zdumieniem stwierdza, że na koncie nie ma już żadnych pieniędzy.

Natomiast zarobki konsekwentnej Kingi są o wiele mniejsze, ale poszła ona drogą, gdzie zaczęła kontrolować wydatki, zaczęła zbierać paragony, zaczęła zbierać oszczędności, zaczęła sama inwestować od takiego najbardziej podstawowego poziomu i autor pokazuje krok po kroku w jaki sposób konsekwentna Kinga znacznie lepiej daje sobie radę finansowo, mimo tego, że znacznie mniej zarabia (kilka razy mniej) niż rozrzutny Robert, który nie przywiązuje wagi do swoich wydatków (wydaje mu się, że tak dużo zarabia, że nie musi tego robić) i niestety w książce można przeczytać do czego to doprowadzi (potężnej porcji długów).

A tak naprawdę, żeby zacząć inwestować, to nie trzeba dużo zarabiać. Może to dziwnie brzmi, ale inwestowanie, wcale nie sprowadza się do pieniędzy. Większość osób myśli, że inwestować można tylko pieniądze, tym czasem inwestować można mnóstwo różnych rzeczy, które dają jeszcze większą stopę zwrotu i które tak naprawdę jeszcze szybciej potrafią zwiększyć i przyspieszyć nasz majątek.

O tym właśnie jest książka Inwestuj we własny dług.

Czym jest dobry dług, czyli jak z dłużnika stać się inwestorem?

Dzisiejsza porada pochodzi pochodzi z książki Sławomira Śniegockiego Inwestuj we własny dług.

Książka jest o tyle świetną pozycją, że trafia w potrzeby, prawdopodobnie większości Polaków, czyli mówi o tym, jak szybciej spłacić kredyt, jak z osoby, która ma długi, przejść do świadomości bycia inwestorem.

Najważniejsze elementy wydobyte z tej książki, to po pierwsze fakt odróżnienia dobrego długu od złego długu, czy w ogóle takie pojęcie istnieje. Oczywiście tak.

Dobry dług, to jest ten, który pozwala nam wyjść z długów i wejść na drogę inwestowania. Zły dług to jest taki, który zapożyczamy się i w sumie te pieniądze wydajemy na pasywa, czyli np. jeżeli zadłużamy się, że by wyjechać na wycieczkę do tropikalnych krajów, to oczywiście pobawimy się 2 tygodnie, ale później ten kredyt, trzeba będzie spłacać. To, że przebywaliśmy na wakacjach, nie doprowadzi do tego, że będziemy zarabiać więcej i te pieniądze, na które się zadłużyliśmy spłacą powiedzmy ten dług.

Ten dobry dług, to jest taki, który jeżeli się zapożyczamy np. kupujemy nieruchomość i wiemy, że wynajmując tą nieruchomość, część kredytu lub też całość się po prostu spłaci, to wtedy jest to ten dobry dług.

I druga taka podpowiedź wydobyta z tej książki, którą można tak jakby już teraz wprowadzać w swoje życie, to jest to, że jeżeli płacimy zbyt duże raty i uważamy, że jesteśmy w takiej sytuacji bez wyjścia, że coraz więcej płacimy kredytów, suma tych należności przekracza 50 % naszego budżetu domowego, to jest wyjście z tej sytuacji i to wyjście to jest kredyt konsolidacyjny.

Nie po to,żeby brać kolejne kredyty, ale po to, żeby zmniejszyć  sobie ratę i powoli zacząć wychodzić z długu, bo fundamentem tej książki, jest to, żeby nie brać kolejne kredyty, czy po prostu, żeby reklamować kredyt jako sposób na życie, ale wręcz coś odwrotnego.

Ideą ksiażki Inwestuj we własny dług, to jest to, żeby po prostu przestać się zadłużać, a żeby to zrobić trzeba czasami po prostu wziąć ten kredyt konsolidacyjny, żeby mieć więcej pieniędzy do rozdysponowania i wtedy sukcesywnie, krok po kroku wychodzić z różnych długów.

Ale tutaj zasada jest jedna, którą powtarza autor w tej książce, bardzo często, że musimy postanowić, że przestajemy brać kolejne kredyty, że przestajemy się zadłużać.

I to są takie dwie konkretne podpowiedzi, oczywiście w tej książce znajdziemy setki innych, bardzo praktycznych (jak widać po tych dwóch przedstawionych, są  niezwykle praktyczne i można je stosować teraz, zaraz po przeczytaniu tego tekstu, można zacząć po prostu działać).

Oczywiście polecam przeczytanie całej książki Inwestuj we własny dług i też ważne jest, żeby potraktować tą książkę, jako przewodnik, czyli to czego się tam nauczymy po prostu wprowadzać w życie.

Nie obiecuje, że ta książka będzie powodem zmiany sytuacji finansowej w ciągu miesiąca, po prostu trzeba dać sobie czas, trzeba być konsekwentnym i po prostu robić to – co robi autor.

W opisie tej ksiażki można przeczytać, że warto ufać autorowi, jeżeli chodzi o jego wiedzę i praktykę, przeczytamy o tym w jakich tarapatach finansowych on był i można zobaczyć, że nawet z tak beznadziejnych sytuacji można spokojnie wyjść i przejeść z dłużnika na drogę inwestora.

Krajowy Rejestr Długów – jak trafia się do rejestru długów ?

Wpius do KRDWpisanie dłużnika do KRD

Do Krajowego Rejestru Długów wpisywane są osoby, które zalegają z opłatami ( nie płacą czynszu za mieszkanie, rat w banku).

Rejestr długów został wymyślony, by firmy (np. operatorzy telefonów komórkowych), bez problemu mogły sprawdzić, czy osoba, która chce zawrzeć umowę nie ma długów i czy jest wypłacalna.

Jeżeli  nazwisko dłużnika figuruje w Krajowym Rejestrze Długów  , to wtedy jego szanse na kupienie towaru na raty, telefonu komórkowego w promocji są bardzo małe.

Wpis o dłużniku może być przechowywany w rejestrze nawet 10 lat.

Kto trafia do Krajowego Rejestru Długów ?

Prawo przesłania informacji o dłużnikach mają tylko niektóre instytucje. Są one wymienione w specjalnej ustawie o udostępnianiu informacji gospodarczych.

Mogą to robić m.in : banki, firmy świadczące usługi leasingu, zakłady ubezpieczeń, operatorzy telekomunikacyjni, operatorzy telewizji kablowej i satelitarnej, a także spółdzielnie i wspólnoty mieszkaniowe, zakłady energetyczne, zakłady komunikacji miejskiej.

Od 14 czerwca 2009 r., dzięki nowelizacji ustawy o Biurach Informacji Gospodarczej, mogą to również robić firmy windykacyjne i tzw. fundusze sekurytyzacyjne ! A więc instytucje, które masowo skupują od banków niespłacane w terminie kredyty i starają się je odzyskać.

Do instytucji, które mogą wpisywać dłużników na czarne listy , zostały dopisane m.in. osoby fizyczne. Można więc np. zgłosić swojego sąsiada, jeśli pożyczyło mu się pieniądze, a on ich nie chce oddać. Ale tutaj musi być spełniony warunek: dług musi wynosić co najmniej 300 zł oraz trzeba uzyskać tytuł wykonawczy – nakazu zapłaty lub wyrok sądu zaopatrzony w klauzulę wykonalności..

By zrobić to zgodnie z prawem, muszą być spełnione określone warunki:

  • łączna kwota długu musi wynieść co najmniej 200 zł, a okres zadłużenia nie może być mniejszy niż 60 dni.
  • wierzyciel musi powiadomić dłużnika o zaległościach listem poleconym za potwierdzeniem odbioru, musi wyznaczyć mu także miesięczny termin na zapłacenie zaległości.

Jak dowiedzieć się, czy nasze nazwisko figuruje w Krajowym Rejestrze Długów ?

Każdy ma prawo sprawdzić, czy jego dane figurują na Krajowej Liście Dłużników (art. 18 ustawy o udostępnianiu informacji gospodarczych). Raz na 6 miesięcy można to zrobić to bezpłatnie. Za częstsze korzystanie z takiej informacji pobierana jest opłata (ok.35 zł).

Gdy w Krajowym Rejestrze Długów znajdują się nasze dane, a dług został zapłacony, to naszym prawem jest zażądać usunięcia tych danych. Obowiązkiem instytucji, której spłaciliśmy dług (w terminie 14  dni od daty uregulowania należności) jest wystąpienie do biura rejestru długów z prośbą o usunięcie danych dłużnika.

Dłużnik może sam napisać podanie do Biura Informacji Gospodarczej o usunięcie jego danych. Do podania należy dołączyć wiarygodny dowód, na uregulowanie długu oraz podać swój adres, dane instytucji, która zgłosiła go do rejestru i powołać się na załączony dowód, który potwierdza spłacenie długu.

Jak działa Krajowy Rejestr Długów ?»

Masz długi?

Zarządzenie finansami osobistymi może być proste. O tym jak uniknąć pętli zadłużenia i kontrolować swoje finanse osobiste i nie tylko»

 

 

Co grozi za długi ?


Według Krajowego Rejestru Długów (KRD) wszelkiego rodzaju zadłużenie posiada blisko 700 tysięcy Polaków. Większość dłużników to osoby młode w wieku 26-35 lat.

Już kilka lat dane osób zadłużonych umieszczane są w specjalnych rejestrach dłużników. Największy rejestr to Krajowy Rejestr Dłużników. Aby móc umieścić tam dane osoby zadłużonej, trzeba mieć podpisaną umowę z rejestrem. W rejestrze dane umieszczają przede wszystkim banki, towarzystwa ubezpieczeniowe, zakłady energetyczne.

Kto może trafić do spisu dłużników ?

Trafić do rejestru dłużników to nie problem. Wystarczy jedna niezapłacona w terminie faktura. Do rejestru nie trafia jednak każda zaległość, można wpisać dług :

  • którego wysokość to nie mniej niż 200 zł brutto (500 zł, gdy dłużnik ma firmę)
  • który nie został zapłacony przez 60 dni od daty płatności na fakturze

Firma, której dłużnik zalega z opłatami, przed umieszczeniem danych w rejestrze, ma obowiązek wysłać wezwanie do zapłaty z podaniem terminu, do którego należy to zrobić.

Jak sprawdzić, czy nasze dane są w rejestrze dłużników ?

Każdy ma prawo raz na 6 miesięcy zajrzeć do tzw. rejestru zapytań w Krajowym Rejestrze Długów i dowiedzieć się, czy jego dane są umieszczone na liście dłużników.

Zrobić to można osobiście w biurze informacji gospodarczej. Krajowy Rejestr Długów znajduje się we Wrocławiu, ul Armii Ludowej 21.

Wniosek, który należy wypełnić znajdziesz na stronie http://www.krd.pl , należy mieć ze sobą dowód osobisty.

Wniosek może być tez wysłany pocztą (listem poleconym). Należy do niego dołączyć kserokopię dowodu osobistego (obie strony), a także dowód wpłaty 11 zł (opłata za przesłanie raportu z rejestru).

Aby mieć możliwość sprawdzenia informacji częściej niż raz na pół roku, należy zapłacić 25 zł (gdy załatwiamy sprawę osobiście w biurze) lub 36 zł (gdy raport przesłany jest pocztą).

Jak długo nasze dane widnieją w rejestrze dłużników ?

Do czasu spłacenia zadłużenia. Firma, której dłużnik spłaci zadłużenie, ma obowiązek w ciągu 14 dni od spłaty długu wysłać wniosek do Krajowego Rejestru Dłużników o wykreślenie danych z ewidencji. Jednak dłużnik musi tego dopilnować.

Gdy okaże się, że po spłacie długu, dane nadal są w rejestrze, należy zażądać od firmy, aby poinformowała KRD o spłacie zadłużenia.

Dłużnik może też sam napisać podanie o usunięcie swoich danych. Do podania należy dołączyć dowód na spłatę zadłużenia.

To Ci może pomóc

Inwestuj we własny dług- Zarządzenie finansami osobistymi może być proste. O tym jak uniknąć pętli zadłużenia i …

 

Jak wyjść z długów ?

Inwestuj we własny dług
Ta książka nie tylko da Ci pieniądze, ale przede wszystkim nadzieję, że mimo pętli kredytowej za kilka miesięcy staniesz się inwestorem, a nie dłużnikiem.

Krok pierwszy do szybkiego wyjścia z długu

Twoja szalupa ratunkowa

Inwestuj we własny dług

Pieniądz „robi” pieniądz, dług „robi” dług

Jeżeli zaczniesz zmieniać swoje nastawienie do pieniędzy, efektem będzie zmiana punktu skupienia z tego, co negatywne (dług), na to, co pozytywne (budowanie niezależności). Zacznij od tego, w jaki sposób mówisz i spróbuj policzyć, ile razy dziennie używasz słów typu: muszę, nie mogę, spróbuję, postaram się, chciałbym. Na początek przeprogramuj swój sposób mówienia i zacznij celowo używać innych słów: zamiast muszę lub chciałbym – mów chcę, zamiast nie mogę, spróbuję lub postaram się – mogę. Zawsze pozytywnie i w czasie teraźniejszym.

Pomyśl, w jaki sposób zacząć zmieniać swoje nastawienie od przegranego do zwycięzcy. Twój umysł to taka sprytna maszynka do produkcji usprawiedliwień. Zauważ, że jeżeli naprawdę czegoś chcesz, robisz wszystko, żeby to osiągnąć; natomiast jeżeli tak bardzo Ci na czymś nie zależy, zaczynasz produkować usprawiedliwienia. Tymczasem znane jest w medycynie zjawisko neuroplastyczności mózgu, które polega na zmianie fizycznej struktury mózgu jako wyniku wyłącznie samego procesu myślenia.

Twój mózg nie odróżnia faktów od fikcji, stąd Twoja umiejętność „wchodzenia w fikcję” w trakcie ciekawego filmu, gry komputerowej, lektury książki, bloga czy surfowania po Internecie. Zmieniając więc sposób myślenia, zmieniasz strukturę własnego mózgu, który przestaje działać w stary sposób i zaczyna działać w inny, nowy sposób. Dzięki temu masz dostęp do innego „narzędzia”, przy pomocy którego Ty sam zaczynasz działać w inny sposób.

Często zamartwiasz się, tymczasem większość przyszłych zdarzeń, które Cię frustrują, tak naprawdę nigdy się nie zdarzy, a te, które nadejdą, i tak pewnie Cię zaskoczą. Taka jest natura zmian – nie jesteś w stanie trafnie przewidzieć przyszłości i lepiej to wcześniej zaakceptuj, na przekór ekspertom. Z drugiej strony, w ciągu całego Twojego życia okazje mijają Cię jedna za drugą, po prostu dlatego, że boisz się je zauważać.

Osiągnięcie najmniejszych nawet sukcesów rozpoczyna proces dalszej motywacji, który doprowadza z kolei do trwałych już zmian. Motywowanie się do działania nie ma więc sensu, bo to właśnie działanie nas motywuje. Dlatego istotne jest, abyś zaczął od najdrobniejszego nawet działania w kierunku, który sobie zamierzyłeś. Ważne jest, abyś zaczął robić cokolwiek, niekoniecznie od razu idealnie i nie zawsze po zebraniu wszystkich możliwych danych.

Twój mózg ma wbudowane własne filtry, które chronią go przed nadmiernym obciążeniem. Świadomie pamiętasz jedynie 10% tego, co czytasz, jedynie 20% tego, co słyszysz, 30% tego, co widzisz, ale już prawie 50% tego, co robisz i prawie 100% tego, co czujesz. Podejmij więc teraz decyzję, jak wykorzystasz czas poświęcony na poznanie tej książki. Czy wolisz wykorzystać jedynie 10%, czy prawie 100% jej treści?

Aby podnieść poziom motywacji i przyjąć nastawienie zwycięzcy, zastanów się, jak dzięki obecnej sytuacji możesz się wzbogacić. Uwierz, że to, co jest teraz, nigdy nie jest tym, co jest najlepsze. Czy zastanawiałeś się, dlaczego mimo intensywnego myślenia nad rozwiązaniem jakiegoś problemu, wyniki wciąż masz mizerne? Prawdopodobnie brakuje Ci jakiegoś ogniwa, czyli elementu, który łączy przemyślenia z wynikami. Jak się okazuje, wynika to z budowy ludzkiego mózgu. Pełny łańcuch składa się z ciągu: myśli – uczucia – działania – wyniki. Najpierw Twoje myśli muszą połączyć się z uczuciami, a uczucia dopiero łączą je z działaniami, które dają wyniki.

Jeżeli chcesz przeskoczyć od razu od myśli do wyników, efekt będzie minimalny, ponieważ nie angażujesz w ten proces całego swojego mózgu.

Już Einstein powiedział, że szaleństwem jest działać w ten sam sposób w oczekiwaniu na inne rezultaty. Zmień przekonania, a zmienią się rezultaty.

Jak wiesz, na każde doświadczenie, które Cię spotyka, możesz wybrać jedną z reakcji: rezygnację, złość albo otwarcie się na nowe. Przypomnij sobie, jak w przeszłości wyglądały Twoje reakcje. Czy mówiłeś sobie: „znowu się nie udało, tak jest ze mną zawsze, jestem do niczego” lub denerwowałeś się, mówiąc: „dlaczego to mnie zawsze spotyka, co jest ze mną nie tak, całe życie mam pod górkę?”.

Twoje myśli coraz szybciej kręciły się w pętli: rezygnacja – złość – rezygnacja. W wyniku tego traciłeś całkowicie motywację do działania i możliwość spojrzenia na problem z boku. Twój umysł był, w przeciwieństwie do Ciebie, bardzo zadowolony, ponieważ wykonał całą ciężką pracę… abyś niczego nie musiał zmieniać. To właśnie jest pułapka braku możliwości.

Spróbuj odrzucić brak możliwości w sytuacji, w której właśnie jesteś. Jak? Znajdź codziennie jedną, jedyną minutę, kiedy jesteś sam. Wrzuć na luz i pomyśl jedynie o własnych wielkich celach. Skup się na pozytywach.

Zapomnij o tym, czego nie chcesz. Zapomnij o tym, czego chcą od Ciebie inni. Przypomnij sobie, jakie miałeś marzenia, kiedy byłeś dzieckiem. Zrób to teraz, zanim zaczniesz czytać dalej, jedynie przez jedną jedyną minutę.

Pewnie jako pierwsze pojawiły się reakcje typu: „to i tak się nie uda, wiele razy już próbowałem, czy ten facet zgłupiał, jak mi to ma pomóc?” To nic niezwykłego – to normalne reakcje Twojego umysłu na możliwość zmiany. Zmiana to coś nowego, nieznanego, potencjalnie niebezpiecznego. Wyobraź sobie teraz najlepszy możliwy rezultat Twoich działań. Po co? Jeżeli wydaje Ci się, że przekonania, które obecnie posiadasz, powinny Cię wspierać, jesteś w błędzie. One mają za zadanie jedynie chronić Twoją strefę komfortu. To taki obszar, w którym zgodnie z Twoim doświadczeniem możesz funkcjonować w najmniej stresujący sposób, na najniższym możliwym poziomie energii.

Twój mózg zamiast Cię wspierać, chroni Cię przed nowymi okazjami i szansami, a wszystko rzekomo z powodu chęci zapewnienia Ci bezpieczeństwa. Przekonania to nie prawda absolutna, to jedynie Twoja interpretacja tego, w czym kiedyś brałeś udział i Twoja interpretacja powstałych efektów.

Jeżeli teraz przekonasz swój umysł, że efekty już są pozytywne, nie będzie potrzeby, aby Cię przed tą zmianą bronić.

Ta książka nie tylko da Ci pieniądze, ale przede wszystkim nadzieję, że mimo pętli kredytowej za kilka miesięcy staniesz się inwestorem, a nie dłużnikiem.

czytaj dalej…

Poznaj siedem toksycznych przekonań finansowych

Przez kilka lat byłem doradcą finansowym w jednej z największych firm ubezpieczeniowych działających w Polsce. Praca ta wiązała się z wysłuchiwaniem ogromnej ilości odmów, niewiarygodnych wymówek i uników stosowanych przez klientów. Wszystko w celu wykręcenia się od wzięcia odpowiedzialności za własne finanse. Przeprowadziłem setki rozmów z różnymi ludźmi i zauważyłem, że uzewnętrzniają oni swoje przekonania na dwa różne sposoby. Jeden, który dobrze brzmiał, a drugi, który był prawdziwy.

Pogrupowałem te przekonania i podzieliłem je na te, które dają ludziom wymierne korzyści oraz takie, które pozwalają im jedynie pozostać w strefie komfortu. Widziałem, jak toksyczne podejście do finansów może przełożyć się na wymierne straty finansowe. Wielokrotnie spotykałem się z sytuacją, kiedy ludzie, którzy mieli możliwości i środki, aby inwestować, nie robili tego. Dlaczego? Ponieważ ktoś narzucił im, w jaki sposób mają myśleć o pieniądzach, aby pozostać we własnej strefie komfortu.

Aldona, która prowadzi biuro nieruchomości, wielokrotnie w przeszłości była w tarapatach finansowych, które według niej nie pozwalały jej na inwestycje. Ponieważ nadeszły czasy „tanich” kredytów hipotecznych, na rynku pojawiło się dużo ofert nieruchomości i wielu klientów, wzrósł więc przychód jej firmy. Aldona postanowiła wreszcie zainwestować. Zaproponowałem jej, że możemy wspólnie stworzyć dla niej plan inwestycyjny, ale stwierdziła, że musi najpierw się zastanowić. Po jakimś czasie zadzwoniłem do niej. Była bardzo dumna.

Zainwestowała samodzielnie – wzięła w leasing najnowszy model samochodu z wyższej półki. Niestety kiedy po kilku miesiącach rynek nieruchomości wyhamował i zmniejszyła się ilość klientów, Aldona została ze swoją wspaniałą „inwestycją” i potężnymi ratami leasingowymi, które zjadały większość jej zysków. Ona sama wróciła do stanu narzekania, który tak dobrze znała.

Poznasz teraz siedem toksycznych przekonań finansowych, które występują u osób, które nie biorą odpowiedzialności za swoje finanse. Czy odnajdziesz tutaj swoje własne przekonania?

1. Jednym z najbardziej rozpowszechnionych przekonań jest unikanie jakichkolwiek rozmów o pieniądzach. Jeżeli zostałeś nauczony, że w Twojej rodzinie nie rozmawia się o pieniądzach, sam traktujesz ten temat jako tabu. Być może na przekór temu twierdzisz: „nie ma w ogóle o czym mówić – większość moich znajomych jest zadłużona i jakoś żyje”. Czy może uznajesz opinie typu: „najważniejsze, żeby chleba nie brakło” lub: „ważne, by być zdrowym i mieć pracę” – za prawdę objawioną? Zapominasz, że to, co jest tu i teraz, nie musi być tym samym za 3, 5 czy 10 lat. Zdrowie i stała praca to rzeczy bardzo zmienne, a w życiu nic nie jest tak pewne jak brak pewności.

2. Drugim toksycznym przekonaniem jest bagatelizowanie tematu zadłużenia. Nie mówisz o pieniądzach, tylko o pieniążkach, kasce… Tymczasem pieniądze to tak ważna sprawa, że nie powinieneś jej rozmieniać na drobne. Jeżeli mówisz: „nie stać mnie teraz na inwestycje”, czy to aby nie znaczy, że nie jest to dla Ciebie istotne? A przecież Twoja obecna sytuacja jest WYNIKIEM takiego właśnie myślenia w PRZESZŁOŚCI. Jeżeli uważasz, że teraz nie stać Cię na inwestycje, to kiedy będzie Cię stać? Czy wtedy, gdy staniesz się jeszcze bardziej zadłużony? Uwierz, że zawsze stać Cię na inwestowanie, skup się jedynie na kwestii wyboru, w jaki sposób i w co będziesz inwestował.

3. Trzecim toksycznym przekonaniem finansowym jest brak zrozumienia, że tak naprawdę zły dług to główna przeszkoda na Twojej drodze do niezależności. Jeżeli twierdzisz: „Jak to? Przecież biorę kredyt i dzięki temu mam coraz więcej”, to muszę się z Tobą zgodzić, jednak z jedną drobną różnicą – masz coraz  więcej… rzeczy do spłacenia. Często zadłużanie się jest wynikiem braku jakiegokolwiek planowania lub podejmowania decyzji o dużych wydatkach pod wpływem impulsu. Znasz pewnie opinię, że pierwszy milion i tak trzeba ukraść. A Ty przecież uważasz się za uczciwego. No cóż, więc pewnie nigdy nie zdobędziesz miliona, ponieważ nie chcesz kraść. To powoduje, że zostajesz na obecnym poziomie finansowym. Nie traktuj tego dosłownie, po prostu zmień swoje myślenie.

Ta książka nie tylko da Ci pieniądze, ale przede wszystkim nadzieję, że mimo pętli kredytowej za kilka miesięcy staniesz się inwestorem, a nie dłużnikiem.

czytaj dalej …

4. Czwartym toksycznym przekonaniem jest postawa roszczeniowa. Jeżeli uważasz, że pracodawca za mało Ci płaci, że politycy Cię okradają, że państwo musi Ci wypłacić wysoką emeryturę i zadbać o Ciebie, kiedy już nie będziesz mógł pracować – zubażasz sam siebie. Pieniądze to forma energii. Energia musi krążyć, a postawa roszczeniowa powoduje blokadę Twoich możliwości dostawania coraz więcej i więcej. Przerzucanie odpowiedzialności za swoje finanse na innych – państwo, pracodawcę, polityków – powoduje również blokadę płynącej energii. Jedynie wzięcie pełnej odpowiedzialności za własne finanse bez oglądania się na tych, którzy „coś Ci muszą zapewnić”, da Ci możliwość prawdziwego pomnażania pieniędzy.

5. Piątym toksycznym przekonaniem finansowym jest brak planowania finansowego. Jeżeli jesteś samozatrudnionym lub prowadzisz mały biznes i uważasz, że nie masz możliwości zaplanowania inwestycji z powodu konieczności reinwestycji wszystkich środków we własną firmę, na pewno trudno Ci będzie zrozumieć, że Twoja firma to nie Ty sam, że Twoje prywatne pieniądze i pieniądze, które inwestujesz we własną firmę, to dwie zupełnie różne rzeczy. Być może nie jesteś już właścicielem własnego biznesu, tylko jego własnością? Swoje pieniądze, które inwestujesz w całości w firmę, oddajesz do dyspozycji ZUS-owi, Urzędowi Skarbowemu, komornikowi, wierzycielom. Oczywiście możesz żyć bez planowania i bez planu, tylko to również jest plan. Prowadzi do tego, aby w najmniej spodziewanym momencie podstawić sobie samemu nogę. Ponieważ będę starał się nakłonić Cię do zaplanowania tego, co chcesz osiągnąć za rok, trzy lub pięć lat, pewnie obruszysz się, mówiąc: „no jak to, niby skąd ja mam wiedzieć, co będzie za rok?”. Otóż znikąd, tego nie da się przewidzieć. Plan nie służy do przewidywania przyszłości lecz do wyznaczania kierunku, w którym chcesz iść.

6. Szóstym toksycznym przekonaniem finansowym jest opinia, że brak czasu nie pozwala Ci zająć się Twoimi finansami. Tymczasem czas to jeden z Twoich najważniejszych aktywów. Mija chwila za chwilą, minuta za minutą, godzina za godziną, a Ty nie potrafisz tego czasu wykorzystać. Wydaje Ci się, że czas życia to okres zbliżony do nieskończoności, niestety zapominasz, że masz jedynie określoną liczbę godzin, dni i lat do przeżycia. Czasu nie możesz rozciągnąć, nie możesz skumulować, nie możesz zaoszczędzić. Jedyne, co możesz, to jak najpełniej ten czas wykorzystać. Jeżeli uważasz, że brak Ci czasu, żeby zająć się swoimi finansami, stosujesz pewnie wymyślne triki: „chcę jeszcze przemyśleć tę decyzję, powinienem to przedyskutować z partnerem, chciałbym porównać oferty”. Tak naprawdę Twój własny umysł, który nie za bardzo lubi podejmować niepewne decyzje, stara się odłożyć to na później. Niestety, to „później” nigdy nie nadchodzi, a Twój umysł szybko zapomina o kwestiach ważnych, zajęty wieloma bieżącymi sprawami pilnymi.

7. Siódmym toksycznym przekonaniem finansowym jest akceptacja braku wiedzy finansowej. Stosujesz taką taktykę, mówiąc: „mam już własnego doradcę finansowego, mam zaprzyjaźnioną panią w banku, znajomy z pracy mi doradza”. Twierdzenie, że finanse to skomplikowana i zupełnie bezużyteczna wiedza, to tylko wygodna wymówka, żeby nie brać za nie odpowiedzialności. Tymczasem wystarczy, że skorzystasz z kilku prostych narzędzi pokazanych w tej książce, aby zmienić diametralnie podejście do własnych finansów.

A teraz weź coś do pisania, usiądź w spokoju i zapisz, jakie są Twoje obecne przekonania finansowe:

1. Czy otwarcie rozmawiasz o pieniądzach i inwestycjach?

2. Czy potrafisz rozmawiać na ten temat również z najbliższą rodziną?

3. Czy poważnie podchodzisz do swojego długu?

4. Czy rozumiesz, że dług jest główną przeszkodą na drodze do niezależności?

5. Czy często przejawiasz postawę roszczeniową?

6. Czy planujesz swoje finanse?

7. Ile czasu zajmuje Ci planowanie posunięć finansowych (tygodniowo, miesięcznie)?

8. W jaki sposób realizujesz swoje plany?

9. Czy uważasz, że finanse to jest tak trudny temat, że musisz być specjalistą, aby się tym zajmować?

Zastanów się nad powyższymi pytaniami.

Ta książka nie tylko da Ci pieniądze, ale przede wszystkim nadzieję, że mimo pętli kredytowej za kilka miesięcy staniesz się inwestorem, a nie dłużnikiem.

czytaj dalej …

Teraz nadszedł czas na bardziej praktyczne działania. Pewnie zastanawiasz się, od czego zacząć „odgruzowanie” swoich finansów, aby wszystko poszło wreszcie w dobrą stronę. Zapamiętaj na początek tylko jedno zdanie:

ABY WYJŚĆ ZE STARYCH DŁUGÓW, PRZESTAŃ TWORZYĆ NOWY DŁUG

Zapomnij więc o nowych pożyczkach, kredytach, o braniu na swoje barki jakichkolwiek dodatkowych obciążeń. Nie zajmuj się tym, bez względu na to, jak ciekawe byłyby kolejne cudowne pożyczki na wakacje, na święta, dla dziecka itd. Pamiętaj – przyciągasz to, na czym się skupiasz, więc po prostu przestań tworzyć nowy dług.

Następny krok to mądre ograniczanie wydatków, ponieważ to również umożliwia ograniczenie powiększania długów. Nie będę Ci doradzał żadnych drastycznych kroków typu: „przestań wydawać połowę pieniędzy z poprzedniego miesiąca” albo: „przestań kupować żywność”. Nie tędy droga. Pokażę Ci na początek bardzo proste czynności dotyczące jednej tylko dziedziny – np. obsługi kart płatniczych.

1. Na początku truizm – płać na czas. Często bezwiednie robisz opóźnienia, nie z braku chęci czy środków. Po prostu brak Ci nadzoru nad Twoimi finansami. Najpierw tworzysz opóźnienia, potem otrzymujesz kary, monity, pogarszasz swoją zdolność kredytową.

2. Nie wypłacaj gotówki z obcych bankomatów, niekiedy wystarczy podejść kilkadziesiąt metrów czy podjechać do bankomatu swojego banku, a wypłata nic Cię nie będzie kosztować. Jeżeli bardziej cenisz sobie wygodę niż oszczędności, za każdą wypłatę z „obcego” bankomatu płacisz od 1 do 5 złotych prowizji. Niby niewiele, ale jeżeli tych wypłat robisz kilka w miesiącu, to w sumie jest to już 10, 20 czy 50 złotych miesięcznie. Pomnóż to razy 12 miesięcy. Zobacz, jaki to wydatek dla Ciebie. Możesz również wykorzystać bezpłatną usługę Cashback dostępną do kart debetowych. Polega ona na możliwości wypłaty gotówki do pewnej granicy (na przykład 200 zł) w kasie sklepu w trakcie płacenia za zakupy.

3. Robiąc zakupy, używaj gotówki lub kart obciążających konto. Ja wiem, że posiadanie karty kredytowej jest bardzo fajne i lepiej się czujesz, mogąc błysnąć złotą, platynową czy czarną kartą przy kasie. Ale tak naprawdę to miły początek bardzo drogiego nawyku.

4. Nie wypłacaj również gotówki z rachunku karty kredytowej, ponieważ w tym momencie przełączasz tę kartę w zupełnie inny tryb pracy i możesz zapomnieć o okresie bezodsetkowym. Bank obciąży Cię pełnymi odsetkami już od momentu wypłaty gotówki.

5. Zweryfikuj i obniż maksymalny limit zadłużenia na swoim rachunku. Jak? Od kwoty swoich miesięcznych zarobków odejmij kwotę wszystkich rat kredytu, które co miesiąc spłacasz. Kwota, która Ci zostaje, to właśnie Twój maksymalny limit zadłużenia. Nie pozwól się zadłużyć do pełnej wysokości sześciomiesięcznego wynagrodzenia. Nie tędy droga. Oczywiście dla banku to jest czysty zysk, dlatego że pobierze od całego wykorzystanego przez Ciebie limitu swoją prowizję. A dla Ciebie to pułapka – prędzej czy później zaczniesz korzystać z limitu coraz bardziej, aż w końcu dojdziesz do momentu, kiedy nie będziesz go już w stanie spłacić.

6. Jeżeli już posiadasz kartę kredytową, to zmień sposób jej miesięcznego rozliczania. Nie spłacaj jedynie minimalnej kwoty (5 do 10%), ale całość obciążenia. Wymusza to na Tobie konieczność spłacania całości zadłużenia i uczy dyscypliny finansowej.

7. Nie przekraczaj nigdy 95% limitu karty. Może zdarzyć się, że bank obciąży Cię dodatkowymi opłatami, naliczy prowizje i odsetki, a to spowoduje naliczenie bardzo wysokich odsetek za przekroczenie limitu zadłużenia.

8. Przestań być lojalny wobec swojego banku, jeżeli ten karze Cię za to, że jesteś jego klientem. Znajdź taki bank, który nie obciąża Cię za to, że masz tam konto, używasz jego kart, który nie każe Ci płacić za usługi, które nie są Ci do niczego potrzebne.

Ta książka nie tylko da Ci pieniądze, ale przede wszystkim nadzieję, że mimo pętli kredytowej za kilka miesięcy staniesz się inwestorem, a nie dłużnikiem.

czytaj dalej …

Jak widzisz, przykładowa zmiana tylko kilku nawyków w tak ograniczonym zakresie jak obsługa kart, może pozostawić w Twojej kieszeni nawet kilkadziesiąt złotych miesięcznie. Ograniczenie wydatków więc nie musi się wiązać ze szczególnymi wyrzeczeniami. Ograniczanie wydatków tylko po to, żeby pokazać, że jesteś w stanie to zrobić, nie ma żadnego sensu i kończy się przeważnie po tygodniu, góra po miesiącu. Tak jak przy odchudzaniu – występuje tu efekt finansowego „jojo” – powtarza się sytuacja, która była wcześniej.

Chcę Ci pokazać, że zmniejszenie wydatków może być łatwe, szczególnie jeżeli dotyczy zmniejszenia wydatków impulsowych lub nieplanowych. Często nie zastanawiasz się nad nimi i bagatelizujesz te parę złotych tutaj, parę złotych tam. Niestety małe kwoty pod koniec miesiąca się kumulują. Skutek – już znasz. Dobrą metodą na wyrobienie nawyku oszczędzania jest sumowanie drobnych codziennych oszczędności w skali 12 miesięcy.

Wtedy 5 złotych miesięcznie rośnie do 60 złotych rocznie. Niby to samo, jednak za 60 złotych możesz coś konkretnego kupić, możesz je zainwestować lub zaoszczędzić. Zmniejszenie wydatków to nie sztuka dla sztuki. Wystarczy wykorzystać to do nauki inwestowania i oszczędzania.

Weź teraz kartkę i sprawdź, jak szybko przypadkowe wydatki odsuwają Cię od wyjścia z długu. Sprawdź, w jaki sposób kilkuzłotowe wydatki odsuwają w bliżej nieokreśloną przyszłość Twoją niezależność finansową i moment szybkiego uporania się z obecnym zadłużeniem.

Pamiętaj również o zasadzie, że nie musisz kupować, aby czegoś używać. Nie musisz kupować browaru, jeżeli chcesz napić się piwa. Nie musisz kupować linii lotniczych, jeżeli chcesz polecieć na wakacje. Sposób wykorzystania tej zasady to miejsce dla Twojej kreatywności. Możesz wypożyczać książki – zamiast je kupować, możesz wymieniać się płytami, wypożyczać sprzęt sportowy, który będziesz wykorzystywał raz czy dwa razy w roku. Możesz wymieniać się usługami – istnieją internetowe banki czasu, gdzie ludzie wymieniają się swoimi umiejętnościami.

Możesz wykorzystać do przemieszczania się komunikację miejską, zamiast płacić za benzynę, miejsca parkingowe, ubezpieczenie i konserwację samochodu. Może dzięki temu dojazd do pracy zajmie Ci mniej czasu, a posiadanie samochodu stanie się na tę chwilę zbędnym wydatkiem obciążającym jedynie Twoją kieszeń?

Skup całą swoją energię finansową na inwestycję we własny dług, ponieważ zły dług najbardziej Cię zubaża.

Teraz skupiasz się pewnie na tym, czego nie chcesz zrobić, jak nie chcesz się czuć. Zmień swoje nastawienie. Poczuj, jak stajesz się inwestorem. To bardzo dobry sposób nauki inwestowania na przyszłość. Pomocne przy wdrażaniu takich zmian są afirmacje, czyli proste stwierdzenia, często powtarzane, zawsze wyrażone w pozytywny sposób. Dobrym przykładem może być afirmacja:

Doskonale zarządzam swoimi pieniędzmi

Twój umysł, jak już wyjaśniałem, nie widzi różnicy między prawdą a fikcją. Jeżeli będziesz powtarzać to zdanie, najlepiej rano zaraz po obudzeniu i wieczorem przed zaśnięciem, przez minutę – to zdanie zacznie działać. Możesz ułożyć własną afirmację i zacząć ją stosować. Pamiętaj o metodzie małych kroków. Zacznij już dzisiaj, pomimo że nie wiesz, czy to zadziała, jeżeli spróbujesz. Ja wiem na 100%, że nie zadziała… jeśli nie spróbujesz.

Autor : Sławomir Śniegocki

Nie jest to wiedza dla inwestorów giełdowych! Jest to napisany prostym językiem poradnik dla wszystkich, którzy chcą inteligentnie prowadzić domowy budżet, brać mądre kredyty i stopniowo uczyć się jak inwestować pieniądze. To książka dla tych, którzy chcą mądrze zarządzać finansami i czerpać satysfakcję z faktu, że ich dług sam się spłaca. Chcesz do nich należeć?

zobacz : Inwestuj we własny dług