Jak mieć pieniądze?

System finansów osobistych

Artykuł jest jednym z rozdziałów publikacji autorstwa Pawła Nowaka CZWARTA DROGA. Ulepszony System Finansów Osobistych»

Spojrzenie w głąb

W otoczeniu dostrzegam zagrożenia dla własnego rozwoju finansowego, jak inflacja, kryzysy, bezrobocie — ale i szanse, jak nowe firmy, nowe technologie, pojawiające się nisze rynkowe. Mam świadomość ich wpływu na moje finanse, a mimo to czuję się biernie wystawiony na ich działanie. Czuję, że jeśli niczego nie zrobię, żeby uniknąć zagrożeń, albo żeby wykorzystać szanse, możliwości rozwoju osobistego pozostaną tylko możliwościami. Dlaczego?

Ponieważ źródło rozwoju nie leży w otoczeniu. Rozwój zaczyna się od środka. Od nas samych, od naszego najbliższego otocznia. Żeby móc zrobić użytek z nadarzających się okazji, trzeba się na nie przygotować. Żeby móc bronić się przed zagrożeniami, trzeba się do nich przygotować. W obydwu kontekstach zrozumienie mechanizmów funkcjonowania swoich finansów jest koniecznością: bez tego zdany jestem na bierne reagowanie na to, co przyniesie mi los.

Wewnętrzne ścieżki rozwoju

Gdyby majątek osobisty stanowił jedynie zbiór składników, niepowiązanych ze sobą w żaden sposób, oprócz przynależności do właściciela, byłoby wręcz niemożliwe doszukiwać się jakichkolwiek prawidłowości jego rozwoju.

Jednak tak nie jest. Majątek osobisty to system. Jego składowe odznaczają się konkretnymi właściwościami. Oddziałują na siebie w określony sposób. Tworzą niemal trwałe układy. To te układy decydują o występowaniu wewnętrznych prawidłowości rozwoju, to one tworzą ścieżki rozwoju.

Zmiana strukturalna zarzewiem ścieżki rozwoju

Można sobie wyobrazić, że raz ustalona struktura majątku istnieje cały czas. Nie robisz z nim nic, nie nabywasz ani nie zbywasz dodatkowych składników, żadne zmiany w nim nie zachodzą. Czy w takiej sytuacji masz możliwości rozwoju majątku? Tak, ale pozostają one w dużej mierze poza twoją kontrolą. Po prostu czekasz na rozwój sytuacji. Może się udać, może też nie wyjść.

Dlatego interesuje nas, co dzieje się w majątku osobistym, gdy wprowadzasz w nim zmiany strukturalne. Dlaczego w takiej sytuacji? Podane niżej przykłady zwracają uwagę na najważniejsze aspekty wprowadzania zmian strukturalnych.

Od pracy do garażu

Kiedy, pracując na etacie, odłożysz nieco środków, a następnie dzięki nim wybudujesz garaż, taki chociażby jak garaż Janusza, i wynajmiesz ten garaż komuś, kto będzie ci płacić w zamian za jego udostępnienie, pieniądze z tego tytułu powiększą ilość twoich bieżących środków, jaką masz do dyspozycji. Dochód z wynajmu garażu stanie się dochodem pasywnym, efektywnie zwiększającym twoje możliwości. Zrobiłeś w ten sposób pierwszy krok.

Przyjrzyj się temu dokładniej: zarabiałeś określoną kwotę, potem podjąłeś decyzję, żeby jej część odłożyć i nie wydać. Oszczędzanie oznacza częściową rezygnację z możliwości wydawania dochodów na bieżąco. Zatem sam siebie ograniczyłeś. W imię czego?

Oszczędzane środki kumulujesz z okresu na okres. Budujesz kapitał. Zebrałeś tyle, że uznałeś, iż wystarczy na wybudowanie garażu. Podjąłeś decyzję, uruchomiłeś proces, wybudowałeś. Klient znalazł się sam. Jest, korzysta, płaci i jest z tego zadowolony. Ty także. Dlaczego?

Ponieważ teraz masz podwójną korzyść: po pierwsze, już nie musisz oszczędzać. Twoje dochody w całości możesz wydawać na bieżąco. Ale jest jeszcze po drugie: do dochodów z pracy dochodzą dochody pasywne z wynajmu. To jest druga korzyść. To właśnie dlatego podjąłeś decyzję o samoograniczeniu wydatków. Żeby teraz mieć więcej.

Masz więcej. Zostałeś właścicielem garażu, który ma swoją wartość, a ponadto, co zdecydowanie ważniejsze, przynosi określone dodatkowe dochody pasywne.

Do swego majątku osobistego wprowadziłeś zmianę strukturalną. Czy jego wartość wzrosła? Z chwilą „uruchomienia” garażu nie wiesz tego z pewnością. Wszystkie oszczędności, które wydałeś, zmieniły postać. Zamiast gotówki, masz teraz budynek. Ale budynek to także twoje działania. Będziesz oczekiwał, że one też będą miały jakąś wartość. Że wartość budynku będzie większa niż tylko suma środków, które wydałeś. Tak czy inaczej, budynek przynosi ci dodatkowe dochody pasywne. To one decydują o jego wartości. Im są większe, tym wyższa wartość. Jednak o tym dowiesz się z pewnością w jakiś czas po uruchomieniu garażu. Zatem kiedy powstała ta dodatkowa wartość?

Okazuje się, że w znacznej części tworzyła się ona stopniowo w trakcie kumulowania oszczędności. Pozostała jej część to twoja praca, działania, zaangażowanie, które były niezbędne, żeby zacząć proces, w wyniku którego budynek powstał. Zatem wzrost wartości nie nastąpił od razu, z chwilą uruchomienia garażu, lecz trwał w czasie, w wyniku stopniowego gromadzenia oszczędności i budowania obiektu. Zaczęło to przynosić efekty w chwili, gdy garaż już stanął i pojawił się klient, czyli gdy garaż zaczął przynosić dodatkowe dochody. To właśnie efekt inwestowania, to w imię tego oszczędzałeś.

Jaka jest twoja sytuacja po tej zmianie? Masz większe dochody. To bezpośredni skutek zainwestowania oszczędności i twoich działań. Jest więc ci teraz łatwiej oszczędzać. Co więcej, możesz oszczędzać większe kwoty. Ale możesz też te zwiększone dochody przeznaczyć na coś zupełnie innego.

Od pracy do samochodu

Weźmy teraz inny przykład, ale żeby było łatwiej porównywać, zaczniemy w tym samym miejscu. Zatem w sytuacji, gdy pracując na etacie, odłożysz nieco środków, a następnie kupisz dzięki nim nowy samochód osobowy. Marzyłeś o nim od dawna, uzbierałeś na niego, więc kupujesz go bez skrupułów. Jesteś szczęśliwy, że masz nowy, lśniący, jeszcze pachnący fabryką, wymarzony samochód.

Oczywiście nie kupiłeś go po to, żeby stał w garażu. Używasz go — jeździsz, tankujesz, kupujesz gadżety, płyty z muzyką, bo jak szaleć, to szaleć. Wszystko to kosztuje. Z twoich dochodów część środków znika jak w studni. Po prostu pozostaje ci mniej na inne wydatki. Mniej, ale nie za mało, więc nie czujesz żadnego niepokoju.

Także w ten sposób zrobiłeś pierwszy krok. Przyjrzyj się temu bliżej: zarabiałeś określoną kwotę, a potem podjąłeś decyzję, żeby część odłożyć i jej nie wydawać w dłuższym okresie. Zatem sam siebie ograniczyłeś. W imię czego?

Oszczędzane środki kumulujesz z okresu na okres. Budujesz kapitał. Zebrałeś tyle, aż uznałeś, że wystarczy na samochód. Podjąłeś decyzję, uruchomiłeś proces, kupiłeś, odebrałeś. Klienta nie musiałeś szukać, sam nim jesteś. Korzystasz, płacisz i jesteś z tego zadowolony. Oczywiście, że jesteś, dlaczego nie?

Od czasu do czasu robisz kalkulacje opłacalności: poświęcasz mniej czasu na dojazdy, szybciej dostajesz się w określone miejsca, jesteś niezależny. No i nie musisz już oszczędzać. Twoje wydatki eksploatacyjne wprawdzie wzrosły, ale ledwo co to zauważasz, gdyż już nie oszczędzasz. Ilość środków, którymi dysponujesz, prawie się nie zmieniła, więc stopa życiowa została utrzymana, a samochód jeździ. Twoja sytuacja materialna uległa poprawie. Jest nieźle.

Do swego majątku osobistego wprowadziłeś zmianę strukturalną. Czy jego wartość wzrosła? Z chwilą kupna samochodu raczej nie. Wszystkie oszczędności, które wydałeś, a także twoje zaangażowanie, zmieniły tylko postać. W ich miejsce pojawił się teraz samochód. Jego wartość już z chwilą przekroczenia bramy salonu wyraźnie spadła, chociaż nie zwracasz na to uwagi. Nie kupiłeś samochodu po to, żeby na nim zarobić. Co więcej, będzie on powodować dodatkowe wydatki w całym okresie użytkowania, a ponadto jego wartość w ciągu kilku lat spadnie do 70%, potem do 20%, nawet do 10%.

Okazuje się więc, że wartość tworzona stopniowo w procesie kumulowania oszczędności i twojego działania, z chwilą zmiany „postaci”: z gotówki na samochód, zaczęła szybko „ulatywać”. Tak szybko, że po pięciu, dziesięciu latach spadła niemal do zera. Cały rezultat twojego działania, twoje zaangażowanie i oszczędności przepadły. To właśnie efekt ich dewestowania. Temu służyło twoje oszczędzanie.

Czy w tym czasie mogłeś znowu zacząć gromadzić oszczędności? Może tak, a może nie. W każdym razie, nawet jeśli tak się stało, było to z całą pewnością trudniejsze niż w przypadku z garażem. Niezależnie od tego, wskutek naturalnego zużywania się pojazdu, wymiana samochodu po jakimś czasie jest całkiem realna. Jak się przygotujesz na tę okoliczność?

Wcale nie musisz zarabiać więcej, żeby mieć więcej pieniędzy»

Ścieżki postępowania

Przytoczone powyżej przykłady nie są fikcją literacką. Są wzięte z życia. W obydwu podkreśliłem, że to pierwszy krok. Chodziło o pierwszy krok na drodze ewolucji finansów osobistych. Wiesz już, dlaczego ewolucji.

Teraz powiemy o ścieżkach postępowania.

W pierwszym przykładzie pierwszy krok zakończył się sytuacją, w której twoje dochody bieżące są większe niż przed rozpoczęciem procesu oszczędzania, zatem łatwiej możesz go kontynuować: na dotychczasowym poziomie (uzbieranie pieniędzy zajmie ci mniej więcej tyle samo) albo na poziomie wyższym (uzbierasz pieniądze szybciej).

Oczywiście drugi garaż, dający znowu dodatkowe dochody pasywne, ponownie prowadzi do lepszej sytuacji: dochody masz większe, łatwiej, czyli więcej możesz oszczędzać, szybciej dojść do kwoty potrzebnej, by zbudować trzeci garaż.

Z każdym kolejnym jest ci łatwiej dążyć do następnego. To właśnie jest ścieżka bogacenia się, ścieżka wzrostu majątku.

W sytuacji opisanej za pomocą drugiego przykładu już nie jest tak prosto. Dochodów bieżących masz wprawdzie tyle, ile przed uruchomieniem oszczędzania, jednak twoje wydatki stałe zwiększyły się.

Wskutek tego środków do dyspozycji jest mniej, niż było, kiedy nie miałeś samochodu i zanim zacząłeś oszczędzać. W efekcie jest ci trudniej to robić. Co się stanie, gdy nie będziesz oszczędzać, a samochód trzeba będzie wymienić? Najprawdopodobniej sięgniesz po kredyt. Wtedy do wydatków stałych dojdą ci jeszcze raty spłaty kredytu. Oszczędzanie w takiej sytuacji stanie się prawie zupełnie niemożliwe.

To jest ścieżka ubożenia. Jest na niej coraz trudniej.

Jest jeszcze ścieżka trwania. Pojawia się wtedy, gdy nie robisz żadnych ruchów w obrębie struktury majątku. Trwasz, czekając na…

Ścieżka trwania

Ścieżka ta to raczej okres przejściowy. Nie robisz żadnych poważnych ruchów finansowych nie dlatego, że nie chcesz. Częściej jesteś na tyle związany sytuacją bieżącą, że nie możesz sobie na nie pozwolić. Czekasz na poprawę, na lepsze czasy: aż skończy się spłata kredytu, dostaniesz podwyżkę, sprzedasz działkę lub samochód, zakończysz budowę, kupisz mieszkanie, znajdziesz pracę itp.

Można zrozumieć, że taka sytuacja się pojawia oraz jej okoliczności. Trzeba jednak pamiętać o kosztach trwania w stagnacji. Najważniejszym z nich jest utracony czas. Nie można go cofnąć.

Wraz z nim przepada możliwość zrobienia czegoś, co w tym akurat czasie mogłeś zrobić. Czasem możliwość ta przesunie się na później. Często jednak to później staje się już zbyt późno.

Może to być przykładowo coś na ścieżce wzrostu. Tutaj te możliwości zawsze istnieją. Jeśli nie robisz niczego w tę stronę, trwanie z czasem staje się formą usprawiedliwienia dla twojej bezczynności.

Kiedy już zakończy się ten okres, czyli pojawi się to, na co czekałeś, a twoja sytuacja w związku z tym się poprawi, co zrobisz? Wejdziesz na ścieżkę wzrostu czy ubożenia? Wiesz przecież, że łatwo je pomylić.

Ścieżka ubożenia

Samochód osobowy na użytek własny to jeden z najbardziej jaskrawych przykładów pasywnych składników majątku. Omówiony wyżej przypadek dobrze ilustruje mechanizm ścieżki ubożenia. Jak on funkcjonuje?

Już to wiesz: pasywne składniki majątku służą zaspokojeniu określonych, istotnych potrzeb życiowych. Dom, mieszkanie — zaspokajają potrzeby posiadania dachu nad głową, ciepła domowego ogniska, miejsca do pracy, odpoczynku, rozwoju, osłony przed wiatrem, deszczem, śniegiem, upałem, mrozem itd.

Samochód pozwala przemieszczać się wygodnie, pokazać się znajomym, okazać swój status. Komputer, telewizor, pralka itp., wszystkie służą określonym funkcjom, są wręcz niezbędne. Dlatego kupujemy te składniki i z nich korzystamy.

Płacimy za ich użytkowanie, to też jest oczywiste. Zarabiamy na to. Aha, jeszcze musimy coś jeść, w coś się ubrać, dokądś pojechać, dzieci wysłać do szkoły i załatwić wiele innych spraw. To wszystko też kosztuje.

Kiedy dojdziesz do podsumowania wydatków, na oszczędzanie rzadko wystarcza. A skoro nie wystarcza na oszczędzanie, skąd wziąć, gdy trzeba kupić coś większego. Oczywiście z kredytu: zakupy na raty, kredyt konsumencki, budowlany, mieszkaniowy, inwestycyjny. Łatwo dostępny, więc sięgasz po niego i… sprawa załatwiona.

Otóż nie. Nie jest załatwiona. Zakup składnika pasywnego na kredyt prowadzi do znacznego wzrostu wydatków eksploatacyjnych. Ponieważ do wydatków bezpośrednio „powodowanych” przez użytkowanie składnika pasywów dodają się raty spłat kredytu.

Obciążenie dochodów wydatkami stałymi robi się na tyle znaczące, że zaczyna z trudem wystarczać na wydatki doraźne, konsumpcyjne. Ale pamiętasz, że konsumpcja jest elastyczna. Wobec tego łatwo ją ograniczyć. Korzystasz z tego bez zastanowienia. Taka jest potrzeba chwili. Wchodzisz na ścieżkę trwania na okres spłaty rat kredytu. Czekasz końca spłaty.

Jest. Znakomicie, teraz dopiero można poszaleć. Co robisz? Ledwo spłaciłeś ekstra pralkę, już o wymianę woła lodówka. Nie masz oszczędności, więc znowu raty. Na kilka lat. Minęły. Dostałeś po drodze podwyżkę — dobrze. Nareszcie możesz wymienić samochód. Bo ten obecny to już stary grat, prawie złom. Wymieniasz… wiesz, co dalej.

W ten sposób całe życie możesz pracować, zarabiać, nawet nieźle i ciągle spłacać kredyty, raty, karty, debety itp. To prawdziwy finansowy wir grawitacyjny: ledwo zakończysz spłacać jeden dług, tworzysz następny. Nigdy nie oszczędzasz, nigdy nie możesz tego przerwać.

Kończysz, odchodząc na emeryturę. Banki nie dadzą ci kredytu, który będziesz spłacać również w tym okresie. Dlatego czas emerytury, mimo że z dochodami dużo niższymi niż z dochodami w okresie czynnym zawodowo, odbierzesz jako moment wytchnienia. To bardzo smutne.

Ścieżka wzrostu majątku

W przykładzie z garażem widziałeś, jak polepszyła się sytuacja wskutek zainwestowania w niego oszczędności. Otrzymane dochody pasywne dodały się do dochodów z pracy i zwiększyły ilość bieżących środków do swobodnego dysponowania.

Taki stan można wykorzystać do faktycznego podniesienia stopy życiowej, to jest do zwiększenia ilości środków przeznaczonych na wydatki doraźne. Można też powtórzyć manewr z garażem. Albo z dowolnym innym składnikiem aktywnym.

Tylko teraz, dysponując większymi środkami, możesz szybciej budować kapitał wymagany do wykonania kolejnego kroku. Kolejną inwestycję uruchomisz w krótszym czasie. To duży postęp, ponieważ z tą chwilą będziesz dysponować już drugim źródłem dochodów pasywnych.

W ten sposób twoje dochody bieżące ponownie się zwiększą. To prawie tak, jakbyś dostał podwyżkę. Prawie, ponieważ z otrzymaniem podwyżki wiąże się nadal konieczność świadczenia pracy. W przypadku aktywów nie musisz tego robić. Wypracowałeś sobie podwyżkę w dochodach, gromadząc oszczędności i inwestując je w źródło dochodów pasywnych.

Teraz, dysponując jeszcze większymi środkami, możesz szybciej budować kapitał, wymagany do wykonania kolejnego kroku. Możesz też się przymierzyć do zupełnie innej kategorii aktywów, na całkiem innym poziomie nakładów początkowych i oczekiwanych dochodów pasywnych.

W którymś momencie twoje dochody pasywne stają się na tyle wysokie, że wystarczają na pokrycie twoich bieżących wydatków. Możesz przestać pracować na etacie albo cały dochód z niego przeznaczać na kolejne inwestycje, aktywa, źródła dochodów pasywnych.

Czy wyobrażasz sobie, do czego może cię doprowadzić ta ścieżka? Znam kilka osób, które nią podążały przez wiele lat. Procesy, które tu opisuję, są powolne. Nie zachodzą z dnia na dzień. Ale jeśli je podejmiesz, zapewniam, trudno jest znaleźć granicę, do jakiej możesz dotrzeć.

Wcale nie musisz zarabiać więcej, żeby mieć więcej pieniędzy»

Ścieżki to możliwości, nie determinanty

pisane ścieżki rozwoju finansów osobistych są pochodną właściwości składników majątku, a konkretnie aktywów i pasywów, z ich zdolnością do generowania dodatkowych dochodów lub wydatków w długim okresie i stanowią wewnętrzne właściwości Systemu Finansów Osobistych.

Wszystkie trzy ścieżki są w twoim zasięgu. Zawsze możesz wejść na którąś z nich. Powiem więcej: zawsze którąś z nich podążasz, gdy pozostałe czekają, żeby z nich skorzystać. Są opcją. Jeśli nie podejmiesz ścieżki wzrostu, podejmiesz ścieżkę inną. Jak widziałeś, nie ma ich wiele.

Muszę jeszcze wspomnieć o jednym: omówione ścieżki nie wyczerpują całości zagadnienia funkcjonowania finansów osobistych. Z kilku powodów.

Po pierwsze, w życiu nie można korzystać tylko z aktywów albo tylko z pasywów. Konsumpcja i pasywa są niezbędne w normalnym, codziennym funkcjonowaniu i nie można z nich zrezygnować. Aktywa nie są niezbędne, można ich nie mieć. Dlatego rzeczywisty kierunek rozwoju finansów osobistych musi uwzględniać także tę specyfikę.

Po drugie, na długotrwały rozwój finansów osobistych wywierają znaczący wpływ także inne czynniki, zarówno wewnętrzne (w obrębie samego Systemu Finansów Osobistych), jak i zewnętrzne (pochodzące z otoczenia i oddziałujące na system). Poświęciłem im rozdział trzeci tej części książki.

Po trzecie, prawidłowości występujące wewnątrz Systemu Finansów Osobistych, zwłaszcza te na ścieżce wzrostu, można wzmacniać. Służą temu różnego rodzaju narzędzia, prawa naturalne, mechanizmy i zjawiska. Istnieją również naturalne ograniczenia, na które natrafiasz, podążając tą ścieżką, a które hamują tempo wzrostu. Piszę o tym więcej w rozdziale czwartym tej części.

Po czwarte wreszcie, mimo wielu podobieństw między aktywami i pasywami, jest między nimi fundamentalna różnica. O ile pasywa nabywa się w sposób niejako naturalny, o tyle nabywanie aktywów wymaga namysłu, wiedzy, determinacji, wyrzeczeń i odwagi w podejmowaniu ryzyka. A to nie jest już naturalne. O tym więcej w następnej części.

Z wymienionych wyżej powodów nie można utożsamiać ścieżek trwania, wzrostu czy ubożenia z kierunkiem ewolucji finansów osobistych w długim okresie. Omówione właściwości funkcjonują jako wewnętrzne prawidłowości majątku osobistego i stanowią filary rozwoju, bazę, na której można budować własny kierunek rozwoju. Piszę o tym w następnej części.

Czwarta droga Dlaczego warto mieć pełną wersję?

CZWARTA DROGA. Ulepszony System Finansów Osobistych»

Paweł Nowak, autor: człowiek, który oszczędzał firmom setki tysięcy złotych..

Poznaj Ulepszony System Finansów Osobistych Żelazne, uniwersalne i obiektywne zasady funkcjonowania finansów osobistych. Będą działać niezależnie od tego, czy masz świadomość ich wpływu na swoje życie, czy jej nie masz, czy z nich korzystasz, czy też nie. Spraw, aby działały na Twoją korzyść!

 

Kobieta i finanse

Jak być kobietą zadbaną finansowo?

Artykuł jest fragmentem publikacji autorstwa Małgorzaty Bladowskiej-Wrzodak pt. “Jak być kobietą zadbaną finansowo?»”

Jak bardzo jesteś zamożna?

Poszukajmy odpowiedzi na pytania: „Jak bardzo jesteś zamożna?”, „Ile miesięcy wynosi twoja zamożność?”. Od dowiedzenia się prawdy dzielą cię trzy kroki.

Krok 1.

Pierwszy etap pozwoli ci odpowiedzieć sobie na pierwsze, pomocnicze pytanie: ile wynoszą twoje miesięczne koszty?

Jeżeli nie znasz na nie odpowiedzi, przez najbliższy miesiąc zapisuj wszystkie, powtarzam, wszystkie, nawet najdrobniejsze wydatki, podzielone na kategorie, przykładowo:

Spłata kredytu hipotecznego
Podatki od nieruchomości
Ubezpieczenie mieszkania/domu
Opłaty (media, woda, telefon, internet, kablówka,inne)
Czynsz
Spłata kredytu na samochód
Utrzymanie samochodu (paliwo, serwis, parking)
Koszty dojazdu (bilety, taksówki)
Posiłki — w domu
Posiłki — „na mieście”
Rozrywka (kino, teatr, koncerty, wydarzenia sportowe)
Zakupy (spożywcze, środki czystości, inne)
Zakupy pozostałe (ubrania, kosmetyki)
Hobby (książki, czasopisma, karnet na fitness, kurs tańca, inne)
Inne przyjemności dla ciała (fryzjer, kosmetyczka, inne)
Wypoczynek (wyjazdy w weekendy/wakacje)
Dzieci (opiekunka, wykształcenie, ubrania, zabawki, sport)
Ubezpieczenie zdrowotne
Koszty utrzymania zwierząt (jedzenie, wydatki na opiekę weterynaryjną)
Wszystkie pozostałe wydatki

+ = już wiesz, ile wynoszą twoje miesięczne koszty

Spojrzałaś prawdzie w oczy i… czy coś cię zaskoczyło? Czy znalazłaś obszary kosztowe, nad którymi chciałabyś popracować? W każdym razie, dla celów tego ćwiczenia, powinnaś znać kwotę przeciętnych, miesięcznych wydatków.

Za chwilę obliczysz, ile pieniędzy masz obecnie, nie uwzględniając twojej pensji za wykonaną pracę.

Dlaczego masz pomijać bieżące pensje w obliczeniu poziomu twojej zamożności? Wyobraź sobie, że z jakichś względów przestajesz pracować i na twoje konto nie wpływa już ani złotówka związana z pracą zawodową. Podlicz, ile masz pieniędzy w: oszczędnościach, certyfikatach depozytowych, akcjach, które można natychmiast spieniężyć lub upłynnić, i jaki jest twój przepływ pieniężny generowany przez posiadane przez ciebie aktywa.

Uwaga! Nie wliczaj biżuterii i pamiątkowych precjozów. Jeżeli już zdecydowałabyś się je sprzedać, zapewne otrzymałabyś za nie mniej niż są one dla ciebie rzeczywiście warte. A po drugie, chodzi o analizę twojego obecnego standardu życia.

Oszczędności
Akcje
Nieruchomości
Przepływ pieniężny generowany z tzw. dochodu biernego/ pasywnego

+ = tyle, ile pieniędzy masz obecnie, nie uwzględniając pensji za wykonywaną pracę.

Czyli odpowiedź na kluczowe pytanie: ile wynosi twoja zamożność?

I teraz moment prawdy… Dla przykładu…

Aneta obliczyła w poprzednim kroku, że jej aktualna wielkość zasobów finansowych, bez wynagrodzenia za pracę, to 20 000 zł (oszczędności 16 000 zł, akcje 4000 zł). Tę kwotę podzieliła przez miesięczne koszty utrzymania, tj. 5000 zł. Wynik równa się: 4. Co oznacza ten wynik? Oznacza, że zamożność finansowa Anety „wynosi” 4 miesiące. Gdyby przestała dziś pracować, to wystarczyłoby jej gotówki na pokrycie kosztów utrzymania przez 4 miesiące. Wynik Anety nie jest najgorszy. Choć mam nadzieję, że twoja zamożność jest większa… a gdyby nawet była zerowa… potraktuj to jako punkt wyjścia, początek podróży.

Pełne równanie zamożności wygląda tak:

Oszczędności (lub dostępna gotówka) + ew. tzw. dochód bierny/pasywny = twoja ZAMOŻNOŚĆ

Jak inwestować i zarządzać budżetem domowym, by zostać kobietą zadbaną finansowo»

Miesięczne koszty utrzymania

To jest dobry moment na refleksję. Czy na etapie kariery, na którym jesteś, jest możliwe znalezienie nowej pracy w wyznaczonym czasie, np. w ciągu 4 miesięcy? W przypadku kobiet na tzw. „urlopie” wychowawczym, powrót do pracy może być długotrwałym procesem. Oczywiście obie wiemy, że to żaden urlop, a na brak pracy w domu nie można narzekać przy np. dwójce małych dzieci, ale wiesz, co mam na myśli.

Zastanów się, jak będzie wyglądał powrót do starego miejsca pracy lub poszukiwanie nowego zajęcia. Powiedzmy, zaczynasz pisać CV. Jak ono wygląda? Jak przyjmie je pracodawca? Czy może uznać twoje kwalifikacje za nieaktualne? Wówczas potrzebowałabyś skończyć odpowiedni kurs/ szkolenie, a to wymagałoby dodatkowych nakładów czasowych i finansowych (cena szkolenia, pieniądze potrzebne na tzw. życie w czasie, kiedy będziesz odbywała szkolenie i pozostawała jeszcze bez dochodu z pracy zawodowej).

Być może okres opieki nad dzieckiem był dla ciebie niezwykle inspirującym doświadczeniem i masz w głowie świetny pomysł na własny biznes? Zastanów się: jak szybko i przy jakich nakładach mogłabyś go uruchomić? Czy te przykładowe 4 miesiące wystarczyłyby, żebyś zaczęła utrzymywać się z własnej działalności?

Ulepsz swój biznes, swoje życie, swoje związki, swoje finanse i swoje zdrowie. Kiedy to zrobisz — cały świat się ulepszy.
Mark Victor Hansen

Po co monitorować swój majątek?

To, na ile jesteś zamożna, można poznać także po obliczeniu aktualnej wartości swojego majątku netto. Co to właściwie jest majątek netto? Wartość majątku netto to różnica pomiędzy posiadanymi aktywami i pasywami. Innymi słowy, jest to różnica pomiędzy tym, co mamy, a tym, co jesteśmy winni.

1. AKTYWA: to posiadana gotówka, papiery wartościowe, jednostki uczestnictwa w funduszach inwestycyjnych, złoto, srebro, diamenty, nieruchomości (w tym dom lub mieszkanie, które są twoją własnością), udziały w firmach, oszczędności w III filarze itd.

Kiedy oszczędzamy, w tej czy w innej formie, nasze aktywa rosną, a wraz z nimi rośnie wartość naszego majątku netto.

Do aktywów nie wlicza się rzeczy osobistych, jak np. ubrania, meble (no, chyba że jesteśmy posiadaczami cennych antyków), AGD, RTV itp.

2. PASYWA: pożyczki, kredyty, inne rodzaje zadłużenia krótko- i długoterminowego.

Zadłużając się, zwiększamy nasze pasywa i tym samym zmniejszamy wartość majątku netto.

Stan pożądany mamy oczywiście wówczas, kiedy wartość netto jest dodatnia — tzn. gdy wartość naszych aktywów przewyższa nasze zobowiązania. Stan niepożądany występuje wówczas, kiedy nasze aktywa są mniejsze od naszych pasywów.

Obliczanie wartości netto w złotówkach jest istotne z wielu względów:

  • wartość netto jest miarą naszego bogactwa lub biedy;
  • pokazuje, ile wart byłby nasz majątek po uregulowaniu zobowiązań wobec wierzycieli (po spłacie wszystkich długów), gdybyśmy zdecydowali się na jego całkowite spieniężenie;
  • wartość netto — monitorowana regularnie — pełni funkcję motywatora do aktywnego dbania o finanse osobiste. Jeżeli nakreślisz jeszcze wizję jego wzrostu — będzie jak samospełniające się proroctwo!

Z cyklu: Z życia wzięte…

Wyobraź sobie kobietę, powiedzmy, gwiazdę show-biznesu, jeżdżącą porsche, mieszkającą w pięknej willi w najbardziej snobistycznej dzielnicy kraju. Można by umrzeć z zazdrości w stosunku do tego, jak fantastyczne życie prowadzi, jak pławi się w luksusie. Gdybyśmy jednak zbadały jej majątek netto, okazałoby się, że jest biedniejsza od babuleńki mieszkającej w jednopokojowym, ale niezadłużonym mieszkaniu w starej kamienicy.

Jak to możliwe?

Pierwsza z kobiet, oprócz tego, że jest szczęśliwą posiadaczką majątku wartego kilka milionów złotych, jest również nieszczęśliwą posiadaczką długu o wartości przekraczającej, powiedzmy, o pół miliona złotych wartość owego majątku, a więc wartość majątku NETTO jest ujemna i wynosi, powiedzmy, pół miliona złotych na minusie.

Czy rozumiesz już, jak ważna jest wiedza na temat twojej faktycznej sytuacji finansowej — wartości twojego majątku netto?

Jeszcze raz:

WARTOŚĆ NETTO = AKTYWA – PASYWA

Za Ekerem polecam wizualne monitorowanie wartości netto:

  • Weź kartkę  papieru i zatytułuj ją „majątek netto”. Następnie stwórz prosty wykres, który zaczyna się od zera, a kończy na tej liczbie, która ma oddawać twój pożądany majątek netto. Zaznacz na wykresie swój obecny poziom majątku netto (aktywa minus zobowiązania).

Co kwartał zaznaczaj aktualny stan majątku netto.

Eker twierdzi, że samo monitorowanie majątku netto sprawi, iż będziemy coraz bogatsze. Nie za sprawą pobożnego życzenia, tylko na zasadzie koncentracji: „Tam, gdzie kieruje się uwaga, płynie energia i poprawiają się wyniki”.

Warto też monitorować zmiany majątku netto w czasie, bo taka analiza to:

  •  motywator do pomnażania dóbr,
  •  stymulator do powstrzymywania się od zbędnych wydatków i trwonienia oszczędności,
  •  strażnik przed złymi długami.

Zalecane działania, zmierzające ku powiększeniu majątku netto:

  • skoncentruj się na wszystkich czterech czynnikach: zwiększaj dochody, zwiększaj oszczędności, zwiększaj inwestycje, natomiast zmniejszaj koszty utrzymania poprzez uproszczenie stylu życia, jaki prowadzisz;
  • analizuj przyczyny zmian wartości netto i wyciągaj wnioski;
  • pamiętaj: zwiększanie wartości majątku netto jest twoim głównym celem finansowym.

Albo ryzykujesz i idziesz świadomie przez życie, doświadczając wszystkiego, co ci oferuje, albo tchórzysz i jesteś tylko podglądaczem, który zerka na świat przez dziurkę od klucza.
Nicole Kidman

(…) mój największy problem to dwa kredyty z ogromnymi ratami, które pochłaniają 3/4 dochodów. Za resztę muszę porobić opłaty, przeżyć cały miesiąc i jeszcze coś odłożyć na fundusz bezpieczeństwa i koniecznie na IKE. Poza tym brak mi systematyczności w zapisywaniu wydatków. Albo zapisuję zbyt ogólnie, albo niektóre rzeczy pomijam, bo „teraz mi się nie chce”, a potem zapomnę. Jak spłacę kredyty, będę żyła jak pączek w maśle.
Joanna P.

Alfabet finansów = abecadło wolności

Zanim się czemuś oddasz, zawsze jest wahanie, szansa, by się wycofać, zawsze nieudolność. Przy każdej inicjatywie i akcie tworzenia jest jedna elementarna prawda, której nieświadomość zabija nieprzebrane idee i niezliczone plany: że kiedy całkowicie się czemuś poświęcisz, Opatrzność też wykona swój ruch. Wszystko się wtedy zdarzy, aby ci pomóc, co inaczej nigdy by się nie zdarzyło. Z decyzji wypływa cały strumień zdarzeń, przynosząc z korzyścią dla ciebie najrozmaitsze wypadki, spotkania i rzeczy, o których nikt by nie śnił, że mu się przydarzą. Cokolwiek robisz lub marzysz, że możesz to zrobić — zacznij tylko. W zdecydowaniu drzemie geniusz, siła i magia. Zacznij teraz.

Fragment „Fausta” Johanna W. Goethego

Jak inwestować i zarządzać budżetem domowym, by zostać kobietą zadbaną finansowo»

Bierność i wolność w świecie finansów

Być może zaskoczę cię stwierdzeniem: nie musisz harować na kilku etatach, żeby być bogatą kobietą. Takie przekonania wpajano nam od dzieciństwa. „Chcesz mieć pieniądze na wyjazd?” — pytali rodzice. I zaraz sami sobie odpowiadali: „To znajdź sobie pracę wakacyjną”.

„Chcesz mieć pieniądze i uniezależnić się od nas? Znajdź pracę na pełen etat”. Większość z nas słyszała wyłącznie taką receptę na zdobywanie pieniędzy. Umowa z pracodawcą jest jasna: ty oddajesz mu swój czas i swoje umiejętności, a otrzymujesz w zamian pieniądze. No ale przecież CZAS nie jest z gumy…

Jak wynika z praktyki, lwią część zarobionych pieniędzy wydajemy na tzw. życie. Małej grupie kobiet udaje się coś zaoszczędzić, a jeszcze mniejszej zainwestować zaoszczędzone pieniądze. Robi się z tego błędne koło, bo bez bufora oszczędności trudno mówić o wolności i niezależności. Pieniądze „idą” na bieżące wydatki, a gdzieś z tyłu głowy czai się strach przed utratą etatu — rozumianego jako jedyne „pewne źródło dochodu”. Dlatego też praca etatowa silnie kojarzy się z koniecznością, mozołem „zarabiania na chleb”, a nie z realizacją zawodowej pasji i budowaniem finansowego dobrobytu.

A przecież można mieć dochody, które regularnie będą pokrywały twoje wydatki na tzw. życie — niezależnie od tego, czy pracujesz czy nie. Czy znasz określenia „bierny dochód” i „niezależność finansowa” lub „wolność finansowa”? Jeżeli nie chcesz być finansową analfabetką, przeczytaj kolejną część poradnika, by dowiedzieć się, co kryje się za tymi, coraz bardziej popularnymi, sformułowaniami.

Nauczysz się być zadbaną finansowo kobietą, tak samo jak nauczyłaś się dbać o swoją edukację, karierę i wygląd. Wszystkim bowiem, czego potrzebujesz — jesteś ty sama.
Motto projektu KasaKobiety.pl

Czy dochód może być bierny?

Kupiłaś tę książkę, więc pragniesz być kobietą zadbaną finansowo. Warto wobec tego, abyś poznała pojęcia takie jak: „bierny dochód”, „pasywny dochód”, „niezależność finansowa” i „wolność finansowa”. Mam nadzieję, że zainspirują cię do działania, do życia takiego, jakie sobie wymarzyłaś.

Wolność finansowa, według Ekera, to zdolność do życia w pożądany przez ciebie sposób, bez konieczności pracy ani zależności od kogokolwiek. Aby uzyskać wolność, będziesz musiała znaleźć sposób na zarabianie pieniędzy (ale wyłączając pracę zarobkową), tak aby uzyskiwać tzw. bierny dochód (inaczej mówiąc: dochód pasywny). Musi on być dostatecznie duży, by opłacić pożądany przez ciebie sposób życia. Bierny dochód powinien przekraczać twoje wydatki. Pasywny dochód daje więc upragnioną niezależność finansową.

Witaj. Z kasą jest wiele problemów, zwłaszcza jak jej nie ma, ale chyba najwięcej trudności pojawia się w momencie, kiedy uda się odłożyć jakąś niewielką sumę, którą chciałabym zainwestować. Ten początek, jak zacząć? Jakie są dostępne narzędzia, metody. Jak nie wtopić, zmniejszyć ryzyko i w ogóle zacząć. Moim marzeniem jest „bierny dochód”, ale do tego muszę się sama dogrzebać, ponieważ, jak to się mówi, nie jestem bogata z domu i nikt mnie nie „ustawił” w życiu. No to muszę się ustawić sama. Wiem, że droga może daleka, ale przydałyby się drogowskazy.

Pozdrawiam, Ewa

Jak zdobyć tę wolność i jak długo może to potrwać? Według Kim Kiyosaki przeciętny człowiek potrzebuje minimum 20 lat, aby uzyskać niezależność finansową.

Definicja niezależności finansowej według Kim Kiyosaki:

Kupuję i tworzę aktywa, które generują przepływ pieniężny. Przepływ pieniężny z moich aktywów pokrywa moje koszty utrzymania. Gdy mój miesięczny przepływ pieniężny jest równy moim miesięcznym kosztom utrzymania lub jest większy od nich, to jestem niezależna finansowo. Jestem wolna pod względem finansowym, ponieważ moje aktywa generują przepływ pieniężny i pracują dla mnie. Nie muszę już pracować za pieniądze.

Dwa główne źródła biernego dochodu:

1. Pieniądze, które pracują dla ciebie. Zyski z inwestycji uzyskane z: akcji, obligacji, bonów skarbowych, rynków pieniężnych, funduszy powierniczych, z własności hipotecznej lub z innych aktywów, które zyskują na wartości i mogą być zamienione na gotówkę.

2. Biznes, który pracuje na ciebie. Chodzi o biznes, który nie wymaga twojego osobistego zaangażowania, „żeby mógł się kręcić” i przynosić dochód, np. wynajem nieruchomości, pobieranie tantiem z książek, z muzyki czy z programów komputerowych, patentowanie swoich pomysłów, uzyskanie pozycji franczyzodawcy, posiadanie magazynów czy automatów sprzedających towary lub innych automatów na monety, MLM — marketing sieciowy i inne.

Każdy założony własny biznes, który tak jest zorganizowany, że może działać bez twojego udziału. To biznes ma pracować i przynosić wartość, a nie ty (kosztem pracy od świtu do nocy i dysharmonii pomiędzy życiem zawodowym a prywatnym, które odbierają w gruncie rzeczy… wolność). Brzmi jak bajka, prawda? Nie muszę chyba dodawać, że najpierw trzeba mocno się napracować, żeby taki biznes uruchomić, ale perspektywa spływania środków na konto, podczas gdy właścicielka smacznie sobie śpi, działa na wyobraźnię, zgadza się?

Musisz najpierw wygrać w umyśle, zanim wygrasz w życiu.
John Addison

Co to jest przepływ pieniężny?

Na pewno zwróciłaś uwagę, że w poradniku często odwołuję się do dwóch kobiet: Suze Orman i Kim Kiyosaki. Obie panie odniosły niewątpliwy sukces finansowy, przy czym sukces Kim i jej męża jest bardziej spektakularny, ale i obciążony większym ryzykiem. Suze bardziej stawia na regularne oszczędzanie i inwestowanie z części zaoszczędzonych pieniędzy. Kiyosaki, najpierw wraz z mężem, a od pewnego momentu samodzielnie, idzie va banque — stawia na inwestycje, przede wszystkim w nieruchomości.

Kim nie twierdzi, że oszczędzanie jest nieefektywne, ale poleca zadać sobie pytanie, czy odkładanie jest wystarczają ce. Jak długo będziesz musiała pracować i oszczędzać, żeby utrzymać się z tych pieniędzy przez resztę życia — 20–30 lat? Czy będziesz musiała liczyć się z każdym groszem w obawie, że skończą ci się pieniądze? Jaki będzie standard twojego życia na emeryturze? Dlatego Kim poleca iść krok dalej niż oszczędzanie — przekonuje do inwestowania, generowania pasywnego dochodu, skupienia się na uzyskaniu dodatniego przepływu pieniężnego.

Przykładowy przepływ pieniężny uzyskany z zakupu i wynajmu nieruchomości, podany przez Kim Kiyosaki:

Wpłacasz 20 000 dolarów jako pierwszą ratę za nieruchomość pod wynajem, którą stanowią 2 mieszkania i która jest warta 100 000. Pod koniec każdego miesiąca, po pobraniu czynszu, zapłaceniu kosztów związanych z tą nieruchomością oraz zapłaceniu raty kredytu hipotecznego, twój zysk netto wynosi 300 dolarów. Te 300 dolarów stanowi przepływ pieniężny, który wędruje prosto do twojej kieszeni.

• przychód z czynszu
• koszty
• rata kredytu hipotecznego
_________________________
Przepływ pieniężny (zasadniczą sprawą jest, żeby był dodatni!)

Pozostawiam cię z tym dylematem, czy ryzykować, inwestując w nieruchomości, akcje i w ten sposób za kilkanaście lat uzyskać niezależność finansową i cieszyć się wolnością i zamożnością. Czy też przyjąć stonowaną strategię, jak radzi Suze, postawić na oszczędzanie, kontrolowanie wydatków i pewne, choć nieprzynoszące kokosów inwestycje.

Myślę, że jest to kwestia osobowości i indywidualnych sytuacji i wyborów. Moje zdanie jest takie, że amerykański rynek nieruchomości rządzi się innymi prawami, inna jest też relacja pomiędzy wielkością zarobków a chociażby cenami produktów spożywczych w USA i w Polsce. Stąd też ja osobiście stawiam na edukację w dziedzinie inwestycji, nieruchomości, a od ręki zajęłam się oszczędzaniem i w miarę bezpiecznym inwestowaniem, bo to są dziedziny, które nie wiążą się z dużym ryzykiem.

Obserwowaliśmy rozwój kryzysu w USA, masę bankructw, nie tylko firm, ale również gospodarstw domowych, które musiały opuścić swoje siedziby obciążone hipoteką. To przestroga przed zbyt konsumpcyjnym stylem życia, ale także przed podejmowaniem nieprzemyślanych decyzji inwestycyjnych (np. zakup wielkiego domu na kredyt przy niewielkich zarobkach).

Wiele osób, o czym się rzadko mówi, przechodzi załamania psychiczne związane z problemami finansowymi: niewypłacalnością, nieprzemyślanymi inwestycjami itd. Należy mieć tego świadomość. Dlatego, czytając amerykańskie poradniki, miło jest się zainspirować pewnym stylem myślenia, jednakże potrzebna jest też rozwaga i znajomość naszych polskich realiów. Z drugiej strony, mamy tylko jedno życie… wybór należy do ciebie. Warto mieć wiedzę i otwartą głowę, to pewne.

Od ciebie zależy, jak wysoko postawisz sobie poprzeczkę. Cokolwiek wybierzesz dla siebie, ważne, żebyś podjęła wyzwanie, choćby było ono minimalne — np. na początek będziesz tylko kontrolowała swoje wydatki i wyłapywała czarne dziury. Ważne, żeby zrobić cokolwiek dla swoich finansów. Już dziś.

Witam,

mam dwa poważne problemy, jeśli chodzi o zarządzanie finansami: 1) brak konsekwencji — kilkakrotnie już próbowałam zapisywać codzienne wydatki w tabeli Excela i za każdym razem przestaję w którymś momencie (zwykle po 2 tygodniach), a) bo nie mam czasu spisywać tej masy rachunków, b) bo jestem zmęczona, c) bo mam wiele innych spraw na głowie itp…

2) nadal nie potrafię odmówić sobie zakupu jakiegoś fajnego ciuszka, to mój „lek na całe zło” i dzieje się to dosyć często, niestety zupełnie nie pomaga przeliczanie na przepracowane godziny…

I może jeszcze jedno — kupiłam książkę „Bogata kobieta”, czytam, ale jeśli chodzi o porady w sprawie rynku inwestycyjnego — to dla mnie abstrakcja, nie znam ani jednej osoby, która by się tym zajmowała, więc nie mam z kim o tym rozmawiać, a zgłębianie samej? — chyba brak mi zapału… Jednak dzięki poradnikowi założyłam III filar — ubezpieczenie emerytalne, otworzyłam konto oszczędnościowe, na które już regularnie wpłacam pieniądze z głównego konta. Czyli jest postęp.
Patrycja Ż.

KAPITAŁ intelektualny i emocjonalny, jaki możesz wynieść z tego poradnika i dalszej edukacji finansowej, jakkolwiek byłby on wielki, ważne, że jakiś JEST, jest bezcenny.

Znajdź sobie dobre towarzystwo. Współpracuj z pozytywnymi, zorientowanymi na cele ludźmi, którzy cię inspirują i pobudzają do działania.
Brian Tracy

Jeżeli nie niezależność finansowa, to co?

Stoicka zasada zaspokajania potrzeb poprzez rezygnację z pragnień jest jak amputacja stóp po to, by nie potrzebować butów.
Jonathan Swift

Kwestia biernego dochodu jest trudna do ugryzienia dla początkujących. Sam Eker przyznaje, że większość ludzi ma ogromne trudności ze stworzeniem biernego dochodu.

Po pierwsze, jesteśmy wychowywani do zdobywania pieniędzy przez pracę świadczoną osobiście, w którą inwestujemy większość swojego czasu i energii. Po drugie, nikt nas nie uczył, jak zorganizować sobie źródło biernego dochodu. Po trzecie, w związku z powyższym, nigdy nie poświęcaliśmy temu zagadnieniu wystarczającej uwagi.

Istnieją pewne dziedziny, pewne rodzaje pracy, które w ogóle uniemożliwiają drogę ku wolności finansowej. Na przykład branża usług indywidualnych, w której zwyczajowo dominują kobiety. Usługi wymagają osobistej obecności i zaangażowania, natomiast bierny dochód oznacza generowanie przychodów z „usamodzielnionego biznesu”.

Idea „wiecznych wakacji” jest coraz bardziej modna, biorąc pod uwagę, że tematykę pasywnego przychodu poruszano m.in. na łamach miesięcznika „Twój Styl”. Przyznasz, że jest to wizja bardzo kusząca. Można regularnie generować nadwyżki finansowe, akumulować bogactwo, w myśl zasady „get rich slowly” lub iść va banque, grając na GPW, ale żadna z tych opcji nie daje gwarancji osiągnięcia owej finansowej niezależności. Jak pięknie to ktoś ujął: najważniejsza jest droga.

Jeżeli to marzenie nam się nie ziści, to co w „najgorszym wypadku” zyskamy? Otóż, uporządkujesz swoje podejście do finansów osobistych i będziesz mogła powiedzieć o sobie, że jesteś zadbana finansowo, czyli:

  • będziesz miała poczucie finansowego komfortu i psychicznego bezpieczeństwa;
  • nie będziesz się obawiała, że jesteś „o jedną wypłatę od bankructwa”;
  • mając spore oszczędności, będziesz w dużej mierze czuła się niezależna finansowo — od banków, rodziny, znajomych;
  • w każdej chwili będziesz mogła zafundować sobie drogie wakacje i inne wymagające większych nakładów finansowych przedsięwzięcia, które pozwolą ci uwierzyć, że… marzenia się spełniają.

W duchu Ekera…

Ludzie bogaci myślą w kategoriach długoterminowych. Ludzie biedni myślą tylko o tym, co dzisiaj, i mówią: jak mogę myśleć o jutrze, skoro ledwie udaje mi się przeżyć dzisiaj? Bogaci dbają o to, żeby pieniądze ciężko na nich pracowały. Biedni ciężko pracują na swoje pieniądze.

Jak być kobietą zadbaną finansowo? Dlaczego warto mieć pełną wersję?

“Jak być kobietą zadbaną finansowo?»”

Poradnik ten napisany został przez kobietę dla kobiety. Małgorzata  Bladowska-Wrzodak nie jest ekspertką domowych finansów, nie zajmuje się doradztwem finansowym. Nie jest też milionerką. Jest kobietą taką jak Ty, którą od czasu do czasu dopada lęk o finansową przyszłość. Z tego powodu postanowiła zaciągnąć języka od Polek, które są wolne finansowo, zgromadzić i zrozumieć wiedzę finansową, przetestować na własnej skórze.

 

Niezależność finansowa – jak osiągnąć niezależność finansową ?

Żyj i bogać się Prosty i sprawdzony plan osiągania wolności finansowej

Artykuł jest fragmentem publikacji Arkadiusza Bednarskiego Żyj i bogać się

Dlaczego bogaci się bogacą, a biedni biednieją?

Na początek zastanów się i odpowiedz sobie na poniższe pytania.

Cztery pytania dotyczące presji finansowej:

1. Kiedy ostatni raz czułeś presję finansową (brak pieniędzy)?

2. Czy w tym momencie życia czujesz presję finansową?

3. Czy posiadanie większej sumy rzeczywiście zmniejsza Twoją presję finansową?

4. Kiedy czułeś się zupełnie wolny od presji finansowej?

Jeżeli, podobnie jak zdecydowana większość ludzi, nie jesteś zadowolony ze swojej sytuacji finansowej, jeżeli nie żyjesz na takim poziomie, na jakim chcesz, ponieważ nie masz na to wystarczających środków, jeżeli obawiasz się o finansową przyszłość swoją i swoich najbliższych, to wiedz, że jest pięć sposobów na zabezpieczenie swojej przyszłości finansowej.

Pięć sposobów na zabezpieczenie przyszłości finansowej:

1. Możesz otrzymać majątek w spadku.

2. Możesz „wżenić się” w majątek.

3. Możesz wygrać na loterii.

4. Możesz zaskarżyć jakąś firmę i wygrać proces.

5. Możesz „zrobić” majątek.

Pierwsze cztery metody pomińmy, bo nie o tego rodzaju bogaceniu się będziemy mówili. Nie tędy wiedzie droga do prawdziwego bogactwa. W USA, kraju, w którym mieszka najwięcej milionerów, 80% z nich to milionerzy w pierwszym pokoleniu. A zatem jedynie 20% otrzymało majątek w spadku lub się weń „wżeniło”. Można oczywiście liczyć na łut szczęścia, na to, że mi się uda, że może odnajdzie się jakiś bogaty, zapomniany wujek z Ameryki, po śmierci którego pojawi się spory majątek.

Jednak prawdopodobieństwo tego, że tak się stanie, jest nikłe, i łudzenie się, że tak będzie, oraz oczekiwanie, że pewne go dnia wszystko się zmieni, jest po prostu naiwnością.

Wiele osób liczy także na to, że wygra na loterii. No cóż, odwołując się po raz kolejny do statystyk, możemy dojść do wniosku, że prawdopodobieństwo wygranej na loterii ma się tak jak jeden do trzynastu milionów, zaś uderzenia piorunem — jeden do siedmiu milionów. Skoro nikt nie chce być uderzony piorunem, co jest bardziej prawdopodobne, to dlaczego tak wiele osób chce zdobyć coś, co jest dwa razy mniej prawdopodobne? Poza tym, jak już wiesz, nawet ci, którym udało się wygrać, szybko tracą swoje pieniądze. Często też osoby, które wygrały, nawet o tym nie wiedzą i nigdy nie odbierają swoich nagród.

Są także tacy, którzy skarżą bogate koncerny i chcą ogromnych odszkodowań, najczęściej z powodu zapadnięcia na śmiertelną chorobę w wyniku stosowania ich produktów. Najczęściej takie procesy odbywają się w USA i, podobnie jak ma to miejsce w wypadku wygranych na loterii, rzadko wypłata odszkodowania czyni z powodów ludzi wolnych finansowo.

Skupmy się zatem na tym, jak zdobyć majątek, ponieważ jest to znacznie łatwiejsze, a przede wszystkim bardziej przewidywalne i realne niż omówione powyżej przypadki. Zastanówmy się najpierw, dlaczego ludzie nie są bogaci.

Dlaczego ludzie nie są bogaci?

1. Nie określili precyzyjnie, czym jest bogactwo.

2. Czynią z bogactwa ruchomy (ciągle oddalający się) cel.

3. Określają swoje bogactwo w sposób, który sprawia, że staje się ono niemożliwe do osiągnięcia.

4. Nie wierzą w ten niemożliwy do osiągnięcia cel.

5. Nigdy nie robią z tego absolutnej konieczności.

6. Nie mają realistycznego planu.

7. Nie realizują swojego planu.

8. Nie mają dobrych nauczycieli. Nie szukają dobrych wzorców i nie czerpią z nich.

9. Słuchają specjalistów i ekspertów, przenosząc na nich odpowiedzialność za pomnażanie swoich pieniędzy, zamiast zająć się tym samodzielnie.

10. Poddają się w momencie, gdy napotykają na większe trudności finansowe.

11. Nie traktują swojego życia jak przedsiębiorstwa, które pod koniec każdego roku powinno przynosić zyski.

12. Ulegają wpływowi innych ludzi, co blokuje podejmowanie przez nich dobrych decyzji i wprowadzanie w życie planów.

Najważniejszych jest osiem pierwszych punktów. Spójrz na to zestawienie i zaznacz, które z nich dotyczą Ciebie.

Zazwyczaj osoby, których dotykają wyzwania finansowe1, na większość zagadnień odpowiadają twierdząco.

1 Słowo „wyzwanie” jest używane w miejsce słowa: „problem”. Sens tego zabiegu został wyjaśniony w dalszej części książki.

Zadają sobie wtedy kolejne pytania:

  • Czy można to zmienić?
  • Jeżeli tak, to jaka jest droga, która wiedzie ku zmianie?
  • Jak stać się bogatym, zamożnym, niezależnym finansowo?
Aby przejąć kontrolę nad swoimi finansami, stać się osobą zamożną, niezależną finansową, potrzebne są odpowiednie wzorce mentalne i dysponowanie właściwą wiedzą.

Wzorce mentalne:

  • wyznawane wartości (ich system);
  • przekonania na temat pieniędzy, bycia bogatym, wolności finansowej;
  • sposób zaspokojenia głównych potrzeb.

Wiedza:

  • koncept i zasady organizowania finansów;
  • konkretne strategie służące osiągnięciu sukcesu finansowego;
  • zasady gry;
  • zrozumienie narzędzi.

Przyjrzyjmy się zatem temu, czym są i jak funkcjonują wzorce mentalne.

W sposób najbardziej czytelny negatywne wzorce mentalne manifestują się w postaci oznak blokady finansowej.

Oznaki blokady finansowej

  • Kierowanie się ograniczającymi przekonaniami na temat swoich perspektyw w zakresie sukcesu finansowego i dobrobytu oraz powtarzanie tych przekonań (np. „Nie mogę otworzyć biznesu, bo w tym mieście jest za mało ludzi”).
  • Uczucie zazdrości i zawiści w stosunku do tych, którzy są zamożni i odnoszą sukcesy.
  • Unikanie wydawania pieniędzy na duże przyjemności, a wydawanie ich szerokim gestem na przyjemności doraźne2.
  • Zostawianie płacenia rachunków na ostatnią chwilę lub spóźnianie się z płatnościami; wnoszenie opłat z uczuciem odrazy.
  • Przesadne oszczędzanie w drobnych wydatkach i beztroska przy większych sumach.
  • Odkładanie przyjemności na później.
  • Zrzucanie winy za własny brak dobrobytu na gospodarkę (postawa ofiary).
  • Brak jasno określonych celów w życiu.
  • Uczucie, że jest się niegodnym i niedocenianym.
  • Ograniczona ciekawość świata; obojętność.

2 Duże przyjemności wiążą się z większym wydatkiem, np. wyjazd na wczasy za granicę, zakup dobrego ubrania itp. Przyjemności doraźne to kupowanie płyt CD, DVD, słodyczy i innych drobiazgów, które dają poczucie chwilowej przyjemności.

Zacznijmy zatem od początku.

Dlaczego zwycięzcy loterii zostają bankrutami, a byli milionerzy potrafią odbudować swój majątek od zera?»

Droga do absolutnej wolności finansowej

Każdy z nas doświadcza w swoim życiu czterech rodzajów edukacji: szkolnej, zawodowej, życiowej i finansowej.

Edukacja szkolna to inaczej wykształcenie podstawowe, które zgodnie z konstytucją ma obowiązek przejść każdy obywatel naszego kraju. Zasada ta obowiązuje zresztą we wszystkich rozwiniętych krajach świata. Jest to zatem edukacja, którą w dzieciństwie otrzymuje każdy, i która w życiu przydaje się niewiele lub w ogóle, a jeżeli z niej korzystamy, to w zakresie tak bardzo ograniczonym, że raczej uczęszczanie do szkoły możemy uważać bardziej za proces socjalizacji niż edukacji.

Edukacja zawodowa to cała wiedza i umiejętności, które nabywamy w procesie nauki swojego przyszłego zawodu. To wszystko to, czego uczymy się w szkołach zawodowych, wyższych uczelniach itp. Ten rodzaj edukacji jest ukierunkowany na wiedzę praktyczną, która powinna nam pomóc na starcie w życie zawodowe.

Jeszcze kilkadziesiąt lat temu zakończenie nauki w danym zawodzie właściwie oznaczało zakończenie nauki w ogóle. Większość społeczeństwa szła do pracy i wykonywała pewne czynności, do których została przygotowana w szkole. Tylko nieliczne jednostki dalej się uczyły i rozwijały. W obecnych czasach, ze względu na złożoność i szybki rozwój technologii i komunikacji, proces nauki najczęściej kończy się dopiero po przejściu na emeryturę. Zaś za ok. dwadzieścia lat zakończy się dopiero wraz z ustaniem życia, bowiem przejście na tzw. emeryturę nie będzie oznaczało zakończenia aktywności zawodowej.

Edukacja życiowa to wszystko to, czego uczymy się niejako „przy okazji” w trakcie całego życia. To, czego uczymy się, obcując z naszymi rodzinami, innymi dziećmi, licealistami, studentami, pracownikami, szefami, znajomymi i całkowicie obcymi ludźmi. Podobnie jak w przypadku poprzednich dwóch rodzajów edukacji, tak i tutaj możemy mówić o procesie, który trwa całe życie.

Jednak nikt nie mówi nam, jak się należy zachować w takiej czy innej sytuacji, co robić, aby odnieść sukces w relacjach z innymi ludźmi, jak reagować w sytuacji konfliktowej, jak rozwiązywać problemy, jak wychowywać dzieci itd. Chociaż szkoła stara się przejąć na siebie część nauczania o tym, jak radzić sobie w życiu, informacje, jakie przekazuje, są najczęściej mało praktyczne i oderwane od rzeczywistości. I tak, koniec końców, musimy sami uczyć się na swoich błędach.

Edukacja finansowa to ten rodzaj edukacji, która podobnie jak w przypadku poprzedniej odbywa się niejako „przy okazji”. W pewnym sensie jest także częścią edukacji życiowej. Jednak ze względu na rosnącą rolę pieniądza wydaje się ona najbardziej przydatna ze wszystkich pozostałych, chociaż z nich wszystkich jest najtrudniej dostępna. O finansach możemy się nauczyć w wybranych szkołach, które oferują w swoich programach zajęcia poświęcone tym zagadnieniom.

Jednakże to, czego możemy się tam dowiedzieć, to raczej jak zarządzać finansami innych osób i instytucji, a nie własnymi. Jak zaś pokazuje doświadczenie, bardzo często osoby, które zajmują się rachunkowością, księgowością, zarządzaniem powierzonymi pieniędzmi czy doradztwem finansowym, same nie należą do grona ludzi zamożnych, a najczęściej wręcz borykają się z wyzwaniami finansowymi.

Dzisiaj, jak nigdy wcześniej w historii ludzkości, wszyscy jesteśmy w stanie zapewnić sobie zaspokojenie pięciu głównych potrzeb, co, jak wiesz, ma największy wpływ na jakość naszego życia. I tak, jak nigdy wcześniej w historii ludzkości, zależy to od zasobności naszych portfeli. Dlatego edukacja finansowa to nie nauka o tym, czym są pieniądze i jak nimi zarządzać. Taka wiedza, zdobywana w szkołach ekonomicznych, wykładana przez profesorów, nie jest praktyczna ani nie daje efektów, o czym może świadczyć chociażby stan naszych finansów publicznych.

Jak możemy czerpać wiedzę od kogoś, kto uczy o istnieniu deficytu budżetowego i traktuje go jako normalne zjawisko ekonomiczne? Jesteśmy od dziesiątek lat rządzeni przez ludzi, którzy nie mają zielonego pojęcia o tym, czym jest i jak faktycznie funkcjonuje pieniądz. Jeżeli spojrzy się na to, co robią rządy rozwiniętych państw, którym doradzają ekonomiści, przypomina się fragment z kabaretu Jana Pietrzaka, powstałego jeszcze w czasach „brzydkiej komuny”.

I chciałoby się zacytować: Idioci i kretyni albo… sabotażyści i dywersanci. Przeciętny obywatel, widząc, że większość państw, także i Polska, ma deficyt budżetowy, uważa, że jego długi są zjawiskiem normalnym. Warto uświadomić sobie, że tak nie jest. W przyrodzie nie ma czegoś takiego jak minus jedno drzewo, minus trzy kury czy minus milion bakterii. Zresztą nie trzeba odnosić się do przyrody. Wystarczy pomyśleć, jak długo utrzymałby się zarząd firmy, która co roku wykazywałaby straty.

Pieniędzy i zamożności nie zdobywa się poprzez zabieranie części tego, co wypracowali ci, którzy są kreatywni, otwarci i angażują się przez 24 godziny na dobę, i dawanie tym, którzy wolą spędzać czas przed telewizorem i udawać, że to, że tak żyją, to nie jest ich wina. A czyja?

Pieniądze zdobywa się w procesie, na który składa się wykonywanie danych czynności przez określony czas. I to jest najważniejsza informacja. Pieniądze faktycznie nie rosną na drzewach, tylko dojrzewają w procesie naszego kreatywnego myślenia i konsekwentnego działania.

Dlaczego zwycięzcy loterii zostają bankrutami, a byli milionerzy potrafią odbudować swój majątek od zera?»

Klucz do wolności finansowej

Jedynym sposobem osiągnięcia pełnej wolności finansowej jest nauczenie się i konsekwentne stosowanie prostej zasady.

Wydawaj mniej, niż zarabiasz oraz inwestuj różnicę!

Następnie ponownie zainwestuj otrzymany procent.

Z zainwestowanego kapitału uzyskasz masę krytyczną.

To pozwoli Ci na osiągnięcie pożądanego poziomu życia w przyszłości.

Ta prosta zasada zapewni, że przyjdzie moment w Twoim życiu, kiedy nie będziesz musiał pracować ani jednego dnia więcej. A jeżeli będziesz pracował, to dlatego że chcesz, a nie dlatego że musisz. To jest jedna z najważniejszych zasad postępowania z pieniędzmi, która poprowadzi Cię do wolności finansowej.

„Ale ja nie mam tyle pieniędzy, aby to zrobić”. To najczęstsza wymówka. Jest tak pospolita i nieprawdziwa, że aż wstyd ją wypowiadać i przykro jej słuchać.

Przyjrzymy się poniższemu zestawieniu.

Załóżmy, że od chwili, w której przychodzi na świat Twoje dziecko, odkładasz w każdym miesiącu, z myślą o jego przyszłości, 50 zł ze swoich zarobków.

50 zł miesięcznie

50 zł miesięcznie (od momentu urodzenia dziecka), zakładając 15% oprocentowania rocznego, da 55 212 zł — w momencie gdy dziecko skończy 19 lat.

Nawet jeżeli nie będzie już więcej wpłat na to konto, ale pieniądze w dalszym ciągu będą ulokowane na 15% rocznie, będzie ich:

  • 4,8 mln zł — gdy dziecko skończy 50 lat;
  • 19,6 mln zł — gdy dziecko skończy 60 lat;
  • 79,1 mln zł — gdy dziecko skończy 70 lat.

50 zł miesięcznie to tylko 12,50 zł tygodniowo i tylko 1,66 zł dziennie! No właśnie. Tyle czasu? Tak, tyle czasu! Czas to jeden z najważniejszych składników niezależności finansowej.

A teraz zastanów się: czy znasz kogoś, kto w wieku 50 lat, nie robiąc absolutnie nic: nie pracując, nie prowadząc żadnego biznesu, nie mając nieruchomości, bogatych krewnych, otrzymuje co miesiąc 32 000 zł wynagrodzenia? Znasz niezbyt wiele takich osób, prawda? Czy chciałbyś w wieku 50 lat mieć takie dochody? Bez pracy, bez wysiłku, bez zmartwień o ludzi, maszyny, lokale, ZUS, urząd skarbowy itp.? Droga otwarta. Dla Ciebie jest za późno, ale możesz zapewnić takie życie swojemu dziecku. Na pewno się nie obrazi.

Skąd wiadomo, że to będzie 32 000 zł co miesiąc? Zobaczysz w dalszej części książki.

Nie robi na Tobie wrażenia 32 000 zł miesięcznie? To nie szaleństwo? Stać Cię na więcej? Nawet na 100 zł miesięcznie? To zobaczmy, jak to będzie w wypadku 100 zł.

100 zł miesięcznie

100 zł miesięcznie (od momentu urodzenia się dziecka), zakładając 15% oprocentowania rocznego, da 110 426 zł w momencie gdy dziecko skończy 19 lat.

Nawet jeżeli nie będzie już więcej wpłat na to konto, ale pieniądze w dalszym ciągu będą ulokowane na 15% rocznie, będzie ich:

  • 9,6 mln zł, gdy dziecko skończy 50 lat;
  • 39,2 mln zł, gdy dziecko skończy 60 lat;
  • 158,2 mln zł, gdy dziecko skończy 70 lat.

Teraz Twoje dziecko w wieku 50 lat ma miesięczny, pasywny dochód na poziomie 64 000 zł. A Ty inwestowałeś tylko 100 zł miesięcznie.

Czy teraz dostrzegasz, ile pieniędzy przechodzi przez Twoje ręce każdego dnia? Przyjrzyjmy się z ciekawości innym liczbom.

Jaki roczny przyrost mogą przynieść Twoje pieniądze… zakładając 15% rocznego przyrostu?

Tabela 1. Hipotetyczny roczny przyrost przy 15-procentowym oprocentowaniu (w zł) (Przykłady nie uwzględniają wszelkiego rodzaju opłat, prowizji i podatków.)

1 rok 5 lat 10 lat 20 lat 30 lat 40 lat 50 lat
50 zł 651 4484 13933 75798 350491 1571188 6985901
100 zł 1302 8968 27866 151596 700982 3142376 13971803
200 zł 2604 17936 55731 303191 1401964 6284751 27943606
500 zł 6511 44841 139329 757978 3504910 15711878 69859014

Źródło: Opracowanie własne.

Gdyby było Cię stać na 500 zł miesięcznie przez 50 lat, to Twoje dziecko, ukończywszy 50 lat, cieszyłoby się życiem, mając 745 726 zł miesięcznego pasywnego dochodu! Bez ruszania kapitału! 745 726 zł miesięcznie? Tak. Dokładnie tyle!

Nawet jeżeli Twoja inwestycja nie da Ci 15%, nawet jeżeli odsetki od kapitału będą mniejsze, i tak tego, co Twoje dziecko zyskałoby ze zgromadzonego kapitału, w żaden sposób nie można porównać do emerytury, jaką miałoby, pracując kolejne kilkanaście lat, aż do osiągnięcia ustawowego wieku emerytalnego.

Jak to możliwe? Dowiesz się w dalszej część książki, zastanawiając się nad swoimi marzeniami finansowymi. Zanim jednak do tego dojdziesz, uzyskasz jeszcze inne, bardziej szokujące informacje o tym, jak potężną siłę mają zarabiane przez Ciebie pieniądze — niezależnie od tego, jakie to kwoty.

Tak właśnie wygląda Twój potencjał finansowy. Jeżeli jednak to nie Ty jesteś tym nowo narodzonym dzieckiem albo nie masz dziecka, albo nie chcesz mu zapewnić przyszłości finansowej, tylko zastanawiasz się, co Ty, w swojej obecnej sytuacji, możesz zyskać, to najwyższy czas zacząć wszystko od początku.

Dlaczego zwycięzcy loterii zostają bankrutami, a byli milionerzy potrafią odbudować swój majątek od zera?»

Procent składany

Podane powyżej przykłady bazują na wykorzystaniu siły procentu składanego. Albert Einstein nazwał procent składany największym wynalazkiem ludzkości. To właśnie efekt procentu składanego odpowiada za to, że Twoja inwestycja w postaci 50 zł miesięcznie zamieniła się w 32 000 zł miesięcznego dochodu po 50 latach.

Einstein podał definicję procentu składanego, która mówi, że aby obliczyć, po ilu latach kapitał ulegnie podwojeniu, należy liczbę 72 podzielić przez procent zwrotu z danej inwestycji. Jeżeli, przykładowo, zwrot z Twojej inwestycji wynosi 12% w skali roku, to kwota, którą zainwestowałeś, ulegnie podwojeniu po sześciu latach, ponieważ 72 przez 12 daje 6. Jeżeli natomiast zwrot z inwestycji wyniósłby 24%, kapitał podwoiłby się po trzech latach.

Zwróć jednak uwagę na to, że jest to kapitał, który został zainwestowany jednorazowo. Jeżeli natomiast wpłacałbyś określoną kwotę regularnie (miesięcznie, kwartalnie, rocznie), to odsetki od kapitału również byłyby inwestowane. Dlatego w powyższych przykładach kapitał kilkuset złotych miesięcznie inwestowanych przez kilkadziesiąt lat zamienia się w miliony.

Jak pracują pieniądze?

Na to, aby stać się niezależnym finansowo, mają wpływ cztery czynniki:

1. Czyli to, ile procent zyskasz na inwestycji, w jaką „zaangażujesz” swoje pieniądze.

2. Czas trwania inwestycji. Czyli to, jak długo będzie ta inwestycja trwała.

3. Rodzaj inwestycji. Czyli to, w co inwestujesz.

4. Wielkość inwestycji. Czyli to, ile pieniędzy jesteś w stanie zainwestować.

Zwrot z inwestycji może być różny. Polacy inwestują głównie w dwa skrajne instrumenty inwestycyjne: lokaty bankowe z jednej strony i nieruchomości z drugiej. Lokata bankowa daje dzisiaj od 3 do 5% realnego zwrotu z inwestycji, co przy obecnym poziomie inflacji nie wydaje się korzystne. Jednak lokata ma jedną główną korzyść: pieniądze nie tracą na wartości i nie są wydawane na konsumpcję.

Z kolei ziemia (rzadziej dom lub lokal) kupiona i sprzedana w odpowiednim momencie może przynieść nawet kilka tysięcy procent zwrotu. Na przykład hektar ziemi wraz z siedliskiem na Suwalszczyźnie można było kupić w roku 2000 już za 5000 zł. Dziesięć lat później ten sam hektar wart był 200 000 zł. Czyli w ciągu dekady wartość tej nieruchomości wzrosła 40-krotnie! W tym samym czasie zysk z lokaty bankowej wyniósł nieco ponad 3800 zł.

Zatem w tym wypadku trudno jest nawet porównywać te dwa sposoby lokowania pieniędzy. Jeżeli jednak przypomnisz sobie omówiony wcześniej przykład sprzedaży mieszkania w Warszawie, okaże się, że sytuacja może być odwrotna. Mimo że pozornie wydawać by się mogło, że zakup nieruchomości w Warszawie powinien być lepszą inwestycją niż ziemia na Suwalszczyźnie.

I tutaj mamy do czynienia z kolejnym czynnikiem związanym z poziomem zwrotu z inwestycji: z ryzykiem. Zazwyczaj wielkość zwrotu z inwestycji jest odwrotnie proporcjonalna do ryzyka. Nisko oprocentowane lokaty oferują najczęściej najbardziej stabilne banki, posiadające największe rezerwy i kapitały.

Większe oprocentowanie z kolei — banki, które nie mogą się poszczycić takimi zabezpieczeniami. Oferują jednak wysokie oprocentowanie po to, aby przyciągnąć klientów i ich gotówkę. Dlaczego? Wyjaśnimy to w dalszej części książki.

Pieniądze zainwestowane w obligacje Skarbu Państwa będą bezpieczne, ale ich oprocentowanie będzie nieznacznie większe od oprocentowania lokaty bankowej. Obligacje państwowe uważane są za najbardziej bezpieczne instrumenty finansowe, ponieważ gwarantuje je państwo. Musimy jednak pamiętać, że nie ma czegoś takiego, jak 100% gwarancji. Historia notuje przypadki bankructwa państw lub wojny i zmiany ustroju państwa. Wówczas obligacje nie mają żadnej wartości, a pieniądze w nie zainwestowane przepadają.

Zatem z jednak strony mamy lokaty, a z drugiej nieruchomości. Obecnie Polacy mają oszczędności na blisko 900 mld zł, z czego ponad 80% znajduje się na lokatach bankowych (dane dotyczą pierwszego kwartału 2011 roku). Pomiędzy lokatami a nieruchomościami mamy do dyspozycji bardzo wiele instrumentów, w które możemy inwestować środki finansowe. Mogą to być:

  • akcje spółek;
  • polisy na życie z umową dodatkową w postaci funduszu
  • inwestycyjnego;
  • fundusze inwestycyjne;
  • fundusze funduszy;
  • rynek pieniężny;
  • biznes;
  • kruszce i kamienie szlachetne;
  • paliwa kopalniane;
  • wino;
  • monety i znaczki;
  • szkolenia i rozwój kompetencji własnych itp.

Inwestowanie w akcje spółek, czyli tzw. gra na giełdzie, jest ryzykowne. Temat ten został już częściowo omówiony. Warto pamiętać, że giełda może przynieść zarówno bardzo duże dochody, jak i straty. Poza tym trudno zaczynać grę na giełdzie, inwestując 200 zł miesięcznie. Wymaga to przeznaczenia o wiele większych środków.

Pamiętaj:

Gospodarka dąży do utrzymania równowagi. Jeżeli gdzieś jest strata, w innym miejscu pojawia się zysk.

Możesz np. inwestować w akcje. Kiedy jest hossa, zyskujesz, jednak kiedy jest bessa, zaczynasz tracić. Zwróć jednak uwagę na to, że w czasie kiedy jest bessa na giełdzie, jest hossa na giełdach towarowych i jeśli chodzi o kruszce. Gdy jest bessa, inwestorzy wyprzedają akcje.

A skoro to robią, muszą też coś robić ze swoimi pieniędzmi. Nie chowają ich pod materac, tylko inwestują w coś innego. Dlatego w czasie bessy rośnie cena złota, srebra, a także mrożonego soku pomarańczowego. Kiedy giełda przynosi małe zyski, inwestorzy uciekają w kierunku surowców kopalnianych i na rynki rozwijające się. Tak działają wielcy inwestorzy. A co robi nasz przysłowiowy Kowalski? Siedzi z nosem w gazecie „Parkiet”, drapie się po głowie, czytając analizy rynku, i ma nadzieję, że kiedyś odrobi straty. Dlaczego nie ucieka na inne rynki? Bo albo go nie stać, albo nie ma do nich dostępu, albo i jedno, i drugie.

Jeżeli chcesz inwestować na giełdzie, pamiętaj:

Ty sam musisz pilnować swoich inwestycji. Nie ufaj doradcom. Oni mogą się mylić, a Ty tracisz.

Ufaj swojej intuicji. Musisz oczywiście poznać wszystkie narzędzia, które pomogą Ci lepiej zarządzać portfelem posiadanych akcji, takie jak STOP-LOSS (zlecenie sprzedaży papierów wartościowych po osiągnięciu przez nie określonej ceny, tak aby powstrzymać stratę.) lub ATOR- BETTER (zlecenie realizacji transakcji, kiedy cena akcji osiągnie określony poziom.) i inne. Więcej na ten temat możesz się dowiedzieć dzięki internetowi lub czytając odpowiednią literaturę.

W przypadku polis i funduszy inwestycyjnych możesz  liczyć na zwrot na poziomie 5–35%. Wiele zależy od tego, jaka jest koniunktura na rynku. Jeżeli na giełdzie jest hossa, zazwyczaj fundusze także ją notują, jeżeli jest bessa, możesz spodziewać się mniejszych zysków. Pamiętaj przy tym, że fundusze inwestycyjne to nie instytucje charytatywne, których jedynym celem i marzeniem jest to, aby ich klienci się bogacili.

Są to firmy nastawione na zysk, dlatego w pierwszej kolejności zabezpieczają swój interes, a dopiero później Twój. Dlatego, niezależnie, czy fundusz przynosi straty, zyski czy stoi w miejscu, Ty i tak ponosisz różnego rodzaju opłaty: za zarządzanie, za przeniesienie środków, za lokowanie pieniędzy, za wypłaty itp. Doradzanie, żeby sprawdzać i analizować oferty wielu funduszy, do których zachęcają dziennikarze i media, nie ma najmniejszego sensu, ponieważ liczenie na to, że jakiś fundusz będzie działał inaczej niż 99% innych, jest zwykłą naiwnością.

Co do ryzyka, to wszystko zależy od tego, jaki fundusz wybierzesz. Najczęściej spotykamy trzy rodzaje funduszy: akcji (dotyczy wszelkiego rodzaju akcji małych i średnich przedsiębiorstw, zagranicznych itd.), obligacji i zrównoważone. Fundusze akcyjne wiążą się z dużym ryzykiem, ale mogą przynieść także największe zyski — nawet kilkaset procent. Można także dużo na nich stracić. Fundusze obligacji zazwyczaj przynoszą zysk na poziomie procentu lub dwóch ponad inflację.

Z kolei fundusze rynku pieniężnego są pomiędzy tymi dwoma wymienionymi powyżej. Nasuwa się więc prosty wniosek: jeżeli rynek ma się dobrze, warto trzymać środki w funduszach akcji, jeżeli ma się źle, w obligacjach, które co prawda przyniosą niewielki zysk, ale przynajmniej nie grożą stratami.

Posiadając 100 zł wolnych środków finansowych miesięcznie, można zacząć inwestować w tego typu instrumenty. Trzeba jednak pamiętać, że inwestycja miesięczna może nie mieć większego sensu, ponieważ wpływy na konto funduszu wiążą się z opłatą manipulacyjną (dotyczy większości funduszy na polskim rynku.), która najczęściej wyrażona jest określoną kwotą. Zatem osoba, która inwestuje 100 zł miesięcznie, może, przykładowo, zapłacić 8 zł, co stanowi tyle samo, ile zapłaci osoba, która zainwestuje 1200 zł w skali roku.

Wydaje się to nieistotne, jednak gdy przyjrzymy się temu bliżej, okaże się, że 8 zł ze 100 zł to 8%, które jest potrącane w każdym miesiącu. Aby zatem odrobić koszt opłaty manipulacyjnej, fundusz musi wypracować minimum 8% zysku. Na 8% pracuje 100 zł, czyli niewielka kwota. Natomiast w przypadku 1200 zł wpłaconych w systemie rocznym 8 zł to 0,66%. Mimo że ta opłata jest pobierana miesięcznie, to na jej zarobienie pracuje nie 100 zł, a kwota 12-krotnie wyższa. Inaczej rzecz ujmując, o wiele łatwiej jest wypracować 0,66% w pierwszym miesiącu i proporcjonalnie w każdym z pozostałych, niż 8%.

Wyobraźmy sobie, że jeżeli fundusz będzie zarabiać 7%, to po kilku latach osoba, która inwestowała po 100 zł miesięcznie, wybierze z funduszu mniej, niż zainwestowała. To nie ma sensu! Lepiej pojechać na Wyspy Kanaryjskie i cieszyć się słońcem i życiem.

Natomiast jeżeli ta sama osoba zainwestuje 1200 zł raz do roku, to, chociaż jest to wydatek jednorazowy i wydaje się bardzo duży, zwrot z inwestycji, jaki uzyska fundusz, szybko pokryje koszt opłaty i pieniądze przyniosą zysk. Po kilku latach okaże się, że inwestycja była opłacalna.

Wiele osób inwestowało przez kilka lat, a potem to, co wypracowały zakłady ubezpieczeń lub fundusze inwestycyjne, nie zwracało zainwestowanych pieniędzy. Niestety większość inwestycji Polaków w fundusze i w polisy to inwestycje w postaci miesięcznych składek.

Pamiętajmy, że o wiele łatwiej jest przekonać klienta, żeby inwestował 100, 150 czy 200 zł miesięcznie, niż 1200, 1800 czy 2400 zł jednorazowo w skali roku. Zamiast oskarżać agentów, ubezpieczycieli i fundusze, powinniśmy przeanalizować swój sposób myślenia, ponieważ to my jesteśmy odpowiedzialni za decyzje, jakie podejmujemy.

Podsumowując, na pewno lepiej jest inwestować (w odpowiedni sposób) w fundusz niż trzymać pieniądze pod materacem lub wydawać je na konsumpcję.

Jednym z najlepszych rozwiązań jest inwestowanie za pośrednictwem funduszu funduszy. Takie rozwiązania oferują u nas polskie i zagraniczne zakłady ubezpieczeń.

Fundusz funduszy pozwala Ci inwestować w takie instrumenty, w które większość osób inwestować nie może (chociażby ze względu na duże kwoty inwestycji wymagane przez niektóre fundusze). Fundusz funduszy daje również szansę inwestowania w wiele różnych funduszy naraz, co chroni Cię przed stratą i daje potencjalnie możliwości większych zysków.

Za pośrednictwem funduszy inwestycyjnych możesz inwestować także w akcje. Wówczas nieco (ale nigdy nie całkowicie) ograniczasz ryzyko. Jeżeli na giełdzie będzie bessa, a Twój portfel składa się ze spółek notowanych na giełdzie, to nie licz na to, że nie stracisz. Pamiętaj, fundusz i tak pobierze opłaty, niezależnie od tego, czy zyskasz czy też nie.

To tylko przykładowe narzędzia, które możesz stosować. Jest ich o wiele więcej. Warto, przed podjęciem decyzji o zainwestowaniu swoich pieniędzy, sprawdzić, jakie możliwości w tym zakresie daje Ci dany fundusz. Pamiętaj jednak, że nie ma nic za darmo. Takie narzędzia to dodatkowe opcje. Zatem albo musisz je dokupić, albo możesz z nich korzystać dopiero po zainwestowaniu określonej kwoty. Najczęściej spotkasz się z tą drugą możliwością.

Dlatego najlepszym rozwiązaniem może być jednak wybór funduszu funduszy, który ma w swojej ofercie m.in. fundusze:

  • akcji;
  • rynku pieniężnego;
  • obligacji;
  • surowców i kruszców;
  • rynków rozwijających się.

To pozwala przenosić zainwestowane pieniądze do dowolnego wybranego funduszu.

Jeżeli zdecydujesz się na zainwestowanie swoich pieniędzy w fundusz funduszy, dowiedz się, jakie masz możliwości. Oczywiście nie licz na to, że takie narzędzie dostaniesz za 100 zł miesięcznej inwestycji. W ogóle przestań wierzyć w inwestycje tego typu. Są one dobre dla dzieci, które właśnie przyszły na świat. Jeżeli masz 30 lat lub więcej, musisz inwestować więcej, znacznie więcej. I tylko, w przypadku wpłat regularnych, rocznie.

A co mam zrobić, jeżeli nie stać mnie na więcej niż 100 zł miesięcznie? Nie inwestuj. A tak poważnie, to znajdź te pieniądze.

Są dwie metody:

1. Wydawaj mniej.
2. Zarabiaj więcej i wydawaj mniej.

Dlaczego zwycięzcy loterii zostają bankrutami, a byli milionerzy potrafią odbudować swój majątek od zera?»

Wydawaj mniej

Gdy zobaczysz, jak wiele pieniędzy przechodzi przez Twoje ręce, może Cię to mocno zaskoczyć. Skoro już zdajesz sobie sprawę z tego, jak wiele możesz zyskać, inwestując 100, 200 czy 500 zł miesięcznie, to teraz przyjrzyj się temu, jak znikają pieniądze z Twojego portfela.

Przykładowa analiza wydatków miesięcznych, których możesz uniknąć:

  • Tankowanie paliwa na stacji X, która oferuje pogram lojalnościowy i ciekawe nagrody. Zamiast płacić za paliwo 4,95 zł, płacisz średnio 5,15 zł. W ciągu miesiąca wydajesz o ok. 20–40 zł więcej.
  • Papierosy? W ciągu miesiąca z Twojego budżetu ubywa o 250–300 zł więcej niż osobom, które nie palą.
  • Raz na jakiś czas piwo? 50–200 zł.
  • Herbata, kawa, kanapka? 100 zł.
  • Lunch na mieście? 200–300 zł.
  • Gazety? 50 zł.
  • Opłaty za rachunek bankowy, przelewy, karty, wypłaty z bankomatów itp.? 30–70 zł.

To daje razem od 450 do 800 zł miesięcznie. W skali roku minimum 5400 zł plus 1200 zł, które możesz zainwestować, co daje Ci łącznie 6600 zł rocznie i… jesteś zdrowszy na duchu i ciele.

Możesz zapytać:

  • Czy to znaczy, że mam prowadzić własny, domowy budżet, jak radzi wielu autorów, doradców i konsultantów?
  • Czy to znaczy, że mam analizować każdy wydatek: na chleb, masło, paliwo czy kawę?
  • Czy to znaczy, że muszę kilka razy obejrzeć każdy grosz przed decyzją, czy i na co wydać?
  • Czy to znaczy, że mam przez kolejne 30 lat ciułać i nie cieszyć się życiem?
  • Czy to znaczy, że dopiero jak będę stary i słaby, to będę mógł sobie pozwolić na więcej, mimo że to już nie będzie mnie cieszyć?

To są bardzo dobre pytania, na które trzeba sobie jasno odpowiedzieć.

  • A jak czujesz się z tym budżetem?
  • Czy przekonuje Cię to, że posiadając budżet, staniesz się bogaty?
  • Czy masz przekonanie do ciułania i ograniczania się?
  • Czy jesteś w stanie na dłuższą metę prowadzić księgę przychodów i rozchodów własnego gospodarstwa domowego?

Zapewne, jak u większości osób, Twoje odpowiedzi brzmią: „Nie”.

Cierpienie i przyjemność rządzą naszym życiem. Jeżeli coś sprawia Ci trudność i musisz się wciąż i wciąż przełamywać, walczyć ze sobą i ograniczać, to efekt, jaki uzyskasz, może być odwrotny. W końcu pękniesz i będziesz miał finansowy efekt jo-jo — wszystko, co udało Ci się odłożyć, wydasz z nadwyżką. Ograniczając się i robiąc zakupy w najtańszych marketach, doprowadzisz do podwójnego zamknięcia.

Z jednej strony będziesz czuć niedosyt, że się ograniczasz i nie możesz sobie pozwolić na coś lepszego, a z drugiej nie będziesz podświadomie postrzegać siebie jako kogoś, kto rozsądnie zarządza budżetem, tylko jako kogoś, kogo po prostu nie stać na to, aby żyć lepiej. Nic gorszego nie można sobie zrobić. Tędy nie prowadzi droga do bogactwa, do niezależności finansowej. Przypomnij sobie, jak wielki wpływ na nasze życie mają właściwe przekonania.

Nie chodzi o to, aby zaciskać pasa i liczyć każdy wydawany grosz. Jeżeli praca, którą wykonujesz, przynosi Ci niewielki dochód i nie możesz sobie pozwolić na więcej poza niezbędne minimum; jeśli musisz liczyć się z każdym wydatkiem i planować rozchody z marnymi widokami na dodatkowe przychody, to prędzej czy później cała ta zabawa w budżet jest skazana na porażkę. Jeżeli nie „czujesz” budżetu, daj sobie z nim spokój. O wiele lepsze efekty uzyskasz, stosując pięć prostych zasad omawianych poniżej. Możesz także korzystać z opisanych w dalszej części książki koszy finansowych oraz pudełek na czekoladki.

Zacznij zatem od zasady pierwszej.

Jeżeli nie potrafisz zdecydować, ile przeznaczyć na oszczędzanie, to wprowadź do swojego życia pewną sprawdzoną zasadę:

Zasada I: Oszczędzaj minimum pewien procent swoich miesięcznych dochodów…[..]

Dowiedz się jak kierować swoim życiem finansowym, aby było ono dostatnie, bogate i satysfakcjonujące.

Pełną wersję książki zamówisz na stronie: Żyj i bogać się

 

Jak być bogatym ?

Inny świat Jak żyć bez długów i problemów finansowych ?

Artykuł jest fragmentem publikacji Huberta Dudka Inny świat

Szkoła życia

Uważasz, że nie możesz nic dla siebie zrobić, że to, co masz, zależy tylko od szczęścia w Twoim życiu? System edukacji spowodował, że 95% społeczeństwa jest stworzona do wykonywania zadań, a nie twórczego myślenia. To powoduje, że płacimy masę pieniędzy za ukończenie jakichkolwiek studiów, bo mamy nadzieję na lepszą przyszłość.

Uczelnie prywatne to tylko kolejny biznes zaspokajający ludzkie potrzeby. Czy właścicieli obchodzi to, co studiujesz i czy będziesz miał pracę? Nie, ich interesuje fakt, że zaspokajanie tej potrzeby stało się dochodowe. Ukończona szkoła nie gwarantuje Ci lepszej pracy, ponieważ najlepsi z branży są pasjonatami, uczą się na bieżąco, nie kończą edukacji w momencie, gdy otrzymają kawałek papieru. Dyplom to tylko marne potwierdzenie zaangażowania, a prawdziwa nauka zaczyna się w chwili podjęcia pracy.

Myślisz, że mówię bzdury?

Szkoła nie jest gwarantem lepszej pracy czy dobrego życia. Weźmy pod uwagę głowę państwa. Czy chciałbyś zostać prezydentem? Myślisz, że to niemożliwe? Prezydent Wałęsa jednak to osiągnął, a nie miał wyższego wykształcenia.

Więc odpowiedz mi na pytanie, jak to jest możliwe, że osoba bez wykształcenia wyższego może zostać prezydentem, a wykładowca uczelni musi posiadać przynajmniej wykształcenie magisterskie. Prezydent, będący przedstawicielem całego narodu, nie musi ukończyć wyższej uczelni, a wykładowca, który uczy garstkę studentów, musi mieć wykształcenie przynajmniej magisterskie, a najczęściej nawet doktorat.

Czy to nie absurd naszego świata, że nie wykształcenie jest wyznacznikiem tego, kim jesteś, tylko umiejętność wykorzystania okoliczności?

Kolejnym przykładem mógłby być sławny Andrzej Lepper, który również dobrze potrafił wykorzystać swój czas,wdrapać się na szczyt kariery i zarobić sporo pieniędzy.

Możemy tych ludzi darzyć sympatią bądź nienawidzić, ale faktem jest, że potrafili wykorzystać to, czego inni nie widzieli. Większość potrafi tylko wydawać niesłuszne opinie niepoparte żadnymi dowodami lub oczerniać innych, ale sami nie potrafiliby zarobić nawet złotówki. Chciałbym,abyś należał do ludzi,którzy mają własny rozum i potrafią ocenić trzeźwo sytuację.

Oto książka, która da Ci klucz do bram INNEGO ŚWIATA – świata bez długów, zmartwień i problemów finansowych!»

Prawdziwa historia

Cóż,zacznę od tego, że tak jak Ty czy wielu innych ludzi jestem i zawsze
byłem normalnym człowiekiem. Nigdy nie wyróżniałem się specjalnymi osiągnięciami w nauce. Powiem więcej – byłem do tego stopnia przeciętny, że nie brałem udziału w żadnych zajęciach pozaszkolnych, nie mówiąc już o kółkach czy konkursach. Dlaczego więc teraz osiągam sukces za sukcesem? Bo sam nauczyłem się go kreować.

Sukces jest czymś w rodzaju nieobrobionej materii. To jak kawałek plasteliny, któremu trzeba nadać kształt. Jeśli nie potrafisz być twórcą swojego sukcesu,to nie liczna to, że ktoś ulepi coś z tej plasteliny za Ciebie. Mam na myśli pracodawcę czy pracę na etacie. Nie mówię, że to jest złe, ale zapewne nie zapewni Ci tego, czego w głębi duszy pragnie każdy człowiek: szczęścia i wolności finansowej.

Jeśli liczysz, że na Twojej drodze pojawi się nagle pracodawca-zbawiciel, to jesteś w błędzie. Dlaczego? Bo pracodawca nie po to zakłada biznes, żeby Ci oddać cały zarobek. Prowadzenie biznesu jest trudne i wymaga pewnego przygotowania psychicznego. To tak jak z walką na ringu – jeśli chcesz wyjść do walki, musisz się przygotować kondycyjnie, bo inaczej polegniesz po pierwszym ciosie.

Niestety – większość nie rozumie, że sukces to tak naprawdę tylko i wyłącznie Twoja praca, zaangażowanie, poświęcenie. Nie ma sukcesu bez tych czynników. Czy wygrana w totka jest sukcesem? Nie, to ogromne szczęście niemające z nim nic wspólnego. Zresztą – czy wygrana w totka zmieni Twoje życie, jeśli nie będziesz potrafił obchodzić się z pieniędzmi?

Oczywiście, że nie, bo szybko wydasz swoją wygraną, a dopiero potem zaczniesz się zastanawiać, skąd wziąć pieniądze na opłacenie nowego bmw czy domu o powierzchni 300 m². I co wtedy? Zaczniesz sprzedawać, aby pozbyć się ciężaru.

Statystyki pokazują, że 90% osób, które wygrały duże sumy, w ciągu pięciu lat bankrutuje. Podobnie jest z firmami.Jedynie garstka ludzi wie,jak zarządzać pieniędzmi i się z nimi obchodzić. Dlatego też tylko nieliczni posiadają ogromne ilości pieniędzy, bo wiedzą jak je pomnażać.

Dlaczego zatem ludzie bankrutują, skoro wygrywają tyle pieniędzy, że starczyłyby im do końca życia? Bo nie umieją się z nimi obchodzić. To tak, jakby dziecko posadzić za kierownicą. Jest to niebezpieczne, ponieważ najpierw trzeba nauczyć się jeździć.

Podobnie jest z pieniędzmi. Ludzie otrzymują wygrane, ale zachowują się jak dzieci w sklepie z zabawkami. Chcieliby wszystko od razu. Potrzebna jest nam edukacja finansowa,o której tyle się mówi.Nie mając jej,błądzimy,szukając szczęścia w życiu, zamiast skupić się na tym, na co mamy wpływ, i budować swój sukces stopniowo.

Ludzie po pewnym czasie popadają w monotonię – idą do pracy, wracają do domu, jadą na zakupy, do kina, restauracji, oglądają telewizję i wydają ciężko zarobione pieniądze w inny bezproduktywny sposób. Gdy stykają się z trudem życia codziennego, mówią sobie: „Jakoś to będzie” albo „Oby do pierwszego”. Od razu nasunął mi się kawał z morałem; mnie on nie bawi, ale innym może się spodobać: „Kolega pyta drugiego, jak tam mu się żyje. A on odpowiada, że jakoś leci, do pierwszego starcza. Na to kolega: «To pewnie żyjesz jak pączek w maśle». A on odpowiada, że tak, do pierwszego, a potem znów trzeba do 31. na wypłatę czekać”.

Oto książka, która da Ci klucz do bram INNEGO ŚWIATA – świata bez długów, zmartwień i problemów finansowych!»

Wiedza to władza

Wiedza powoduje, że zaczynasz widzieć nowe możliwości. Tak jak ja je zrozumiałem i ujrzałem. Chcesz dowodu? Dam Ci go. Proste sztuczki magiczne są niesamowite, ale jak już poznasz ich sekret, zaczynasz rozumieć, na czym polegają, i wiesz, że sam mógłbyś je wykonywać, jeśli tylko potrenujesz.

Zrób mały test. Odsłonię przed Tobą kawałek z tej wielkiej magii sukcesu, abyś mógł sam się o tym przekonać. Wykorzystaj najprostsze prawo rynku, jakie istnieje od dawna, a mimo to mało kto je wykorzystuje. Proste prawo handlu: kup taniej, sprzedaj drożej. Spróbuj znaleźć coś, co ludzie chętnie kupią – np. nabądź na portalu aukcyjnym coś wartego kilka złotych, ale okazyjnego, wyjątkowego. A potem wystaw to za cenę 10 zł wyższą niż ta, za którą Ty kupiłeś. Zawsze znajdzie się nabywca. Jeśli nie od razu, to za jakiś czas.

Dlaczego? Ponieważ zawsze znajdzie się człowiek, który będzie w stanie zapłacić za to więcej niż Ty. Zawsze – pamiętaj o tym, że to prawo istnieje, czy Ci się to podoba, czy nie. Chcesz kolejny przykład? Pojedź na okoliczny targ i sprawdź na metkach, gdzie są produkowane sprzedawane tam ubrania. Następnie udaj się do centrum handlowego i zobacz, jak wiele drogich ubrań jest produkowanych w Chinach.

Czy zatem ubrania mniej warte z targu i droższe ze sklepu różnią się czymś, skoro produkowane są w tym samym kraju? Nie. To marketing marki wpływa na Ciebie jako konsumenta, tak że kupujesz ubranie, bo czujesz się w nim bardziej dowartościowany. Chcesz kolejny przykład? Kup na targowisku za grosze coś fajnego swojemu partnerowi lub partnerce i podmień metki z czymś droższym z markowego sklepu. Sprawdź reakcje w momencie, gdy dasz prezent i gdy wyznasz prawdę.

Zapewne będą się od siebie różniły. Ponieważ na Twoją podświadomość działa marketing marki. Podam na koniec jeszcze jeden przykład – na to, jak powierzchowność zmienia sposób postrzegania Ciebie przez ludzi. Kup sobie elegancki strój lub garnitur i wypożycz na jeden dzień świetne auto. Potem podjedź w miejsce, gdzie jest dużo ludzi, i sprawdź ich reakcję. Przyjrzyj się, jak będą się oglądać za Tobą, a może nawet pokazywać Cię palcami.

Dlaczego? Bo powierzchownie ocenią, że masz pieniądze, a Twoje życie jest idealne. Takie, o którym oni mogą tylko pomarzyć. Czy zatem rzeczy materialne wyznaczają prawdziwy status bogactwa, skoro tak łatwo zmylić ludzi? Nie. Bogaci ludzie doskonale wiedzą, co mają robić i jak wykorzystać swoje pieniądze, aby osiągnąć sukces – nie afiszują się ze swoim majątkiem,bo nie muszą nic nikomu udowadniać na siłę.

Może się nawet okazać, że jeden z Twoich sąsiadów już jest bogaty, choć o tym nie wiesz. Pewnie się zastanawiasz, po co Ci to wszystko piszę. Abyś zrozumiał, że sukces nie zależy od tego, jak Cię postrzegają ludzie, tylko od tego, co robisz i jak inwestujesz pieniądze.

Oto książka, która da Ci klucz do bram INNEGO ŚWIATA – świata bez długów, zmartwień i problemów finansowych!»

Zmień swoje myślenie i nastawienie

Początek jest najtrudniejszy, ponieważ musisz zrozumieć, że wszystko, co się zaczyna w Twojej głowie, może zaistnieć naprawdę. Zapewne trudno Ci dopuścić do siebie myśl, że możesz zostać tym, kim chcesz, i że to tak naprawdę zależy tylko od Ciebie.

A tak właśnie jest. Każdy wielki biznes musi powstać najpierw w głowie, potem trzeba nastawić się na jego realizowanie, a następnie opracować plan działania. Jeśli go stworzysz, nie nastawiając się na wykonanie, szybko się wypalisz, bo dążenie do celu jest czasochłonne.

Zazwyczaj zanim osiągniesz cel, nie odnosisz znaczących sukcesów; wręcz przeciwnie – zaczynasz wątpić w to, że faktycznie coś się zmieni. Ale jeśli będziesz wytrwały, dojdziesz w swoim życiu do chwili, gdy wszystko nabierze rozpędu. Dążenie do celu jest trudne, ponieważ droga jest pełna wątpliwości i tylko nielicznym udaje się dojść do końca. Większość szybko powraca na stary, bezpieczny tor, bo zżera ich strach przed tym, co może nastąpić lub co może nie nastąpić. Nie podchodzą do sprawy w ten sposób, że to od nich zależy, jak bardzo się jej poświęcą, tylko ciągle żyją w przekonaniu, że los kieruje ich życiem.

Dlaczego tak jest? Bo ciągła zmiana trasy nie zaprowadzi Cię donikąd. Stare chińskie przysłowie mówi, że jeśli nie zmienisz kierunku, to zapewne dotrzesz tam, dokąd zmierzasz. To trochę tak, jakbyś się nagle obudził w ciemnej i nieprzyjemnej jaskini i miał z niej pięć wyjść. Jeżeli podejmiesz się jednego wyjścia i będziesz szedł nim cały czas, to w końcu, pokonując kolejne przeszkody, wyjdziesz z tej jaskini. Ale jeśli co chwilę będziesz wracał i próbował iść innym wyjściem, bo w poprzednim napotkałeś jakąś drobną przeszkodę, to możesz wcale z tej jaskini nie wyjść.

Porównanie to ma Ci uświadomić, jak wygląda życie Twoje i każdego innego człowieka. Każdy z nas staje przed takim wyborem – jedni są wytrwali i opuszczają ciemną, zimną jaskinię, wchodząc na zielone łąki, a inni ciągle się po niej błąkają, bo boją się postawić kolejny krok.

W odniesieniu do sytuacji życiowych mogę podać jeden, według mnie najlepszy, przykład. Zastanów się, jak często zdarzało Ci się, że np. podejmowałeś nową pracę i mimo że na początku miałeś zapał, później znikł i zaczynałeś myśleć o odejściu. Przyczyny mogły być różne: zła atmosfera w pracy, za niskie wynagrodzenie. A problem tkwi w Tobie – zmienisz pracę i za kilka miesięcy czy lat znów pomyślisz to samo: że już Ci się tu nie podoba albo za mało zarabiasz i chcesz zmienić posadę na lepszą.

Może otworzyłeś jakiś biznes, ale zanim się jeszcze na dobre rozkręcił, Ty już uznałeś, że nie jest dochodowy, i próbowałeś prowadzić kolejny? Przykładów jest setki na takie chodzenie po omacku, ale istnieje na to tylko jedno lekarstwo: konsekwencja w działaniu i dążenie do celu. Czasem nawet za wszelką cenę – jeśli miałbyś poświęcić swoje godne życie, to według mnie warto zrezygnować na czas dążenia do celu z dobrych ciuchów czy przyjemności.

Uświadom sobie, że jesteś wyjątkowy i możesz więcej, dużo więcej niż inni, a potem zacznij działać i zdobywać cenną wiedzę. Pokaż pozostałym, że masz własne plany, że nie pozwolisz, aby Twoim życiem kierowała opinia publiczna czy otaczający Cię ludzie.

Oto książka, która da Ci klucz do bram INNEGO ŚWIATA – świata bez długów, zmartwień i problemów finansowych!»

Co kryje się po drugiej stronie lustra?

Czekałeś już dość długo; myślę, że możemy już spokojnie postawić pierwszy krok do sukcesu. Mówiłem, że wiedza to władza i prowadzi do sukcesu. To wszystko prawda, jednak, podobnie jak w magii, to Ty musisz poszukać takiej sztuczki, która zachwyci ludzi i ich oczaruje.

To nie ciężka praca da Ci sukces, tylko wiedza.

Od razu nasuwa mi się pewna anegdota. Jest to historia o hydrauliku, który przyszedł do firmy,aby naprawić usterkę–uderzył tylko raz młotkiem w zawór,po czym wszystko zaczęło działać. Następnego dnia wysłał firmie rachunek na1000$.Właściciel był oburzony i zażądał rachunku z wykazem kosztów. Otrzymał więc od hydraulika:

• za uderzenie młotkiem: 1 $,
• za to, że wiedziałem, gdzie uderzyć: 999 $.

To jest świetne podsumowanie tego, o czym mówiłem. Praca jest niewiele warta w porównaniu do wiedzy. Dlatego praca jest tak nisko ceniona i opłacana, a wiedza o tym, jak skutecznie prowadzić firmę,jest wynagradzana.Pracownik zarabia grosze, ciężko pracując, a przedsiębiorca zbiera owoce pracy, którą Ty dla niego wykonujesz. Ma nad Tobą przewagę, bo wie, jak sprzedawać produkty, które dla niego robisz.

Uważasz, że się mylę? To spróbuj otworzyć własny biznes bez wiedzy, którą musisz zdobyć ciężką pracą. Utoniesz we własnym niedoświadczeniu.

Dlatego pamiętaj, że wiedza to władza. Jeśli wiesz coś, czego nie wiedzą inni, to przejmiesz pełną kontrolę nad ich życiem. To brutalna prawda. Ale sam pomyśl, dlaczego pracownik, mimo że wiecznie narzeka, że jest mu źle, ciągle pracuje na etacie? Bo nie ma wiedzy o tym, jak prowadzić własny biznes. A dlaczego nie ma wiedzy? Bo jej nie szuka, tylko siedzi bezczynnie. W dodatku boi się wszystkiego. Zamiast zainwestować 100 zł w rozwój jakiegokolwiek biznesu, choćby na dobry początek, woli to np. przepić.

Każda wydana złotówka na wiedzę nigdy nie jest wydatkiem, ale inwestycją. Wszystkie ukończone szkolenia, kursy czy przeczytane książki poszerzają Twój sposób myślenia i postrzegania pieniędzy.

Oto książka, która da Ci klucz do bram INNEGO ŚWIATA – świata bez długów, zmartwień i problemów finansowych!»

Opinie i fakty

Do tej pory opierałeś się na opiniach, teraz zacznij opierać się na faktach. Podam kilka opinii, które nie są prawdziwe, ale dotyczą stereotypów utrzymujących się do dziś. Są one wypowiadane przez wiele osób i rozsiewane jak zaraza, choć nie mają nic wspólnego z faktami i rzeczywistością.

1. Jeśli skończysz studia, to dostaniesz lepszą pracę i będziesz więcej zarabiał.

2. Żarówka energooszczędna czerpie najmniej prądu, gdy się rozgrzeje.

3. Żeby być bogatym, trzeba mieć dużo szczęścia w życiu, więc lepiej zejść na ziemię i zaakceptować to, co się ma.

Żadne z tych zdań nie jest prawdziwe i zaraz Ci to udowodnię, podając fakty. Zacznijmy od początku.

ad 1. „Jeśli skończysz studia, to dostaniesz lepszą pracę i będziesz więcej zarabiał”

Po pierwsze – kto da Ci gwarancję tego, że dostaniesz pracę? Szkoła? Urząd pracy? Spróbuj, zobaczymy, czy podpiszą oświadczenie o gwarancji zdobycia lepszej pracy albo zwrocie kosztów. Gdyby to była prawda, to w urzędach pracy nie byłoby pokoi dla ludzi bezrobotnych z wyższym wykształceniem. Po drugie – dlaczego wiele osób po studiach jest zmuszonych do pracy w innych zawodach, a nawet na kasach w supermarketach? Skoro zatem często pracują na niższych stanowiskach, to zarabiają mniej.

Ale to nie koniec faktów: pracownik fizyczny przy pracach budowlanych zarobi więcej niż pracownik dziekanatu lub tyle samo, co on. Różnica w wymaganiach jest znaczna – od pracownika budowlanego często nie wymaga się nawet wykształcenia zawodowego. Od pracownika dziekanatu wymaga się przynajmniej wykształcenia wyższego licencjackiego. Jak widzisz – dwie różne branże o różnych wymaganiach, a pieniądze są podobne.

W wielu przypadkach w budowlance zarobi się więcej. To nie opinia – to fakt. Ktoś powie: „No tak, ale praca w dziekanacie jest lżejsza”. Czy na pewno? Czy praca umysłowa i do tego z różnymi ludźmi jest lekka? Czasem może lepiej podźwigać ciężkie wiadra, niż użerać się z pyskatymi ludźmi. Nie sądzisz? Zmęczenie fizyczne można zregenerować, a zmęczenie psychiczne wykańcza ludzi od środka.

Jak widzisz, to stwierdzenie nie ma podstaw do tego, żeby było prawdziwe. To opinia, która sprawdzi się w nielicznych przypadkach. Nie można tylko skończyć szkoły i liczyć na cuda. Jeśli chcesz być ekspertem/specjalistą, któremu inni będą słono płacić, musisz uczyć się na bieżąco. Szkoła to tylko pierwszy mały kroczek do ciężkiej pracy na własny sukces.

Jeśli będziesz leniwy i nie posiądziesz odpowiednich cech charakteru, nigdy nie zostaniesz kierownikiem, nie mówiąc już o stanowisku dyrektora. Do tego potrzebne są charakter i …

ad 3. „Żeby być bogatym, trzeba mieć dużo szczęścia w życiu, więc lepiej zejść na ziemię i zaakceptować to, co się ma”

Gdybyś zaczął oszczędzać od 20 roku życia, co miesiąc odkładając 200 zł na zwykłą, 5-procentową lokatę bankową, po 45 latach, przechodząc na emeryturę, miałbyś 300 000 zł. Same odsetki od tej kwoty to blisko 1250 zł miesięcznie. Powtarzam – odsetki bez ruszania zgromadzonego kapitału.

Ale powiem więcej: gdyby Twoi rodzice robili to samo dokładnie od momentu Twoich narodzin, a Ty byś kontynuował odkładanie pieniędzy, taką kwotę miałbyś już w wieku 45 lat. Gdybyś z kolei oszczędzał do emerytury, w momencie przejścia na nią na koncie miałbyś prawie 800 000 zł, czyli jakieś 3330 zł miesięcznych odsetek. Dwa pokolenia i drobne oszczędności przyczyniłyby się do zgromadzenia prawie okrągłego miliona złotych na koncie. Nie wierzysz? Istnieje strona, na której możesz sobie obliczyć przykładowy wzrost inwestycji.

Oto książka, która da Ci klucz do bram INNEGO ŚWIATA – świata bez długów, zmartwień i problemów finansowych!»

Dobry dług, zły dług

Nawet jeśli nie masz pomysłu na siebie i biznes, to wystarczy Ci to, co posiadasz, aby zarobić pierwszy milion. Bzdury, powiesz. Już Ci przedstawiam, jak się ma sytuacja. Ludzie mówią, że nie da się zarobić miliona, nie kradnąc. Pokażę Ci, że jest inaczej.

Większość osób uważa, że mieszkanie własnościowe to wyznacznik pewnego luksusu. Masz coś swojego, więc jesteś gość. I znów wracamy do korzeni ludzkiego pożądania: chcesz po prostu je mieć, nie potrzebujesz go. Załóżmy, że masz mieszkanie po rodzicach, bo wyprowadzili się do domku, który całe życie stawiali. Teraz dorosłeś i zostawili Ci je w spadku.

Pozbądźmy się na chwilę pożądania – powiedzmy, że jesteś zupełnym lekkoduchem i nie pożądasz niczego. Niemożliwe, ale to tylko założenie. Twoje mieszkanie jest dziś warte 150 000 zł. Masz dwie opcje. Pierwsza: będziesz przez całe życie remontował to mieszkanie i opłacał czynsz, a po kilkunastu latach wzrośnie na wartości i będziesz mógł je sprzedać za, powiedzmy, 200 000 zł. Druga: sprzedasz je teraz, a pieniądze ulokujesz na 5-procentowej lokacie w banku na 45 lat, aż do momentu przejścia na emeryturę. Po sprzedaniu mieszkania albo np. kupisz coś taniego na kredyt, albo wynajmiesz z jakiejś spółdzielni lub od osoby prywatnej. Większość będzie się broniła: jak to, kupować mieszkanie i spłacać dług przez 30 lat po kilkaset złotych, skoro już mam gdzie mieszkać?

No tak, ale gdybyś miał przez 30 lat odkładać do skarbonki 600 zł, nie miałbyś do tego motywacji; sytuacja zaś, gdy masz dług, który musisz spłacić, motywuje Cię do pracy. Brutalny zabieg, ale opłacalny z perspektywy czasu, ponieważ w momencie Twojego przejścia na emeryturę w swoim portfelu finansowymznajdziesz1 120 178,45 zł, pieniądze pochodzące z tych 150 000 zł. Są to wyliczenia przykładowe dokonane za pomocą kalkulatora na stronie internetowej. Nie wiem, czy strona nadal jest aktywna, gdy czytasz tę książkę, ale podaję adres, abyś mógł obliczyć swoje odsetki, o ile będzie jeszcze taka możliwość. Przy kupnie mieszkania za 100 000 zł na raty odsetki wraz z kwotą kredytu wyniosłyby 215 000 zł przy 6% rocznie. Gdybyś kupił mieszkanie za 150 000, czyli za tyle, za ile sprzedałeś, to z założenia przy rocznym oprocentowaniu 6% i okresie spłaty takim samym jak Twoja inwestycja, czyli 45 lat, kwota spłaty wynosiłaby 434 000 zł.

Oto książka, która da Ci klucz do bram INNEGO ŚWIATA – świata bez długów, zmartwień i problemów finansowych!»

Sposób na życie

Nie wiem, jak bardzo chciałbyś znaleźć sposób na szczęśliwe życie i górę pieniędzy, ale ja podam Ci jeden najbardziej sprawdzony: wyznaczaj sobie granice i staraj się je przekraczać.

Niezależnie od tego, jak bardzo będziesz narzekał na swoje życie i pracę, nie zmieni się nic, jeśli nie zaczniesz dawać z siebie 200%. Każdy sukces zbudowany jest na ludzkim poświęceniu. Zapewne nie raz zazdrościłeś ludziom, którzy są popularni: aktorom, muzykom, piosenkarzom itd. Problem polega na tym, że możesz żyć tak samo, ale nie chcesz lub nie stać Cię na takie poświęcenie.

Każdy chciałby mieć górę pieniędzy i leżeć w domu. Niestety sukces finansowy czy zawodowy często wiąże się z poświęceniem życia rodzinnego i prywatnego na rzecz tego, co chcesz mieć. Spotkałem osoby, które były na stanowiskach kierowniczych, dyrektorskich itp. W rodzinie mam człowieka, który osiągnął sukces i jest dyrektorem firmy międzynarodowej.Czy zdajesz sobie sprawę z tego,że ci ludzie mają jak każdy: pracę, życie rodzinne, życie prywatne? A wiesz, jak one wyglądają? Praca to dla nich normalność, nie konieczność. Życie rodzinne odbywa się w biurze, na zebraniach i w trakcie wyjazdów na delegację, podczas której podpisują kolejny kontrakt. Życie prywatne to telefony po godzinach od pracowników oraz nadgodziny – ale nie za dodatkową opłatą, tylko z własnej woli, dla dobra firmy.

Tak wygląda życie ludzi, którzy się poświęcili dla osiągania sukcesów zawodowych i finansowych.To nie są moje przemyślenia–to historie,które było mi dane usłyszeć od różnych ludzi. Co to ma wspólnego z tym, że świat jest inny, niż się nam wydaje?

Bardzo dużo – choćby to, że żyjemy nadzieją, że jutro będzie lepszy dzień albo że skończenie studiów to szansa na lepszą przyszłość. Zmartwię Cię: nie będzie lepiej ani jutro, ani po studiach – jeśli nie będziesz sam tego chciał. Lepsze dni czy lepsza przyszłość nie są zależne od sprzyjającego losu czy skończonej szkoły, ale od Twojego zaangażowania i samopoczucia.

Żeby być szczęśliwym, nie wystarczy akceptować swojej pracy czy życia – musisz to pokochać. Jeśli pracujesz jako ochroniarz, nie wystarczy, że się do tego przyzwyczaisz – jeśli naprawdę nie pokochasz swojej pracy, to przeżyjesz życie tak samo jak każdy, ciągle licząc dni do emerytury. Fakt jest też taki, że po ukończeniu studiów nie dostaniesz dobrej posady, jeżeli nie zaangażujesz się w pracę.

Jeśli nie będziesz uczestniczył z własnej inicjatywy w pracach po godzinach czy budowaniu wizerunku firmy,nikt nie doceni Twoich wysiłków.Jeżeli codziennie o tej samej godzinie wracasz do rodziny, bo masz już dość pracy, to dlaczego ktoś ma powierzyć Ci stanowisko, które wymaga jeszcze więcej poświęcenia niż osiem godzin dziennie?

Każdy sukces to ogromne poświęcenie. Wakacje z rodziną czy krótkie urlopy to tylko chwile, które szybko miną. Drogie samochody i zabawki to rzeczy, które prędko Ci się znudzą. Fakt jest taki, że niewiele osób na świecie może sobie pozwolić na komfort bycia bogatym i wolnym, niezależnym człowiekiem.

Pieniądze wiążą się najczęściej z poważnymi wyrzeczeniami i poświęceniem. Przeciętny człowiek musi wybierać: albo pracuje nad rodzinnymi relacjami, albo nad zawodowym sukcesem. Sam musisz wybrać, co jest dla Ciebie lepsze. Jeśli wybierzesz sukces zawodowy, nie możesz narzekać na brak czasu dla siebie i rodziny. Jeżeli wolisz szczęście rodzinne, nie możesz narzekać na brak pieniędzy. Świat jest dziwny i strasznie skomplikowany, bo nic nie jest takie, jakie się wydaje.

Autor: Hubert Dudek

To był tylko FRAGMENT eBooka. Masz ochotę na więcej?

Zamów pełną wersję eBooka Inny świat»

Czy i Ty – podobnie jak 95% społeczeństwa – masz stale kłopoty finansowe,pełno zmartwień, kredytów i nic nie idzie po Twojej myśli? Teraz masz szansę poznać Inny świat! Świat, w którym żyje 5% ludzi, świat, w którym ludzie nie borykają się z problemami życia codziennego, ale każdego dnia spełniają swoje marzenia. Dzięki tej książce zobaczysz, czym jest życie bez długów, zmartwień i problemów finansowych.Życie,w którym będziesz naprawdę SOBĄ!

Oto książka, która da Ci klucz do bram INNEGO ŚWIATA– świata bez długów, zmartwień i problemów finansowych!

Zamów pełną wersję eBooka Inny świat»

Jak mieć pieniądze ?

Jakie decyzje finansowe podejmują bogaci i dlaczego biedni robią błędy, działając inaczejPlanowanie finansów i edukacja finansowa

Dzisiejsza porada pochodzi z drugiej części cyklu Bogaty Polak, biedny Polak książki Andrzeja Fesnaka Jakie decyzje finansowe podejmują bogaci i dlaczego biedni robią błędy, działając inaczej.

Książka ta dotyczy finansów, tego jak Polacy myślą o pieniądzach i jak je traktują. Tematem publikacji jest działanie (pierwsza starała się zmienić nasze myślenie o pieniądzach), teraz zaczynamy już działać.

Przeglądając tą książkę, można pomyśleć, że skoro mówi ona o działaniu, to nauczymy się w tej drugiej części, co robić, żeby osiągnąć tą inteligencję finansową, żeby po prostu zarabiać więcej, mieć te bezpieczeństwo finansowe i osiągać właśnie tą wolność finansową.

Pierwsza rada, którą daje tutaj autor jest to, że powinno się, tak jakby nasze myślenie o finansach i organizowaniu naszych finansów podzielić właśnie na takie trzy kategorię.

I najprościej mówiąc, pierwszą kategorią, to jest to, żeby zabezpieczyć siebie, tak, jak to się w Polsce mówi na “czarną godzinę”, ale autor używa tutaj bardziej pozytywnych określeń i też warto na zwracać uwagę.

Jeżeli mówimy o swoich finansach, że odkładamy jakieś pieniądze na “czarną godzinę”, to od razu się indukujemy, że coś złego się może wydarzyć. Często się tak myśli, zabezpieczając się (o ile w ogóle już to robimy), to przeważnie myślimy o tej “czarnej godzinie”.

A tak naprawdę możemy sobie pomyśleć, że jest to, taki przejściowy kapitał, który będzie na potrzebny, wtedy, gdy np. nie będziemy zdolni do wykonywania pracy.

Druga opcja, to jest to, żebyśmy tak jakby zabezpieczyli nasze finanse, czyli żebyśmy mogli skoro zarabiamy teraz 3 000 zł, to żebyśmy mieli taki kapitał, który będzie nam wypracowywał te 3 000 zł bez pracy, czyli doprowadzić do tego momentu wyjścia z tego wyścigu szczurów, gdzie np. nasze aktywa (czy to jest nieruchomość, czy inwestycja w akcje), będą nam przynosiły taki pasywny dochód, czyli jeżeli zarabiasz teraz 3 000 zł na rękę, to musisz tak pracować, żeby zgromadzić takie środki lub też aktywa, które będą Ci te 3 000 zł bez pracy przynosiły.

A trzeci obszar naszych finansów, to jest takie zgromadzenie takich funduszy, czy takiej zdolności finansowej, gdzie moglibyśmy pozwolić sobie na nasze marzenia bez żadnego uszczerbku na jakości naszego życia.

Czyli jest bardzo dużo pracy, chociaż ta praca ma bardzo ciekawy cel.

Autor mówi, że większość Polaków, większość mieszkańców naszego kraju, nawet o tym nie myśli, o jakiś trzech etapach, bo nie mamy w ogóle oszczędności, albo nie planujemy swoich finansów. Po prostu nasze życie przebiega tak, że coś się dzieje.

Wszystko oparte jest na konsumpcji. Też tutaj autor bardzo ciekawie mówi o tym czym jest konsumpcja, jak my ją traktujemy, że np. stosujemy konsumpcje to tego, żeby się wyróżniać, żeby się pokazywać na jakim szczeblu społecznym jesteśmy.

Więc ta książka wypełnia niesamowitą lukę tego,że tak naprawdę w Polsce  bardzo mało, niewiele (wręcz są to znikome informacje) taki przeciętny zwykły człowiek wie o finansach i stąd się bierze tyle problemów.

I tutaj jest właśnie ten skrót myślowy: inteligencja finansowa.

Jak najprościej wytłumaczyć inteligencję finansową ?

Jest to po prostu sposób, w jaki myślisz o pieniądzach, jak je traktujesz, jak organizujesz całe swoje życie finansowe.

I teraz takie pytanie: jak wytworzyć sobie tą inteligencję finansową, jak ja pogłębić ?

Często właśnie słyszymy o tym: powinieneś mieć większą inteligencję finansową itd. Ale część osób właśnie zadaje pytanie: no dobra, ale jak mam to zrobić ?

O to kilka pomysłów, które nam tutaj autor przekazuje, które mogą Ci pomóc w rozwoju tej inteligencji finansowej.

Andrzej Fesnak zdradza tutaj przynajmniej w jednym rozdziale co najmniej dziewięć takich sposobów na pogłębienie Twojej inteligencji finansowej.

Ja opisze tylko trzy – resztę znajdziesz w książce Jakie decyzje finansowe podejmują bogaci i dlaczego biedni robią błędy, działając inaczej.

Po pierwsze: oswajaj się z cyframi, z liczbami. I tutaj przykład z grą Cashflow, gdzie zaczynając w nią grać można nie zauważyć bardzo ważnej rzeczy, którą Robert Kiyosaki wyjaśnia na jednym z video. Ona pozwala ludziom tak jakby zając się dwoma obszarami inwestowania.

Pierwsze, to jest to inwestowanie pełne adrenaliny, ciekawości co się stanie z moimi pieniędzmi, gdy je zainwestuje w coś bardzo ciekawego, kupowanie, tworzenie jakiegoś pasywnego dochodu, czyli wszystko to jest ciekawe.

I druga część, o której mówi Kiyosaki, to jest właśnie księgowość. W tej grze prowadzisz swoją księgowość, liczysz, siedzisz z kalkulatorem i przeliczasz to co się dzieje z Twoimi pieniędzmi.

I jest to, jak mówi Kiyosaki, ta nudna część Twojej wolności finansowej (osiągania jej), ale bez niej nie osiągniesz sukcesu.

Więc tutaj autor mówiąc o tym – “oswajaj się z cyframi”, licz swój budżet, licz to ile wydajesz, to ile planujesz zarobić, usiądź sobie z kartką i przynajmniej kilka razy w tygodniu zastanów się, gdzie podążasz.

Ludzie często mówią: chce osiągnąć bogactwo, chce osiągnąć inteligencję finansową. Kupują książki na ten temat i czasami właśnie tylko na myśleniu się kończy, ze nie ma tego działania.

Mówią sobie – no tak, czyż to nie jest głupie teraz zbierać każdy paragon i liczyć na co wydaje pieniądze. To jest nudne. Nie lubię liczyć. Chcę szybkich efektów.

Wiec tych efektów nie osiągniesz.

Robert Kiyosaki wiedząc to stworzył grę, która łączy w sobie ciekawy element osiągania wolności finansowej, z tym właśnie nudnym, ale bez tego nudnego, bez liczenia, bez księgowości (takiej podstawowej) nie osiągniesz sukcesu finansowego.

I autor tutaj wspomina: chcesz mieć większą inteligencję finansową – licz, licz i jeszcze raz licz.

Kolejna podpowiedź autora to jest to, żeby oglądać programy ekonomiczne (te, które traktują o finansach). W ogóle skupiać się, jeżeli czytasz gazetę, to staraj się w każdej gazecie znaleźć coś, co mówi o finansach, co rozwinie Twoją inteligencję finansową.

Jeżeli nie poddasz się, będziesz na ten temat czytał, co jakiś czas odświeżał swoje informacje, analizując, zastanawiając się co z tych informacji wynika dla twoich pieniędzy, to zobaczysz, że już po pół roku osiągniesz większą inteligencję finansową.

Po czy poznam, że osiągam większą inteligencje finansową ?

Po tym, że jak ktoś mówi o pieniądzach, o jakiś zakupach – Ty będziesz czuł, że potrafisz wskazać tej osobie, gdzie popełnia błąd. I to juz jest potężny skok, bo Ty nie będziesz tych błędów u siebie popełniał.

I kolejny element (trzeci), który rozwinie Twoją inteligencję finansową, trochę związany właśnie z cyframi, to kontroluj swoje finanse , a więc licz ile wydajesz, licz ile masz kredytu, licz, gdzie i co się dzieje, ze nie masz płynności finansowej.

I tu często ludzie zniechęcają się w tym momencie. Właśnie dowiadując się np. gdy już zaczynają liczyć swoje finanse, okazuje się, że się poddają, myślą sobie, że nigdy nie wyjdę z tych długów, muszę po prostu przeczekać, aż skończy mi się dany kredyt i może wtedy go nie zaciągnę.

Okazuje się, że po tygodniu ta osoba bierze kolejny kredyt, żeby spłacić stary. Jeżeli zatrzymasz się dzisiaj, weźmiesz kartkę, długopis i staniesz twarzą w twarz ze swoimi finansami, od tego zaczniesz. Jeżeli oglądasz nawet programy, które dotyczą finansów osobistych, czy to są jakieś anglojęzyczne programy, czy już te polskie wersje – tam zawsze zmiana jakiś nawyków finansowych, zmiana tego myślenia o finansach – zaczyna się od tego, że te osoby muszą stanąć przed swoją sytuacją finansową. Muszą ją zobaczyć na kartce i dopiero wtedy można ruszyć.

Warto sięgnąć po książkę Jakie decyzje finansowe podejmują bogaci i dlaczego biedni robią błędy, działając inaczej, która dotyczy wolności finansowej, właśnie wolności w działaniu, wolności w polskich realiach (co jest najważniejsze).

Jakie decyzje finansowe podejmują bogaci i dlaczego biedni robią błędy, działając inaczej (3)

Jakie decyzje finansowe podejmują bogaci i dlaczego biedni robią błędy, działając inaczejJak planować finanse osobiste ?

Artykuł jest fragmentem publikacji Andrzeja Fesnaka Jakie decyzje finansowe podejmują bogaci i dlaczego biedni robią błędy, działając inaczej

Jakie są Główne Grzechy Finansowe i jak działają?

Istota Głównych Grzechów Finansowych sprowadza się do przyjęcia konsumpcji zamiast inwestycji za cel swego działania. Nadmierna konsumpcja, brak kontroli wydatków, brak inwestycji, brak finansowych planów na przyszłość — to wszystko powoduje, że zaczynamy się czuć niepewnie.

Często ludzie wykonują pracę, której nienawidzą, cierpią z powodu chodzenia do niej i źle się czują. Boją się jednak ją utracić — bo to będzie jeszcze większa katastrofa finansowa niż stresotwórcze zajęcie.

Brak kapitału umożliwiającego chociażby przekwalifikowanie się lub też poszukiwanie pracy oznacza przymus wykonywania działań, które nie cieszą — a nawet są przyczyną chorób somatycznych ze względu na podwyższony stres.

Twoim głównym grzechem finansowym jest to, że brak Ci kapitału.

Bodo Schäfer, mówiąc o drodze do wolności finansowej, określa trzy cele, które powinieneś zrealizować:

1. Finansowa osłona. To nic innego, jak poziom Twoich miesięcznych wydatków pomnożony przez… No właśnie, przez ile? To zależy od tego, jak oceniasz możliwość szybkiego wyjścia z kryzysu. Tracisz pracę, jesteś chory, ulegasz wypadkowi. Potrzebujesz czasu. Trzy miesiące? Pięć miesięcy? Jeżeli zarabiasz 3000 zł i potrzebujesz pięciu miesięcy, to 3000 × 5 = 15 000 zł. Amerykanie nazywają to emergency capital, Polacy — pieniądze na czarną godzinę. Jako trener finansowy, któremu jest bliskie pozytywne myślenie i programowanie się, to powiedziałbym, że jest to kapitał przejściowy, zanim polepszysz swój byt.

2. Finansowe zabezpieczenie. To pieniądze, które powinny na stałe generować kapitał potrzebny Ci do życia. Jeżeli zarabiasz 3000 zł, to potrzebujesz w roku 36 000 zł. Gdyby przyjąć 10-procentową stopę zwrotu, to potrzebny Ci jest kapitał w wysokości 360 000 zł. Jeśli stopy zwrotu wynosiłyby tylko 8%, to potrzebujesz 450 000 zł, a gdyby z kolei możliwe było rozmnażanie kapitału z prędkością 12% rocznie, to wystarczyłoby 300 000 zł.

3. Finansowa wolność. To nic innego, jak kapitał potrzebny do sfinansowania wszystkich Twoich marzeń. Jeżeli chciałbyś dom, samochód, podróż dookoła świata, to wszystko możesz sfinansować kredytem. Załóżmy, że łącznie koszty wszystkich takich kredytów to 8000 zł miesięcznie. Jeżeli dodasz do tego koszty utrzymania, to razem jest to 11 000 zł. A zatem rocznie jest to 132 000 zł. Czyli potrzebujesz przy 8-procentowej zwrotu 1 650 000 zł, przy 10-procentowej 1 320 000 zł, a przy 12% — 1 100 000 zł10.

10 C.B. Schäfer, Droga do wolności finansowej, Łódź 2001.

Twoim problemem jest, że nawet nie zamierzasz tego posiadać, i pewnie zaczniesz powtarzać, że pieniądze to nie wszystko. I to prawda. Pieniądze to nie wszystko.

Potrzebne są jeszcze plany finansowe. Twoim grzechem jest, że nie masz długoterminowych planów finansowych.

A jakie grzechy finansowe prowadzą do tej grzesznej finansowej beztroski?

Dekalog kardynalnych grzechów finansowych:

1. Nie kontrolujesz swoich finansów.
2. Nie wiesz, na co wydajesz.
3. Nie posiadasz płynności finansowej.
4. Masz bardzo niską zdolność kredytową lub nie masz jej wcale.
5. Nie budujesz swojej wartości netto.
6. Wydajesz więcej, niż zarabiasz.
7. Uzależniasz swoje przepływy finansowe od jednego źródła.
8. Nie inwestujesz regularnie.
9. Nie ubezpieczasz swoich aktywów.
10. Zawsze postfinansujesz zamiast prefinansować ważne wydarzenia.

W Kościołach chrześcijańskich, a zwłaszcza katolickim, istnieje oprócz grzechów głównych jeszcze katalog grzechów cudzych.

Namawiać do grzechu – Informujesz swoich znajomych, dzieci i rodzinę, że finanse są trudne i nie należy się nimi zajmować

Grzech nakazywać -  Mówisz, żeby sobie odpuścili zagadnienia finansowe, jako i Ty je sobie odpuszczasz, winowajco

Na grzech drugich zezwalać -  Tolerujesz brak zainteresowania finansami u swojego partnera/dzieci

Innych do grzechu pobudzać -  Chwalisz się nadmierną konsumpcją i tym, że nie wystarcza Ci do pierwszego

Na grzech drugich milczeć -  Tolerujesz brak zainteresowania swojego partnera życiowego sprawami finansowymi i niezależnością finansową

Grzech drugich pochwalać -  Mówisz, że to dobrze, że sobie partner lub dziecko nie łamie głowy finansami — bo i tak nie ma sensu — przecież nie dadzą człowiekowi i tak szczęścia

Grzechu nie karać -  Nie zmuszasz partnera ani dzieci do aktywnego planowania własnej przyszłości finansowej

Do grzechu pomagać -  Tolerujesz brak celów i planów finansowych i życiowych u swoich najbliższych

Grzechu innych bronić – Uzasadniasz brak instrumentów finansowych — bo przecież nie będziesz robić na innych i płacić nie wiadomo po co, ile i komu

Nie będę wchodzić na drogi skomplikowanego rozważania filozoficznego, ale zastanów się nad tym, czy nie ma w tym jakiejś logiki.

Jak wiesz, są osoby (najczęściej kobiety), które nie mogą zanieść pensji do domu. W czasach kiedy nie było przelewów na konta — gotówka otrzymana w kasie parzyła bardzo. U pań ogień ten mogła gasić jedynie nowa garderoba, a u panów jeden (oby jeden!) głębszy z kolegami.

W przyrodzie prawa fizyki obowiązują zawsze, a jak przeciwdziałać gorącu, każdy wie. Nic więc dziwnego, że jedynym równoważnikiem dla gorącego pieniądza było owijanie się szmatami (nowymi) lub polewanie płynem — niestety, bardzo łatwopalnym także.

Nieumiarkowanie w jedzeniu i piciu jest jednym z siedmiu grzechów głównych, jak pamiętasz. Jest to kardynalna pomyłka w życiu katolika, o poważnych konsekwencjach. Generuje „piekłowstąpienie”. A cóż należy powiedzieć o nieumiarkowanym wydawaniu pieniędzy? I to nie tylko tych, które się posiada, ale również tych, które mamy nadzieję zarobić w przyszłości? Czyli wydajemy to, czego nie mamy, zadłużając karty lub zaciągając kredyt konsumpcyjny! Czy to nie jest grzech?

Definicja

Karta kredytowa to kupowanie radosne wielu bardzo niepotrzebnych rzeczy, pieniędzmi których nie mamy, i które prawie wcale nie dają się w przyszłości spłacić, ale za to w 100% za takie oprocentowanie, na które nas z całą pewnością absolutnie nie stać.

dr Andrzej Fesnak, EFC®

Definicja

Kredyt — krótkotrwałe uszczęśliwianie ludzi prowadzące do nieszczęścia przez długie lata.

Kazimierz Hermanowicz

A zatem, dzięki karcie kredytowej, być może grzeszysz?

Ważne terminy

  • Acedia
  • Saligia
  • Inwestycja
  • Grzechy finansowe
  • Finansowa osłona
  • Finansowe zabezpieczenie
  • Finansowa wolność
  • Dekalog grzechów finansowych
  • Grzechy finansowe cudze

Ad futuram rei memoriam…

  • Na czym polega problem acedii w przełożeniu na wybory finansowe i życiowe?
  • Co to jest saligia?
  • Jak definiujemy inwestycję?
  • Co to są grzechy finansowe?
  • Na czym polega finansowa osłona?
  • Co to jest finansowe zabezpieczenie?
  • ak funkcjonuje finansowa wolność?
  • Co jest dekalog grzechów finansowych?
  • Jakie są cudze grzechy finansowe?

Dlaczego warto mieć pełną wersję?

800 tys – 1.5 mln – tyle warte jest planowanie finansów osobistych. Przydałaby Ci się taka kwota? Dlaczego planowanie finansów osobistych jest ważne? Przeciętny Polak zarabiający 3000–5000 zł traci 800 000–1 500 000 zł w swoim życiu.

Ta kwota to suma:

  • przepłaconych podatków,
  • przepłaconych odsetek,
  • kar finansowych,
  • nieodzyskanych odsetek od kredytów,
  • niezrealizowanych zysków z powodu błędnych decyzji finansowych

Dzięki planowi finansowemu możesz te pieniądze po prostu mieć! Drogi Czytelniku, Cieszę się i dziękuję Ci bardzo za to, że sięgnąłeś po tę książkę. Zrobiłeś najważniejszy krok — rozpocząłeś pracę nad swoją postawą. Chcesz pracować nad przyszłością i ją planować. Za mało się mówi w Polsce o przyszłości, a za dużo o przeszłości. Co ma większy wpływ na Twoje codzienne życie — Wielki Mistrz von Jungingen czy procent składany? A jak Ty sądzisz?

Jestem z przekonań humanistą i będę udzielał Ci porad tak, abyś jechał bezpiecznie do finansowej niezależności. Dlaczego o tym piszę? Bo nasza edukacja finansowa jest przeintelektualizowana. Uczy mądrych i niepraktycznych rzeczy, na dodatek metodami przestarzałymi.

Ta książka przybliży Ci wszystkie najważniejsze aspekty budowania zamożności i niezależności finansowej. Bo jest to rzecz możliwa do osiągnięcia. Jak mawiał Abraham Lincoln — każda praca jest do wykonania, jeżeli rozłoży się ją na małe odcinki. Tu przejdziemy przez wszystkie te odcinki, które mają znaczenie w życiu codziennym i wywierają wpływ na niezależność finansową.

Dr Andrzej Fesnak

Pełną wersję publikacji zamówisz na stronie: Jakie decyzje finansowe podejmują bogaci i dlaczego biedni robią błędy, działając inaczej

Jakie decyzje finansowe podejmują bogaci i dlaczego biedni robią błędy, działając inaczej (2)

Jakie decyzje finansowe podejmują bogaci i dlaczego biedni robią błędy, działając inaczejJak planować finanse osobiste ?

Artykuł jest fragmentem publikacji Andrzeja Fesnaka Jakie decyzje finansowe podejmują bogaci i dlaczego biedni robią błędy, działając inaczej

Jakie są główne grzechy finansowe?

Katechizm katolicki wymienia siedem grzechów głównych, które powodują „piekłowstąpienie”. Jednakże jeden z najznamienitszych Ojców Pustyni, święty Kościołów Wschodnich, pontyjski teolog mistyk i mnich — Ewagriusz z Pontu (345–399) nazwał też ósmy grzech — to umiłowanie życia demonów, czyli acedia.
Stanisław Łucarz, wykładowca historii filozofii starożytnej i patrystycznej1 w Wyższej Szkole Filozoficzno‑Pedagogicznej „Ignatianum” w Krakowie pisze o acedii  następująco:

„Zastanawiając się nad naturą grzechów głównych, tradycja wschodnia wylicza ich nie siedem, jak na Zachodzie, ale osiem. Zachód zagubił jeden z nich, który, owszem, pojawił się w jego literaturze ascetycznej w V wieku za sprawą św. Jana Kasjana, ale niedługo zagrzał miejsce w tutejszych katalogach grzechów głównych. Tradycja zachodnia od samego początku miała z nim spory problem i to już na samym etapie nadania mu nazwy w języku łacińskim. Jan Kasjan, próbując przetłumaczyć grecki termin άĸηδία, nie jest w stanie oddać go jednym słowem. Podaje więc dwa: taedium i anxietas cordis, lecz ani jedno, ani drugie nie przyjęło się na trwałe. Jako nazwa tego stanu duchowego funkcjonuje więc do tej pory i w łacinie, i w innych językach zachodnioeuropejskich zlatynizowany termin grecki: acedia”2

1 Patrystyka (łac. patristica, od gr. πατήρ) — to myśli i nauki starożytnych i wczesnośredniowiecznych Ojców Kościoła (łac. ojcowie — patres). W teologii jest to dział zajmujący się nauczaniem Ojców Kościoła jako pewną całością. Patrystyka rozpatruje i bada historie dogmatów, zwłaszcza w odniesieniu do okresu starożytnego. Podstawowym założeniem jest jednomyślność Ojców Kościoła w sferze moralności, czyli consensus patrum traktowana jako norma nauki wiary.

2 S. Łucarz, „Życie Duchowne”, Jesień 48/2006. Numer poświęcony kierownictwu duchowemu.

A oto grzechy główne i ich łacińskie nazwy:

1. Pycha Superbia
2. Chciwość Avaritia
3. Nieczystość Luxuria
4. Zazdrość Invidia
5. Nieumiarkowanie w jedzeniu i piciu Gula
6. Gniew Ira
7. Lenistwo Acedia

Jeżeli od pierwszych liter łacińskich nazw utworzymy akronim, to brzmi on „saligia” . Tak w średniowieczu w XII wieku Henryk z Ostii niejako „hurtowo” określił wszystkie grzechy łącznie. Ponieważ acedia była zapomniana i nieużywana jako grzech, to może dlatego lenistwo nie zostało nazwane ignavia czy też pigritia, jak wynika z łacińskiego źródłosłowu i często jest jako siódmy grzech tłumaczone właśnie jako acedia.

Jak zatem właściwie przetłumaczyć termin „acedia”? Idąc tropem Jana Kasjana; taedium to znużenie, a anxietas cordis to niepokój serca. Samo tłumaczenie niewiele tu wyjaśnia. Przyjrzyjmy się zatem, jak Ewagriusz z Pontu tłumaczy dalej, czym jest acedia: „Kto ulega acedii, nienawidzi tego, co jest, pożąda zaś tego, czego nie ma”3.

3 W. Zatorski OSB, Acedia dziś, Tyniec 2010.

Stanisław Łucarz opisuje acedię jako stan wewnętrznego rozdarcia, utraty nadziei, wstrętu do posłuszeństwa, buntu wobec rzeczywistości oraz smutku: „Inną bardzo ważną cechą człowieka w stanie acedii jest wstręt do posłuszeństwa. Podobnie jak brak nadziei, tak i nieposłuszeństwo stanowi istotę sposobu życia demonów. Pogrążony w acedii nie cierpi posłuszeństwa. Już sam widok osób, którym winien jest posłuszeństwo, jest dla niego przykry.

Nie musi to oznaczać, że taki człowiek jest otwarcie nieposłuszny, bo mogłoby go to zbyt wiele kosztować, a przecież zależy mu na ludzkich względach także swoich przełożonych. Więc zagłębia się w sieć kombinacji, manipulacji i samowoli. Przy zewnętrznym posłuszeństwie i lojalności tkwi w krętactwach i mniejszych czy większych kłamstwach. Dlatego ludzi, którzy mogą to odkryć, odbiera jako zagrożenie. Żyje więc w zalęknieniu i rozdrażnieniu, w wielu dostrzega swoich wrogów i próbuje na różne sposoby się przed nimi zabezpieczyć, nierzadko stosując intrygę. I te postawy znamy bardzo dobrze.

Do pewnego stopnia nawet może wydają się nam normą4. […] Człowiek ogarnięty acedią jest pełen buntu wobec rzeczywistości, która go otacza, z sobą samymwłącznie, i tęskni za rzeczami nieosiągalnymi. Nienawidzi tego, co Bóg mu dał i daje, ma zamknięte oczy na dary Boga, a zapatrzony jest w to, co jego zdaniem przyniosłoby mu szczęście, lecz tego nie ma, „kocha” więc pustkę, zwykle przybraną w piękne ramy marzycielstwa. Ewagriusz powie, że acedia jest snem obracającym się wokół siebie. To marzycielstwo jednak miast człowieka uszczęśliwiać, jeszcze bardziej oddala go od rzeczywistości i rodzi w nim nieustanne pretensje.

4 S. Łucarz, op. cit.

[…] Oczywiście taki stan powoduje w człowieku ogarniętym acedią smutek. To kolejna cecha acedii. Według Ewagriusza acedia jest wspólniczką smutku i smutek jest jej nieodłącznym towarzyszem. Z czasem pogłębia się, niszcząc osobowość człowieka i prowadząc do różnorakich jej zaburzeń: od różnych form depresji do schorzeń jeszcze poważniejszych. Ewagriusz nazywa też acedię brzemieniem szaleństwa, zapewne to mając właśnie na myśli.

To już ewidentnie najbardziej gorzkie owoce acedii. W takich stanach nieobce stają się myśli samobójcze ujawniające w sposób jasny działanie złego ducha, który ostatecznie jest zabójcą. Krótko mówiąc, w miarę postępu acedii życie człowieka zamienia się stopniowo w rodzaj piekła na ziemi aż po ostateczne tego konsekwencje”5.

5 Ibidem.

Pentor w swoich badaniach z 2003 roku ustalił sześć portretów psychograficznych współczesnych Polaków. W założeniach przyjęto różne stwierdzenia dotyczące konsumpcji, wartości i przekonań.

Kategoria % społeczeństwa
Dojrzali           15%
Zdobywcy        17%
Sceptycy         10 %
Swojacy          29%
Sfrustrowani      8%
Tradycjonaliści  20%

Interesujące są opisy przy dwóch grupach:

„Zdobywcy najsilniej ze wszystkich sterowani są przez trendy mody, cenią sobie markowe produkty wysokiej jakości. Prowadzi to u nich do najsilniejszych stanów neurotycznych, zapożyczają się, by coś kupić, a potem bywają ze swej niezbyt rozważnej decyzji niezadowoleni.

Sfrustrowani są wyznawcami konsumpcyjnego stylu życia znajdującymi się w skrajnym rozziewie między ogromnymi aspiracjami konsumpcyjnymi, a bardzo ograniczonymi możliwościami ich zaspokojenia. Stąd rebelianckie postawy, deklarowany nonkonformizm, odrzucanie mieszczańskich wartości oraz kontestacja ładu, w którym zajmują nie najwyższą pozycję. Swą skromną pozycję chcieliby rekompensować ostentacyjną konsumpcją.

Są skłonni zapożyczać się dla posiadania przedmiotów, które w ich mniemaniu są symbolami statusu. W tej histerii popełniają błędy, ciągle są niezadowoleni ze swych wyborów. W produkcie liczy się dla nich efekt, siła wrażenia, nie zaś kraj pochodzenia, faktyczna jakość, oryginalna marka. Podatni na reklamy, zważający na trendy mody”6.

6 Psychograficzne portrety konsumentów [dok. elektr.] www. pentor.pl/pp_o_psychografii.xml [dostęp: 25.03.2011].

„Dziennik Zachodni” 27 listopada 2007 roku podał informację o tytule Śmiertelna świąteczna pożyczka. Finansowa pętla długów prowadzi po prostu do tragedii. Według informacji z policji w 2007 roku 7 osób w Pabianicach popełniło samobójstwo na tle problemów finansowych.
Czy opis powyższy coś Ci przypomina? Czy może Pentor, zamiast badać preferencje, bada pisma mnichów z Kościoła Wschodniego? I to samo robią dziennikarze z „Dziennika Zachodniego”? A może to dziwny zbieg okoliczności? Czy też efekty grzechu ósmego?
To, co się w życiu osiąga, to suma własnych wyborów życiowych. Watykan wprowadza nowe grzechy na miarę czasów, w których żyjemy:

„Stare” grzechy śmiertelne

Pycha
Chciwość
Nieczystość
Zazdrość
Łakomstwo
Gniew
Lenistwo

„Nowe” grzechy

Niesprawiedliwość społeczna
Handel narkotykami
Zanieczyszczanie środowiska
Manipulowanie genetyczne
Nieprzyzwoite bogactwo
Aborcja
Pedofilia

Charakterystyczne jest tu odwołanie się do nieprzyzwoitego bogactwa i niesprawiedliwości społecznej. Pobrzmiewa tu nadal stary cytat z Nowego Testamentu:

„Łatwiej jest wielbłądowi przejść przez ucho igielne, niż bogatemu wejść do królestwa Bożego” (Mk 10,25).

Zapewne wszyscy się jednak zgodzą ze stwierdzeniem, że nie tyle samo posiadanie pieniędzy jest haniebne i złe, ale dwa inne fakty:

a) droga, w jaki sposób się te pieniądze zdobyło,
b) sposób, w jaki się te pieniądze użytkuje.

To wykorzystywanie innych dla własnego bogacenia się jest potępiane jako również niewłaściwe posługiwanie się siłą, jaką dają pieniądze. Ta ogromna energia może być przecież spożytkowana w sposób moralny i etyczny.

Zakładając, że średnia zarobków w Polsce to 3000 zł (2008), a 75% ludzi nie posiada nawet takich przychodów — możemy śmiało założyć, że większości nie dotyczy problem nieprzyzwoitego bogactwa, a raczej problem nieprzyzwoitego ubóstwa. Grzech acedii natomiast powoduje, że — czy ktoś jest wierzący, czy nie — preferencje konsumpcyjne biorą górę nad zasadami zdrowia finansowego.

800 000-1 500 000 zł – tyle możesz zyskać na planowaniu finansów osobistych. Przydałaby Ci się taka kwota? :) »

Co więcej, „koledzy po fachu”, czyli dziennikarze, a jeszcze bardziej „specjaliści” od reklamy, zdążyli już swoją nowomową opanować nasze umysły. Rak konsumpcji toczy nasze mózgi do tego stopnia, że każdy, nawet „najbardziej konsumpcyjny” wydatek, traktowany jest jak inwestycja. A przecież każda definicja zwraca uwagę na to, że inwestycja ma dać korzyści w przyszłości.

Inwestycja to wyrzeczenie się obecnych, pewnych korzyści na rzecz niepewnych korzyści w przyszłości. „Inwestowanie wymaga wcześniejszego poniesienia wydatków, aby w późniejszym okresie uzyskać wpływy pieniężne”7.

Jeśli więc inwestujesz w nowe majtki o bardzo dizajnerskim wyglądzie — to na czym polega Twoja korzyść w przyszłości? Jakie wartości da Ci dzisiejsza konsumpcja w przyszłości i co to ma wspólnego z inwestycją?

Od 1 stycznia 2002 roku mamy nowe przepisy udoskonalające dotychczas istniejące prawo bilansowe. W zmodyfikowanej ustawie o rachunkowości jest praktyczna wykładnia tego, jak rozumieć inwestycje:

„[…] rozumie się przez to aktywa nabyte w celu osiągnięcia korzyści ekonomicznych wynikających z przyrostu wartości tych aktywów, uzyskania z nich przychodów w formie odsetek, dywidend (udziałów w zyskach) lub innych pożytków, w tym również z transakcji handlowej, a w szczególności aktywa finansowe oraz te nieruchomości i wartości niematerialne i prawne, które nie są użytkowane przez jednostkę, lecz zostały nabyte w celu osiągnięcia tych korzyści”8.

7 A. Rutkowski, Zarządzanie finansami, Warszawa 2003.
8 Ustawa z dnia 29 września 1994 r. o rachunkowości, Dziennik Ustaw Nr 152 —11760, poz. 1223.

A zatem:

  • konsumpcja nigdy nie była inwestycją,
  • konsumpcja to nie jest inwestycja,
  • konsumpcja nigdy nie będzie inwestycją.

Jak zgrabnie to ujęła Teresa Rutha:

„To mass media wskazują nowe praktyki, określają repertuar wyborów. Ludzie natychmiast nauczyli się zauważać różnice dotyczące ubierania, odżywiania, sprzętu domowego, spędzania czasu wolnego. Czerpią radość z nabywania i obcowania z różnymi przedmiotami. Konsumpcja stała się czynnikiem ułatwiającym rozpoznawanie grup społecznych dysponujących dużymi zasobami środków finansowych”9.

9 T. Rutha, Koncepcje psychologiczne człowieka a system wartości [dok. elektr.], http://www.szkolnictwo.pl/index.php/files/www. republika.pl/index.php?id=PU5880 [dostęp: 25.03.2011].

Dlaczego warto mieć pełną wersję?

800 tys – 1.5 mln – tyle warte jest planowanie finansów osobistych. Przydałaby Ci się taka kwota? Dlaczego planowanie finansów osobistych jest ważne? Przeciętny Polak zarabiający 3000–5000 zł traci 800 000–1 500 000 zł w swoim życiu.

Ta kwota to suma:

  • przepłaconych podatków,
  • przepłaconych odsetek,
  • kar finansowych,
  • nieodzyskanych odsetek od kredytów,
  • niezrealizowanych zysków z powodu błędnych decyzji finansowych

Dzięki planowi finansowemu możesz te pieniądze po prostu mieć! Drogi Czytelniku, Cieszę się i dziękuję Ci bardzo za to, że sięgnąłeś po tę książkę. Zrobiłeś najważniejszy krok — rozpocząłeś pracę nad swoją postawą. Chcesz pracować nad przyszłością i ją planować. Za mało się mówi w Polsce o przyszłości, a za dużo o przeszłości. Co ma większy wpływ na Twoje codzienne życie — Wielki Mistrz von Jungingen czy procent składany? A jak Ty sądzisz?

Jestem z przekonań humanistą i będę udzielał Ci porad tak, abyś jechał bezpiecznie do finansowej niezależności. Dlaczego o tym piszę? Bo nasza edukacja finansowa jest przeintelektualizowana. Uczy mądrych i niepraktycznych rzeczy, na dodatek metodami przestarzałymi.

Ta książka przybliży Ci wszystkie najważniejsze aspekty budowania zamożności i niezależności finansowej. Bo jest to rzecz możliwa do osiągnięcia. Jak mawiał Abraham Lincoln — każda praca jest do wykonania, jeżeli rozłoży się ją na małe odcinki. Tu przejdziemy przez wszystkie te odcinki, które mają znaczenie w życiu codziennym i wywierają wpływ na niezależność finansową.

Dr Andrzej Fesnak

Pełną wersję publikacji zamówisz na stronie: Jakie decyzje finansowe podejmują bogaci i dlaczego biedni robią błędy, działając inaczej

Jakie decyzje finansowe podejmują bogaci i dlaczego biedni robią błędy, działając inaczej (1)

Jakie decyzje finansowe podejmują bogaci i dlaczego biedni robią błędy, działając inaczej
Jak planować finanse osobiste ?

Artykuł jest fragmentem publikacji Andrzeja Fesnaka Jakie decyzje finansowe podejmują bogaci i dlaczego biedni robią błędy, działając inaczej

Jaka jest nasza postawa?

Jakiej postawy uczą nas w szkole?

Wiedzę finansową można wynieść z domu lub ze szkoły. Ale czego mają nauczyć rodzice, skoro sami uczyli się również w takiej samej szkole? Uważam, że edukacja szkolna nie przygotowuje nas do życia finansowego. Należałoby dużo poprawić w tej kwestii, ponieważ szkoły nie przygotowują do tego, jak posługiwać się pieniędzmi. Nikt nie uczy, jak rozwiązywać problemy finansowe — za to uczy finansowej algebry zgodnie z modelem z XIX wieku. Mimo postępu w tej materii — komputerów finansowych, o których jeszcze będzie mowa, ani nasze szkoły, ani uczelnie nie uwzględniają stanu dzisiejszej techniki w nauce finansów.

Z tego też powodu brak jest szerokiej edukacji na temat roli procentu składanego w życiu człowieka. Brakuje wiedzy, jak funkcjonuje procent składany zarówno w inwestycjach, jak i w długach. Innymi słowy, niewielu wie, jak procent działa. I Ty, Czytelniku, pewnie też nie wiesz, jak sobie obliczyć, jakie efekty daje regularne inwestowanie, ani jakie spustoszenie powoduje określone oprocentowanie kredytu.

Nie wiesz, ponieważ zapewne nikt Cię tego nie uczył. A jeżeli uczył, to pokazywał wzory finansowe, zamiast używać komputera finansowego. Nie ma wzorów kształcenia dzieci ani młodzieży w zakresie pieniędzy.

Istnieje raczej niska kultura pieniądza. Nie ma też pozytywnych wzorów tworzenia zamożności. Szczególnie brakuje zwyczaju planowania zamożności i tworzenia planów finansowych.

Niniejszy przykład szkolnej sytuacji sprzed kilku lat jest niestety prawdziwy. Jest on symbolicznym przykładem podejścia, jakie ma nasze społeczeństwo do pieniędzy i edukacji finansowej. Jaśminka — 12-letnia córka pewniej doradczyni finansowej — nauczyła się posługiwać komputerem finansowym HP10BII.

Nauczyła się przeliczać wartość pieniądza w czasie — procent składany, a także dyskontować. Na lekcji wychowawczej wychowawczyni klasy powiedziała dzieciom, że muszą się dobrze uczyć, bo nie będą miały pracy. Wywiązał się dialog między uczennicą i wychowawczynią:

U: A czy gwarantuje mi pani, że dobre oceny pozwolą mi dobrze zarabiać?

W: A co ty sobie wyobrażasz, ile chciałabyś zarabiać?

U: W pani wieku to ja chciałabym mieć już milion.

W: Czy w ogóle wiesz, co ty mówisz, zdajesz sobie sprawę, ile to jest pieniędzy?

U: Tak, to bardzo proste, pani ma teraz 40 lat, ja 12, czyli mam 28 lat czasu. Żeby mieć milion po 28 latach, wystarczy policzyć (wyciąga komputer). 1 000 000 Za 336 miesięcy, to przy 10-procentowej stopie zwrotu trzeba odkładać miesięcznie 541 zł i 76 gr. To wszystko.

W: Co ty tam masz, daj to tutaj, co to za zabawka, skąd takie głupoty wyliczasz?

U: To nie jest zabawka, tylko komputer finansowy, tym można liczyć, ile inwestować i jakie to daje efekty. Każdy może się tego nauczyć. To proste. Wystarczy inwestować niecałe 600 zł.

W: Czy ty wiesz, o czym mówisz? Nauczyciel zarabia 1300 zł! Jak ma odkładać prawie połowę pensji. Z czego ma żyć?

U: Przecież pani się dobrze uczyła i skończyła studia, to dlaczego tak mało pani zarabia?

W: Proszę natychmiast mi to przynieść tutaj i za złe zachowanie masz przyjść jutro z mamą do szkoły, a ja wpisuję ci uwagę do dzienniczka.

U: I to ma mnie nauczyć zarabiania? Ja nie chcę mieć tak jak pani, tylko lepiej.

W: Koniec dyskusji, jesteś bezczelna, dostajesz pałę za złe zachowanie i twoja mama ma przyjść na rozmowę ze mną. Wtedy oddam jej twoją zabawkę i masz zakaz przynoszenia jej do szkoły. Masz mnie przeprosić i koniec dyskusji.

U: Za co?

W: Siadaj i milcz! Jutro z mamą do szkoły! Wypraszam sobie bezczelne zachowanie!

Ten przykład pokazuje kilka aspektów związanych z edukacją finansową realizowaną w szkołach:

  • Nauczyciel wie lepiej i nie może się niczego nauczyć od ucznia.
  • Brak wiedzy finansowej jest utożsamiany z atakiem na godność osobistą.
  • Nie ma wzorów związanych z zarabianiem pieniędzy, są tylko wzory związane z dobrym uczeniem się.
  • Zamożność jest z góry odrzucana jako niemożliwa do osiągnięcia.

Drugi dialog udało mi się przeprowadzić samemu na czacie ze studentką. Jest on moim zdaniem konsekwencją tego, czego uczy szkoła. Porusza ponadto inne interesujące aspekty kultury pieniądza oraz inteligencji finansowej.

800 000-1 500 000 zł – tyle możesz zyskać na planowaniu finansów osobistych. Przydałaby Ci się taka kwota? :) »

Andrzej Co studiujesz?

Studentka Pedagogikę.

Andrzej A specjalizacja?

Studentka Wczesnoszkolna.

Andrzej Wiesz co?

Studentka Tak?

Andrzej Pieniędzy to na tym nie zrobisz.

Studentka Wiem.

Andrzej Czy to pasja, czy tylko formalność?

Studentka Nie, to nie formalność.

Andrzej Pomyśl o czymś, co ci da szansę na zarabianie.

Studentka Wolę przyjemność.

Andrzej Myślisz o seksie?

Studentka Nie, o tym, że ta praca to przyjemność.

Andrzej Jeszcze większa jak dobrze płatna. Potrzebujesz
ok. 8000 zł miesięcznie.

Studentka Po co mi aż tyle?

Andrzej Bo pracę się miewa, a nie ma.

Andrzej Z czego chcesz inwestować, żeby być niezależną? Czy całe życie chcesz tylko pracować za marne pieniądze?

Studentka Nie, od pieniędzy mam chłopaka. Mam luksus, że mnie stać na pracę dla przyjemności.

Andrzej Nie słyszałaś nigdy o rozwodach? Masz gwarancję, że zawsze będzie chciał być z tobą? A jak znajdzie taką samą jak ty, co zarabia 8000 zł?

Studentka Wtedy go mogę do sądu podać o alimenty.

Andrzej I za 300 zł zaszalejesz?

Studentka Nie, alimenty na żonę są „durzo wyrzsze” (pis.
oryginalna), zwłaszcza z jego zarobkami.

Andrzej Nie bądź naiwna, alimenty na babę? A co
to, nie masz rąk do pracy?

Studentka Czekaj, czekaj, pracować to ja będę.

Andrzej To jakie alimenty na żonę?

Studentka Widzisz, poza tym studiuję jeszcze jeden kierunek — praca socjalna — i prawo rodzinne znam świetnie.

Andrzej I swoją przyszłość finansową chcesz oprzeć na ewentualnych alimentach zamiast na własnych inwestycjach?

Studentka Wiesz co, nie chce mi się już gadać z tobą. Nie lubię, jak ktoś mi się wtrąca w moje życie.

Andrzej Dzięki za rozmowę, pozostań tak mądra, jak jesteś. Buduj swoją przyszłość na przyszłych alimentach.

Andrzej Jesteś nad wyraz inteligentna socjalnie i pedagogicznie, ale twoja inteligencja finansowa?

Studentka Spadaj.

Z postawy wynika jasny wzór kulturowy dotyczący pieniędzy:

  • Studiuję dla przyjemności i nie łączę studiów z zarabianiem w przyszłości.
  • Na pieniądzach się nie znam i nie zamierzam.
  • Od pieniędzy jest mężczyzna.
  • Znam się na prawie rodzinnym i jak mężczyzna mnie porzuci, to go będę nękać.
  • Lepiej opierać swoją przyszłość finansową na alimentach niż własnych pieniądzach.

Oczywiście powiesz, Drogi Czytelniku — przypadek. Uczepił się dwóch nieistotnych faktów i dorabia do tego filozofię! Zastanów się zatem i powiedz sam — jakich sytuacji mamy w społeczeństwie więcej:

Nauczyciele w Polsce chętnie się uczą o finansach – Zachowanie jak w podanym przykładzie

Jeżeli uczeń ma pytania finansowe, nauczyciele chętnie odpowiadają -  Zachowanie jak w podanym przykładzie

Jeżeli pojawia się możliwość opanowania komputera finansowego, nauczyciele chętnie to robią – Zachowanie jak w podanym przykładzie

Nauczyciele są świadomi różnicy pomiędzy dobrą nauką a dobrym zarabianiem – Zachowanie jak w podanym przykładzie

Nauczyciele przekazują wiedzę dzieciom, jak zarabiać – Zachowanie jak w podanym przykładzie

Kobiety garną się do finansów, aby być partnerem – Zachowanie jak w podanym przykładzie

Kobiety budują niezależność finansową samodzielnie – Zachowanie jak w podanym przykładzie

Kobiety wolą być niezależne finansowo niż zdane na alimenty – Zachowanie jak w podanym przykładzie

Wykorzystywanie finansowe nie zdarza się – Zachowanie jak w podanym przykładzie

itd…

A zatem, jak sam widzisz — przed nami orka na ugorze. Dużo jeszcze musi się wydarzyć, aby planowanie finansowe zawitało pod strzechy. Zanim pojawi się właściwa kultura pieniądza z pozytywnymi dla wszystkich wzorami, popłynie jeszcze rzeka alimentów, a nauczyciele długo jeszcze będą realizować stare sposoby działania.

Wiedzę finansową musisz zdobywać samodzielnie, aby korzystać z niej, dzielić się nią w rodzinie i przekazywać własnym dzieciom.

Ważne terminy

  • Wiedza finansowa
  • Wzory dobrego uczenia się
  • Wzory zarabiania pieniędzy
  • Kultura pieniądza

Ad futuram rei memoriam…

  • Jak odpowiesz — łatwiej zapamiętasz i nauczysz się lepiej!
  • Jak rozumiesz wiedzę finansową?
  • Co mówią wzory dobrego uczenia się?
  • Jakie znasz pozytywne wzory zarabiania pieniędzy ze szkoły?
  • Jak rozumiesz kulturę pieniądza

Dlaczego warto mieć pełną wersję?

800 tys – 1.5 mln – tyle warte jest planowanie finansów osobistych. Przydałaby Ci się taka kwota? Dlaczego planowanie finansów osobistych jest ważne? Przeciętny Polak zarabiający 3000–5000 zł traci 800 000–1 500 000 zł w swoim życiu.

Ta kwota to suma:

  • przepłaconych podatków,
  • przepłaconych odsetek,
  • kar finansowych,
  • nieodzyskanych odsetek od kredytów,
  • niezrealizowanych zysków z powodu błędnych decyzji finansowych

Dzięki planowi finansowemu możesz te pieniądze po prostu mieć! Drogi Czytelniku, Cieszę się i dziękuję Ci bardzo za to, że sięgnąłeś po tę książkę. Zrobiłeś najważniejszy krok — rozpocząłeś pracę nad swoją postawą. Chcesz pracować nad przyszłością i ją planować. Za mało się mówi w Polsce o przyszłości, a za dużo o przeszłości. Co ma większy wpływ na Twoje codzienne życie — Wielki Mistrz von Jungingen czy procent składany? A jak Ty sądzisz?

Jestem z przekonań humanistą i będę udzielał Ci porad tak, abyś jechał bezpiecznie do finansowej niezależności. Dlaczego o tym piszę? Bo nasza edukacja finansowa jest przeintelektualizowana. Uczy mądrych i niepraktycznych rzeczy, na dodatek metodami przestarzałymi.

Ta książka przybliży Ci wszystkie najważniejsze aspekty budowania zamożności i niezależności finansowej. Bo jest to rzecz możliwa do osiągnięcia. Jak mawiał Abraham Lincoln — każda praca jest do wykonania, jeżeli rozłoży się ją na małe odcinki. Tu przejdziemy przez wszystkie te odcinki, które mają znaczenie w życiu codziennym i wywierają wpływ na niezależność finansową.

Dr Andrzej Fesnak

Pełną wersję publikacji zamówisz na stronie: Jakie decyzje finansowe podejmują bogaci i dlaczego biedni robią błędy, działając inaczej

Edukacja finansowa

Porozmawiajmy o pieniądzach Ogólnopolska Akcja “Porozmawiajmy o pieniądzach”

W Polsce pieniądze to temat niemalże intymny. O pieniądzach po prostu się nie rozmawia, bo to prywatna sprawa. A jeśli już rozmawiamy, to o ich braku; o tym, że kiedyś można było kupić za te same pieniądze więcej albo mniej; o tym, że uczciwą pracą nie można się dorobić; o tym, że jeśli już ktoś się dorobił, to pewnie „kombinował” itd. Jest tylko jeden znany sposób, aby pokonać ograniczające przekonania dotyczące pieniędzy i zamienić je w przekonania, które budują niezależność finansową. TRZEBA O NICH ROZMAWIAĆ!

W środę 4 maja rozpoczęła się akcja “Porozmawiajmy o pieniądzach”.

Oceń jej wartość, ściągając i czytając darmowe ebooki na poniższych stronach:

Planowanie finansów osobistych»

Przyszłość finansowa dziecka»

Godna emerytura»

Upór ograniczających przekonań ginie w ogniu rozmowy. A jeśli są to ograniczające przekonania dotyczące pieniędzy, to trzeba w końcu zacząć rozmawiać o pieniądzach, trzeba spojrzeć na nie, a raczej na to, co dzięki nim można osiągnąć, jak na źródło potencjalnego szczęścia, komfortu i dobrobytu. Im więcej będziemy, W MĄDRY SPOSÓB, rozmawiać o pieniądzach, tym lepiej będzie się nam żyło, tym szybciej pozbędziemy się przekonań, które sabotują nasze działania.

Planowanie finansów osobistych

Porozmawiajmy o pieniądzach

Jak planować finanse osobiste ?

Planowanie finansowe, planowanie finansów osobistych, co to jest, z czym to się je, czego to dotyczy, o czym w ogóle mowa ?

Planowanie finansów osobistych, to nic innego, jak znalezienie drogi do osiągnięcia własnych finansowych celów….

Jak planować finanse osobiste

Porozmawiajmy o pieniądzach – ogólnopolska akcja społeczna ..»

O naturze współczesnych pieniędzy i wzorach kulturowych, które kształtują finansowe kompetencje…

Czym są współczesne pieniądze i jakie mają znaczenie?

Porozmawiajmy o pieniądzach – ogólnopolska akcja społeczna ..»