Niezależność finansowa – jak osiągnąć niezależność finansową ?

Żyj i bogać się Prosty i sprawdzony plan osiągania wolności finansowej

Artykuł jest fragmentem publikacji Arkadiusza Bednarskiego Żyj i bogać się

Dlaczego bogaci się bogacą, a biedni biednieją?

Na początek zastanów się i odpowiedz sobie na poniższe pytania.

Cztery pytania dotyczące presji finansowej:

1. Kiedy ostatni raz czułeś presję finansową (brak pieniędzy)?

2. Czy w tym momencie życia czujesz presję finansową?

3. Czy posiadanie większej sumy rzeczywiście zmniejsza Twoją presję finansową?

4. Kiedy czułeś się zupełnie wolny od presji finansowej?

Jeżeli, podobnie jak zdecydowana większość ludzi, nie jesteś zadowolony ze swojej sytuacji finansowej, jeżeli nie żyjesz na takim poziomie, na jakim chcesz, ponieważ nie masz na to wystarczających środków, jeżeli obawiasz się o finansową przyszłość swoją i swoich najbliższych, to wiedz, że jest pięć sposobów na zabezpieczenie swojej przyszłości finansowej.

Pięć sposobów na zabezpieczenie przyszłości finansowej:

1. Możesz otrzymać majątek w spadku.

2. Możesz „wżenić się” w majątek.

3. Możesz wygrać na loterii.

4. Możesz zaskarżyć jakąś firmę i wygrać proces.

5. Możesz „zrobić” majątek.

Pierwsze cztery metody pomińmy, bo nie o tego rodzaju bogaceniu się będziemy mówili. Nie tędy wiedzie droga do prawdziwego bogactwa. W USA, kraju, w którym mieszka najwięcej milionerów, 80% z nich to milionerzy w pierwszym pokoleniu. A zatem jedynie 20% otrzymało majątek w spadku lub się weń „wżeniło”. Można oczywiście liczyć na łut szczęścia, na to, że mi się uda, że może odnajdzie się jakiś bogaty, zapomniany wujek z Ameryki, po śmierci którego pojawi się spory majątek.

Jednak prawdopodobieństwo tego, że tak się stanie, jest nikłe, i łudzenie się, że tak będzie, oraz oczekiwanie, że pewne go dnia wszystko się zmieni, jest po prostu naiwnością.

Wiele osób liczy także na to, że wygra na loterii. No cóż, odwołując się po raz kolejny do statystyk, możemy dojść do wniosku, że prawdopodobieństwo wygranej na loterii ma się tak jak jeden do trzynastu milionów, zaś uderzenia piorunem — jeden do siedmiu milionów. Skoro nikt nie chce być uderzony piorunem, co jest bardziej prawdopodobne, to dlaczego tak wiele osób chce zdobyć coś, co jest dwa razy mniej prawdopodobne? Poza tym, jak już wiesz, nawet ci, którym udało się wygrać, szybko tracą swoje pieniądze. Często też osoby, które wygrały, nawet o tym nie wiedzą i nigdy nie odbierają swoich nagród.

Są także tacy, którzy skarżą bogate koncerny i chcą ogromnych odszkodowań, najczęściej z powodu zapadnięcia na śmiertelną chorobę w wyniku stosowania ich produktów. Najczęściej takie procesy odbywają się w USA i, podobnie jak ma to miejsce w wypadku wygranych na loterii, rzadko wypłata odszkodowania czyni z powodów ludzi wolnych finansowo.

Skupmy się zatem na tym, jak zdobyć majątek, ponieważ jest to znacznie łatwiejsze, a przede wszystkim bardziej przewidywalne i realne niż omówione powyżej przypadki. Zastanówmy się najpierw, dlaczego ludzie nie są bogaci.

Dlaczego ludzie nie są bogaci?

1. Nie określili precyzyjnie, czym jest bogactwo.

2. Czynią z bogactwa ruchomy (ciągle oddalający się) cel.

3. Określają swoje bogactwo w sposób, który sprawia, że staje się ono niemożliwe do osiągnięcia.

4. Nie wierzą w ten niemożliwy do osiągnięcia cel.

5. Nigdy nie robią z tego absolutnej konieczności.

6. Nie mają realistycznego planu.

7. Nie realizują swojego planu.

8. Nie mają dobrych nauczycieli. Nie szukają dobrych wzorców i nie czerpią z nich.

9. Słuchają specjalistów i ekspertów, przenosząc na nich odpowiedzialność za pomnażanie swoich pieniędzy, zamiast zająć się tym samodzielnie.

10. Poddają się w momencie, gdy napotykają na większe trudności finansowe.

11. Nie traktują swojego życia jak przedsiębiorstwa, które pod koniec każdego roku powinno przynosić zyski.

12. Ulegają wpływowi innych ludzi, co blokuje podejmowanie przez nich dobrych decyzji i wprowadzanie w życie planów.

Najważniejszych jest osiem pierwszych punktów. Spójrz na to zestawienie i zaznacz, które z nich dotyczą Ciebie.

Zazwyczaj osoby, których dotykają wyzwania finansowe1, na większość zagadnień odpowiadają twierdząco.

1 Słowo „wyzwanie” jest używane w miejsce słowa: „problem”. Sens tego zabiegu został wyjaśniony w dalszej części książki.

Zadają sobie wtedy kolejne pytania:

  • Czy można to zmienić?
  • Jeżeli tak, to jaka jest droga, która wiedzie ku zmianie?
  • Jak stać się bogatym, zamożnym, niezależnym finansowo?
Aby przejąć kontrolę nad swoimi finansami, stać się osobą zamożną, niezależną finansową, potrzebne są odpowiednie wzorce mentalne i dysponowanie właściwą wiedzą.

Wzorce mentalne:

  • wyznawane wartości (ich system);
  • przekonania na temat pieniędzy, bycia bogatym, wolności finansowej;
  • sposób zaspokojenia głównych potrzeb.

Wiedza:

  • koncept i zasady organizowania finansów;
  • konkretne strategie służące osiągnięciu sukcesu finansowego;
  • zasady gry;
  • zrozumienie narzędzi.

Przyjrzyjmy się zatem temu, czym są i jak funkcjonują wzorce mentalne.

W sposób najbardziej czytelny negatywne wzorce mentalne manifestują się w postaci oznak blokady finansowej.

Oznaki blokady finansowej

  • Kierowanie się ograniczającymi przekonaniami na temat swoich perspektyw w zakresie sukcesu finansowego i dobrobytu oraz powtarzanie tych przekonań (np. „Nie mogę otworzyć biznesu, bo w tym mieście jest za mało ludzi”).
  • Uczucie zazdrości i zawiści w stosunku do tych, którzy są zamożni i odnoszą sukcesy.
  • Unikanie wydawania pieniędzy na duże przyjemności, a wydawanie ich szerokim gestem na przyjemności doraźne2.
  • Zostawianie płacenia rachunków na ostatnią chwilę lub spóźnianie się z płatnościami; wnoszenie opłat z uczuciem odrazy.
  • Przesadne oszczędzanie w drobnych wydatkach i beztroska przy większych sumach.
  • Odkładanie przyjemności na później.
  • Zrzucanie winy za własny brak dobrobytu na gospodarkę (postawa ofiary).
  • Brak jasno określonych celów w życiu.
  • Uczucie, że jest się niegodnym i niedocenianym.
  • Ograniczona ciekawość świata; obojętność.

2 Duże przyjemności wiążą się z większym wydatkiem, np. wyjazd na wczasy za granicę, zakup dobrego ubrania itp. Przyjemności doraźne to kupowanie płyt CD, DVD, słodyczy i innych drobiazgów, które dają poczucie chwilowej przyjemności.

Zacznijmy zatem od początku.

Dlaczego zwycięzcy loterii zostają bankrutami, a byli milionerzy potrafią odbudować swój majątek od zera?»

Droga do absolutnej wolności finansowej

Każdy z nas doświadcza w swoim życiu czterech rodzajów edukacji: szkolnej, zawodowej, życiowej i finansowej.

Edukacja szkolna to inaczej wykształcenie podstawowe, które zgodnie z konstytucją ma obowiązek przejść każdy obywatel naszego kraju. Zasada ta obowiązuje zresztą we wszystkich rozwiniętych krajach świata. Jest to zatem edukacja, którą w dzieciństwie otrzymuje każdy, i która w życiu przydaje się niewiele lub w ogóle, a jeżeli z niej korzystamy, to w zakresie tak bardzo ograniczonym, że raczej uczęszczanie do szkoły możemy uważać bardziej za proces socjalizacji niż edukacji.

Edukacja zawodowa to cała wiedza i umiejętności, które nabywamy w procesie nauki swojego przyszłego zawodu. To wszystko to, czego uczymy się w szkołach zawodowych, wyższych uczelniach itp. Ten rodzaj edukacji jest ukierunkowany na wiedzę praktyczną, która powinna nam pomóc na starcie w życie zawodowe.

Jeszcze kilkadziesiąt lat temu zakończenie nauki w danym zawodzie właściwie oznaczało zakończenie nauki w ogóle. Większość społeczeństwa szła do pracy i wykonywała pewne czynności, do których została przygotowana w szkole. Tylko nieliczne jednostki dalej się uczyły i rozwijały. W obecnych czasach, ze względu na złożoność i szybki rozwój technologii i komunikacji, proces nauki najczęściej kończy się dopiero po przejściu na emeryturę. Zaś za ok. dwadzieścia lat zakończy się dopiero wraz z ustaniem życia, bowiem przejście na tzw. emeryturę nie będzie oznaczało zakończenia aktywności zawodowej.

Edukacja życiowa to wszystko to, czego uczymy się niejako „przy okazji” w trakcie całego życia. To, czego uczymy się, obcując z naszymi rodzinami, innymi dziećmi, licealistami, studentami, pracownikami, szefami, znajomymi i całkowicie obcymi ludźmi. Podobnie jak w przypadku poprzednich dwóch rodzajów edukacji, tak i tutaj możemy mówić o procesie, który trwa całe życie.

Jednak nikt nie mówi nam, jak się należy zachować w takiej czy innej sytuacji, co robić, aby odnieść sukces w relacjach z innymi ludźmi, jak reagować w sytuacji konfliktowej, jak rozwiązywać problemy, jak wychowywać dzieci itd. Chociaż szkoła stara się przejąć na siebie część nauczania o tym, jak radzić sobie w życiu, informacje, jakie przekazuje, są najczęściej mało praktyczne i oderwane od rzeczywistości. I tak, koniec końców, musimy sami uczyć się na swoich błędach.

Edukacja finansowa to ten rodzaj edukacji, która podobnie jak w przypadku poprzedniej odbywa się niejako „przy okazji”. W pewnym sensie jest także częścią edukacji życiowej. Jednak ze względu na rosnącą rolę pieniądza wydaje się ona najbardziej przydatna ze wszystkich pozostałych, chociaż z nich wszystkich jest najtrudniej dostępna. O finansach możemy się nauczyć w wybranych szkołach, które oferują w swoich programach zajęcia poświęcone tym zagadnieniom.

Jednakże to, czego możemy się tam dowiedzieć, to raczej jak zarządzać finansami innych osób i instytucji, a nie własnymi. Jak zaś pokazuje doświadczenie, bardzo często osoby, które zajmują się rachunkowością, księgowością, zarządzaniem powierzonymi pieniędzmi czy doradztwem finansowym, same nie należą do grona ludzi zamożnych, a najczęściej wręcz borykają się z wyzwaniami finansowymi.

Dzisiaj, jak nigdy wcześniej w historii ludzkości, wszyscy jesteśmy w stanie zapewnić sobie zaspokojenie pięciu głównych potrzeb, co, jak wiesz, ma największy wpływ na jakość naszego życia. I tak, jak nigdy wcześniej w historii ludzkości, zależy to od zasobności naszych portfeli. Dlatego edukacja finansowa to nie nauka o tym, czym są pieniądze i jak nimi zarządzać. Taka wiedza, zdobywana w szkołach ekonomicznych, wykładana przez profesorów, nie jest praktyczna ani nie daje efektów, o czym może świadczyć chociażby stan naszych finansów publicznych.

Jak możemy czerpać wiedzę od kogoś, kto uczy o istnieniu deficytu budżetowego i traktuje go jako normalne zjawisko ekonomiczne? Jesteśmy od dziesiątek lat rządzeni przez ludzi, którzy nie mają zielonego pojęcia o tym, czym jest i jak faktycznie funkcjonuje pieniądz. Jeżeli spojrzy się na to, co robią rządy rozwiniętych państw, którym doradzają ekonomiści, przypomina się fragment z kabaretu Jana Pietrzaka, powstałego jeszcze w czasach „brzydkiej komuny”.

I chciałoby się zacytować: Idioci i kretyni albo… sabotażyści i dywersanci. Przeciętny obywatel, widząc, że większość państw, także i Polska, ma deficyt budżetowy, uważa, że jego długi są zjawiskiem normalnym. Warto uświadomić sobie, że tak nie jest. W przyrodzie nie ma czegoś takiego jak minus jedno drzewo, minus trzy kury czy minus milion bakterii. Zresztą nie trzeba odnosić się do przyrody. Wystarczy pomyśleć, jak długo utrzymałby się zarząd firmy, która co roku wykazywałaby straty.

Pieniędzy i zamożności nie zdobywa się poprzez zabieranie części tego, co wypracowali ci, którzy są kreatywni, otwarci i angażują się przez 24 godziny na dobę, i dawanie tym, którzy wolą spędzać czas przed telewizorem i udawać, że to, że tak żyją, to nie jest ich wina. A czyja?

Pieniądze zdobywa się w procesie, na który składa się wykonywanie danych czynności przez określony czas. I to jest najważniejsza informacja. Pieniądze faktycznie nie rosną na drzewach, tylko dojrzewają w procesie naszego kreatywnego myślenia i konsekwentnego działania.

Dlaczego zwycięzcy loterii zostają bankrutami, a byli milionerzy potrafią odbudować swój majątek od zera?»

Klucz do wolności finansowej

Jedynym sposobem osiągnięcia pełnej wolności finansowej jest nauczenie się i konsekwentne stosowanie prostej zasady.

Wydawaj mniej, niż zarabiasz oraz inwestuj różnicę!

Następnie ponownie zainwestuj otrzymany procent.

Z zainwestowanego kapitału uzyskasz masę krytyczną.

To pozwoli Ci na osiągnięcie pożądanego poziomu życia w przyszłości.

Ta prosta zasada zapewni, że przyjdzie moment w Twoim życiu, kiedy nie będziesz musiał pracować ani jednego dnia więcej. A jeżeli będziesz pracował, to dlatego że chcesz, a nie dlatego że musisz. To jest jedna z najważniejszych zasad postępowania z pieniędzmi, która poprowadzi Cię do wolności finansowej.

„Ale ja nie mam tyle pieniędzy, aby to zrobić”. To najczęstsza wymówka. Jest tak pospolita i nieprawdziwa, że aż wstyd ją wypowiadać i przykro jej słuchać.

Przyjrzymy się poniższemu zestawieniu.

Załóżmy, że od chwili, w której przychodzi na świat Twoje dziecko, odkładasz w każdym miesiącu, z myślą o jego przyszłości, 50 zł ze swoich zarobków.

50 zł miesięcznie

50 zł miesięcznie (od momentu urodzenia dziecka), zakładając 15% oprocentowania rocznego, da 55 212 zł — w momencie gdy dziecko skończy 19 lat.

Nawet jeżeli nie będzie już więcej wpłat na to konto, ale pieniądze w dalszym ciągu będą ulokowane na 15% rocznie, będzie ich:

  • 4,8 mln zł — gdy dziecko skończy 50 lat;
  • 19,6 mln zł — gdy dziecko skończy 60 lat;
  • 79,1 mln zł — gdy dziecko skończy 70 lat.

50 zł miesięcznie to tylko 12,50 zł tygodniowo i tylko 1,66 zł dziennie! No właśnie. Tyle czasu? Tak, tyle czasu! Czas to jeden z najważniejszych składników niezależności finansowej.

A teraz zastanów się: czy znasz kogoś, kto w wieku 50 lat, nie robiąc absolutnie nic: nie pracując, nie prowadząc żadnego biznesu, nie mając nieruchomości, bogatych krewnych, otrzymuje co miesiąc 32 000 zł wynagrodzenia? Znasz niezbyt wiele takich osób, prawda? Czy chciałbyś w wieku 50 lat mieć takie dochody? Bez pracy, bez wysiłku, bez zmartwień o ludzi, maszyny, lokale, ZUS, urząd skarbowy itp.? Droga otwarta. Dla Ciebie jest za późno, ale możesz zapewnić takie życie swojemu dziecku. Na pewno się nie obrazi.

Skąd wiadomo, że to będzie 32 000 zł co miesiąc? Zobaczysz w dalszej części książki.

Nie robi na Tobie wrażenia 32 000 zł miesięcznie? To nie szaleństwo? Stać Cię na więcej? Nawet na 100 zł miesięcznie? To zobaczmy, jak to będzie w wypadku 100 zł.

100 zł miesięcznie

100 zł miesięcznie (od momentu urodzenia się dziecka), zakładając 15% oprocentowania rocznego, da 110 426 zł w momencie gdy dziecko skończy 19 lat.

Nawet jeżeli nie będzie już więcej wpłat na to konto, ale pieniądze w dalszym ciągu będą ulokowane na 15% rocznie, będzie ich:

  • 9,6 mln zł, gdy dziecko skończy 50 lat;
  • 39,2 mln zł, gdy dziecko skończy 60 lat;
  • 158,2 mln zł, gdy dziecko skończy 70 lat.

Teraz Twoje dziecko w wieku 50 lat ma miesięczny, pasywny dochód na poziomie 64 000 zł. A Ty inwestowałeś tylko 100 zł miesięcznie.

Czy teraz dostrzegasz, ile pieniędzy przechodzi przez Twoje ręce każdego dnia? Przyjrzyjmy się z ciekawości innym liczbom.

Jaki roczny przyrost mogą przynieść Twoje pieniądze… zakładając 15% rocznego przyrostu?

Tabela 1. Hipotetyczny roczny przyrost przy 15-procentowym oprocentowaniu (w zł) (Przykłady nie uwzględniają wszelkiego rodzaju opłat, prowizji i podatków.)

1 rok 5 lat 10 lat 20 lat 30 lat 40 lat 50 lat
50 zł 651 4484 13933 75798 350491 1571188 6985901
100 zł 1302 8968 27866 151596 700982 3142376 13971803
200 zł 2604 17936 55731 303191 1401964 6284751 27943606
500 zł 6511 44841 139329 757978 3504910 15711878 69859014

Źródło: Opracowanie własne.

Gdyby było Cię stać na 500 zł miesięcznie przez 50 lat, to Twoje dziecko, ukończywszy 50 lat, cieszyłoby się życiem, mając 745 726 zł miesięcznego pasywnego dochodu! Bez ruszania kapitału! 745 726 zł miesięcznie? Tak. Dokładnie tyle!

Nawet jeżeli Twoja inwestycja nie da Ci 15%, nawet jeżeli odsetki od kapitału będą mniejsze, i tak tego, co Twoje dziecko zyskałoby ze zgromadzonego kapitału, w żaden sposób nie można porównać do emerytury, jaką miałoby, pracując kolejne kilkanaście lat, aż do osiągnięcia ustawowego wieku emerytalnego.

Jak to możliwe? Dowiesz się w dalszej część książki, zastanawiając się nad swoimi marzeniami finansowymi. Zanim jednak do tego dojdziesz, uzyskasz jeszcze inne, bardziej szokujące informacje o tym, jak potężną siłę mają zarabiane przez Ciebie pieniądze — niezależnie od tego, jakie to kwoty.

Tak właśnie wygląda Twój potencjał finansowy. Jeżeli jednak to nie Ty jesteś tym nowo narodzonym dzieckiem albo nie masz dziecka, albo nie chcesz mu zapewnić przyszłości finansowej, tylko zastanawiasz się, co Ty, w swojej obecnej sytuacji, możesz zyskać, to najwyższy czas zacząć wszystko od początku.

Dlaczego zwycięzcy loterii zostają bankrutami, a byli milionerzy potrafią odbudować swój majątek od zera?»

Procent składany

Podane powyżej przykłady bazują na wykorzystaniu siły procentu składanego. Albert Einstein nazwał procent składany największym wynalazkiem ludzkości. To właśnie efekt procentu składanego odpowiada za to, że Twoja inwestycja w postaci 50 zł miesięcznie zamieniła się w 32 000 zł miesięcznego dochodu po 50 latach.

Einstein podał definicję procentu składanego, która mówi, że aby obliczyć, po ilu latach kapitał ulegnie podwojeniu, należy liczbę 72 podzielić przez procent zwrotu z danej inwestycji. Jeżeli, przykładowo, zwrot z Twojej inwestycji wynosi 12% w skali roku, to kwota, którą zainwestowałeś, ulegnie podwojeniu po sześciu latach, ponieważ 72 przez 12 daje 6. Jeżeli natomiast zwrot z inwestycji wyniósłby 24%, kapitał podwoiłby się po trzech latach.

Zwróć jednak uwagę na to, że jest to kapitał, który został zainwestowany jednorazowo. Jeżeli natomiast wpłacałbyś określoną kwotę regularnie (miesięcznie, kwartalnie, rocznie), to odsetki od kapitału również byłyby inwestowane. Dlatego w powyższych przykładach kapitał kilkuset złotych miesięcznie inwestowanych przez kilkadziesiąt lat zamienia się w miliony.

Jak pracują pieniądze?

Na to, aby stać się niezależnym finansowo, mają wpływ cztery czynniki:

1. Czyli to, ile procent zyskasz na inwestycji, w jaką „zaangażujesz” swoje pieniądze.

2. Czas trwania inwestycji. Czyli to, jak długo będzie ta inwestycja trwała.

3. Rodzaj inwestycji. Czyli to, w co inwestujesz.

4. Wielkość inwestycji. Czyli to, ile pieniędzy jesteś w stanie zainwestować.

Zwrot z inwestycji może być różny. Polacy inwestują głównie w dwa skrajne instrumenty inwestycyjne: lokaty bankowe z jednej strony i nieruchomości z drugiej. Lokata bankowa daje dzisiaj od 3 do 5% realnego zwrotu z inwestycji, co przy obecnym poziomie inflacji nie wydaje się korzystne. Jednak lokata ma jedną główną korzyść: pieniądze nie tracą na wartości i nie są wydawane na konsumpcję.

Z kolei ziemia (rzadziej dom lub lokal) kupiona i sprzedana w odpowiednim momencie może przynieść nawet kilka tysięcy procent zwrotu. Na przykład hektar ziemi wraz z siedliskiem na Suwalszczyźnie można było kupić w roku 2000 już za 5000 zł. Dziesięć lat później ten sam hektar wart był 200 000 zł. Czyli w ciągu dekady wartość tej nieruchomości wzrosła 40-krotnie! W tym samym czasie zysk z lokaty bankowej wyniósł nieco ponad 3800 zł.

Zatem w tym wypadku trudno jest nawet porównywać te dwa sposoby lokowania pieniędzy. Jeżeli jednak przypomnisz sobie omówiony wcześniej przykład sprzedaży mieszkania w Warszawie, okaże się, że sytuacja może być odwrotna. Mimo że pozornie wydawać by się mogło, że zakup nieruchomości w Warszawie powinien być lepszą inwestycją niż ziemia na Suwalszczyźnie.

I tutaj mamy do czynienia z kolejnym czynnikiem związanym z poziomem zwrotu z inwestycji: z ryzykiem. Zazwyczaj wielkość zwrotu z inwestycji jest odwrotnie proporcjonalna do ryzyka. Nisko oprocentowane lokaty oferują najczęściej najbardziej stabilne banki, posiadające największe rezerwy i kapitały.

Większe oprocentowanie z kolei — banki, które nie mogą się poszczycić takimi zabezpieczeniami. Oferują jednak wysokie oprocentowanie po to, aby przyciągnąć klientów i ich gotówkę. Dlaczego? Wyjaśnimy to w dalszej części książki.

Pieniądze zainwestowane w obligacje Skarbu Państwa będą bezpieczne, ale ich oprocentowanie będzie nieznacznie większe od oprocentowania lokaty bankowej. Obligacje państwowe uważane są za najbardziej bezpieczne instrumenty finansowe, ponieważ gwarantuje je państwo. Musimy jednak pamiętać, że nie ma czegoś takiego, jak 100% gwarancji. Historia notuje przypadki bankructwa państw lub wojny i zmiany ustroju państwa. Wówczas obligacje nie mają żadnej wartości, a pieniądze w nie zainwestowane przepadają.

Zatem z jednak strony mamy lokaty, a z drugiej nieruchomości. Obecnie Polacy mają oszczędności na blisko 900 mld zł, z czego ponad 80% znajduje się na lokatach bankowych (dane dotyczą pierwszego kwartału 2011 roku). Pomiędzy lokatami a nieruchomościami mamy do dyspozycji bardzo wiele instrumentów, w które możemy inwestować środki finansowe. Mogą to być:

  • akcje spółek;
  • polisy na życie z umową dodatkową w postaci funduszu
  • inwestycyjnego;
  • fundusze inwestycyjne;
  • fundusze funduszy;
  • rynek pieniężny;
  • biznes;
  • kruszce i kamienie szlachetne;
  • paliwa kopalniane;
  • wino;
  • monety i znaczki;
  • szkolenia i rozwój kompetencji własnych itp.

Inwestowanie w akcje spółek, czyli tzw. gra na giełdzie, jest ryzykowne. Temat ten został już częściowo omówiony. Warto pamiętać, że giełda może przynieść zarówno bardzo duże dochody, jak i straty. Poza tym trudno zaczynać grę na giełdzie, inwestując 200 zł miesięcznie. Wymaga to przeznaczenia o wiele większych środków.

Pamiętaj:

Gospodarka dąży do utrzymania równowagi. Jeżeli gdzieś jest strata, w innym miejscu pojawia się zysk.

Możesz np. inwestować w akcje. Kiedy jest hossa, zyskujesz, jednak kiedy jest bessa, zaczynasz tracić. Zwróć jednak uwagę na to, że w czasie kiedy jest bessa na giełdzie, jest hossa na giełdach towarowych i jeśli chodzi o kruszce. Gdy jest bessa, inwestorzy wyprzedają akcje.

A skoro to robią, muszą też coś robić ze swoimi pieniędzmi. Nie chowają ich pod materac, tylko inwestują w coś innego. Dlatego w czasie bessy rośnie cena złota, srebra, a także mrożonego soku pomarańczowego. Kiedy giełda przynosi małe zyski, inwestorzy uciekają w kierunku surowców kopalnianych i na rynki rozwijające się. Tak działają wielcy inwestorzy. A co robi nasz przysłowiowy Kowalski? Siedzi z nosem w gazecie „Parkiet”, drapie się po głowie, czytając analizy rynku, i ma nadzieję, że kiedyś odrobi straty. Dlaczego nie ucieka na inne rynki? Bo albo go nie stać, albo nie ma do nich dostępu, albo i jedno, i drugie.

Jeżeli chcesz inwestować na giełdzie, pamiętaj:

Ty sam musisz pilnować swoich inwestycji. Nie ufaj doradcom. Oni mogą się mylić, a Ty tracisz.

Ufaj swojej intuicji. Musisz oczywiście poznać wszystkie narzędzia, które pomogą Ci lepiej zarządzać portfelem posiadanych akcji, takie jak STOP-LOSS (zlecenie sprzedaży papierów wartościowych po osiągnięciu przez nie określonej ceny, tak aby powstrzymać stratę.) lub ATOR- BETTER (zlecenie realizacji transakcji, kiedy cena akcji osiągnie określony poziom.) i inne. Więcej na ten temat możesz się dowiedzieć dzięki internetowi lub czytając odpowiednią literaturę.

W przypadku polis i funduszy inwestycyjnych możesz  liczyć na zwrot na poziomie 5–35%. Wiele zależy od tego, jaka jest koniunktura na rynku. Jeżeli na giełdzie jest hossa, zazwyczaj fundusze także ją notują, jeżeli jest bessa, możesz spodziewać się mniejszych zysków. Pamiętaj przy tym, że fundusze inwestycyjne to nie instytucje charytatywne, których jedynym celem i marzeniem jest to, aby ich klienci się bogacili.

Są to firmy nastawione na zysk, dlatego w pierwszej kolejności zabezpieczają swój interes, a dopiero później Twój. Dlatego, niezależnie, czy fundusz przynosi straty, zyski czy stoi w miejscu, Ty i tak ponosisz różnego rodzaju opłaty: za zarządzanie, za przeniesienie środków, za lokowanie pieniędzy, za wypłaty itp. Doradzanie, żeby sprawdzać i analizować oferty wielu funduszy, do których zachęcają dziennikarze i media, nie ma najmniejszego sensu, ponieważ liczenie na to, że jakiś fundusz będzie działał inaczej niż 99% innych, jest zwykłą naiwnością.

Co do ryzyka, to wszystko zależy od tego, jaki fundusz wybierzesz. Najczęściej spotykamy trzy rodzaje funduszy: akcji (dotyczy wszelkiego rodzaju akcji małych i średnich przedsiębiorstw, zagranicznych itd.), obligacji i zrównoważone. Fundusze akcyjne wiążą się z dużym ryzykiem, ale mogą przynieść także największe zyski — nawet kilkaset procent. Można także dużo na nich stracić. Fundusze obligacji zazwyczaj przynoszą zysk na poziomie procentu lub dwóch ponad inflację.

Z kolei fundusze rynku pieniężnego są pomiędzy tymi dwoma wymienionymi powyżej. Nasuwa się więc prosty wniosek: jeżeli rynek ma się dobrze, warto trzymać środki w funduszach akcji, jeżeli ma się źle, w obligacjach, które co prawda przyniosą niewielki zysk, ale przynajmniej nie grożą stratami.

Posiadając 100 zł wolnych środków finansowych miesięcznie, można zacząć inwestować w tego typu instrumenty. Trzeba jednak pamiętać, że inwestycja miesięczna może nie mieć większego sensu, ponieważ wpływy na konto funduszu wiążą się z opłatą manipulacyjną (dotyczy większości funduszy na polskim rynku.), która najczęściej wyrażona jest określoną kwotą. Zatem osoba, która inwestuje 100 zł miesięcznie, może, przykładowo, zapłacić 8 zł, co stanowi tyle samo, ile zapłaci osoba, która zainwestuje 1200 zł w skali roku.

Wydaje się to nieistotne, jednak gdy przyjrzymy się temu bliżej, okaże się, że 8 zł ze 100 zł to 8%, które jest potrącane w każdym miesiącu. Aby zatem odrobić koszt opłaty manipulacyjnej, fundusz musi wypracować minimum 8% zysku. Na 8% pracuje 100 zł, czyli niewielka kwota. Natomiast w przypadku 1200 zł wpłaconych w systemie rocznym 8 zł to 0,66%. Mimo że ta opłata jest pobierana miesięcznie, to na jej zarobienie pracuje nie 100 zł, a kwota 12-krotnie wyższa. Inaczej rzecz ujmując, o wiele łatwiej jest wypracować 0,66% w pierwszym miesiącu i proporcjonalnie w każdym z pozostałych, niż 8%.

Wyobraźmy sobie, że jeżeli fundusz będzie zarabiać 7%, to po kilku latach osoba, która inwestowała po 100 zł miesięcznie, wybierze z funduszu mniej, niż zainwestowała. To nie ma sensu! Lepiej pojechać na Wyspy Kanaryjskie i cieszyć się słońcem i życiem.

Natomiast jeżeli ta sama osoba zainwestuje 1200 zł raz do roku, to, chociaż jest to wydatek jednorazowy i wydaje się bardzo duży, zwrot z inwestycji, jaki uzyska fundusz, szybko pokryje koszt opłaty i pieniądze przyniosą zysk. Po kilku latach okaże się, że inwestycja była opłacalna.

Wiele osób inwestowało przez kilka lat, a potem to, co wypracowały zakłady ubezpieczeń lub fundusze inwestycyjne, nie zwracało zainwestowanych pieniędzy. Niestety większość inwestycji Polaków w fundusze i w polisy to inwestycje w postaci miesięcznych składek.

Pamiętajmy, że o wiele łatwiej jest przekonać klienta, żeby inwestował 100, 150 czy 200 zł miesięcznie, niż 1200, 1800 czy 2400 zł jednorazowo w skali roku. Zamiast oskarżać agentów, ubezpieczycieli i fundusze, powinniśmy przeanalizować swój sposób myślenia, ponieważ to my jesteśmy odpowiedzialni za decyzje, jakie podejmujemy.

Podsumowując, na pewno lepiej jest inwestować (w odpowiedni sposób) w fundusz niż trzymać pieniądze pod materacem lub wydawać je na konsumpcję.

Jednym z najlepszych rozwiązań jest inwestowanie za pośrednictwem funduszu funduszy. Takie rozwiązania oferują u nas polskie i zagraniczne zakłady ubezpieczeń.

Fundusz funduszy pozwala Ci inwestować w takie instrumenty, w które większość osób inwestować nie może (chociażby ze względu na duże kwoty inwestycji wymagane przez niektóre fundusze). Fundusz funduszy daje również szansę inwestowania w wiele różnych funduszy naraz, co chroni Cię przed stratą i daje potencjalnie możliwości większych zysków.

Za pośrednictwem funduszy inwestycyjnych możesz inwestować także w akcje. Wówczas nieco (ale nigdy nie całkowicie) ograniczasz ryzyko. Jeżeli na giełdzie będzie bessa, a Twój portfel składa się ze spółek notowanych na giełdzie, to nie licz na to, że nie stracisz. Pamiętaj, fundusz i tak pobierze opłaty, niezależnie od tego, czy zyskasz czy też nie.

To tylko przykładowe narzędzia, które możesz stosować. Jest ich o wiele więcej. Warto, przed podjęciem decyzji o zainwestowaniu swoich pieniędzy, sprawdzić, jakie możliwości w tym zakresie daje Ci dany fundusz. Pamiętaj jednak, że nie ma nic za darmo. Takie narzędzia to dodatkowe opcje. Zatem albo musisz je dokupić, albo możesz z nich korzystać dopiero po zainwestowaniu określonej kwoty. Najczęściej spotkasz się z tą drugą możliwością.

Dlatego najlepszym rozwiązaniem może być jednak wybór funduszu funduszy, który ma w swojej ofercie m.in. fundusze:

  • akcji;
  • rynku pieniężnego;
  • obligacji;
  • surowców i kruszców;
  • rynków rozwijających się.

To pozwala przenosić zainwestowane pieniądze do dowolnego wybranego funduszu.

Jeżeli zdecydujesz się na zainwestowanie swoich pieniędzy w fundusz funduszy, dowiedz się, jakie masz możliwości. Oczywiście nie licz na to, że takie narzędzie dostaniesz za 100 zł miesięcznej inwestycji. W ogóle przestań wierzyć w inwestycje tego typu. Są one dobre dla dzieci, które właśnie przyszły na świat. Jeżeli masz 30 lat lub więcej, musisz inwestować więcej, znacznie więcej. I tylko, w przypadku wpłat regularnych, rocznie.

A co mam zrobić, jeżeli nie stać mnie na więcej niż 100 zł miesięcznie? Nie inwestuj. A tak poważnie, to znajdź te pieniądze.

Są dwie metody:

1. Wydawaj mniej.
2. Zarabiaj więcej i wydawaj mniej.

Dlaczego zwycięzcy loterii zostają bankrutami, a byli milionerzy potrafią odbudować swój majątek od zera?»

Wydawaj mniej

Gdy zobaczysz, jak wiele pieniędzy przechodzi przez Twoje ręce, może Cię to mocno zaskoczyć. Skoro już zdajesz sobie sprawę z tego, jak wiele możesz zyskać, inwestując 100, 200 czy 500 zł miesięcznie, to teraz przyjrzyj się temu, jak znikają pieniądze z Twojego portfela.

Przykładowa analiza wydatków miesięcznych, których możesz uniknąć:

  • Tankowanie paliwa na stacji X, która oferuje pogram lojalnościowy i ciekawe nagrody. Zamiast płacić za paliwo 4,95 zł, płacisz średnio 5,15 zł. W ciągu miesiąca wydajesz o ok. 20–40 zł więcej.
  • Papierosy? W ciągu miesiąca z Twojego budżetu ubywa o 250–300 zł więcej niż osobom, które nie palą.
  • Raz na jakiś czas piwo? 50–200 zł.
  • Herbata, kawa, kanapka? 100 zł.
  • Lunch na mieście? 200–300 zł.
  • Gazety? 50 zł.
  • Opłaty za rachunek bankowy, przelewy, karty, wypłaty z bankomatów itp.? 30–70 zł.

To daje razem od 450 do 800 zł miesięcznie. W skali roku minimum 5400 zł plus 1200 zł, które możesz zainwestować, co daje Ci łącznie 6600 zł rocznie i… jesteś zdrowszy na duchu i ciele.

Możesz zapytać:

  • Czy to znaczy, że mam prowadzić własny, domowy budżet, jak radzi wielu autorów, doradców i konsultantów?
  • Czy to znaczy, że mam analizować każdy wydatek: na chleb, masło, paliwo czy kawę?
  • Czy to znaczy, że muszę kilka razy obejrzeć każdy grosz przed decyzją, czy i na co wydać?
  • Czy to znaczy, że mam przez kolejne 30 lat ciułać i nie cieszyć się życiem?
  • Czy to znaczy, że dopiero jak będę stary i słaby, to będę mógł sobie pozwolić na więcej, mimo że to już nie będzie mnie cieszyć?

To są bardzo dobre pytania, na które trzeba sobie jasno odpowiedzieć.

  • A jak czujesz się z tym budżetem?
  • Czy przekonuje Cię to, że posiadając budżet, staniesz się bogaty?
  • Czy masz przekonanie do ciułania i ograniczania się?
  • Czy jesteś w stanie na dłuższą metę prowadzić księgę przychodów i rozchodów własnego gospodarstwa domowego?

Zapewne, jak u większości osób, Twoje odpowiedzi brzmią: „Nie”.

Cierpienie i przyjemność rządzą naszym życiem. Jeżeli coś sprawia Ci trudność i musisz się wciąż i wciąż przełamywać, walczyć ze sobą i ograniczać, to efekt, jaki uzyskasz, może być odwrotny. W końcu pękniesz i będziesz miał finansowy efekt jo-jo — wszystko, co udało Ci się odłożyć, wydasz z nadwyżką. Ograniczając się i robiąc zakupy w najtańszych marketach, doprowadzisz do podwójnego zamknięcia.

Z jednej strony będziesz czuć niedosyt, że się ograniczasz i nie możesz sobie pozwolić na coś lepszego, a z drugiej nie będziesz podświadomie postrzegać siebie jako kogoś, kto rozsądnie zarządza budżetem, tylko jako kogoś, kogo po prostu nie stać na to, aby żyć lepiej. Nic gorszego nie można sobie zrobić. Tędy nie prowadzi droga do bogactwa, do niezależności finansowej. Przypomnij sobie, jak wielki wpływ na nasze życie mają właściwe przekonania.

Nie chodzi o to, aby zaciskać pasa i liczyć każdy wydawany grosz. Jeżeli praca, którą wykonujesz, przynosi Ci niewielki dochód i nie możesz sobie pozwolić na więcej poza niezbędne minimum; jeśli musisz liczyć się z każdym wydatkiem i planować rozchody z marnymi widokami na dodatkowe przychody, to prędzej czy później cała ta zabawa w budżet jest skazana na porażkę. Jeżeli nie „czujesz” budżetu, daj sobie z nim spokój. O wiele lepsze efekty uzyskasz, stosując pięć prostych zasad omawianych poniżej. Możesz także korzystać z opisanych w dalszej części książki koszy finansowych oraz pudełek na czekoladki.

Zacznij zatem od zasady pierwszej.

Jeżeli nie potrafisz zdecydować, ile przeznaczyć na oszczędzanie, to wprowadź do swojego życia pewną sprawdzoną zasadę:

Zasada I: Oszczędzaj minimum pewien procent swoich miesięcznych dochodów…[..]

Dowiedz się jak kierować swoim życiem finansowym, aby było ono dostatnie, bogate i satysfakcjonujące.

Pełną wersję książki zamówisz na stronie: Żyj i bogać się

 

Jak być bogatym ?

Inny świat Jak żyć bez długów i problemów finansowych ?

Artykuł jest fragmentem publikacji Huberta Dudka Inny świat

Szkoła życia

Uważasz, że nie możesz nic dla siebie zrobić, że to, co masz, zależy tylko od szczęścia w Twoim życiu? System edukacji spowodował, że 95% społeczeństwa jest stworzona do wykonywania zadań, a nie twórczego myślenia. To powoduje, że płacimy masę pieniędzy za ukończenie jakichkolwiek studiów, bo mamy nadzieję na lepszą przyszłość.

Uczelnie prywatne to tylko kolejny biznes zaspokajający ludzkie potrzeby. Czy właścicieli obchodzi to, co studiujesz i czy będziesz miał pracę? Nie, ich interesuje fakt, że zaspokajanie tej potrzeby stało się dochodowe. Ukończona szkoła nie gwarantuje Ci lepszej pracy, ponieważ najlepsi z branży są pasjonatami, uczą się na bieżąco, nie kończą edukacji w momencie, gdy otrzymają kawałek papieru. Dyplom to tylko marne potwierdzenie zaangażowania, a prawdziwa nauka zaczyna się w chwili podjęcia pracy.

Myślisz, że mówię bzdury?

Szkoła nie jest gwarantem lepszej pracy czy dobrego życia. Weźmy pod uwagę głowę państwa. Czy chciałbyś zostać prezydentem? Myślisz, że to niemożliwe? Prezydent Wałęsa jednak to osiągnął, a nie miał wyższego wykształcenia.

Więc odpowiedz mi na pytanie, jak to jest możliwe, że osoba bez wykształcenia wyższego może zostać prezydentem, a wykładowca uczelni musi posiadać przynajmniej wykształcenie magisterskie. Prezydent, będący przedstawicielem całego narodu, nie musi ukończyć wyższej uczelni, a wykładowca, który uczy garstkę studentów, musi mieć wykształcenie przynajmniej magisterskie, a najczęściej nawet doktorat.

Czy to nie absurd naszego świata, że nie wykształcenie jest wyznacznikiem tego, kim jesteś, tylko umiejętność wykorzystania okoliczności?

Kolejnym przykładem mógłby być sławny Andrzej Lepper, który również dobrze potrafił wykorzystać swój czas,wdrapać się na szczyt kariery i zarobić sporo pieniędzy.

Możemy tych ludzi darzyć sympatią bądź nienawidzić, ale faktem jest, że potrafili wykorzystać to, czego inni nie widzieli. Większość potrafi tylko wydawać niesłuszne opinie niepoparte żadnymi dowodami lub oczerniać innych, ale sami nie potrafiliby zarobić nawet złotówki. Chciałbym,abyś należał do ludzi,którzy mają własny rozum i potrafią ocenić trzeźwo sytuację.

Oto książka, która da Ci klucz do bram INNEGO ŚWIATA – świata bez długów, zmartwień i problemów finansowych!»

Prawdziwa historia

Cóż,zacznę od tego, że tak jak Ty czy wielu innych ludzi jestem i zawsze
byłem normalnym człowiekiem. Nigdy nie wyróżniałem się specjalnymi osiągnięciami w nauce. Powiem więcej – byłem do tego stopnia przeciętny, że nie brałem udziału w żadnych zajęciach pozaszkolnych, nie mówiąc już o kółkach czy konkursach. Dlaczego więc teraz osiągam sukces za sukcesem? Bo sam nauczyłem się go kreować.

Sukces jest czymś w rodzaju nieobrobionej materii. To jak kawałek plasteliny, któremu trzeba nadać kształt. Jeśli nie potrafisz być twórcą swojego sukcesu,to nie liczna to, że ktoś ulepi coś z tej plasteliny za Ciebie. Mam na myśli pracodawcę czy pracę na etacie. Nie mówię, że to jest złe, ale zapewne nie zapewni Ci tego, czego w głębi duszy pragnie każdy człowiek: szczęścia i wolności finansowej.

Jeśli liczysz, że na Twojej drodze pojawi się nagle pracodawca-zbawiciel, to jesteś w błędzie. Dlaczego? Bo pracodawca nie po to zakłada biznes, żeby Ci oddać cały zarobek. Prowadzenie biznesu jest trudne i wymaga pewnego przygotowania psychicznego. To tak jak z walką na ringu – jeśli chcesz wyjść do walki, musisz się przygotować kondycyjnie, bo inaczej polegniesz po pierwszym ciosie.

Niestety – większość nie rozumie, że sukces to tak naprawdę tylko i wyłącznie Twoja praca, zaangażowanie, poświęcenie. Nie ma sukcesu bez tych czynników. Czy wygrana w totka jest sukcesem? Nie, to ogromne szczęście niemające z nim nic wspólnego. Zresztą – czy wygrana w totka zmieni Twoje życie, jeśli nie będziesz potrafił obchodzić się z pieniędzmi?

Oczywiście, że nie, bo szybko wydasz swoją wygraną, a dopiero potem zaczniesz się zastanawiać, skąd wziąć pieniądze na opłacenie nowego bmw czy domu o powierzchni 300 m². I co wtedy? Zaczniesz sprzedawać, aby pozbyć się ciężaru.

Statystyki pokazują, że 90% osób, które wygrały duże sumy, w ciągu pięciu lat bankrutuje. Podobnie jest z firmami.Jedynie garstka ludzi wie,jak zarządzać pieniędzmi i się z nimi obchodzić. Dlatego też tylko nieliczni posiadają ogromne ilości pieniędzy, bo wiedzą jak je pomnażać.

Dlaczego zatem ludzie bankrutują, skoro wygrywają tyle pieniędzy, że starczyłyby im do końca życia? Bo nie umieją się z nimi obchodzić. To tak, jakby dziecko posadzić za kierownicą. Jest to niebezpieczne, ponieważ najpierw trzeba nauczyć się jeździć.

Podobnie jest z pieniędzmi. Ludzie otrzymują wygrane, ale zachowują się jak dzieci w sklepie z zabawkami. Chcieliby wszystko od razu. Potrzebna jest nam edukacja finansowa,o której tyle się mówi.Nie mając jej,błądzimy,szukając szczęścia w życiu, zamiast skupić się na tym, na co mamy wpływ, i budować swój sukces stopniowo.

Ludzie po pewnym czasie popadają w monotonię – idą do pracy, wracają do domu, jadą na zakupy, do kina, restauracji, oglądają telewizję i wydają ciężko zarobione pieniądze w inny bezproduktywny sposób. Gdy stykają się z trudem życia codziennego, mówią sobie: „Jakoś to będzie” albo „Oby do pierwszego”. Od razu nasunął mi się kawał z morałem; mnie on nie bawi, ale innym może się spodobać: „Kolega pyta drugiego, jak tam mu się żyje. A on odpowiada, że jakoś leci, do pierwszego starcza. Na to kolega: «To pewnie żyjesz jak pączek w maśle». A on odpowiada, że tak, do pierwszego, a potem znów trzeba do 31. na wypłatę czekać”.

Oto książka, która da Ci klucz do bram INNEGO ŚWIATA – świata bez długów, zmartwień i problemów finansowych!»

Wiedza to władza

Wiedza powoduje, że zaczynasz widzieć nowe możliwości. Tak jak ja je zrozumiałem i ujrzałem. Chcesz dowodu? Dam Ci go. Proste sztuczki magiczne są niesamowite, ale jak już poznasz ich sekret, zaczynasz rozumieć, na czym polegają, i wiesz, że sam mógłbyś je wykonywać, jeśli tylko potrenujesz.

Zrób mały test. Odsłonię przed Tobą kawałek z tej wielkiej magii sukcesu, abyś mógł sam się o tym przekonać. Wykorzystaj najprostsze prawo rynku, jakie istnieje od dawna, a mimo to mało kto je wykorzystuje. Proste prawo handlu: kup taniej, sprzedaj drożej. Spróbuj znaleźć coś, co ludzie chętnie kupią – np. nabądź na portalu aukcyjnym coś wartego kilka złotych, ale okazyjnego, wyjątkowego. A potem wystaw to za cenę 10 zł wyższą niż ta, za którą Ty kupiłeś. Zawsze znajdzie się nabywca. Jeśli nie od razu, to za jakiś czas.

Dlaczego? Ponieważ zawsze znajdzie się człowiek, który będzie w stanie zapłacić za to więcej niż Ty. Zawsze – pamiętaj o tym, że to prawo istnieje, czy Ci się to podoba, czy nie. Chcesz kolejny przykład? Pojedź na okoliczny targ i sprawdź na metkach, gdzie są produkowane sprzedawane tam ubrania. Następnie udaj się do centrum handlowego i zobacz, jak wiele drogich ubrań jest produkowanych w Chinach.

Czy zatem ubrania mniej warte z targu i droższe ze sklepu różnią się czymś, skoro produkowane są w tym samym kraju? Nie. To marketing marki wpływa na Ciebie jako konsumenta, tak że kupujesz ubranie, bo czujesz się w nim bardziej dowartościowany. Chcesz kolejny przykład? Kup na targowisku za grosze coś fajnego swojemu partnerowi lub partnerce i podmień metki z czymś droższym z markowego sklepu. Sprawdź reakcje w momencie, gdy dasz prezent i gdy wyznasz prawdę.

Zapewne będą się od siebie różniły. Ponieważ na Twoją podświadomość działa marketing marki. Podam na koniec jeszcze jeden przykład – na to, jak powierzchowność zmienia sposób postrzegania Ciebie przez ludzi. Kup sobie elegancki strój lub garnitur i wypożycz na jeden dzień świetne auto. Potem podjedź w miejsce, gdzie jest dużo ludzi, i sprawdź ich reakcję. Przyjrzyj się, jak będą się oglądać za Tobą, a może nawet pokazywać Cię palcami.

Dlaczego? Bo powierzchownie ocenią, że masz pieniądze, a Twoje życie jest idealne. Takie, o którym oni mogą tylko pomarzyć. Czy zatem rzeczy materialne wyznaczają prawdziwy status bogactwa, skoro tak łatwo zmylić ludzi? Nie. Bogaci ludzie doskonale wiedzą, co mają robić i jak wykorzystać swoje pieniądze, aby osiągnąć sukces – nie afiszują się ze swoim majątkiem,bo nie muszą nic nikomu udowadniać na siłę.

Może się nawet okazać, że jeden z Twoich sąsiadów już jest bogaty, choć o tym nie wiesz. Pewnie się zastanawiasz, po co Ci to wszystko piszę. Abyś zrozumiał, że sukces nie zależy od tego, jak Cię postrzegają ludzie, tylko od tego, co robisz i jak inwestujesz pieniądze.

Oto książka, która da Ci klucz do bram INNEGO ŚWIATA – świata bez długów, zmartwień i problemów finansowych!»

Zmień swoje myślenie i nastawienie

Początek jest najtrudniejszy, ponieważ musisz zrozumieć, że wszystko, co się zaczyna w Twojej głowie, może zaistnieć naprawdę. Zapewne trudno Ci dopuścić do siebie myśl, że możesz zostać tym, kim chcesz, i że to tak naprawdę zależy tylko od Ciebie.

A tak właśnie jest. Każdy wielki biznes musi powstać najpierw w głowie, potem trzeba nastawić się na jego realizowanie, a następnie opracować plan działania. Jeśli go stworzysz, nie nastawiając się na wykonanie, szybko się wypalisz, bo dążenie do celu jest czasochłonne.

Zazwyczaj zanim osiągniesz cel, nie odnosisz znaczących sukcesów; wręcz przeciwnie – zaczynasz wątpić w to, że faktycznie coś się zmieni. Ale jeśli będziesz wytrwały, dojdziesz w swoim życiu do chwili, gdy wszystko nabierze rozpędu. Dążenie do celu jest trudne, ponieważ droga jest pełna wątpliwości i tylko nielicznym udaje się dojść do końca. Większość szybko powraca na stary, bezpieczny tor, bo zżera ich strach przed tym, co może nastąpić lub co może nie nastąpić. Nie podchodzą do sprawy w ten sposób, że to od nich zależy, jak bardzo się jej poświęcą, tylko ciągle żyją w przekonaniu, że los kieruje ich życiem.

Dlaczego tak jest? Bo ciągła zmiana trasy nie zaprowadzi Cię donikąd. Stare chińskie przysłowie mówi, że jeśli nie zmienisz kierunku, to zapewne dotrzesz tam, dokąd zmierzasz. To trochę tak, jakbyś się nagle obudził w ciemnej i nieprzyjemnej jaskini i miał z niej pięć wyjść. Jeżeli podejmiesz się jednego wyjścia i będziesz szedł nim cały czas, to w końcu, pokonując kolejne przeszkody, wyjdziesz z tej jaskini. Ale jeśli co chwilę będziesz wracał i próbował iść innym wyjściem, bo w poprzednim napotkałeś jakąś drobną przeszkodę, to możesz wcale z tej jaskini nie wyjść.

Porównanie to ma Ci uświadomić, jak wygląda życie Twoje i każdego innego człowieka. Każdy z nas staje przed takim wyborem – jedni są wytrwali i opuszczają ciemną, zimną jaskinię, wchodząc na zielone łąki, a inni ciągle się po niej błąkają, bo boją się postawić kolejny krok.

W odniesieniu do sytuacji życiowych mogę podać jeden, według mnie najlepszy, przykład. Zastanów się, jak często zdarzało Ci się, że np. podejmowałeś nową pracę i mimo że na początku miałeś zapał, później znikł i zaczynałeś myśleć o odejściu. Przyczyny mogły być różne: zła atmosfera w pracy, za niskie wynagrodzenie. A problem tkwi w Tobie – zmienisz pracę i za kilka miesięcy czy lat znów pomyślisz to samo: że już Ci się tu nie podoba albo za mało zarabiasz i chcesz zmienić posadę na lepszą.

Może otworzyłeś jakiś biznes, ale zanim się jeszcze na dobre rozkręcił, Ty już uznałeś, że nie jest dochodowy, i próbowałeś prowadzić kolejny? Przykładów jest setki na takie chodzenie po omacku, ale istnieje na to tylko jedno lekarstwo: konsekwencja w działaniu i dążenie do celu. Czasem nawet za wszelką cenę – jeśli miałbyś poświęcić swoje godne życie, to według mnie warto zrezygnować na czas dążenia do celu z dobrych ciuchów czy przyjemności.

Uświadom sobie, że jesteś wyjątkowy i możesz więcej, dużo więcej niż inni, a potem zacznij działać i zdobywać cenną wiedzę. Pokaż pozostałym, że masz własne plany, że nie pozwolisz, aby Twoim życiem kierowała opinia publiczna czy otaczający Cię ludzie.

Oto książka, która da Ci klucz do bram INNEGO ŚWIATA – świata bez długów, zmartwień i problemów finansowych!»

Co kryje się po drugiej stronie lustra?

Czekałeś już dość długo; myślę, że możemy już spokojnie postawić pierwszy krok do sukcesu. Mówiłem, że wiedza to władza i prowadzi do sukcesu. To wszystko prawda, jednak, podobnie jak w magii, to Ty musisz poszukać takiej sztuczki, która zachwyci ludzi i ich oczaruje.

To nie ciężka praca da Ci sukces, tylko wiedza.

Od razu nasuwa mi się pewna anegdota. Jest to historia o hydrauliku, który przyszedł do firmy,aby naprawić usterkę–uderzył tylko raz młotkiem w zawór,po czym wszystko zaczęło działać. Następnego dnia wysłał firmie rachunek na1000$.Właściciel był oburzony i zażądał rachunku z wykazem kosztów. Otrzymał więc od hydraulika:

• za uderzenie młotkiem: 1 $,
• za to, że wiedziałem, gdzie uderzyć: 999 $.

To jest świetne podsumowanie tego, o czym mówiłem. Praca jest niewiele warta w porównaniu do wiedzy. Dlatego praca jest tak nisko ceniona i opłacana, a wiedza o tym, jak skutecznie prowadzić firmę,jest wynagradzana.Pracownik zarabia grosze, ciężko pracując, a przedsiębiorca zbiera owoce pracy, którą Ty dla niego wykonujesz. Ma nad Tobą przewagę, bo wie, jak sprzedawać produkty, które dla niego robisz.

Uważasz, że się mylę? To spróbuj otworzyć własny biznes bez wiedzy, którą musisz zdobyć ciężką pracą. Utoniesz we własnym niedoświadczeniu.

Dlatego pamiętaj, że wiedza to władza. Jeśli wiesz coś, czego nie wiedzą inni, to przejmiesz pełną kontrolę nad ich życiem. To brutalna prawda. Ale sam pomyśl, dlaczego pracownik, mimo że wiecznie narzeka, że jest mu źle, ciągle pracuje na etacie? Bo nie ma wiedzy o tym, jak prowadzić własny biznes. A dlaczego nie ma wiedzy? Bo jej nie szuka, tylko siedzi bezczynnie. W dodatku boi się wszystkiego. Zamiast zainwestować 100 zł w rozwój jakiegokolwiek biznesu, choćby na dobry początek, woli to np. przepić.

Każda wydana złotówka na wiedzę nigdy nie jest wydatkiem, ale inwestycją. Wszystkie ukończone szkolenia, kursy czy przeczytane książki poszerzają Twój sposób myślenia i postrzegania pieniędzy.

Oto książka, która da Ci klucz do bram INNEGO ŚWIATA – świata bez długów, zmartwień i problemów finansowych!»

Opinie i fakty

Do tej pory opierałeś się na opiniach, teraz zacznij opierać się na faktach. Podam kilka opinii, które nie są prawdziwe, ale dotyczą stereotypów utrzymujących się do dziś. Są one wypowiadane przez wiele osób i rozsiewane jak zaraza, choć nie mają nic wspólnego z faktami i rzeczywistością.

1. Jeśli skończysz studia, to dostaniesz lepszą pracę i będziesz więcej zarabiał.

2. Żarówka energooszczędna czerpie najmniej prądu, gdy się rozgrzeje.

3. Żeby być bogatym, trzeba mieć dużo szczęścia w życiu, więc lepiej zejść na ziemię i zaakceptować to, co się ma.

Żadne z tych zdań nie jest prawdziwe i zaraz Ci to udowodnię, podając fakty. Zacznijmy od początku.

ad 1. „Jeśli skończysz studia, to dostaniesz lepszą pracę i będziesz więcej zarabiał”

Po pierwsze – kto da Ci gwarancję tego, że dostaniesz pracę? Szkoła? Urząd pracy? Spróbuj, zobaczymy, czy podpiszą oświadczenie o gwarancji zdobycia lepszej pracy albo zwrocie kosztów. Gdyby to była prawda, to w urzędach pracy nie byłoby pokoi dla ludzi bezrobotnych z wyższym wykształceniem. Po drugie – dlaczego wiele osób po studiach jest zmuszonych do pracy w innych zawodach, a nawet na kasach w supermarketach? Skoro zatem często pracują na niższych stanowiskach, to zarabiają mniej.

Ale to nie koniec faktów: pracownik fizyczny przy pracach budowlanych zarobi więcej niż pracownik dziekanatu lub tyle samo, co on. Różnica w wymaganiach jest znaczna – od pracownika budowlanego często nie wymaga się nawet wykształcenia zawodowego. Od pracownika dziekanatu wymaga się przynajmniej wykształcenia wyższego licencjackiego. Jak widzisz – dwie różne branże o różnych wymaganiach, a pieniądze są podobne.

W wielu przypadkach w budowlance zarobi się więcej. To nie opinia – to fakt. Ktoś powie: „No tak, ale praca w dziekanacie jest lżejsza”. Czy na pewno? Czy praca umysłowa i do tego z różnymi ludźmi jest lekka? Czasem może lepiej podźwigać ciężkie wiadra, niż użerać się z pyskatymi ludźmi. Nie sądzisz? Zmęczenie fizyczne można zregenerować, a zmęczenie psychiczne wykańcza ludzi od środka.

Jak widzisz, to stwierdzenie nie ma podstaw do tego, żeby było prawdziwe. To opinia, która sprawdzi się w nielicznych przypadkach. Nie można tylko skończyć szkoły i liczyć na cuda. Jeśli chcesz być ekspertem/specjalistą, któremu inni będą słono płacić, musisz uczyć się na bieżąco. Szkoła to tylko pierwszy mały kroczek do ciężkiej pracy na własny sukces.

Jeśli będziesz leniwy i nie posiądziesz odpowiednich cech charakteru, nigdy nie zostaniesz kierownikiem, nie mówiąc już o stanowisku dyrektora. Do tego potrzebne są charakter i …

ad 3. „Żeby być bogatym, trzeba mieć dużo szczęścia w życiu, więc lepiej zejść na ziemię i zaakceptować to, co się ma”

Gdybyś zaczął oszczędzać od 20 roku życia, co miesiąc odkładając 200 zł na zwykłą, 5-procentową lokatę bankową, po 45 latach, przechodząc na emeryturę, miałbyś 300 000 zł. Same odsetki od tej kwoty to blisko 1250 zł miesięcznie. Powtarzam – odsetki bez ruszania zgromadzonego kapitału.

Ale powiem więcej: gdyby Twoi rodzice robili to samo dokładnie od momentu Twoich narodzin, a Ty byś kontynuował odkładanie pieniędzy, taką kwotę miałbyś już w wieku 45 lat. Gdybyś z kolei oszczędzał do emerytury, w momencie przejścia na nią na koncie miałbyś prawie 800 000 zł, czyli jakieś 3330 zł miesięcznych odsetek. Dwa pokolenia i drobne oszczędności przyczyniłyby się do zgromadzenia prawie okrągłego miliona złotych na koncie. Nie wierzysz? Istnieje strona, na której możesz sobie obliczyć przykładowy wzrost inwestycji.

Oto książka, która da Ci klucz do bram INNEGO ŚWIATA – świata bez długów, zmartwień i problemów finansowych!»

Dobry dług, zły dług

Nawet jeśli nie masz pomysłu na siebie i biznes, to wystarczy Ci to, co posiadasz, aby zarobić pierwszy milion. Bzdury, powiesz. Już Ci przedstawiam, jak się ma sytuacja. Ludzie mówią, że nie da się zarobić miliona, nie kradnąc. Pokażę Ci, że jest inaczej.

Większość osób uważa, że mieszkanie własnościowe to wyznacznik pewnego luksusu. Masz coś swojego, więc jesteś gość. I znów wracamy do korzeni ludzkiego pożądania: chcesz po prostu je mieć, nie potrzebujesz go. Załóżmy, że masz mieszkanie po rodzicach, bo wyprowadzili się do domku, który całe życie stawiali. Teraz dorosłeś i zostawili Ci je w spadku.

Pozbądźmy się na chwilę pożądania – powiedzmy, że jesteś zupełnym lekkoduchem i nie pożądasz niczego. Niemożliwe, ale to tylko założenie. Twoje mieszkanie jest dziś warte 150 000 zł. Masz dwie opcje. Pierwsza: będziesz przez całe życie remontował to mieszkanie i opłacał czynsz, a po kilkunastu latach wzrośnie na wartości i będziesz mógł je sprzedać za, powiedzmy, 200 000 zł. Druga: sprzedasz je teraz, a pieniądze ulokujesz na 5-procentowej lokacie w banku na 45 lat, aż do momentu przejścia na emeryturę. Po sprzedaniu mieszkania albo np. kupisz coś taniego na kredyt, albo wynajmiesz z jakiejś spółdzielni lub od osoby prywatnej. Większość będzie się broniła: jak to, kupować mieszkanie i spłacać dług przez 30 lat po kilkaset złotych, skoro już mam gdzie mieszkać?

No tak, ale gdybyś miał przez 30 lat odkładać do skarbonki 600 zł, nie miałbyś do tego motywacji; sytuacja zaś, gdy masz dług, który musisz spłacić, motywuje Cię do pracy. Brutalny zabieg, ale opłacalny z perspektywy czasu, ponieważ w momencie Twojego przejścia na emeryturę w swoim portfelu finansowymznajdziesz1 120 178,45 zł, pieniądze pochodzące z tych 150 000 zł. Są to wyliczenia przykładowe dokonane za pomocą kalkulatora na stronie internetowej. Nie wiem, czy strona nadal jest aktywna, gdy czytasz tę książkę, ale podaję adres, abyś mógł obliczyć swoje odsetki, o ile będzie jeszcze taka możliwość. Przy kupnie mieszkania za 100 000 zł na raty odsetki wraz z kwotą kredytu wyniosłyby 215 000 zł przy 6% rocznie. Gdybyś kupił mieszkanie za 150 000, czyli za tyle, za ile sprzedałeś, to z założenia przy rocznym oprocentowaniu 6% i okresie spłaty takim samym jak Twoja inwestycja, czyli 45 lat, kwota spłaty wynosiłaby 434 000 zł.

Oto książka, która da Ci klucz do bram INNEGO ŚWIATA – świata bez długów, zmartwień i problemów finansowych!»

Sposób na życie

Nie wiem, jak bardzo chciałbyś znaleźć sposób na szczęśliwe życie i górę pieniędzy, ale ja podam Ci jeden najbardziej sprawdzony: wyznaczaj sobie granice i staraj się je przekraczać.

Niezależnie od tego, jak bardzo będziesz narzekał na swoje życie i pracę, nie zmieni się nic, jeśli nie zaczniesz dawać z siebie 200%. Każdy sukces zbudowany jest na ludzkim poświęceniu. Zapewne nie raz zazdrościłeś ludziom, którzy są popularni: aktorom, muzykom, piosenkarzom itd. Problem polega na tym, że możesz żyć tak samo, ale nie chcesz lub nie stać Cię na takie poświęcenie.

Każdy chciałby mieć górę pieniędzy i leżeć w domu. Niestety sukces finansowy czy zawodowy często wiąże się z poświęceniem życia rodzinnego i prywatnego na rzecz tego, co chcesz mieć. Spotkałem osoby, które były na stanowiskach kierowniczych, dyrektorskich itp. W rodzinie mam człowieka, który osiągnął sukces i jest dyrektorem firmy międzynarodowej.Czy zdajesz sobie sprawę z tego,że ci ludzie mają jak każdy: pracę, życie rodzinne, życie prywatne? A wiesz, jak one wyglądają? Praca to dla nich normalność, nie konieczność. Życie rodzinne odbywa się w biurze, na zebraniach i w trakcie wyjazdów na delegację, podczas której podpisują kolejny kontrakt. Życie prywatne to telefony po godzinach od pracowników oraz nadgodziny – ale nie za dodatkową opłatą, tylko z własnej woli, dla dobra firmy.

Tak wygląda życie ludzi, którzy się poświęcili dla osiągania sukcesów zawodowych i finansowych.To nie są moje przemyślenia–to historie,które było mi dane usłyszeć od różnych ludzi. Co to ma wspólnego z tym, że świat jest inny, niż się nam wydaje?

Bardzo dużo – choćby to, że żyjemy nadzieją, że jutro będzie lepszy dzień albo że skończenie studiów to szansa na lepszą przyszłość. Zmartwię Cię: nie będzie lepiej ani jutro, ani po studiach – jeśli nie będziesz sam tego chciał. Lepsze dni czy lepsza przyszłość nie są zależne od sprzyjającego losu czy skończonej szkoły, ale od Twojego zaangażowania i samopoczucia.

Żeby być szczęśliwym, nie wystarczy akceptować swojej pracy czy życia – musisz to pokochać. Jeśli pracujesz jako ochroniarz, nie wystarczy, że się do tego przyzwyczaisz – jeśli naprawdę nie pokochasz swojej pracy, to przeżyjesz życie tak samo jak każdy, ciągle licząc dni do emerytury. Fakt jest też taki, że po ukończeniu studiów nie dostaniesz dobrej posady, jeżeli nie zaangażujesz się w pracę.

Jeśli nie będziesz uczestniczył z własnej inicjatywy w pracach po godzinach czy budowaniu wizerunku firmy,nikt nie doceni Twoich wysiłków.Jeżeli codziennie o tej samej godzinie wracasz do rodziny, bo masz już dość pracy, to dlaczego ktoś ma powierzyć Ci stanowisko, które wymaga jeszcze więcej poświęcenia niż osiem godzin dziennie?

Każdy sukces to ogromne poświęcenie. Wakacje z rodziną czy krótkie urlopy to tylko chwile, które szybko miną. Drogie samochody i zabawki to rzeczy, które prędko Ci się znudzą. Fakt jest taki, że niewiele osób na świecie może sobie pozwolić na komfort bycia bogatym i wolnym, niezależnym człowiekiem.

Pieniądze wiążą się najczęściej z poważnymi wyrzeczeniami i poświęceniem. Przeciętny człowiek musi wybierać: albo pracuje nad rodzinnymi relacjami, albo nad zawodowym sukcesem. Sam musisz wybrać, co jest dla Ciebie lepsze. Jeśli wybierzesz sukces zawodowy, nie możesz narzekać na brak czasu dla siebie i rodziny. Jeżeli wolisz szczęście rodzinne, nie możesz narzekać na brak pieniędzy. Świat jest dziwny i strasznie skomplikowany, bo nic nie jest takie, jakie się wydaje.

Autor: Hubert Dudek

To był tylko FRAGMENT eBooka. Masz ochotę na więcej?

Zamów pełną wersję eBooka Inny świat»

Czy i Ty – podobnie jak 95% społeczeństwa – masz stale kłopoty finansowe,pełno zmartwień, kredytów i nic nie idzie po Twojej myśli? Teraz masz szansę poznać Inny świat! Świat, w którym żyje 5% ludzi, świat, w którym ludzie nie borykają się z problemami życia codziennego, ale każdego dnia spełniają swoje marzenia. Dzięki tej książce zobaczysz, czym jest życie bez długów, zmartwień i problemów finansowych.Życie,w którym będziesz naprawdę SOBĄ!

Oto książka, która da Ci klucz do bram INNEGO ŚWIATA– świata bez długów, zmartwień i problemów finansowych!

Zamów pełną wersję eBooka Inny świat»

Jak mieć pieniądze ?

Jakie decyzje finansowe podejmują bogaci i dlaczego biedni robią błędy, działając inaczejPlanowanie finansów i edukacja finansowa

Dzisiejsza porada pochodzi z drugiej części cyklu Bogaty Polak, biedny Polak książki Andrzeja Fesnaka Jakie decyzje finansowe podejmują bogaci i dlaczego biedni robią błędy, działając inaczej.

Książka ta dotyczy finansów, tego jak Polacy myślą o pieniądzach i jak je traktują. Tematem publikacji jest działanie (pierwsza starała się zmienić nasze myślenie o pieniądzach), teraz zaczynamy już działać.

Przeglądając tą książkę, można pomyśleć, że skoro mówi ona o działaniu, to nauczymy się w tej drugiej części, co robić, żeby osiągnąć tą inteligencję finansową, żeby po prostu zarabiać więcej, mieć te bezpieczeństwo finansowe i osiągać właśnie tą wolność finansową.

Pierwsza rada, którą daje tutaj autor jest to, że powinno się, tak jakby nasze myślenie o finansach i organizowaniu naszych finansów podzielić właśnie na takie trzy kategorię.

I najprościej mówiąc, pierwszą kategorią, to jest to, żeby zabezpieczyć siebie, tak, jak to się w Polsce mówi na “czarną godzinę”, ale autor używa tutaj bardziej pozytywnych określeń i też warto na zwracać uwagę.

Jeżeli mówimy o swoich finansach, że odkładamy jakieś pieniądze na “czarną godzinę”, to od razu się indukujemy, że coś złego się może wydarzyć. Często się tak myśli, zabezpieczając się (o ile w ogóle już to robimy), to przeważnie myślimy o tej “czarnej godzinie”.

A tak naprawdę możemy sobie pomyśleć, że jest to, taki przejściowy kapitał, który będzie na potrzebny, wtedy, gdy np. nie będziemy zdolni do wykonywania pracy.

Druga opcja, to jest to, żebyśmy tak jakby zabezpieczyli nasze finanse, czyli żebyśmy mogli skoro zarabiamy teraz 3 000 zł, to żebyśmy mieli taki kapitał, który będzie nam wypracowywał te 3 000 zł bez pracy, czyli doprowadzić do tego momentu wyjścia z tego wyścigu szczurów, gdzie np. nasze aktywa (czy to jest nieruchomość, czy inwestycja w akcje), będą nam przynosiły taki pasywny dochód, czyli jeżeli zarabiasz teraz 3 000 zł na rękę, to musisz tak pracować, żeby zgromadzić takie środki lub też aktywa, które będą Ci te 3 000 zł bez pracy przynosiły.

A trzeci obszar naszych finansów, to jest takie zgromadzenie takich funduszy, czy takiej zdolności finansowej, gdzie moglibyśmy pozwolić sobie na nasze marzenia bez żadnego uszczerbku na jakości naszego życia.

Czyli jest bardzo dużo pracy, chociaż ta praca ma bardzo ciekawy cel.

Autor mówi, że większość Polaków, większość mieszkańców naszego kraju, nawet o tym nie myśli, o jakiś trzech etapach, bo nie mamy w ogóle oszczędności, albo nie planujemy swoich finansów. Po prostu nasze życie przebiega tak, że coś się dzieje.

Wszystko oparte jest na konsumpcji. Też tutaj autor bardzo ciekawie mówi o tym czym jest konsumpcja, jak my ją traktujemy, że np. stosujemy konsumpcje to tego, żeby się wyróżniać, żeby się pokazywać na jakim szczeblu społecznym jesteśmy.

Więc ta książka wypełnia niesamowitą lukę tego,że tak naprawdę w Polsce  bardzo mało, niewiele (wręcz są to znikome informacje) taki przeciętny zwykły człowiek wie o finansach i stąd się bierze tyle problemów.

I tutaj jest właśnie ten skrót myślowy: inteligencja finansowa.

Jak najprościej wytłumaczyć inteligencję finansową ?

Jest to po prostu sposób, w jaki myślisz o pieniądzach, jak je traktujesz, jak organizujesz całe swoje życie finansowe.

I teraz takie pytanie: jak wytworzyć sobie tą inteligencję finansową, jak ja pogłębić ?

Często właśnie słyszymy o tym: powinieneś mieć większą inteligencję finansową itd. Ale część osób właśnie zadaje pytanie: no dobra, ale jak mam to zrobić ?

O to kilka pomysłów, które nam tutaj autor przekazuje, które mogą Ci pomóc w rozwoju tej inteligencji finansowej.

Andrzej Fesnak zdradza tutaj przynajmniej w jednym rozdziale co najmniej dziewięć takich sposobów na pogłębienie Twojej inteligencji finansowej.

Ja opisze tylko trzy – resztę znajdziesz w książce Jakie decyzje finansowe podejmują bogaci i dlaczego biedni robią błędy, działając inaczej.

Po pierwsze: oswajaj się z cyframi, z liczbami. I tutaj przykład z grą Cashflow, gdzie zaczynając w nią grać można nie zauważyć bardzo ważnej rzeczy, którą Robert Kiyosaki wyjaśnia na jednym z video. Ona pozwala ludziom tak jakby zając się dwoma obszarami inwestowania.

Pierwsze, to jest to inwestowanie pełne adrenaliny, ciekawości co się stanie z moimi pieniędzmi, gdy je zainwestuje w coś bardzo ciekawego, kupowanie, tworzenie jakiegoś pasywnego dochodu, czyli wszystko to jest ciekawe.

I druga część, o której mówi Kiyosaki, to jest właśnie księgowość. W tej grze prowadzisz swoją księgowość, liczysz, siedzisz z kalkulatorem i przeliczasz to co się dzieje z Twoimi pieniędzmi.

I jest to, jak mówi Kiyosaki, ta nudna część Twojej wolności finansowej (osiągania jej), ale bez niej nie osiągniesz sukcesu.

Więc tutaj autor mówiąc o tym – “oswajaj się z cyframi”, licz swój budżet, licz to ile wydajesz, to ile planujesz zarobić, usiądź sobie z kartką i przynajmniej kilka razy w tygodniu zastanów się, gdzie podążasz.

Ludzie często mówią: chce osiągnąć bogactwo, chce osiągnąć inteligencję finansową. Kupują książki na ten temat i czasami właśnie tylko na myśleniu się kończy, ze nie ma tego działania.

Mówią sobie – no tak, czyż to nie jest głupie teraz zbierać każdy paragon i liczyć na co wydaje pieniądze. To jest nudne. Nie lubię liczyć. Chcę szybkich efektów.

Wiec tych efektów nie osiągniesz.

Robert Kiyosaki wiedząc to stworzył grę, która łączy w sobie ciekawy element osiągania wolności finansowej, z tym właśnie nudnym, ale bez tego nudnego, bez liczenia, bez księgowości (takiej podstawowej) nie osiągniesz sukcesu finansowego.

I autor tutaj wspomina: chcesz mieć większą inteligencję finansową – licz, licz i jeszcze raz licz.

Kolejna podpowiedź autora to jest to, żeby oglądać programy ekonomiczne (te, które traktują o finansach). W ogóle skupiać się, jeżeli czytasz gazetę, to staraj się w każdej gazecie znaleźć coś, co mówi o finansach, co rozwinie Twoją inteligencję finansową.

Jeżeli nie poddasz się, będziesz na ten temat czytał, co jakiś czas odświeżał swoje informacje, analizując, zastanawiając się co z tych informacji wynika dla twoich pieniędzy, to zobaczysz, że już po pół roku osiągniesz większą inteligencję finansową.

Po czy poznam, że osiągam większą inteligencje finansową ?

Po tym, że jak ktoś mówi o pieniądzach, o jakiś zakupach – Ty będziesz czuł, że potrafisz wskazać tej osobie, gdzie popełnia błąd. I to juz jest potężny skok, bo Ty nie będziesz tych błędów u siebie popełniał.

I kolejny element (trzeci), który rozwinie Twoją inteligencję finansową, trochę związany właśnie z cyframi, to kontroluj swoje finanse , a więc licz ile wydajesz, licz ile masz kredytu, licz, gdzie i co się dzieje, ze nie masz płynności finansowej.

I tu często ludzie zniechęcają się w tym momencie. Właśnie dowiadując się np. gdy już zaczynają liczyć swoje finanse, okazuje się, że się poddają, myślą sobie, że nigdy nie wyjdę z tych długów, muszę po prostu przeczekać, aż skończy mi się dany kredyt i może wtedy go nie zaciągnę.

Okazuje się, że po tygodniu ta osoba bierze kolejny kredyt, żeby spłacić stary. Jeżeli zatrzymasz się dzisiaj, weźmiesz kartkę, długopis i staniesz twarzą w twarz ze swoimi finansami, od tego zaczniesz. Jeżeli oglądasz nawet programy, które dotyczą finansów osobistych, czy to są jakieś anglojęzyczne programy, czy już te polskie wersje – tam zawsze zmiana jakiś nawyków finansowych, zmiana tego myślenia o finansach – zaczyna się od tego, że te osoby muszą stanąć przed swoją sytuacją finansową. Muszą ją zobaczyć na kartce i dopiero wtedy można ruszyć.

Warto sięgnąć po książkę Jakie decyzje finansowe podejmują bogaci i dlaczego biedni robią błędy, działając inaczej, która dotyczy wolności finansowej, właśnie wolności w działaniu, wolności w polskich realiach (co jest najważniejsze).

Jakie decyzje finansowe podejmują bogaci i dlaczego biedni robią błędy, działając inaczej (3)

Jakie decyzje finansowe podejmują bogaci i dlaczego biedni robią błędy, działając inaczejJak planować finanse osobiste ?

Artykuł jest fragmentem publikacji Andrzeja Fesnaka Jakie decyzje finansowe podejmują bogaci i dlaczego biedni robią błędy, działając inaczej

Jakie są Główne Grzechy Finansowe i jak działają?

Istota Głównych Grzechów Finansowych sprowadza się do przyjęcia konsumpcji zamiast inwestycji za cel swego działania. Nadmierna konsumpcja, brak kontroli wydatków, brak inwestycji, brak finansowych planów na przyszłość — to wszystko powoduje, że zaczynamy się czuć niepewnie.

Często ludzie wykonują pracę, której nienawidzą, cierpią z powodu chodzenia do niej i źle się czują. Boją się jednak ją utracić — bo to będzie jeszcze większa katastrofa finansowa niż stresotwórcze zajęcie.

Brak kapitału umożliwiającego chociażby przekwalifikowanie się lub też poszukiwanie pracy oznacza przymus wykonywania działań, które nie cieszą — a nawet są przyczyną chorób somatycznych ze względu na podwyższony stres.

Twoim głównym grzechem finansowym jest to, że brak Ci kapitału.

Bodo Schäfer, mówiąc o drodze do wolności finansowej, określa trzy cele, które powinieneś zrealizować:

1. Finansowa osłona. To nic innego, jak poziom Twoich miesięcznych wydatków pomnożony przez… No właśnie, przez ile? To zależy od tego, jak oceniasz możliwość szybkiego wyjścia z kryzysu. Tracisz pracę, jesteś chory, ulegasz wypadkowi. Potrzebujesz czasu. Trzy miesiące? Pięć miesięcy? Jeżeli zarabiasz 3000 zł i potrzebujesz pięciu miesięcy, to 3000 × 5 = 15 000 zł. Amerykanie nazywają to emergency capital, Polacy — pieniądze na czarną godzinę. Jako trener finansowy, któremu jest bliskie pozytywne myślenie i programowanie się, to powiedziałbym, że jest to kapitał przejściowy, zanim polepszysz swój byt.

2. Finansowe zabezpieczenie. To pieniądze, które powinny na stałe generować kapitał potrzebny Ci do życia. Jeżeli zarabiasz 3000 zł, to potrzebujesz w roku 36 000 zł. Gdyby przyjąć 10-procentową stopę zwrotu, to potrzebny Ci jest kapitał w wysokości 360 000 zł. Jeśli stopy zwrotu wynosiłyby tylko 8%, to potrzebujesz 450 000 zł, a gdyby z kolei możliwe było rozmnażanie kapitału z prędkością 12% rocznie, to wystarczyłoby 300 000 zł.

3. Finansowa wolność. To nic innego, jak kapitał potrzebny do sfinansowania wszystkich Twoich marzeń. Jeżeli chciałbyś dom, samochód, podróż dookoła świata, to wszystko możesz sfinansować kredytem. Załóżmy, że łącznie koszty wszystkich takich kredytów to 8000 zł miesięcznie. Jeżeli dodasz do tego koszty utrzymania, to razem jest to 11 000 zł. A zatem rocznie jest to 132 000 zł. Czyli potrzebujesz przy 8-procentowej zwrotu 1 650 000 zł, przy 10-procentowej 1 320 000 zł, a przy 12% — 1 100 000 zł10.

10 C.B. Schäfer, Droga do wolności finansowej, Łódź 2001.

Twoim problemem jest, że nawet nie zamierzasz tego posiadać, i pewnie zaczniesz powtarzać, że pieniądze to nie wszystko. I to prawda. Pieniądze to nie wszystko.

Potrzebne są jeszcze plany finansowe. Twoim grzechem jest, że nie masz długoterminowych planów finansowych.

A jakie grzechy finansowe prowadzą do tej grzesznej finansowej beztroski?

Dekalog kardynalnych grzechów finansowych:

1. Nie kontrolujesz swoich finansów.
2. Nie wiesz, na co wydajesz.
3. Nie posiadasz płynności finansowej.
4. Masz bardzo niską zdolność kredytową lub nie masz jej wcale.
5. Nie budujesz swojej wartości netto.
6. Wydajesz więcej, niż zarabiasz.
7. Uzależniasz swoje przepływy finansowe od jednego źródła.
8. Nie inwestujesz regularnie.
9. Nie ubezpieczasz swoich aktywów.
10. Zawsze postfinansujesz zamiast prefinansować ważne wydarzenia.

W Kościołach chrześcijańskich, a zwłaszcza katolickim, istnieje oprócz grzechów głównych jeszcze katalog grzechów cudzych.

Namawiać do grzechu – Informujesz swoich znajomych, dzieci i rodzinę, że finanse są trudne i nie należy się nimi zajmować

Grzech nakazywać -  Mówisz, żeby sobie odpuścili zagadnienia finansowe, jako i Ty je sobie odpuszczasz, winowajco

Na grzech drugich zezwalać -  Tolerujesz brak zainteresowania finansami u swojego partnera/dzieci

Innych do grzechu pobudzać -  Chwalisz się nadmierną konsumpcją i tym, że nie wystarcza Ci do pierwszego

Na grzech drugich milczeć -  Tolerujesz brak zainteresowania swojego partnera życiowego sprawami finansowymi i niezależnością finansową

Grzech drugich pochwalać -  Mówisz, że to dobrze, że sobie partner lub dziecko nie łamie głowy finansami — bo i tak nie ma sensu — przecież nie dadzą człowiekowi i tak szczęścia

Grzechu nie karać -  Nie zmuszasz partnera ani dzieci do aktywnego planowania własnej przyszłości finansowej

Do grzechu pomagać -  Tolerujesz brak celów i planów finansowych i życiowych u swoich najbliższych

Grzechu innych bronić – Uzasadniasz brak instrumentów finansowych — bo przecież nie będziesz robić na innych i płacić nie wiadomo po co, ile i komu

Nie będę wchodzić na drogi skomplikowanego rozważania filozoficznego, ale zastanów się nad tym, czy nie ma w tym jakiejś logiki.

Jak wiesz, są osoby (najczęściej kobiety), które nie mogą zanieść pensji do domu. W czasach kiedy nie było przelewów na konta — gotówka otrzymana w kasie parzyła bardzo. U pań ogień ten mogła gasić jedynie nowa garderoba, a u panów jeden (oby jeden!) głębszy z kolegami.

W przyrodzie prawa fizyki obowiązują zawsze, a jak przeciwdziałać gorącu, każdy wie. Nic więc dziwnego, że jedynym równoważnikiem dla gorącego pieniądza było owijanie się szmatami (nowymi) lub polewanie płynem — niestety, bardzo łatwopalnym także.

Nieumiarkowanie w jedzeniu i piciu jest jednym z siedmiu grzechów głównych, jak pamiętasz. Jest to kardynalna pomyłka w życiu katolika, o poważnych konsekwencjach. Generuje „piekłowstąpienie”. A cóż należy powiedzieć o nieumiarkowanym wydawaniu pieniędzy? I to nie tylko tych, które się posiada, ale również tych, które mamy nadzieję zarobić w przyszłości? Czyli wydajemy to, czego nie mamy, zadłużając karty lub zaciągając kredyt konsumpcyjny! Czy to nie jest grzech?

Definicja

Karta kredytowa to kupowanie radosne wielu bardzo niepotrzebnych rzeczy, pieniędzmi których nie mamy, i które prawie wcale nie dają się w przyszłości spłacić, ale za to w 100% za takie oprocentowanie, na które nas z całą pewnością absolutnie nie stać.

dr Andrzej Fesnak, EFC®

Definicja

Kredyt — krótkotrwałe uszczęśliwianie ludzi prowadzące do nieszczęścia przez długie lata.

Kazimierz Hermanowicz

A zatem, dzięki karcie kredytowej, być może grzeszysz?

Ważne terminy

  • Acedia
  • Saligia
  • Inwestycja
  • Grzechy finansowe
  • Finansowa osłona
  • Finansowe zabezpieczenie
  • Finansowa wolność
  • Dekalog grzechów finansowych
  • Grzechy finansowe cudze

Ad futuram rei memoriam…

  • Na czym polega problem acedii w przełożeniu na wybory finansowe i życiowe?
  • Co to jest saligia?
  • Jak definiujemy inwestycję?
  • Co to są grzechy finansowe?
  • Na czym polega finansowa osłona?
  • Co to jest finansowe zabezpieczenie?
  • ak funkcjonuje finansowa wolność?
  • Co jest dekalog grzechów finansowych?
  • Jakie są cudze grzechy finansowe?

Dlaczego warto mieć pełną wersję?

800 tys – 1.5 mln – tyle warte jest planowanie finansów osobistych. Przydałaby Ci się taka kwota? Dlaczego planowanie finansów osobistych jest ważne? Przeciętny Polak zarabiający 3000–5000 zł traci 800 000–1 500 000 zł w swoim życiu.

Ta kwota to suma:

  • przepłaconych podatków,
  • przepłaconych odsetek,
  • kar finansowych,
  • nieodzyskanych odsetek od kredytów,
  • niezrealizowanych zysków z powodu błędnych decyzji finansowych

Dzięki planowi finansowemu możesz te pieniądze po prostu mieć! Drogi Czytelniku, Cieszę się i dziękuję Ci bardzo za to, że sięgnąłeś po tę książkę. Zrobiłeś najważniejszy krok — rozpocząłeś pracę nad swoją postawą. Chcesz pracować nad przyszłością i ją planować. Za mało się mówi w Polsce o przyszłości, a za dużo o przeszłości. Co ma większy wpływ na Twoje codzienne życie — Wielki Mistrz von Jungingen czy procent składany? A jak Ty sądzisz?

Jestem z przekonań humanistą i będę udzielał Ci porad tak, abyś jechał bezpiecznie do finansowej niezależności. Dlaczego o tym piszę? Bo nasza edukacja finansowa jest przeintelektualizowana. Uczy mądrych i niepraktycznych rzeczy, na dodatek metodami przestarzałymi.

Ta książka przybliży Ci wszystkie najważniejsze aspekty budowania zamożności i niezależności finansowej. Bo jest to rzecz możliwa do osiągnięcia. Jak mawiał Abraham Lincoln — każda praca jest do wykonania, jeżeli rozłoży się ją na małe odcinki. Tu przejdziemy przez wszystkie te odcinki, które mają znaczenie w życiu codziennym i wywierają wpływ na niezależność finansową.

Dr Andrzej Fesnak

Pełną wersję publikacji zamówisz na stronie: Jakie decyzje finansowe podejmują bogaci i dlaczego biedni robią błędy, działając inaczej

Jakie decyzje finansowe podejmują bogaci i dlaczego biedni robią błędy, działając inaczej (2)

Jakie decyzje finansowe podejmują bogaci i dlaczego biedni robią błędy, działając inaczejJak planować finanse osobiste ?

Artykuł jest fragmentem publikacji Andrzeja Fesnaka Jakie decyzje finansowe podejmują bogaci i dlaczego biedni robią błędy, działając inaczej

Jakie są główne grzechy finansowe?

Katechizm katolicki wymienia siedem grzechów głównych, które powodują „piekłowstąpienie”. Jednakże jeden z najznamienitszych Ojców Pustyni, święty Kościołów Wschodnich, pontyjski teolog mistyk i mnich — Ewagriusz z Pontu (345–399) nazwał też ósmy grzech — to umiłowanie życia demonów, czyli acedia.
Stanisław Łucarz, wykładowca historii filozofii starożytnej i patrystycznej1 w Wyższej Szkole Filozoficzno‑Pedagogicznej „Ignatianum” w Krakowie pisze o acedii  następująco:

„Zastanawiając się nad naturą grzechów głównych, tradycja wschodnia wylicza ich nie siedem, jak na Zachodzie, ale osiem. Zachód zagubił jeden z nich, który, owszem, pojawił się w jego literaturze ascetycznej w V wieku za sprawą św. Jana Kasjana, ale niedługo zagrzał miejsce w tutejszych katalogach grzechów głównych. Tradycja zachodnia od samego początku miała z nim spory problem i to już na samym etapie nadania mu nazwy w języku łacińskim. Jan Kasjan, próbując przetłumaczyć grecki termin άĸηδία, nie jest w stanie oddać go jednym słowem. Podaje więc dwa: taedium i anxietas cordis, lecz ani jedno, ani drugie nie przyjęło się na trwałe. Jako nazwa tego stanu duchowego funkcjonuje więc do tej pory i w łacinie, i w innych językach zachodnioeuropejskich zlatynizowany termin grecki: acedia”2

1 Patrystyka (łac. patristica, od gr. πατήρ) — to myśli i nauki starożytnych i wczesnośredniowiecznych Ojców Kościoła (łac. ojcowie — patres). W teologii jest to dział zajmujący się nauczaniem Ojców Kościoła jako pewną całością. Patrystyka rozpatruje i bada historie dogmatów, zwłaszcza w odniesieniu do okresu starożytnego. Podstawowym założeniem jest jednomyślność Ojców Kościoła w sferze moralności, czyli consensus patrum traktowana jako norma nauki wiary.

2 S. Łucarz, „Życie Duchowne”, Jesień 48/2006. Numer poświęcony kierownictwu duchowemu.

A oto grzechy główne i ich łacińskie nazwy:

1. Pycha Superbia
2. Chciwość Avaritia
3. Nieczystość Luxuria
4. Zazdrość Invidia
5. Nieumiarkowanie w jedzeniu i piciu Gula
6. Gniew Ira
7. Lenistwo Acedia

Jeżeli od pierwszych liter łacińskich nazw utworzymy akronim, to brzmi on „saligia” . Tak w średniowieczu w XII wieku Henryk z Ostii niejako „hurtowo” określił wszystkie grzechy łącznie. Ponieważ acedia była zapomniana i nieużywana jako grzech, to może dlatego lenistwo nie zostało nazwane ignavia czy też pigritia, jak wynika z łacińskiego źródłosłowu i często jest jako siódmy grzech tłumaczone właśnie jako acedia.

Jak zatem właściwie przetłumaczyć termin „acedia”? Idąc tropem Jana Kasjana; taedium to znużenie, a anxietas cordis to niepokój serca. Samo tłumaczenie niewiele tu wyjaśnia. Przyjrzyjmy się zatem, jak Ewagriusz z Pontu tłumaczy dalej, czym jest acedia: „Kto ulega acedii, nienawidzi tego, co jest, pożąda zaś tego, czego nie ma”3.

3 W. Zatorski OSB, Acedia dziś, Tyniec 2010.

Stanisław Łucarz opisuje acedię jako stan wewnętrznego rozdarcia, utraty nadziei, wstrętu do posłuszeństwa, buntu wobec rzeczywistości oraz smutku: „Inną bardzo ważną cechą człowieka w stanie acedii jest wstręt do posłuszeństwa. Podobnie jak brak nadziei, tak i nieposłuszeństwo stanowi istotę sposobu życia demonów. Pogrążony w acedii nie cierpi posłuszeństwa. Już sam widok osób, którym winien jest posłuszeństwo, jest dla niego przykry.

Nie musi to oznaczać, że taki człowiek jest otwarcie nieposłuszny, bo mogłoby go to zbyt wiele kosztować, a przecież zależy mu na ludzkich względach także swoich przełożonych. Więc zagłębia się w sieć kombinacji, manipulacji i samowoli. Przy zewnętrznym posłuszeństwie i lojalności tkwi w krętactwach i mniejszych czy większych kłamstwach. Dlatego ludzi, którzy mogą to odkryć, odbiera jako zagrożenie. Żyje więc w zalęknieniu i rozdrażnieniu, w wielu dostrzega swoich wrogów i próbuje na różne sposoby się przed nimi zabezpieczyć, nierzadko stosując intrygę. I te postawy znamy bardzo dobrze.

Do pewnego stopnia nawet może wydają się nam normą4. […] Człowiek ogarnięty acedią jest pełen buntu wobec rzeczywistości, która go otacza, z sobą samymwłącznie, i tęskni za rzeczami nieosiągalnymi. Nienawidzi tego, co Bóg mu dał i daje, ma zamknięte oczy na dary Boga, a zapatrzony jest w to, co jego zdaniem przyniosłoby mu szczęście, lecz tego nie ma, „kocha” więc pustkę, zwykle przybraną w piękne ramy marzycielstwa. Ewagriusz powie, że acedia jest snem obracającym się wokół siebie. To marzycielstwo jednak miast człowieka uszczęśliwiać, jeszcze bardziej oddala go od rzeczywistości i rodzi w nim nieustanne pretensje.

4 S. Łucarz, op. cit.

[…] Oczywiście taki stan powoduje w człowieku ogarniętym acedią smutek. To kolejna cecha acedii. Według Ewagriusza acedia jest wspólniczką smutku i smutek jest jej nieodłącznym towarzyszem. Z czasem pogłębia się, niszcząc osobowość człowieka i prowadząc do różnorakich jej zaburzeń: od różnych form depresji do schorzeń jeszcze poważniejszych. Ewagriusz nazywa też acedię brzemieniem szaleństwa, zapewne to mając właśnie na myśli.

To już ewidentnie najbardziej gorzkie owoce acedii. W takich stanach nieobce stają się myśli samobójcze ujawniające w sposób jasny działanie złego ducha, który ostatecznie jest zabójcą. Krótko mówiąc, w miarę postępu acedii życie człowieka zamienia się stopniowo w rodzaj piekła na ziemi aż po ostateczne tego konsekwencje”5.

5 Ibidem.

Pentor w swoich badaniach z 2003 roku ustalił sześć portretów psychograficznych współczesnych Polaków. W założeniach przyjęto różne stwierdzenia dotyczące konsumpcji, wartości i przekonań.

Kategoria % społeczeństwa
Dojrzali           15%
Zdobywcy        17%
Sceptycy         10 %
Swojacy          29%
Sfrustrowani      8%
Tradycjonaliści  20%

Interesujące są opisy przy dwóch grupach:

„Zdobywcy najsilniej ze wszystkich sterowani są przez trendy mody, cenią sobie markowe produkty wysokiej jakości. Prowadzi to u nich do najsilniejszych stanów neurotycznych, zapożyczają się, by coś kupić, a potem bywają ze swej niezbyt rozważnej decyzji niezadowoleni.

Sfrustrowani są wyznawcami konsumpcyjnego stylu życia znajdującymi się w skrajnym rozziewie między ogromnymi aspiracjami konsumpcyjnymi, a bardzo ograniczonymi możliwościami ich zaspokojenia. Stąd rebelianckie postawy, deklarowany nonkonformizm, odrzucanie mieszczańskich wartości oraz kontestacja ładu, w którym zajmują nie najwyższą pozycję. Swą skromną pozycję chcieliby rekompensować ostentacyjną konsumpcją.

Są skłonni zapożyczać się dla posiadania przedmiotów, które w ich mniemaniu są symbolami statusu. W tej histerii popełniają błędy, ciągle są niezadowoleni ze swych wyborów. W produkcie liczy się dla nich efekt, siła wrażenia, nie zaś kraj pochodzenia, faktyczna jakość, oryginalna marka. Podatni na reklamy, zważający na trendy mody”6.

6 Psychograficzne portrety konsumentów [dok. elektr.] www. pentor.pl/pp_o_psychografii.xml [dostęp: 25.03.2011].

„Dziennik Zachodni” 27 listopada 2007 roku podał informację o tytule Śmiertelna świąteczna pożyczka. Finansowa pętla długów prowadzi po prostu do tragedii. Według informacji z policji w 2007 roku 7 osób w Pabianicach popełniło samobójstwo na tle problemów finansowych.
Czy opis powyższy coś Ci przypomina? Czy może Pentor, zamiast badać preferencje, bada pisma mnichów z Kościoła Wschodniego? I to samo robią dziennikarze z „Dziennika Zachodniego”? A może to dziwny zbieg okoliczności? Czy też efekty grzechu ósmego?
To, co się w życiu osiąga, to suma własnych wyborów życiowych. Watykan wprowadza nowe grzechy na miarę czasów, w których żyjemy:

„Stare” grzechy śmiertelne

Pycha
Chciwość
Nieczystość
Zazdrość
Łakomstwo
Gniew
Lenistwo

„Nowe” grzechy

Niesprawiedliwość społeczna
Handel narkotykami
Zanieczyszczanie środowiska
Manipulowanie genetyczne
Nieprzyzwoite bogactwo
Aborcja
Pedofilia

Charakterystyczne jest tu odwołanie się do nieprzyzwoitego bogactwa i niesprawiedliwości społecznej. Pobrzmiewa tu nadal stary cytat z Nowego Testamentu:

„Łatwiej jest wielbłądowi przejść przez ucho igielne, niż bogatemu wejść do królestwa Bożego” (Mk 10,25).

Zapewne wszyscy się jednak zgodzą ze stwierdzeniem, że nie tyle samo posiadanie pieniędzy jest haniebne i złe, ale dwa inne fakty:

a) droga, w jaki sposób się te pieniądze zdobyło,
b) sposób, w jaki się te pieniądze użytkuje.

To wykorzystywanie innych dla własnego bogacenia się jest potępiane jako również niewłaściwe posługiwanie się siłą, jaką dają pieniądze. Ta ogromna energia może być przecież spożytkowana w sposób moralny i etyczny.

Zakładając, że średnia zarobków w Polsce to 3000 zł (2008), a 75% ludzi nie posiada nawet takich przychodów — możemy śmiało założyć, że większości nie dotyczy problem nieprzyzwoitego bogactwa, a raczej problem nieprzyzwoitego ubóstwa. Grzech acedii natomiast powoduje, że — czy ktoś jest wierzący, czy nie — preferencje konsumpcyjne biorą górę nad zasadami zdrowia finansowego.

800 000-1 500 000 zł – tyle możesz zyskać na planowaniu finansów osobistych. Przydałaby Ci się taka kwota? :) »

Co więcej, „koledzy po fachu”, czyli dziennikarze, a jeszcze bardziej „specjaliści” od reklamy, zdążyli już swoją nowomową opanować nasze umysły. Rak konsumpcji toczy nasze mózgi do tego stopnia, że każdy, nawet „najbardziej konsumpcyjny” wydatek, traktowany jest jak inwestycja. A przecież każda definicja zwraca uwagę na to, że inwestycja ma dać korzyści w przyszłości.

Inwestycja to wyrzeczenie się obecnych, pewnych korzyści na rzecz niepewnych korzyści w przyszłości. „Inwestowanie wymaga wcześniejszego poniesienia wydatków, aby w późniejszym okresie uzyskać wpływy pieniężne”7.

Jeśli więc inwestujesz w nowe majtki o bardzo dizajnerskim wyglądzie — to na czym polega Twoja korzyść w przyszłości? Jakie wartości da Ci dzisiejsza konsumpcja w przyszłości i co to ma wspólnego z inwestycją?

Od 1 stycznia 2002 roku mamy nowe przepisy udoskonalające dotychczas istniejące prawo bilansowe. W zmodyfikowanej ustawie o rachunkowości jest praktyczna wykładnia tego, jak rozumieć inwestycje:

„[…] rozumie się przez to aktywa nabyte w celu osiągnięcia korzyści ekonomicznych wynikających z przyrostu wartości tych aktywów, uzyskania z nich przychodów w formie odsetek, dywidend (udziałów w zyskach) lub innych pożytków, w tym również z transakcji handlowej, a w szczególności aktywa finansowe oraz te nieruchomości i wartości niematerialne i prawne, które nie są użytkowane przez jednostkę, lecz zostały nabyte w celu osiągnięcia tych korzyści”8.

7 A. Rutkowski, Zarządzanie finansami, Warszawa 2003.
8 Ustawa z dnia 29 września 1994 r. o rachunkowości, Dziennik Ustaw Nr 152 —11760, poz. 1223.

A zatem:

  • konsumpcja nigdy nie była inwestycją,
  • konsumpcja to nie jest inwestycja,
  • konsumpcja nigdy nie będzie inwestycją.

Jak zgrabnie to ujęła Teresa Rutha:

„To mass media wskazują nowe praktyki, określają repertuar wyborów. Ludzie natychmiast nauczyli się zauważać różnice dotyczące ubierania, odżywiania, sprzętu domowego, spędzania czasu wolnego. Czerpią radość z nabywania i obcowania z różnymi przedmiotami. Konsumpcja stała się czynnikiem ułatwiającym rozpoznawanie grup społecznych dysponujących dużymi zasobami środków finansowych”9.

9 T. Rutha, Koncepcje psychologiczne człowieka a system wartości [dok. elektr.], http://www.szkolnictwo.pl/index.php/files/www. republika.pl/index.php?id=PU5880 [dostęp: 25.03.2011].

Dlaczego warto mieć pełną wersję?

800 tys – 1.5 mln – tyle warte jest planowanie finansów osobistych. Przydałaby Ci się taka kwota? Dlaczego planowanie finansów osobistych jest ważne? Przeciętny Polak zarabiający 3000–5000 zł traci 800 000–1 500 000 zł w swoim życiu.

Ta kwota to suma:

  • przepłaconych podatków,
  • przepłaconych odsetek,
  • kar finansowych,
  • nieodzyskanych odsetek od kredytów,
  • niezrealizowanych zysków z powodu błędnych decyzji finansowych

Dzięki planowi finansowemu możesz te pieniądze po prostu mieć! Drogi Czytelniku, Cieszę się i dziękuję Ci bardzo za to, że sięgnąłeś po tę książkę. Zrobiłeś najważniejszy krok — rozpocząłeś pracę nad swoją postawą. Chcesz pracować nad przyszłością i ją planować. Za mało się mówi w Polsce o przyszłości, a za dużo o przeszłości. Co ma większy wpływ na Twoje codzienne życie — Wielki Mistrz von Jungingen czy procent składany? A jak Ty sądzisz?

Jestem z przekonań humanistą i będę udzielał Ci porad tak, abyś jechał bezpiecznie do finansowej niezależności. Dlaczego o tym piszę? Bo nasza edukacja finansowa jest przeintelektualizowana. Uczy mądrych i niepraktycznych rzeczy, na dodatek metodami przestarzałymi.

Ta książka przybliży Ci wszystkie najważniejsze aspekty budowania zamożności i niezależności finansowej. Bo jest to rzecz możliwa do osiągnięcia. Jak mawiał Abraham Lincoln — każda praca jest do wykonania, jeżeli rozłoży się ją na małe odcinki. Tu przejdziemy przez wszystkie te odcinki, które mają znaczenie w życiu codziennym i wywierają wpływ na niezależność finansową.

Dr Andrzej Fesnak

Pełną wersję publikacji zamówisz na stronie: Jakie decyzje finansowe podejmują bogaci i dlaczego biedni robią błędy, działając inaczej

Jakie decyzje finansowe podejmują bogaci i dlaczego biedni robią błędy, działając inaczej (1)

Jakie decyzje finansowe podejmują bogaci i dlaczego biedni robią błędy, działając inaczej
Jak planować finanse osobiste ?

Artykuł jest fragmentem publikacji Andrzeja Fesnaka Jakie decyzje finansowe podejmują bogaci i dlaczego biedni robią błędy, działając inaczej

Jaka jest nasza postawa?

Jakiej postawy uczą nas w szkole?

Wiedzę finansową można wynieść z domu lub ze szkoły. Ale czego mają nauczyć rodzice, skoro sami uczyli się również w takiej samej szkole? Uważam, że edukacja szkolna nie przygotowuje nas do życia finansowego. Należałoby dużo poprawić w tej kwestii, ponieważ szkoły nie przygotowują do tego, jak posługiwać się pieniędzmi. Nikt nie uczy, jak rozwiązywać problemy finansowe — za to uczy finansowej algebry zgodnie z modelem z XIX wieku. Mimo postępu w tej materii — komputerów finansowych, o których jeszcze będzie mowa, ani nasze szkoły, ani uczelnie nie uwzględniają stanu dzisiejszej techniki w nauce finansów.

Z tego też powodu brak jest szerokiej edukacji na temat roli procentu składanego w życiu człowieka. Brakuje wiedzy, jak funkcjonuje procent składany zarówno w inwestycjach, jak i w długach. Innymi słowy, niewielu wie, jak procent działa. I Ty, Czytelniku, pewnie też nie wiesz, jak sobie obliczyć, jakie efekty daje regularne inwestowanie, ani jakie spustoszenie powoduje określone oprocentowanie kredytu.

Nie wiesz, ponieważ zapewne nikt Cię tego nie uczył. A jeżeli uczył, to pokazywał wzory finansowe, zamiast używać komputera finansowego. Nie ma wzorów kształcenia dzieci ani młodzieży w zakresie pieniędzy.

Istnieje raczej niska kultura pieniądza. Nie ma też pozytywnych wzorów tworzenia zamożności. Szczególnie brakuje zwyczaju planowania zamożności i tworzenia planów finansowych.

Niniejszy przykład szkolnej sytuacji sprzed kilku lat jest niestety prawdziwy. Jest on symbolicznym przykładem podejścia, jakie ma nasze społeczeństwo do pieniędzy i edukacji finansowej. Jaśminka — 12-letnia córka pewniej doradczyni finansowej — nauczyła się posługiwać komputerem finansowym HP10BII.

Nauczyła się przeliczać wartość pieniądza w czasie — procent składany, a także dyskontować. Na lekcji wychowawczej wychowawczyni klasy powiedziała dzieciom, że muszą się dobrze uczyć, bo nie będą miały pracy. Wywiązał się dialog między uczennicą i wychowawczynią:

U: A czy gwarantuje mi pani, że dobre oceny pozwolą mi dobrze zarabiać?

W: A co ty sobie wyobrażasz, ile chciałabyś zarabiać?

U: W pani wieku to ja chciałabym mieć już milion.

W: Czy w ogóle wiesz, co ty mówisz, zdajesz sobie sprawę, ile to jest pieniędzy?

U: Tak, to bardzo proste, pani ma teraz 40 lat, ja 12, czyli mam 28 lat czasu. Żeby mieć milion po 28 latach, wystarczy policzyć (wyciąga komputer). 1 000 000 Za 336 miesięcy, to przy 10-procentowej stopie zwrotu trzeba odkładać miesięcznie 541 zł i 76 gr. To wszystko.

W: Co ty tam masz, daj to tutaj, co to za zabawka, skąd takie głupoty wyliczasz?

U: To nie jest zabawka, tylko komputer finansowy, tym można liczyć, ile inwestować i jakie to daje efekty. Każdy może się tego nauczyć. To proste. Wystarczy inwestować niecałe 600 zł.

W: Czy ty wiesz, o czym mówisz? Nauczyciel zarabia 1300 zł! Jak ma odkładać prawie połowę pensji. Z czego ma żyć?

U: Przecież pani się dobrze uczyła i skończyła studia, to dlaczego tak mało pani zarabia?

W: Proszę natychmiast mi to przynieść tutaj i za złe zachowanie masz przyjść jutro z mamą do szkoły, a ja wpisuję ci uwagę do dzienniczka.

U: I to ma mnie nauczyć zarabiania? Ja nie chcę mieć tak jak pani, tylko lepiej.

W: Koniec dyskusji, jesteś bezczelna, dostajesz pałę za złe zachowanie i twoja mama ma przyjść na rozmowę ze mną. Wtedy oddam jej twoją zabawkę i masz zakaz przynoszenia jej do szkoły. Masz mnie przeprosić i koniec dyskusji.

U: Za co?

W: Siadaj i milcz! Jutro z mamą do szkoły! Wypraszam sobie bezczelne zachowanie!

Ten przykład pokazuje kilka aspektów związanych z edukacją finansową realizowaną w szkołach:

  • Nauczyciel wie lepiej i nie może się niczego nauczyć od ucznia.
  • Brak wiedzy finansowej jest utożsamiany z atakiem na godność osobistą.
  • Nie ma wzorów związanych z zarabianiem pieniędzy, są tylko wzory związane z dobrym uczeniem się.
  • Zamożność jest z góry odrzucana jako niemożliwa do osiągnięcia.

Drugi dialog udało mi się przeprowadzić samemu na czacie ze studentką. Jest on moim zdaniem konsekwencją tego, czego uczy szkoła. Porusza ponadto inne interesujące aspekty kultury pieniądza oraz inteligencji finansowej.

800 000-1 500 000 zł – tyle możesz zyskać na planowaniu finansów osobistych. Przydałaby Ci się taka kwota? :) »

Andrzej Co studiujesz?

Studentka Pedagogikę.

Andrzej A specjalizacja?

Studentka Wczesnoszkolna.

Andrzej Wiesz co?

Studentka Tak?

Andrzej Pieniędzy to na tym nie zrobisz.

Studentka Wiem.

Andrzej Czy to pasja, czy tylko formalność?

Studentka Nie, to nie formalność.

Andrzej Pomyśl o czymś, co ci da szansę na zarabianie.

Studentka Wolę przyjemność.

Andrzej Myślisz o seksie?

Studentka Nie, o tym, że ta praca to przyjemność.

Andrzej Jeszcze większa jak dobrze płatna. Potrzebujesz
ok. 8000 zł miesięcznie.

Studentka Po co mi aż tyle?

Andrzej Bo pracę się miewa, a nie ma.

Andrzej Z czego chcesz inwestować, żeby być niezależną? Czy całe życie chcesz tylko pracować za marne pieniądze?

Studentka Nie, od pieniędzy mam chłopaka. Mam luksus, że mnie stać na pracę dla przyjemności.

Andrzej Nie słyszałaś nigdy o rozwodach? Masz gwarancję, że zawsze będzie chciał być z tobą? A jak znajdzie taką samą jak ty, co zarabia 8000 zł?

Studentka Wtedy go mogę do sądu podać o alimenty.

Andrzej I za 300 zł zaszalejesz?

Studentka Nie, alimenty na żonę są „durzo wyrzsze” (pis.
oryginalna), zwłaszcza z jego zarobkami.

Andrzej Nie bądź naiwna, alimenty na babę? A co
to, nie masz rąk do pracy?

Studentka Czekaj, czekaj, pracować to ja będę.

Andrzej To jakie alimenty na żonę?

Studentka Widzisz, poza tym studiuję jeszcze jeden kierunek — praca socjalna — i prawo rodzinne znam świetnie.

Andrzej I swoją przyszłość finansową chcesz oprzeć na ewentualnych alimentach zamiast na własnych inwestycjach?

Studentka Wiesz co, nie chce mi się już gadać z tobą. Nie lubię, jak ktoś mi się wtrąca w moje życie.

Andrzej Dzięki za rozmowę, pozostań tak mądra, jak jesteś. Buduj swoją przyszłość na przyszłych alimentach.

Andrzej Jesteś nad wyraz inteligentna socjalnie i pedagogicznie, ale twoja inteligencja finansowa?

Studentka Spadaj.

Z postawy wynika jasny wzór kulturowy dotyczący pieniędzy:

  • Studiuję dla przyjemności i nie łączę studiów z zarabianiem w przyszłości.
  • Na pieniądzach się nie znam i nie zamierzam.
  • Od pieniędzy jest mężczyzna.
  • Znam się na prawie rodzinnym i jak mężczyzna mnie porzuci, to go będę nękać.
  • Lepiej opierać swoją przyszłość finansową na alimentach niż własnych pieniądzach.

Oczywiście powiesz, Drogi Czytelniku — przypadek. Uczepił się dwóch nieistotnych faktów i dorabia do tego filozofię! Zastanów się zatem i powiedz sam — jakich sytuacji mamy w społeczeństwie więcej:

Nauczyciele w Polsce chętnie się uczą o finansach – Zachowanie jak w podanym przykładzie

Jeżeli uczeń ma pytania finansowe, nauczyciele chętnie odpowiadają -  Zachowanie jak w podanym przykładzie

Jeżeli pojawia się możliwość opanowania komputera finansowego, nauczyciele chętnie to robią – Zachowanie jak w podanym przykładzie

Nauczyciele są świadomi różnicy pomiędzy dobrą nauką a dobrym zarabianiem – Zachowanie jak w podanym przykładzie

Nauczyciele przekazują wiedzę dzieciom, jak zarabiać – Zachowanie jak w podanym przykładzie

Kobiety garną się do finansów, aby być partnerem – Zachowanie jak w podanym przykładzie

Kobiety budują niezależność finansową samodzielnie – Zachowanie jak w podanym przykładzie

Kobiety wolą być niezależne finansowo niż zdane na alimenty – Zachowanie jak w podanym przykładzie

Wykorzystywanie finansowe nie zdarza się – Zachowanie jak w podanym przykładzie

itd…

A zatem, jak sam widzisz — przed nami orka na ugorze. Dużo jeszcze musi się wydarzyć, aby planowanie finansowe zawitało pod strzechy. Zanim pojawi się właściwa kultura pieniądza z pozytywnymi dla wszystkich wzorami, popłynie jeszcze rzeka alimentów, a nauczyciele długo jeszcze będą realizować stare sposoby działania.

Wiedzę finansową musisz zdobywać samodzielnie, aby korzystać z niej, dzielić się nią w rodzinie i przekazywać własnym dzieciom.

Ważne terminy

  • Wiedza finansowa
  • Wzory dobrego uczenia się
  • Wzory zarabiania pieniędzy
  • Kultura pieniądza

Ad futuram rei memoriam…

  • Jak odpowiesz — łatwiej zapamiętasz i nauczysz się lepiej!
  • Jak rozumiesz wiedzę finansową?
  • Co mówią wzory dobrego uczenia się?
  • Jakie znasz pozytywne wzory zarabiania pieniędzy ze szkoły?
  • Jak rozumiesz kulturę pieniądza

Dlaczego warto mieć pełną wersję?

800 tys – 1.5 mln – tyle warte jest planowanie finansów osobistych. Przydałaby Ci się taka kwota? Dlaczego planowanie finansów osobistych jest ważne? Przeciętny Polak zarabiający 3000–5000 zł traci 800 000–1 500 000 zł w swoim życiu.

Ta kwota to suma:

  • przepłaconych podatków,
  • przepłaconych odsetek,
  • kar finansowych,
  • nieodzyskanych odsetek od kredytów,
  • niezrealizowanych zysków z powodu błędnych decyzji finansowych

Dzięki planowi finansowemu możesz te pieniądze po prostu mieć! Drogi Czytelniku, Cieszę się i dziękuję Ci bardzo za to, że sięgnąłeś po tę książkę. Zrobiłeś najważniejszy krok — rozpocząłeś pracę nad swoją postawą. Chcesz pracować nad przyszłością i ją planować. Za mało się mówi w Polsce o przyszłości, a za dużo o przeszłości. Co ma większy wpływ na Twoje codzienne życie — Wielki Mistrz von Jungingen czy procent składany? A jak Ty sądzisz?

Jestem z przekonań humanistą i będę udzielał Ci porad tak, abyś jechał bezpiecznie do finansowej niezależności. Dlaczego o tym piszę? Bo nasza edukacja finansowa jest przeintelektualizowana. Uczy mądrych i niepraktycznych rzeczy, na dodatek metodami przestarzałymi.

Ta książka przybliży Ci wszystkie najważniejsze aspekty budowania zamożności i niezależności finansowej. Bo jest to rzecz możliwa do osiągnięcia. Jak mawiał Abraham Lincoln — każda praca jest do wykonania, jeżeli rozłoży się ją na małe odcinki. Tu przejdziemy przez wszystkie te odcinki, które mają znaczenie w życiu codziennym i wywierają wpływ na niezależność finansową.

Dr Andrzej Fesnak

Pełną wersję publikacji zamówisz na stronie: Jakie decyzje finansowe podejmują bogaci i dlaczego biedni robią błędy, działając inaczej

Edukacja finansowa

Porozmawiajmy o pieniądzach Ogólnopolska Akcja “Porozmawiajmy o pieniądzach”

W Polsce pieniądze to temat niemalże intymny. O pieniądzach po prostu się nie rozmawia, bo to prywatna sprawa. A jeśli już rozmawiamy, to o ich braku; o tym, że kiedyś można było kupić za te same pieniądze więcej albo mniej; o tym, że uczciwą pracą nie można się dorobić; o tym, że jeśli już ktoś się dorobił, to pewnie „kombinował” itd. Jest tylko jeden znany sposób, aby pokonać ograniczające przekonania dotyczące pieniędzy i zamienić je w przekonania, które budują niezależność finansową. TRZEBA O NICH ROZMAWIAĆ!

W środę 4 maja rozpoczęła się akcja “Porozmawiajmy o pieniądzach”.

Oceń jej wartość, ściągając i czytając darmowe ebooki na poniższych stronach:

Planowanie finansów osobistych»

Przyszłość finansowa dziecka»

Godna emerytura»

Upór ograniczających przekonań ginie w ogniu rozmowy. A jeśli są to ograniczające przekonania dotyczące pieniędzy, to trzeba w końcu zacząć rozmawiać o pieniądzach, trzeba spojrzeć na nie, a raczej na to, co dzięki nim można osiągnąć, jak na źródło potencjalnego szczęścia, komfortu i dobrobytu. Im więcej będziemy, W MĄDRY SPOSÓB, rozmawiać o pieniądzach, tym lepiej będzie się nam żyło, tym szybciej pozbędziemy się przekonań, które sabotują nasze działania.

Planowanie finansów osobistych

Porozmawiajmy o pieniądzach

Jak planować finanse osobiste ?

Planowanie finansowe, planowanie finansów osobistych, co to jest, z czym to się je, czego to dotyczy, o czym w ogóle mowa ?

Planowanie finansów osobistych, to nic innego, jak znalezienie drogi do osiągnięcia własnych finansowych celów….

Jak planować finanse osobiste

Porozmawiajmy o pieniądzach – ogólnopolska akcja społeczna ..»

O naturze współczesnych pieniędzy i wzorach kulturowych, które kształtują finansowe kompetencje…

Czym są współczesne pieniądze i jakie mają znaczenie?

Porozmawiajmy o pieniądzach – ogólnopolska akcja społeczna ..»

Jak o pieniądzach myślą bogaci i dlaczego biedni robią błąd, myśląc inaczej..(2)

Jak o pieniądzach myślą bogaci i dlaczego biedni robią błąd, myśląc inaczej
O naturze pieniądza

Artykuł jest fragmentem publikacji Andrzeja Mańki Jak o pieniądzach myślą bogaci i dlaczego biedni robią błąd, myśląc inaczej

Najczęściej zadawanym pytaniem o pieniądze jest to, czy są dobre, czy złe. Pytania mają tak potężną moc, że sposób, w jaki je sobie zadajemy, warunkuje jakość naszego życia. Jakość życia, czyli to, czy jesteśmy bogaci czy biedni, szczęśliwi czy nieszczęśliwi, szlachetni i dobrzy czy nikczemni i źli.

Jeśli odpowiemy, że pieniądze są dobre, wpadamy w takie oto pułapki:

  • Tylko wtedy, kiedy je mam, jestem dobry. Tylko ci, którzy je mają, są dobrzy. Jeśli ich nie mam, to jestem zły. Każdy, kto ich nie ma, jest zły. Jeśli odpowiemy, że pieniądze są złe, wpadamy w równie groźny ślepy zaułek.
  • Jeśli je mam, to jestem zły. Tylko ci, którzy ich nie mają, są dobrzy. Aby być dobrym, muszę się ich pozbyć. Każdy, kto nie ma pieniędzy, jest dobry.

Ci, którzy znają się na pieniądzach, odpowiadają, że pieniądze nie są ani dobre, ani złe, tylko neutralne. To także jest kiepska odpowiedź. Równie dobrze moglibyśmy zadawać pytania typu: czy jedzenie jest dobre czy złe, czy powietrze jest dobre czy złe, czy słońce jest dobre czy złe. One są przede wszystkim potrzebne. Podobnie rzecz ma się z pieniędzmi.

Nie oznacza to, że zamierzam tu promować postawy amoralne czy nieetyczne. Wręcz przeciwnie! W trakcie naszej wspólnej podróży podkreślam wielokrotnie konieczność, ale i ogromne zalety trzymania się sprawiedliwych i zacnych fundamentów duchowych. Pytanie o to, czy pieniądze są dobre czy złe, ma głęboki sens, kiedy zadajemy je w bardzo konkretnych sytuacjach. Kiedy stawiamy je, by sprawdzić przede wszystkim sposób i styl, w jaki je wydajemy, w jaki je oszczędzamy, i wreszcie, w jaki je zarabiamy.

Zatem najważniejszym pytaniem w naszych czasach, jakie mogę sobie zadać na początku mojej drogi przez edukację finansową, jest: „Czy pieniądze są mi potrzebne, czy nie?”. Zakładam, że trafię w dziesiątkę lub pomylę się minimalnie, jeśli uznam, że Twoja odpowiedź na to pytanie brzmi: „Pieniądze są mi potrzebne”.

W tej sytuacji nieuchronnie wyłania się kolejne: „Dlaczego pieniądze są mi potrzebne?”. Jeśli umiesz sobie odpowiedzieć szczegółowo i bardzo precyzyjnie na poprzednie, a w szczególności na to pytanie, jest wielce prawdopodobne, że właśnie ukazuje Ci się droga do wolności finansowej.

Jakie są inne pytania o pieniądze? Na czym się skupiamy? Na zarobkach. Pytanie, które zawsze pada, brzmi: „Ile zarabiasz?”. Jeśli odpowiem, że np. „Zarabiam 10 000 złotych miesięcznie”, większość z nas powie: „Wow! O w mordę. Ja cię kręcę, ożeż ty, naprawdę?”. I tak oto ktoś, kto zarabia 10 000, będzie uchodził za człowieka zamożnego.

Będzie uchodził — to ważne — bo my, w Polsce, uwielbiamy pozory. Uwielbiamy maski, kochamy grać jak najbardziej prestiżowe role społeczne. I ponieważ statystycznie Polacy skupiają się na tym, by uchodzić za zamożnych, a nie być nimi w istocie, nasze społeczeństwo żyje od 20 lat na granicy bankructwa.

O naszym bogactwie decyduje umiejętność sporządzenia i wola realizacji właściwych celów życiowych i finansowych. Sukces życia celowego zaczyna się od zadania sobie maksymalnie wielu pytań dotykających wszystkich aspektów naszego planu i udzielenia szczegółowych odpowiedzi. Wyrób w sobie nawyk zadawania pytań, kiedy masz zamiar do czegoś poważnego się zabrać. Zobacz, jaka jest różnica między pytaniami zaczynającymi się od:

1. Czy?
2. Jak?
3. Dlaczego?

Ludzie, którzy są rzeczywiście zamożni, zaczynali swoją drogę do zamożności od inaczej postawionych pytań.

Oto najważniejsze z nich:

1. Czy powinienem planować, inwestować i kontrolować finanse?

2. Jak dobrze planować, inwestować i kontrolować finanse?

3. Dlaczego powinienem planować, inwestować i kontrolować finanse?

4. Ile pieniędzy generują mi moje inwestycje?

5. Ile mam oszczędności?

Biedny Polak koncentruje się na wysokości zarobków. Jeśli zdoła zarobić więcej, to tylko po to, by spełnić swoje zachcianki i wydać jak najszybciej pieniądze. Kierując się krótkowzrocznymi celami, pogłębia swoją biedę.

Bogaty Polak równie dużą wagę przywiązuje do generowania pieniędzy, jak i kontroli wydatków. Zarabia pieniądze nie po to, by je wydawać, ale przede wszystkim by oszczędzać i inwestować. Dzięki nawykowi pomnażania i racjonalnym wydatkom dochodzi do zamożności, a nawet osiąga finansową wolność.

Jeśli nie chcesz obudzić się z ręką w nocniku, lepiej to przeczytaj!»

6. Jaki procent w moim budżecie wynoszą wydatki? Dlaczego stanowią taki właśnie procent?

7. W jaki sposób chronię swój majątek? Dlaczego go chronię?

8. Ile jestem w stanie przeżyć na tym samym poziomie, gdybym stracił pracę czy gdyby moja firma zbankrutowała, gdybym stracił zdolność do pracy, gdyby przydarzyło mi się nieszczęście wykluczające mnie czasowo z aktywności zawodowej i wymagające wydatków na leczenie, rehabilitację?

9. Co po sobie pozostawiłbym mojej rodzinie i najbliższym,
gdybym umarł?

Niech każdy z nas odpowie na te pytania. Niech poświęci nie więcej niż 3 minuty. Dlaczego tylko 3 minuty? O mojej zamożności decyduje to, czy kontroluję swoje finanse i umiem modyfikować przepływy finansowe. Powinienem zatem, bez czasochłonnego analizowania, obliczania, sumowania, odejmowania, dzielenia i mnożenia umieć z pamięci precyzyjnie udzielić odpowiedzi na pytanie o strukturę moich przepływów finansowych.

Z tych pytań wyłania się jeszcze jedna fundamentalna zasada. Rzeczywistą zamożność mierzy się, używając parametru czasu. O tym, jak jestem zamożny, decyduje to, ile jestem w stanie przeżyć na tym samym poziomie, gdybym nie mógł pracować. A Ty — ile przeżyjesz, nie zmieniając poziomu życia, jeśli stracisz pracę?

I z tego wynika jeszcze jedna zasada, z której większość z nas nie zdaje sobie sprawy. Otóż jeśli mój wytworny styl życia (wspaniała rezydencja lub apartament, ekskluzywne samochody, eleganckie ciuchy, mnóstwo gadżetów, zagraniczne wyjazdy itd.) jest kredytowany przez banki, to znaczy, że jestem już nie tylko biedny, ale jestem bankrutem! Uprawiam niebezpieczny sport ekstremalny.

Wystarczy, że kredyty podrożeją o 1–2%, inflacja podwoi się i jestem „ugotowany”. Jeszcze gorzej, jeśli stracę stały dochód lub ten dochód znacznie się obniży. Co się wtedy dzieje?

1. Okazuje się, że mój dom wcale nie jest wart 1 miliona złotych, czyli tyle, za ile go kupiłem, ale 900, 800, 700, 600 tysięcy…

2. Mój nowiutki mercedes lub jaguar kosztuje teraz nie 200, ale 120, 100, 80 tysięcy…

3. Moje „domowe zabawki”, LCD, sprzęt AGD, meble, kuchnia na zamówienie, ciuchy itd. mają co najwyżej 10% pierwotnej wartości, albo nie są warte nic — to znaczy, że nikt ich nie kupi!

A tymczasem nasz dług jest potężny, a odsetki go w ogromnym tempie pogłębiają. Być może damy radę spieniężyć ten wspaniały majątek, który czynił nas w naszych umysłach milionerami za jakieś 500–600 tysięcy złotych, a zobowiązania kredytowe będą nadal wynosiły milion. Zostajemy więc bez domu, bez samochodu, bez naszych „zabawek” i z długiem, który często jest postawiony w tzw. stan natychmiastowej wypłacalności.

Oznacza to, że musisz wyrobić w sobie umiejętność właściwej wyceny wartości dóbr, które Cię otaczają. Powinieneś wykształcić nawyk stałego monitoringu cen, ich wzrostów i spadków oraz sposobów, w jakie w dzisiejszych czasach kreuje się wartość dóbr.

Skoro mowa o naturze i praktycznym zastosowaniu pieniędzy, przyda nam się szybki przegląd historii pieniądza.

Zanim pojawiły się pieniądze, ludzie świetnie sobie radzili bez nich. Aby lepiej to zrozumieć, posłużmy się jak najbardziej współczesnymi przykładami:

1. Barter w biznesie lub patronat medialny, które polegają na bezgotówkowej wymianie różnych dóbr i usług, ale o wartości postrzeganej jako równorzędne przez strony takich umów i porozumień.

2. Ja uczę Twoje dzieci angielskiego, Ty zaś pomagasz mi wybrnąć z problemu prawnego.

3. Wreszcie cały system komunikacji w rodzinie. Ty zrobisz obiad, ja pozmywam, ja się zajmę dzieckiem, Ty uporządkujesz nasze rachunki, zrobisz zestawienie finansowe itd.

Pieniądze zostają wprowadzone w okresie starożytnym w wyniku rozwoju cywilizacji. Pieniądz, robiony z reguły z cennego kruszcu, zaczyna pełnić rolę wyznacznika wartości dóbr.

Pieniądze same więc stają się źródłem bogactwa. Dlatego deponuje się je w miejscach, które z czasem zamieniają się w banki, trochę na łasce ludzi, którzy z czasem staną się bankierami.

Ten moment w historii jest niesłychanie istotny. Oto otwiera drogę do „robienia pieniędzy na pieniądzach”, do współczesnej inżynierii finansowej. Tę właściwość, a mianowicie tendencję do niewiarygodnie szybkiego mnożenia się pieniędzy, odkrywa sam Arystoteles. Zauważa on, że w przeciwieństwie do bogactw naturalnych i tych powstałych w wyniku wysiłku, pracy i talentów ludzi, pieniądze można mnożyć także w oderwaniu od wartości dóbr materialnych.

Tak więc być może Arystotelesa należy uznać za wizjonera, który przewidział naszą opartą na życiodajnym i stwórczym obiegu pieniądza cywilizację, z jej teraz już niemal nieuchwytną, wirtualną naturą pieniądza. Arystoteles był zwolennikiem zastosowania pieniądza w gospodarce oraz jako pewnego gwaranta sprawnie funkcjonującego społeczeństwa.

Z tego szybkiego oglądu narodzin i rozwoju pieniądza widać już dwa jego ponadczasowe i fundamentalne uwarunkowania. Mimo iż mówiłem już o tym, powtórzmy raz jeszcze:

Po pierwsze, pieniądze są informacją i umową społeczną. Aby mogły więc istnieć, potrzebna jest powszechna zgoda i akceptacja tego, że nadają one wartość dobrom materialnym i coraz liczniejszym usługom i pracy.

Po drugie, by pieniądze istniały i stanowiły jedną z podstaw funkcjonowania społeczeństwa, potrzebne jest zaufanie. Zwłaszcza dzisiaj widać, że brak zaufania np. do jakiegoś banku lub do jakichś akcji na giełdzie prowadzi nawet do bankructwa. Wiemy, że żaden bank, żadna instytucja finansowa, żadna firma notowana na giełdzie nie przetrwa, jeśli zbyt dużo ludzi jednocześnie będzie żądało zwrotu swoich zainwestowanych pieniędzy. Brak zaufania, panikę, niepokój i lęk może wywołać np. nieprawdziwa plotka. Ile znamy takich sytuacji?

Biedny Polak zarabia i wydaje pieniądze, ale pozostaje obojętny wobec edukacji finansowej, pozwalając decydować o swoich finansach osobistych bankom i reklamom.

Bogaty Polak dostrzega złożoną naturę współczesnych pieniędzy, dlatego zabiega przez całe życie o edukację finansową — swoją i najbliższych oraz otoczenia społecznego, w którym funkcjonuje.

Jeśli nie chcesz obudzić się z ręką w nocniku, lepiej to przeczytaj!»

Jeśli więc niektórzy z nas do dzisiaj nie widzieli związku między pieniędzmi a emocjonalnym wymiarem naszego życia, najwyższa pora zrewidować poglądy! Jeśli chcielibyśmy sprowadzić pieniądze tylko do inżynierii finansowej i na pozór bardzo skomplikowanych, nieco tajemniczych operacji, transakcji, jeżeli finanse kojarzą się nam tylko ze stopami procentowymi, odsetkami, lokatami, kredytami, stopami zwrotu, zarobkami, pitami itp., to znaczy, że najwyższy czas zainteresować się naturą współczesnego pieniądza.

Bogactwo to stan umysłu, a nie konta. O naszym bogactwie lub naszej biedzie, o naszej kondycji finansowej decyduje w pierwszym rzędzie nasz duchowy system wartości, nasza stabilność emocjonalna, nasza sprawność umysłowa i intelektualna, a dopiero na końcu — biegłość w liczeniu.

Jeśli masz wątpliwości, to odpowiedz na pytanie: ilu znasz księgowych, urzędników skarbowych, komorników, wybitnych matematyków, maklerów giełdowych itp., którzy są milionerami? Przecież to ludzie tych profesji znają inżynierię finansową na pamięć. Dlaczego więc potrafią doradzać, umieją liczyć, ale nie znajdziesz ich na liście „Forbesa” czy „Wprost”?

Jaka może być wartość pieniądza we współczesnym świecie, niech pokażą tylko dwa znane przykłady:

Przykład 1.: Republika Zimbabwe uchodzi za normalny kraj afrykański. Ma parlament, rząd, prezydenta, miasta, przemysł i system monetarny. W 1998 roku inflacja w tym kraju wynosiła 32%. To bardzo dużo. Stało się tak w efekcie rozmaitych perturbacji politycznych, dość częstych w młodych, niestabilnych demokracjach afrykańskich. Dziesięć lat później inflacja przekroczyła 100 000%, niedługo potem sięgnęła już 13 000 000 000% w skali miesiąca. Co kilkanaście godzin podwajały się ceny produktów.

Przykład 2.: W 2008 roku zaczął się kryzys finansowy na rynkach europejskich oraz w Stanach Zjednoczonych i w Azji. Z rozmaitych funduszy, banków, a nawet krajów „wyparowała” większość pieniędzy. Zaczęły się bankructwa potężnych międzynarodowych instytucji finansowych. Splajtowało nawet państwo: oto bankructwo ogłosiła Republika Islandii.

Jak to możliwe? To efekt natury współczesnego pieniądza. Tak jak błyskawicznie można dzisiaj osiągnąć niewiarygodne fortuny, w równie szybkim tempie można wszystkie pieniądze stracić. To chyba najważniejszy powód, dla którego:

1. Każdy z nas ma obowiązek intensywnej edukacji finansowej — właśnie po to, by wykorzystać niebywałe możliwości współczesnego pieniądza i tempa, w jakim możemy zgromadzić wielkie fortuny.

2. Każdy z nas winien jednocześnie mieć zdrowy dystans do pieniędzy i bogactwa, by nie budować na czymś aż tak niesłychanie ulotnym i nieprzewidywalnym dla swojego życia i losów najbliższych.

Z tych powodów ja osobiście rozumiem wolność finansową przede wszystkim jako panowanie nad energią, jaką pieniądze wytwarzają w naszych umysłach i naszym życiu. Nie neguje ona jej klasycznej definicji — nie muszę już pracować, mogę żyć z odsetek, mogę utrzymać się z inwestycji — ale pokazuje inne oblicze wolności w kontekście pieniędzy.

Świat, tak jak przewidział to już Arystoteles, który opiera się na tezauracji (czyli gromadzeniu i kumulowaniu pieniędzy), ma wmontowany niejako niebezpieczny mechanizm. Nie oznacza to, że mamy odwracać się, czy być nieufni wobec pieniędzy, wręcz przeciwnie. Ale winniśmy zdobywać wiedzę o innych niż pieniądze dobrach, które stanowią przedmiot zainteresowania, np.: nieruchomości, ziemia, szlachetne kruszce itd.

Dwa zaledwie przytoczone przykłady z setek mniejszych lub poważniejszych kryzysów finansowych pokazują nam też — à rebours — magię procentu składanego, który działa na naszą korzyść, a który statystycznie wykorzystujemy bardzo rzadko.

Jak to możliwe, że od XX stulecia mamy regularnie aż tak niewiarygodną dewaluację wartości pieniędzy? Oto część dalsza tej historii, która uzupełni być może kilka istotnych luk w naszej wiedzy.

Większość XX stulecia to supremacja dolara. Z uwagi na to, że dolar amerykański miał pokrycie w złocie, stał się głównym punktem odniesienia dla praktycznie wszystkich walut narodowych. Konferencja w Bretton Woods w Stanach Zjednoczonych w 1944 roku była oficjalnym i formalnym potwierdzeniem znaczenia dolara amerykańskiego. Na początku lat 70. dolar przestał być wymienialny na złoto, tzn. uwolniono dolar od tzw. parytetu złota.

I tak oto doczekaliśmy naszej epoki, kiedy to, jak przewidział już starożytny filozof Arystoteles, pieniądz wymyka się niekiedy — jego byt — najtęższym umysłom.

Nasz obecny pieniądz jest rzeczywiście autentycznym pogańskim bogiem, zawiera w sobie bowiem element wiary. Nazywa się go pieniądzem fiducjarnym — od łacińskiego fides oznaczającego wiarę.

Nie wiemy, jak długo pieniądze, które istnieją w naszych czasach prawie wyłącznie jako dług, ale które są jednocześnie siłą sprawczą cywilizacji, będą stwarzały tak idealne warunki do bogacenia się. A więc spieszmy się z zarabianiem wielkiej kasy, szkoda czasu! Pewnego dnia możemy obudzić się w świecie Mad Maxu7, wystarczy, że ktoś na kilka dni wyłączy nam na całym świecie prąd. I po zawodach. Wrócimy do świata, w którym podstawą była siła mięśni, a nie kreatywność w biznesie i w finansach.

7 Mad Max — australijski film z gatunku science fiction z 1979 roku w reżyserii George’a Millera.

Jedno wiemy na pewno: niezależnie od coraz bardziej wirtualnej i piekielnie trudnej, nawet z filozoficznego punktu widzenia, próby uchwycenie natury pieniądza, wciąż jest on najbardziej wiarygodnym miernikiem wartości materialnych. Jest także sam w sobie wartością i gwarantem stabilności osobistej, rodzinnej, państwowej i międzynarodowej. Współczesny, fiducjarny i istniejący jako dług pieniądz jest również atomowym paliwem, które pozwala rozwijać niewiarygodną szybkość naszemu światu.

Oto jeden z najbardziej zdumiewających paradoksów naszych czasów: pieniądz, który istnieje jako dług, jest nadal najbardziej pożądaną wartością i podstawą istnienia współczesnej cywilizacji.

Biedny Polak bez wahania zadłuża się. Traktuje kredyty jako sposób na podwyższenie standardu swojego życia. W ten sposób godzi się na to, by na jakość całego jego życia decydujący wpływ miał dług ograniczający jego wolność osobistą, zawodową, emocjonalną i społeczną.

Bogaty Polak unika długów. Jeśli jednak zaciąga kredyty, to czyni to w świadomy i racjonalny sposób, najczęściej wykorzystując je jako dźwignię finansową pomagającą w realizacji celów biznesowych, osobistych i rodzinnych. Dba o bezpieczeństwo finansowe, równoważąc dług wielkością oszczędności i inwestycji.

Jeśli nie chcesz obudzić się z ręką w nocniku, lepiej to przeczytaj!»

Dlaczego warto mieć pełną wersję ?

Jesteś biedny i nieszczęśliwy nie dlatego, że Bóg tak chciał, ale dlatego, że twój ojciec wpoił ci, że tak musi być.
Henry Ford

Umiejętność dawania sobie rady z własnymi finansami jest sztuką. Jedni ludzie, nie mając wiele pieniędzy, potrafią mądrze nimi operować. Innym natomiast wychodzi to dużo gorzej — i to bez względu na to, ile zarabiają. Dlaczego tak się dzieje, dowiesz się z książki napisanej w Polsce, przez Polaka, dla bogatych i biednych Polaków.

Nawet jeśli masz problemy finansowe, toniesz w długach i z tego powodu czujesz się przegrany, to nadal masz szansę być bogatym Polakiem, musisz tylko podjąć walkę.

W książce „Jak o pieniądzach myślą bogaci i dlaczego biedni robią błąd, myśląc inaczej” znajdziesz porady i podpowiedzi:

  • Jak osiągnąć stabilność i bezpieczeństwo finansowe?
  • Co zrobić (nie zmieniając systemu podatkowego w Polsce), aby finanse zaczęły służyć Twoim celom?
  • Jak zarabiać więcej, nie wyjeżdżając z Polski?
  • Jakie jest Twoje aktualne nastawienie do pieniędzy oraz jakie podejście pozwoli Ci spokojnie spojrzeć w przyszłość?
  • Gdzie w Polsce znajduje się Twoja „kopalnia złota”?
  • Jak umiejętnie obchodzić się z pieniędzmi?
  • W jaki sposób radzić sobie z przeszkodami, jakie stoją na drodze do godziwego życia?

Poradnik Andrzeja Mańki z serii „Bogaty Polak, biedny Polak” jest swoistym rozliczeniem się z polskimi mitami, cechami narodowymi, z tym, co nam przeszkadza w bogactwie, i tym, co je przybliża. Autor udowadnia, że żyjemy w epoce, w której każdy może zostać milionerem.

Pieniądze pociągają wszystkich, tylko nie każdy chce i potrafi się do tego przyznać.

Książkę zamówisz na stronie: Jak o pieniądzach myślą bogaci i dlaczego biedni robią błąd, myśląc inaczej

Jak o pieniądzach myślą bogaci i dlaczego biedni robią błąd, myśląc inaczej..(1)

Jak o pieniądzach myślą bogaci i dlaczego biedni robią błąd, myśląc inaczej
Polaków finansowy portret subiektywny

Artykuł jest fragmentem publikacji Andrzeja Mańki Jak o pieniądzach myślą bogaci i dlaczego biedni robią błąd, myśląc inaczej

Nawet jeśli kraina dziecka to nie tylko urocze nonsensy i rozczulająca naiwność, ale mnóstwo oryginalnych pomysłów i innowacji, wobec których bywamy na ogół zupełnie bezradni, to dziecko w nie wierzy i traktuje śmiertelnie poważnie. Spróbuj 5-letniemu supermanowi zabrać wystrugany kij, który przytachał do domu z niedzielnego spaceru do parku, to przekonasz się na własnej skórze, że to, co dla Ciebie jest kijem nadającym się do utylizacji, dla dzieciaka stanowi jednocześnie narzędzie do zamieniania zwykłych rzeczy w złoto, świetlisty miecz do obrony przed złymi czarownikami i wehikuł czasu (wystarczy tylko wsiąść na ten kij i wypowiedzieć kilka magicznych słów).

Czy nie wydaje Ci się, że nasz poważny dorosły świat z reguły opiera na co najmniej umownych zasadach — dokładnie tak, jak to robią dzieci? Czym są bowiem papiery wartościowe, certyfikaty, współczesne banknoty i plastikowe karty płatnicze, jeśli nie iluzją i „matriksem”, który istnieje tylko dlatego, że:

1. Wszyscy godzimy się na to, że są symbolem określonych wartości.

2. Wszyscy wierzymy, że mają jakąkolwiek wartość.

Tak więc nasz tak bardzo poważny i racjonalny świat opiera się na nieco infantylnych zasadach:

1. Wierze, wspólnej dla wszystkich dorosłych uczestników tego teatrzyku, w którym posługujemy się groźnie i uczenie brzmiącymi nazwami. Te poważnie brzmiące nazwy zastąpiły dziecięce magiczne różdżki i kryteria bogactwa mierzonego w wieku 5 lat np. kolekcją kapsli, etykietek z butelek lub samochodami na resorach: środek płatniczy, jednostki funduszu inwestycyjnego, papiery wartościowe, akcje giełdowe, polisy ubezpieczeniowe, zysk kapitałowy lub roczna stopa zwrotu, wreszcie apokaliptyczny zwrot „egzekucja długu” (chociaż chodzi przecież o „egzekucję” dłużnika).

2. Społecznej zgodzie na to, że to, co nazywa się papierami wartościowymi, istotnie ma jakąś wartość, a polisa ubezpieczeniowa zapewnia bezpieczeństwo czasami równie realne jak nieśmiertelność, dzięki magicznej różdżce, którą stwarza się z patyka znalezionego na trawniku.

3. Powszechnej ufności w to, że banknoty i pieniądze nie tylko same mają wartość, ale również służą do mierzenia wartości towarów, które chcemy kupić lub które mamy, albo rozmaitych usług, z których korzystamy lub które sami sprzedajemy.

Jaki jest powód, dla którego fryzjer w centrum Warszawy bierze 3 razy więcej niż tak samo dobry fryzjer na osiedlu w Legionowie, 20 kilometrów dalej? Dlaczego modne spodnie Levi’s 501 na wyprzedaży w Grecji, gdzie często bywam, kupię za 10 euro, zaś w firmowym sklepie w Polsce za te same szmatki, bez których nie mogę, lub wydaje mi się, że nie mogę się obyć, kupię za co najmniej 200 złotych? Pięć razy drożej! Do Londynu mogę polecieć komfortowym Air Busem British Airways nawet za 300 złotych, zaś tego samego dnia LOT proponuje mi tę podróż — z wydłużającą czas przesiadką — za ponad 1000 złotych.

Cena za metr kwadratowy apartamentu w Warszawie kilka lat temu przekraczała 11 000 złotych, w 2010 roku luksusowe apartamenty znajdowałem o ponad połowę tańsze. Kiedy bank daje Ci kredyt na samochód, jego wartość wynosi 20 000 złotych — powiedzmy, że jest to 6-letni volkswagen. Ale rok później, jeśli tylko przestaniesz płacić raty kredytowe, rzeczoznawca bankowy wyceni ten samochód na jakieś 2000–3000. Myślę, że sam możesz podać z własnego doświadczenia setki takich przykładów.

Wiara, zaufanie i powszechna zgoda — oto fundamenty współczesnego systemu finansowego, który na pierwszy rzut oka jawi się jako przestrzeń w 100% racjonalna, uporządkowana i rządząca się idealnie matematycznymi regułami. Bez nich nasz tak bardzo świecki i tak bardzo dorosły, poważny i racjonalny świat nie przetrwa dłużej niż magiczna różdżka 5-latka. Pieniądze istnieją tylko dopóki w nie wierzymy. Pieniądze papierowe nie mają praktycznie żadnego pokrycia w kruszcach, pieniądze elektroniczne to tylko impulsy, które mają z kolei znikomy związek z ilością papierowych banknotów na rynku.

Żyjemy w czasach niezwykłych, niepowtarzalnych, osobliwych i zdumiewających. Oto po raz pierwszy w dziejach każdy może pozyskać tyle pieniędzy i dóbr materialnych, ile zechce. Pieniędzy można wykreować więcej, niż każdemu z nas potrzeba do dostatniego życia. Jednak wszyscy postrzegają nasz świat jeszcze w starych kategoriach walki o byt, morderczej konkurencji i bezwzględnego współzawodnictwa.

Współzawodnictwo i konkurencja mają — i zawsze będą miały — zbawienny, głęboki i uniwersalny sens. W sporcie, nauce, czy np. kiedy dwóch facetów zabiega o tę samą kobietę. Ta ostatnia sytuacja jest rzeczywiście trudna (dla facetów oczywiście) i bardzo rozwija kreatywność oraz pomaga w pielęgnowaniu zdrowej determinacji.

Z pieniędzmi jest inaczej: jeśli staramy się o tę samą sumę, dokładnie te same pieniądze, to tak bywa chyba już tylko w konkursach esemesowych lub w lotto. Pieniędzy wystarczy i dla Ciebie, i dla mnie, nawet jeśli i Ty, i ja ubiegamy się równocześnie o kredyt hipoteczny lub prowadzimy interesy dokładnie w tej samej branży, w tym samym segmencie rynku. To, co do niedawna było skończoną pulą, stało się obszarem, gdzie czujesz tajemniczy oddech nieskończoności.

Równocześnie to, co zostało nam dane w obfitości przekraczającej nawet granice wyobraźni, staje się towarem deficytowym. To nasza miłość, serdeczność, uprzejmość, wiara i wspaniałomyślność. Tego każdy z nas ma nieskończenie wiele i każdego dnia może się tym dzielić ze światem. Dawać i otrzymywać. Z jakichś jednak tajemniczych powodów uśmiercamy te niebiańskie uczucia, tępimy je wytrwale każdego dnia i zastępujemy oziębłością, egoizmem i lękiem.

Jeśli nie chcesz obudzić się z ręką w nocniku, lepiej to przeczytaj!»

Gdyby większość z nas, żyjących w Polsce, pojęła naturę współczesnego pieniądza, prawdopodobnie żyłoby nam się znośniej, a klimat społeczny sprzyjałby jak największej kumulacji pieniędzy i ich pomnażaniu. Tak jak to się dzieje w wielu innych nacjach na świecie, przywiązanych jednocześnie do ścisłego współdziałania na rzecz wspólnego dobra, zaś z drugiej strony stwarzających warunki i stymulujących rozwój indywidualności i jednostek wybitnych.

A zatem żyj tak, by Twoje działania były obliczone na przysparzanie korzyści Twojemu otoczeniu, a jednocześnie pielęgnuj w sobie i wspieraj innych w dążeniu do indywidualności i pełnego rozwinięcia unikatowych talentów. Umiej zharmonizować to, co wydaje się nierealne: być „wyłącznie dla innych” i być „tylko dla siebie”.

Przez ostatni rok spędziłem mnóstwo czasu na poszukiwaniu odpowiedzi na pytanie o przyczyny, dla których jednym z nas wiedzie się dobrze, zaś innym w życiu się nie układa. Świadomie używam potocznych sformułowań i językowych klisz dla opisania przedmiotu moich osobistych badań i dociekań. Myślę, że każdy z nas wie, co odpowiedzieć na pytanie: „Jak ci się wiedzie” lub: „Jak ci się układa w życiu”, zaś już nie tak wielu może udzielić tak samo wyczerpującej i przekonującej odpowiedzi na pytanie o bogactwo, finansową wolność czy finansową niezależność.

W niektórych sytuacjach poleganie na języku potocznym daje dużą skuteczność w odkrywaniu wspólnych cech bardzo dużych zbiorowości. Jest on bowiem uniwersalną płaszczyzną porozumienia ludzi o różnych poziomach wykształcenia, wywodzących się z wielu pokoleń i zamieszkujących największe aglomeracje lub sielskie wsie „daleko od szosy”. Czy mamy problem, by pojąć, co ma dokładnie na myśli kobieta mówiąca „poukładałam sobie życie” lub facet deklarujący, że „idzie mu całkiem nieźle”? Myślę, że świetnie wyczuwamy znaczenia, jakie niosą tego typu stwierdzenia. Znaczenia są często tak skomplikowane lub ulotne, że możemy co najwyżej je odczuć, a nie zrozumieć lub precyzyjnie określić.

„Granice naszego języka są granicami naszego świata” — zauważył wytrawny filozof i obserwator ludzkich dusz Ludwig Wittgenstein. Dlatego w naszych rozważaniach język potoczny będzie co najmniej równie ważny jak ten specjalistyczny, branżowy czy pisany (literacki). A więc, czy radzisz sobie w życiu? Czy sprawy idą po Twojej myśli? A może cienko przędziesz? Może życie Cię przytłacza lub problemy przerastają? Niezależnie od tego, jak brzmi Twoja odpowiedź, na pewno co najmniej w znacznym stopniu waży na niej kondycja finansowa.

Język codzienny, potoczny, jest naszym kluczowym oprogramowaniem. Od dzisiaj zacznij obserwować, jaki on jest. Krótki i konkretny, czy zawiły i rozwlekły, przejrzysty i jasny, czy niepewny i skory do wciskania kitu. Prowadź te obserwacje również w gronie osób, z którymi najczęściej przebywasz. Czy jesteś usatysfakcjonowany językiem Twoim i Twojego najbliższego otoczenia? Jeśli nie jesteś, stwórz plan, który „wyprostuje” Twój i Wasz język. Jeżeli to mało realne, zmień otoczenie na takie, które ma w zwyczaju używać słów, by stwarzać lepszy świat i budować uniwersalne wartości.

Jeżeli ktoś z nas jest zaradny, czyli radzi sobie w życiu, to na pewno musi umieć obracać pieniędzmi. Obracać, czyli dobrze zarabiać i umiejętnie je wydawać, tak, by nie brakowało ich, lecz wystarczało. Pieniędzy musi „wystarczać”, by życie było „poukładane”, a sprawy „szły do przodu”. Nawet Krajowy Rejestr Długów — Biuro Informacji Gospodarczej, organizacja mająca — przynajmniej według oficjalnego statutu — chronić interes konsumenta oraz dbać o jakość polskiego życia społecznego i gospodarczego, na swój slogan wybrała proste i bardzo nośne „Utrudniamy życie dłużnikom”. To hasło także odwołuje się do języka potocznego. Mało kto z nas chce mieć trudne życie, wolimy raczej, by życie było łatwe.

Wszyscy jesteśmy jednakowo poddawani próbie współczesnego marketingu, którego celem jest uczynienie z nas mało rozgarniętych i pazernych konsumentów przekonanych o tym, że prestiż społeczny, szczęście i tzw. fajne życie zależą od tego, co — i jak często — kupujemy.

Na ogół, im więcej pchamy w wózku w supermarkecie i im więcej kart płatniczych przeglądamy w portfelu, zanim podamy którąś z nich kasjerce, z tym lepszym samopoczuciem tłoczymy się w swoich kredytowanych przez bank samochodach w drodze do spłacanych miesięcznymi ratami z wysokimi odsetkami mieszkań i domów. Czy to jest oznaką zaradności i symbolem poukładanego życia? Raczej nie.

Zauważyłem, że życie ludzi obciążonych kredytami i głowami wypełnionymi bezrozumną gonitwą za konsumpcją jest podszyte lękiem. Bywa on często bardzo podstępny, rzadko kiedy bowiem ujawnia się wprost. Na ogół manifestuje się pośrednio. Jak? Oznaką jego władzy nad naszym życiem jest najczęściej obojętność, zazdrość, podejrzliwość, agresja, pogarda i niesamodzielność.

Tacy ludzie z reguły nie wpuszczą Cię na swój pas ani nie zatrzymają się, kiedy masz awarię samochodu i machasz do nich z wiarą i nadzieją z pobocza. Na swój pas nie wpuszczą Cię ze strachu przed tym, że coś stracą. Nie wiedzą, co dokładnie, ale dla nich niedobrze jest, jeśli ktoś zagraża ich miejscu w szeregu. Tak to wygląda, nawet zatłoczone, niewiarygodnie zakorkowane ulice Warszawy są w ich podświadomości polem beznadziejnego rozpychania się i walki o byt, a nie wspólną, zbiorową gehenną, która byłaby łatwiejsza do zniesienia, gdyby nie życie pełne lęku, obojętności i zazdrości.

Ci ludzie będą (ze strachu) zawsze wobec Ciebie podejrzliwi. Idzie Ci dobrze? Cholera jasna, to niedobrze. Powinno Ci iść tak sobie, przeciętnie, najlepiej dokładnie jak im. Idzie Ci źle? Trzeba Cię trzymać na odległość, najlepiej zerwać z Tobą kontakty, bo jeszcze czegoś będziesz chciał. Jeśli idzie Ci źle, możesz u takich ludzi budzić jakiś tajemniczy, zabobonny lęk: a jak sprowadzisz na nich nieszczęście? A jeśli zarazisz ich złą passą? O nie, trzeba się trzymać z daleka od „pechowców” i „nieudaczników”.

„Biada sercom tchórzliwym, rękom opuszczonym” (Syr 2,12)! Jeśli pozwolisz na dominację strachu w Twoim życiu, czeka Cię droga przez mękę. Ze strachu ludzie czynią najgorsze niegodziwości. Ucz się zastępować strach, który jest źródłem ogromu negatywnych emocji, miłością, która jest źródłem Wszystkiego, Co Najlepsze: męstwa, odwagi, pracowitości, mądrości, zaradności i przedsiębiorczości.

Jeśli nie chcesz obudzić się z ręką w nocniku, lepiej to przeczytaj!»

Biedny Polak, świadomie lub częściej bezwiednie, obarcza odpowiedzialnością za swój trudny los innych. Niestety ci inni to często jego zamożni rodacy. Dlatego jego serce przepełnia nieufność, zawiść i strach.

Bogaty Polak wierzy w sens brania spraw w swoje ręce. Zamiast tracić czas i energię na poszukiwanie winnych, obmyśla strategie działania, które odmieniają jego los. Kiedy staje się zamożny, chętnie wspiera w ambitnych planach swoich rodaków. Jest otwarty na doświadczenia innych, odważny i skory do pomocy.

Jeśli ktoś obrzuci Cię obelgami w internecie, możesz na 99,9% być pewien, że to przerażony i niezaradny typ, który w agresji szuka pokrzepienia i ukojenia własnych lęków. Jeżeli ktoś Cię „olewa”, traktuje „z góry” i daje do zrozumienia — szukając przy tym każdej sposobności — że jesteś beznadziejny i niegodny uwagi — masz do czynienia z życiowym frustratem. W dzisiejszych czasach, ze względu na ich specyfikę i ze względu na naturę współczesnego pieniądza, nie istnieją frustraci, którzy jednocześnie radzą sobie z życiem finansowym.

Badając na nasz wspólny użytek współczesny świat finansów, naturę pieniędzy i uwodzicielską potęgę „konsumpcyjnego marketingu”, odkryłem, że za naszym stosunkiem do pieniędzy, a przede wszystkim za naszym finansowym życiem kryje się zawsze ogromna dawka wiedzy o wszystkich innych jego wymiarach, a więc o intymnym, osobistym, zawodowym, rodzinnym, duchowym i społecznym. Odkryłem także, że zdefiniować ludzi zaradnych pozwalają nam inne polskie wytrychy z języka potocznego.

Czy ludzie zaradni mają znajomości i „wejścia”? Czy umieją „ustawić się” w życiu? Czy wiedzą, jak i gdzie trzeba się „wkręcić”? Dla uszu nawykłych do brzmienia wysublimowanej poezji Mickiewicza i patetycznej muzyki Chopina określenia te wydają się tak trywialne i niestosowne, czyż nie tak? Jednak miłośnicy Mickiewicza i Chopina (sam się na nich wychowałem) należą na ogół do naiwnych idealistów i niezbyt często wydobywają się ze świata, w którym pieniądze pochodzą od rodziców i obrotnego wujka lub z grantów, subwencji i bezzwrotnych pożyczek.

Kim zatem są ci moi znajomi i ludzie, których znam, a którzy należą do zaradnych? Mają kilka wspólnych cech, które decydują o ich na ogół bardzo zacnym i barwnym życiu.

Po pierwsze, ludzie ci mają ponadprzeciętną inteligencję społeczną. Lubią innych ludzi, nie cierpią bezczynności i samotności. Kiedy się z nimi spotykasz, czujesz się od razu lepiej. Tryskają energią, optymizmem, są ciekawi nowych doświadczeń. Dobrze sypiają, patrzą Ci prosto w oczy. Wyrażają jasno swoje myśli, a myśli te odzwierciedlają praktyczny wymiar ich życia.

Po drugie, mają oni ponadprzeciętną inteligencję praktyczną. Co to takiego? Jeśli powiesz im, że piszesz opowiadania lub wiersze, teksty lub blog, dadzą Ci do zrozumienia, że musisz nieźle zarabiać. Bo jeśli robisz coś dobrze, to musisz umieć to wykorzystać i podzielić się tym darem z innymi i z reguły nadstawiają ucha z ciekawej życzliwości w nadziei, że Twoje sprawy idą dobrze, jest do przodu — że jest „w porzo”.

Jeśli nie chcesz obudzić się z ręką w nocniku, lepiej to przeczytaj!»

Polskie szkoły średnie i humanistyczne uczelnie żywią nas katastrofalną w skutkach wizją niezrozumianych przez ich epokę geniuszy literackich przymierających głodem lub dzieł malarskich tworzonych przez osamotnionych i popadających w obłęd artystów lądujących na starość w przytułkach. Jeśli tylko jakiś geniusz przy okazji dobrze zarabia, to należy to przemilczeć jako rzecz wstydliwą i niegodną człowieka wielkiego formatu i ponadczasowych osiągnięć. Jeśli zaś wiadomo, że zarabia i jest popularny, należy go obśmiać i uznać za co najwyżej zręcznego rzemieślnika schlebiającego masowym gustom.

Kiedyś uważałem, że to ma sens, teraz widzę w tym wynaturzoną wizję życia, a nawet coś bardzo,ale to bardzo szaleńczego, a niekiedy wręcz obłąkanego. O ile my, humaniści z dyplomami najlepszych uczelni, przędlibyśmy lepiej, gdyby nam mówiono, jakie roczne dochody miał Szekspir, Kochanowski, Platon i Haendel! Czy miłośnicy Jana Sebastiana Bacha wiedzą, że miał on w sumie dwadzieścioro (ślubnych) dzieci? Siedmioro z pierwszego i aż trzynaścioro z drugiego małżeństwa, po tym jak pierwsza żona zmarła nagle?

Ten człowiek nie tylko komponował, ale musiał utrzymać liczną rodzinę. Wyobraź sobie, albo jeszcze korzystniej — stwórz — hipotetyczne zestawienie finansowe rodziny Bacha. Po lewej stronie kolumna pasywa i koszty utrzymania, po prawej przychody, oszczędności i inwestycje. Mówić o Bachu i o tym, że pisał muzykę dla pieniędzy? Dla pilnego zarobku, by zapewnić byt materialny rodzinie? Ba, że chałturzył tu i ówdzie, by dorobić do posady, że brał każde zlecenie, jakie pojawiło się w polu widzenia? To bardzo psuje tę niedorzeczną romantyczną wizję artysty żyjącego tylko dla swoich dzieł — a nie, jak powinno być — żyjącego ze swoich dzieł.

Bach wychował swoje dzieci również na wybitnych muzyków. A więc troszczył się także o liczną trzódkę nie tylko materialnie, ale również duchowo. Nasz doczesny świat tak jest urządzony i skonstruowany, że jego materialnym fundamentem i najważniejszym krwiobiegiem są pieniądze. Te zaś wymagają, jak każda inna dziedzina, specyficznych umiejętności technicznych, ale w równym co najmniej stopniu bardzo konkretnych cech charakteru i zbioru nawyków, które składają się na styl życia.

Po trzecie, na ludziach tych można polegać. Jeśli Ci coś obiecają, dotrzymają słowa. Jeśli jesteś w potrzebie, możesz na nich liczyć. Traktują siebie i innych serio, mają też bardzo wyczulony zmysł empatii.

Te trzy cechy ludzi zaradnych, których znam, odzwierciedlają także bezbłędnie ich kondycję finansową. A zatem ktoś, kto w naszym kraju ma rozwiniętą inteligencję społeczną, praktyczną i na kim można polegać, ma zawsze bardzo dobrą sytuację finansową. To, jak dobrą, zależy od ambicji i aspiracji. Te zaś są sprawą niesłychanie osobistą i indywidualną.

Bogactwo, „dobrostan” i zamożność przenikają do polskiej świadomości zbiorowej dopiero od kilkunastu lat. Dzieje się to raczej wolno. Na przeszkodzie stoją bowiem silnie zakorzenione przekonania i mity zaszczepiane w naszych umysłach od najwcześniejszych lat najpierw przez szkołę, potem literaturę, film i kulturę popularną. Te przekonania i mity są warunkowane przez polską historię i sprowadzają się do takich wartości, jak walka o wolność, przelana za „naszą i waszą wolność” krew, powstania narodowe, represje, zrujnowany kraj i masowe groby pomordowanych.

Jeśli nie chcesz obudzić się z ręką w nocniku, lepiej to przeczytaj!»

O tym powinniśmy pamiętać po wsze czasy. To nasza powinność. Kiedy wychodzę z mojego biura na warszawskiej Starówce, widzę tyle miejsc pamięci narodowej, które mają nam przypominać o tych, którzy zginęli za to, abyśmy żyli we własnym kraju. I zadaję sobie często takie pytanie: dlaczego nie postawimy jak najwięcej pomników również Chrobremu, Batoremu, Jagiellonom, Sobieskiemu czy polskim armiom walczącym wspólnie z zachodnimi aliantami?

Czy miejsce upamiętniające spektakularne wyczyny hetmana Jana Karola Chodkiewicza i setek innych osobistości w historii Polski nie pozwoliłoby mi pamiętać o narodowych klęskach i tragediach? Wątpię. Nasz umysł ma wystarczająco dużą pojemność i parametry nieosiągalne dla najpotężniejszych komputerów.

I Ty, i ja mamy moc decydowania o tym, co należy pamiętać i co rozważać w swoich umysłach. Możemy wybrać takie postaci z naszej historii i takie wydarzenia, by stworzyć konieczną przeciwwagę dla ideologii cierpiętnictwa i rozpamiętywania w nieskończoność narodowych klęsk.

Przyjrzyj się też dokładnie kanonowi lektur szkolnych i polskim ikonom narodowym. W tych pierwszych do odzyskania niepodległości w 1918 roku dominuje patos, tragedia i poczucie przegranej. W czasie kiedy w większości krajów europejskich całe pokolenia zaczynają być chowane w kulcie pracy, przedsiębiorczości, indywidualizmu i jednocześnie korzyści płynących z kooperacji i współdziałania, w Polsce ideałem pozostaje dworek szlachecki, w którym główni bohaterowie zajmują się rozpamiętywaniem przegranych powstań narodowych i traceniem czasu na jałowych dyskusjach i bezproduktywnych działaniach.

Zauważ, że w polskiej tradycji zajmowanie się handlem i przedsiębiorczością jest traktowane z pogardą. W Lalce Prusa Stanisław Wokulski, który robi całkiem niezłe interesy, jest postacią nieszczęśliwą, zagubioną i trochę żałosną. Gdyby żył w Anglii, szybko stałby się szanowanym i pewnym siebie biznesmenem. Seweryn Baryka z Przedwiośnia Żeromskiego marzy o szklanych domach.

Ale na marzeniach, nieszczęśliwych i coraz bardziej smętnych i depresyjnych rzecz się kończy. Gdyby Baryka żył w Stanach Zjednoczonych, zbudowałby całą ekskluzywną dzielnicę na Manhattanie.

W czasie kiedy cywilizowany świat buduje swoje fundamenty na przemyśle, handlu i przedsiębiorczości, Polska buduje swoją tożsamość na kuriozalnym micie sarmackim. Polskich królów i magnaterii zupełnie nie interesuje rozwijający się Śląsk, który w efekcie prawie w całości staje się niemiecki. Fascynują Polaków wojny z Rosją o zdobycze terytorialne na wschodzie. Polska potęga militarna, skądinąd imponująca, inwestuje w przestarzałe metody walki. Niemcy, Francuzi i Brytyjczycy organizują nowoczesne armie, w Polsce liczy się tradycja husarii i szarży gości pędzących na koniach z szablami w rękach. Piechota w polskiej armii to żołnierze najemni z krajów zachodnich.

Ale co się dzieje w Polsce po 1945 roku, kiedy drabina społeczna ulega odwróceniu i na topie jest pochodzenia chłopsko-robotnicze? Ten sam dół i paździerz, co w epoce dworków szlacheckich, tak uroczo i malowniczo przedstawianych w literaturze Iwaszkiewicza i w filmach mistrza Wajdy.

Ci, którym odmawiano rozmaitych praw w poprzednich epokach, wprowadzają nowe porządki równie tragiczne w skutkach. Oto o Twojej pozycji społecznej decyduje znów pochodzenie, ale z innych tzw. warstw społecznych. Pochodzenie i przynależność do partii, przewodniej siły narodu. Te peerelowskie klimaty dokonały niewiarygodnych spustoszeń w polskich umysłach.

Praca tak, ale jakaś wynaturzona i groteskowa — rzuć okiem na rewelacyjnego Człowieka z marmuru Andrzeja Wajdy. Przejrzyj Konwickiego i Różewicza. I znów marazm, niemoc, bezsens, absurd i zagubienie. My robimy narodową zadymę z powodu wejścia na „rynek” Syrenki, zaś Szwedzi, Francuzi, Anglicy i Niemcy tworzą fantastyczny przemysł motoryzacyjny na autentycznym wolnym rynku, gdzie liczy się pomysł, oryginalność, konkurencja, odwaga i myślenie w kategoriach biznesu, a nie, jak wtedy w Polsce Ludowej, przynależność i posłuszeństwo władzy.

Jeśli nie chcesz obudzić się z ręką w nocniku, lepiej to przeczytaj!»

Jeśli kto wtedy robi w Polsce interesy, jest w nie mniejszej pogardzie niż Wokulski. To prywaciarz, spekulant, badylarz i oszust.

OK, zatrzymajmy się. Samobiczowanie jest dobre, jeśli prowadzi do jakiegoś sensownego celu. Zróbmy krótkie ćwiczenie. Czy jest aż tak źle z naszą świadomością, stereotypami myślowymi i przekonaniami? Ależ oczywiście że nie. Dlaczego? Bo to tylko jedna strona rzeczywistości. Teraz jest miejsce i czas na Twoje notatki i spostrzeżenia. Znajdź alternatywę wobec takiego sposobu kształtowania świadomości.

Jest w nas duch niespokojny i niepokorny. Jest niezgoda na siermiężną rzeczywistość. Jest dar poszukiwania, jest niezłomność, pragnienie nadrabiania mentalnych i cywilizacyjnych zaległości. I dlatego:

1. Polacy ruszają na podbój krajów obozu socjalistycznego, sprzedając aparaty Zenit i kupując enerdowskie gitary, rosyjskie telewizory i czeską biżuterię.

2. Wiele polskich fortun zaczynało się od sprowadzenia starych samochodów dostawczych z Holandii, z pracy sezonowej w Europie Zachodniej, emigracji ekonomicznej do Stanów Zjednoczonych, gdzie w nowych klimatach społecznych Polacy ujawniali i ujawniają tłumioną przez dziesięciolecia energię.

3. Mimo takiej przeszłości i historii teraz ponad 70% polskiego Produktu Krajowego Brutto jest wytwarzane przez mikro-, małe i średnie przedsiębiorstwa. No i coś już zupełnie trudnego do ogarnięcia: czy wiesz, że Polska jest numerem jeden, jeśli chodzi o przedsiębiorczość kobiet? To tutaj jest największy odsetek Polek pracujących na własny rachunek. Przyjrzyj się tej polskiej przedsiębiorczości bliżej. Bo przedsiębiorczość to przede wszystkim sztuka zarabiania pieniędzy dzięki wytwarzaniu takich wartości, za które ludzie są skłonni zapłacić.

Zajrzyj do swojego umysłu i zobacz, jakie tkwią w nim wzorce. Wypisz najpierw te negatywne. Potem przeciwstaw im wzorce szlachetne, budujące i pozytywne. Mnie to bardzo pomogło. Ta świadomość, czym mnie karmiły — między, rzecz jasna, wartościami szlachetnymi i inspirującymi — polskie szkoły, literatura i negatywne stereotypy społeczne, pomogła się z nich wyzwolić.

Wiemy, że istnieje ciemna strona księżyca, pamiętamy o niej i możemy zobaczyć na zdjęciach zrobionych przez satelity. Ale jest od nas odwrócona tak, że możemy oglądać tylko tę jasną stronę. Z polską historią i narodowymi mitami mamy prawo uczynić dokładnie to samo.

Jednak nie popadaj w skrajność. Kiedy zdarzało mi się prowadzić zajęcia w prywatnych szkołach z filmu i reklamy, 90% moich słuchaczy i studentów zaskoczyło mnie zupełnie inną wizją świata. To kasa za wszelką cenę. Edukacja ma prowadzić do zdobycia „papierka” (a nie dyplomu, który winien być świadectwem umiejętności), prace pisze się byle jak, na porządku dziennym są plagiaty, kopiowanie z internetu i kontestowanie polskiej historii.

Taką wizję życia i pomysł na bogactwo oddaje koszmarny skądinąd film Szczęśliwego Nowego Jorku. Gajos gra alkoholika, Linda głupca i złodzieja, Zamachowski chłopka „nieroztropka”, Figura idiotkę z wygórowanymi ambicjami, a Pazura zakompleksionego kolesia, który musi udowodnić rodzinie w Polsce, że podbił Amerykę — oto polska emigracja w Stanach Zjednoczonych. Polacy, którzy skazują siebie samych na drugą ligę, ludzie, do których idealnie przystaje określenie „biedny Polak”.

Powtarzam, jeśli czytasz nieuważnie — nie popadaj w skrajności. Nie szukaj za wszelką ceną wzorców wyłącznie z anglosaskich poradników. Nie powtarzaj bezrozumnie, jak mantry, haseł w stylu: „To pieniądze powinny pracować dla nas, a nie my dla pieniędzy”, „Moim celem jest wolność finansowa”. Spróbuj znaleźć złoty środek, czyli praktykuj rozsądną i bardzo szlachetną filozofię umiaru i właściwych proporcji. Unikaj, proszę, skrajności, one zawsze były i będą tragiczne w skutkach.

Ani bezgraniczny optymizm i fanatyczne pozytywne myślenie, które tworzy świat płaski, dwuwymiarowy, ani tym bardziej krajowy nawyk narzekania nie zaprowadzą Cię na dłuższą metę ani do bogactwa, ani do dobrostanu. Chyba że interesuje Cię „krótka meta”?

Jeśli nie chcesz obudzić się z ręką w nocniku, lepiej to przeczytaj!»

Wierzę, że myślisz w kategoriach długofalowych, te zaś wymagają większej wiedzy, doświadczenia, wyczucia, wysiłku i budowania życiowej harmonii.

Szukaj własnej drogi. Zajrzyj do swojego umysłu i zobacz, że żyje w Tobie jednocześnie biedny Polak i bogaty Polak. Zrozum, że dwa dziesięciolecia, które już dzielą nas od przełomu 1989 roku, z jednej strony ujawniły drzemiący w nas ogromny indywidualizm, przedsiębiorczość i tłumione przez poprzednie epoki narodowe talenty, ale z drugiej — wciąż ciąży na nas piętno narodowych klęsk, upiorna zaściankowość i ambicje topione w jakichś fatalnych myślowych barierach.

Pod koniec lat 90. miesięcznik „Businessman Magazine” opublikował raport o „grzechach głównych” polskich przedsiębiorców. Największym z nich jest rezygnacja z prawdziwie wielkich ambicji. Autorzy raportu zauważyli, że ambicje Polaków z reguły kończą się tam, skąd ich zachodni koledzy dopiero prawdziwą przygodę zaczynają. Statystyczny polski biznesmen marzy i bardzo często spełnia swoje marzenia o dużym domu, dwóch samochodach, eleganckim jachcie i drogim biurze w centrum miasta.

Mimo iż stać go na nieporównanie większy wysiłek i dokonania, kiedy osiągnie ten status społeczny, uważa, że zrealizował cele. Anglosascy ludzie interesu sięgają zawsze dalej i wyżej. Chcą kreować dobra zupełnie nowe, pragną tworzyć projekty oryginalne, trwałe i znane na całym świecie. Uwielbiają innowacje, konkurencję i doskonalenie świata na wielką skalę.

My w Polsce zachwycamy się europejskimi ćwierćfinałami piłkarskimi z udziałem Wisły Kraków, trzecim miejscem polskich siatkarzy i nie do końca możemy pojąć, jak to możliwe, że Polak, Adam Małysz, skakał przez tyle lat najlepiej na świecie. Mentalność części Polaków jest mentalnością ludzi biednych, przytłoczonych upiorami historii i sfrustrowanych tym, że od wieków gramy w drugiej lidze w Europie i trzeciej lub czwartej na świecie.

A przecież tak niewiele lub nic nie robimy, by to „fatum” przepędzić precz, by wspierać jednostki wybitne, promować ludzi zaradnych i przedsiębiorczych, by odważnie i z wiarą konkurować z najlepszymi. Tu trzeba być może kilkakrotnej zmiany pokoleniowej, by w Polsce nastała „pogoda dla bogaczy” i dla ludzi wybitnych.

Na razie częściej usłyszysz rady w stylu: „Daj sobie siana i zacznij żyć normalnie”, kiedy otwierasz własną firmę i po czterech miesiącach jeszcze nie zarabiasz dostatecznie dużo, albo: „Nie wybiegaj przed orkiestrę”, kiedy pracując w krajowej korporacji, masz ciekawsze pomysły niż szef.

Kiedy w 2008 roku odwiedzałem Londyn, poznałem mnóstwo Polaków z tej najnowszej emigracji. Tam, w ich głowach, a nie tylko w kieszeniach, zaczyna się dziać prawdziwa rewolucja. Ci, którzy dali sobie radę, założyli własne biznesy lub mają pracę na stanowisku menedżerskim w brytyjskich korporacjach, przypominają coraz bardziej stylem myślenia i sposobem bycia tych, których Harv Eker nazwałby ludźmi ze schematem pieniędzy ludzi bogatych. W Polsce również jest już tych ludzi pod dostatkiem.

„Słowo ma takie znaczenie dla duszy jak skład leku dla ciała” — przeczytamy w polskim wydaniu książki rewelacyjnego czeskiego pisarza Jaroslava Kohouta Retoryka. Mowa zjednuje ludzi6. Zadbaj więc o prywatny kanon lektur. Od dzisiaj czytaj, oglądaj i słuchaj tylko tego, z bogatej oferty mediów i internetu, co służy osiąganiu Twoich celów. Na resztę szkoda czasu. I życia! Ucz się od najlepszych i działaj.

6 J. Kohout, Retoryka. Mowa zjednuje ludzi, Gliwice 2006.

Biedny Polak zazdrości bogatym. Cieszy się, otwarcie lub skrycie, kiedy spotyka ich porażka. Dzięki temu łatwiej mu znieść własne lenistwo i strach.

Bogaty Polak uczy się od najlepszych. Ludzie sukcesu stanowią dla niego inspirację i źródło praktycznych wzorców do naśladowania, a potem odnajdowania indywidualnej drogi do bogactwa.

Dlaczego warto mieć pełną wersję ?

Jesteś biedny i nieszczęśliwy nie dlatego, że Bóg tak chciał, ale dlatego, że twój ojciec wpoił ci, że tak musi być.
Henry Ford

Umiejętność dawania sobie rady z własnymi finansami jest sztuką. Jedni ludzie, nie mając wiele pieniędzy, potrafią mądrze nimi operować. Innym natomiast wychodzi to dużo gorzej — i to bez względu na to, ile zarabiają. Dlaczego tak się dzieje, dowiesz się z książki napisanej w Polsce, przez Polaka, dla bogatych i biednych Polaków.

Nawet jeśli masz problemy finansowe, toniesz w długach i z tego powodu czujesz się przegrany, to nadal masz szansę być bogatym Polakiem, musisz tylko podjąć walkę.

W książce „Jak o pieniądzach myślą bogaci i dlaczego biedni robią błąd, myśląc inaczej” znajdziesz porady i podpowiedzi:

  • Jak osiągnąć stabilność i bezpieczeństwo finansowe?
  • Co zrobić (nie zmieniając systemu podatkowego w Polsce), aby finanse zaczęły służyć Twoim celom?
  • Jak zarabiać więcej, nie wyjeżdżając z Polski?
  • Jakie jest Twoje aktualne nastawienie do pieniędzy oraz jakie podejście pozwoli Ci spokojnie spojrzeć w przyszłość?
  • Gdzie w Polsce znajduje się Twoja „kopalnia złota”?
  • Jak umiejętnie obchodzić się z pieniędzmi?
  • W jaki sposób radzić sobie z przeszkodami, jakie stoją na drodze do godziwego życia?

Poradnik Andrzeja Mańki z serii “Bogaty Polak, biedny Polak” jest swoistym rozliczeniem się z polskimi mitami, cechami narodowymi, z tym, co nam przeszkadza w bogactwie, i tym, co je przybliża. Autor udowadnia, że żyjemy w epoce, w której każdy może zostać milionerem.

Pieniądze pociągają wszystkich, tylko nie każdy chce i potrafi się do tego przyznać.

Książkę zamówisz na stronie: Jak o pieniądzach myślą bogaci i dlaczego biedni robią błąd, myśląc inaczej